ambitna literatura

Ośmiopiętrowy idiota

czyli przesłanie z CGI

Zbudował razu pewnego konstruktor Trurl maszynę ośmiopiętrową, której pytanie zadawszy ile jest dwa a dwa, oniemiał. Siedem, rzekła bowiem maszyna. 

Pocieszającym słowem wsparł przyjaciela Klapaucjusz:

Jest to, nie ulega wątpliwości, maszyna głupia, i to nie taką sobie zwykłą, przeciętną głupotą, bynajmniej! Jest to, o ile się orientuję, a jestem, jak wiesz, znakomitym specjalistą, jest to najgłupsza maszyna rozumna na całym świecie, a to już nie byle co! Zbudować ją umyślnie nie byłoby łatwe, wprost przeciwnie, sądzę, że to by się nikomu nie udało. Nie tylko głupia jest bowiem, ale i uparta jak kloc, czyli ma charakter, zresztą właściwy idiotom, bo oni zwykle są szalenie uparci.

Maszyna pogrzebana pod gruzami przetrwać musiała i tak powstał Optimus Prime i jego kumple. Toć każdy z nich ma co najmniej po osiem pięter… i trzeszczy.  Continue reading

Diuna

Dżihad Muad’Diba

Muad`Dib

61 miliardów ofiar w imię czego? Banda fanatycznych fedajkinów spustoszyła 90 planet by chłopiec Paul Atryda – mesjasz Diuny Muad`Dib – mógł zasiąść na imperatorskim tronie. I wszystko przez plan eugeniczny Zgromadzenia Żeńskiego, które wymyśliło sobie boga którego będzie mogło kontrolować w ramach innej narkotycznej wizji.

Narkotyczny kompleks mesjanistyczny czy pochwała dla poszukiwania poszerzenia świadomości poprzez środki psychoaktywne? Continue reading

smog

Smog

Zapach palonego drewna zawsze zwiastował nadejście zimy. Ten charakterystyczny zapach był niemal zapachem dzieciństwa. Dziś, gdy patrzę na sąsiedzkie kominy, wiem że trzeba szczelniej zamknąć okna. I to nie dlatego, że wzrosła świadomość zagrożenia, po prostu kiedyś nie było to aż tak trujące.

Continue reading

Epoka Hipokryzji

Epoka hipokryzji

Pozornie monotematyczna książka o seksie i erotyce w przedwojennej Polsce okazała się znacznie obszerniejsza. Z jednej strony chciano legalizować związki partnerskie, dokonywano odkryć o kilka lat wyprzedzając zachodnich uczonych. A czasem wpadano na pomysły tak przerażające w ramach poprawy zdrowia, że dzisiejsze problemy antyszczpionkowców wydają się burzą w szklance wody.
Z drugiej krzyczano, że masoni, Żydzi i pornografia niszczą naród. Jakby ich zastąpić Sorosem, reptilianami i annunaki to wypisz wymaluj XXI wiek. Tyle, że bez Facebooka. A. I nikt nie czytał książek.
Continue reading

Rekin

z parku Yoyogi

Jakiś czas temu dorwałem świeższą – jakoś tak 2014 rok – książkę Joanny Bator „Rekin z Parku Yoyogi”. O ile „Japoński Wachlarz” był całkiem niezły tak, tutaj pani Bator zaczęła mnie irytować. Mniej więcej w chwili gdy dumała z Japończykiem nad powojennymi losami jego kraju. Równie dobrze mogła smuteczek wylewać z Niemcem. Continue reading

herbata w polsce

Herbata w Polsce

Herbata w Polsce

nie przyjęła się od razu w przeciwieństwie do kawy. Nie ma też w u nas żadnej w zasadzie ceremonii ani zwyczajów związanych z piciem tego chińskiego wynalazku. Nie chciałbym też zostać źle odebrany. Jeśli mówię, że w Polsce nie ma „kultury picia herbaty” to…nic nie znaczy. Bo jeśli ona jest, istniej: to super, genialnie!
Jeśli jej nie ma: to zawsze może być, ale jej brak nie jest negatywny.

Continue reading

Nowy Wspaniały Świat

Nowy wspaniały świat

 

Nowy Wspaniały Świat

Z cyklu „podzielę się z wami książką” – mała propozycja dla tych, którzy ponownie chwycili za 1984, oraz dla tych, którzy Orella dopiero poznali – Nowy Wspaniały Świat.
„Nowy Wspaniały Świat” to jedna z tych książek, które raczej nie przeżywają takich szturmów jak świat Wielkiego Brata. Tymczasem jest to rzecz ponura, równie prorocza i nawet bardziej prawdziwa książka, niż dzieło Orwella. Continue reading

dobra herbata

Dobra herbata

Książka o herbacie

Co można dostać lepszego na urodziny niż książkę? Książkę o herbacie! Dzięki kochanie :*

Napisania takowej podjął się Rafał Przybylok, współautor czajnikowy.pl, oraz właściciel herbaciarni w Zabrzu. Ok. Szkolne przedstawienie postaci mamy już za sobą, bierzmy się za książkę.

Continue reading

drzwi percepcji

Drzwi percepcji

Gdyby udało się otworzyć drzwi percepcji, wszystko ukazałoby się człowiekowi takim, jakim jest – nieskończonym.

