Czas świąt to czas spokoju. Lekko słowiańskiej zadumy nad światem.
Może powiesz mi, że nie obchodzisz Świąt bo stały się konsumpcyjne?
I nie dostrzegasz w tym hipokryzji?

Sacrum i profanum

Długo popierałem podejście, że święta powinny być duchowe. Nie konsumpcyjne. Wiecie, cała ta sklepowa bieganina, prezenty, wyżerka. W końcu to czas zadumy, refleksji nad światem.
Pewnego razu znajomi uraczyli mnie właśnie takim rozważaniem jak we wstępie. A potem zaprosili na swoje urodziny i wszyscy pochlali się w trzy pupcie. Wiecie gdzie to zmierza?

Dla człowieka niereligijnego niedostępna jest pozaludzka jakość czasu liturgicznego. Dla człowieka niereligijnego czas nie może zawierać ani « przerw » ani tajemnicy: stanowi on wymiar egzystencjalny człowieka, a jest związany z jego własnym istnieniem, ma więc początek 
i koniec, jakim jest śmierć, unicestwienie istnienia.

Penitenziagite

Zasadniczo wiele osób świętuje swoje urodziny jedząc, pijąc i tańcząc. Zaprasza się znajomych, wprowadza środki psychoaktywne do krwiobiegu i cieszy życiem. Siedząc nad czarką herbaty, przyszło mi do głowy, że to jest Boże Narodzenie. Genialne, nie? Dlaczego zatem moje
(nie specjalnie świętuje urodziny, ale) urodziny mają być oblewane a kogoś ważniejszego powodem do umartwienia? W ramach świętowania swojego dnia narodzenia biczujecie się, umartwiacie i czynicie pokutę? I mówicie, że to totalnie merkantylne święto? Do tego zmyślone.

Święta polegają na folgowaniu sobie. Cały rok pompujesz, dieta, wyrzeczenia. Przychodzi święto. Jesz i pijesz. Bo ludzie przeważnie tak świętują. Jadłem, napitkiem, tańcem i muzyką. Nie chciałem z tego robić wywodu teologiczne, bo nie o to chodzi, ale na wszelki wypadek sprawdziłem co to jest adwent i Wielki Post.

Jest czas medytacji i czas zabawy. Czemu nagle wszyscy chcą się umartwiać jaj jakiś prorok Lebioda? Proste! Cały rok żyjesz od piąteczku do piąteczku, hulasz i szalejesz. I nagle 25 grudnia nachodzi Cię refleksja, że może przeginasz? Że przed końcem roku trzeba przystopować?
Potem czynisz noworoczne postanowienie, wytrzymujesz do 1 lutego i piątek, piąteczek, piątunio?

Merkantylne podejście

Co ciekawe, rzadko to słyszę wobec Świąt Wielkiej Nocy. To właśnie Boże Narodzenie stało się dla malkontentów czasem, gdy należy głośno narzekać na komercjalizację, konsumpcjonizm.
Tym bardziej rozbrajają mnie stwierdzenia: nie obchodzę świąt, bo inni do nich źle podchodzą. Jeśli w ogóle chcesz odstawić religię na boczny tor, zostać ateistą – spoko. Przecież nikt ci za to krzywdy nie zrobi. Po prostu. Śmieszne jest właśnie stwierdzenie: Nie obchodzę świąt, bo inni źle je obchodzą w moim mniemaniu. Toć nie lepiej obchodzić je jak należy? Zostawić zakupy, przeważyć szalę na stronę sacrum? 😉

Jezus z Egiptu

A. I jeszcze taki dodatek dla wszystkich tych, którzy przeczytawszy coś w Sieci bez mała samodzielnie odkryli zbieżności pomiędzy religią Starożytnego Egiptu a Chrześcijaństwem: Jak wymyślicie jakiś własny system filozoficzny, moralny, to dajcie znać. A nie tylko Platona kopiować…

(Nawiasem mówiąc, niby socjologia i antropologia guzik warte a jak trzeba to połowa Internautów ma pojęcie o tym i o tym. Takie bez wartości a bez tych podłych antropologów i innych logów, byście nawet nie wiedzieli w co ci Egipcjanie wierzyli. Albo, że w ogóle istnieli przez epoką zorganizowanych wycieczek do Gizy)

Summa nie teologia

Uwaga: to nie jest wywód teologiczny. To jest taka mała złośliwość wymierzona w malkontentów, którzy rok, w rok trują o komercjalizacji i konsumpcjonizmie. Wszystkie nadużycia i błędy logiczno – teologiczne są celowe. Trochę radości, a nie tylko truć 😀

A słowo Penitenziagite oznacza „czyńcie pokutę” i świetnie brzmi, więc pozwoliłem sobie na jego wykorzystanie.

Boże Narodzenie Boże Narodzenie