Teoretycznie nic nowego, bardzo wiele osób zastanawiało się nad percepcją, tym jak postrzegamy rzeczywistość. W zasadzie każda epoka i każda cywilizacja miały podobne pomysły. Różne zaś są metody kontaktu ze światem idealnym, prawdziwym, ponadzmysłowym. Bez względu na czas i odległość można to sprowadzić do platońskiej jaskini. Jedni drzwi do poszerzenia świadomości poszukują poprzez samodoskonalenie a inni poprzez boskie substancje.
Niczym fani treningu naturalnego vs supli + sterydy 😉

Manipulowanie chemią mózgu to nie tylko nasz wymysł. Oświecenie w płynie – to dopiero inwencja! Lem i jego psychemia odpadają w przedbiegach.

Aktualizacja: Znajomy sugeruje zażycie meskaliny aby zrozumieć samego Huxleya, mistyczne doznania związane ze zrozumieniem owej prawdy, jestestwa, czy jak to nazwiemy. On zgodziłby się z Huxleyem w zakresie mistycyzmu tego doświadczenia. Ja zaś nie próbuję szukać drzwi percepcji, przeżywać mistycznych uniesień pod wpływem czegokolwiek innego niż ukochana herbata. Ja uczyniłem sobie z tej książki punkt zaczepienia do rozważań o sztuce, ludzkich potrzebach. Mam nadzieję, że to krótkie sprostowanie rzuci światło na niejasności tekstu 🙂

Continue reading

fotograficzne poszukiwania

Fotograficzne poszukiwania

 

Fotograficzne poszukiwania

zazwyczaj zaczynają się w Sieci. Jest to jednak miejsce zwodnicze, gdzie o wątpliwą wiedzę znacznie łatwiej niż na księgarnianych półkach. Dlatego pomyślałem, że warto napisać coś o poszukiwaniu fotograficznej wiedzy. Nie tylko tej technicznej.

Wiele godzin straciłem

czytając wszelkiej maści fora fotograficzne. Żałować jest bez sensu, ale warto powiedzieć innym żeby tego nie robili. Przeważnie toczą się tam zacięte boje o markę producenta sprzętu, o jakieś błahostki i absurdy. Moja ulubiona teoria to czemu Nikon jest lepszy do reportażu a Canon do portretu, oraz że w Adobe lepiej pracować na Macu bo 25 lat temu Adobe było tylko na Maca.
Gdybym sugerował się tymi geniuszami fotografii to w dniu zakupu pierwszego aparatu, rzuciłbym to wszystko w diabły. Bez pełnej klatki – wówczas kosztującej w okolicach 30k i szkła 1.2 albo lepiej 1.0 – gdzie 1.8 kosztowało wtedy fortunę, nie masz co się brać za portret. Po prostu głębia tylko na oczy!

Prawdziwej wiedzy o fotografii tam nie ma. Gdzie zatem zacząć fotograficzne poszukiwania?

Kup sobie książkę

Najlepiej kupić jedną z książek o fotografii. Jednak i tu trzeba uważać. Po pierwsze należy unikać książek monotematycznych. Typu fotografia mody, aktu, ślubna oraz wszelkiej maści kompendiów. Wszystkie zasady i reguły – podstawy – znajdziecie za darmo w Sieci.

Jeśli chodzi o książki, to najlepsze są te, gdzie fotograficy opowiadają o każdej sesji. Co zastali, jak sobie poradzili. Chodzi o rozbudzenie kreatywności. Cóż bowiem po serii schematów które wykujesz niczym wiedzę w szkole? Czasem zawieszasz w oknie prześcieradło a czasem obklejasz coś taśmą izolacyjną.

Canon vs Nikon

Po pierwsze, na wszelkiej maści forach trzeba przebić się przez wielogodzinne dyskusje, które ludzie prowadzą zamiast fotografować. Bardzo często dowodzą swoich racji z zacięciem godnym lepszej sprawy. Jasne, sam czasem coś skomentuję, ale wolę tego unikać bo to strata czasu. Tym bardziej, że aby przyznać komuś rację czy to ja komuś, czy ktoś mnie, jeden z nas musi być pewnym autorytetem. Tymczasem na forum o to ciężko, bo wszyscy którzy coś osiągnęli nie przesiadują przed komputerem dyskutując bez sensu. Ich publikacje znajdziecie raczej na autorskich blogach – o czym niżej – albo portalach typu Szeroki Kadr. Wiedzy jest na nich zazwyczaj dużo i jest serwowana bezpłatnie.

Inna sprawa to wszechobecne chwalenie się sprzętem.

Nikon DBardzo Fajny + wypas szkło + czas + przysłona dla podkreślenia jak bardzo mam f 1.0

osobiście bardzo lubię to zdjęcie 😛

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W jakiś mętny sposób aparat jest pewnym wyznacznikiem. Jeśli będzie to tani aparat, to szacunek dla fotografii rośnie, gdyż takim czymś takie efekty? Natomiast drogi, wypasiony korpus z cudnym szkłem nadaje bez mała rangę artysty. Można wówczas fotografować co popadnie i bez mała uchodzi się za artystę.

Uznanie dla prac, to po prostu grupy wzajemnej adoracji. Szukamy sobie takiej, która zawsze będzie mówiła „piękne”, „zjawiskowe”, „coś tam”. Taką tendencję przejawiał niedawno zamknięty portal, gdzie jeśli wrzuciłeś komuś pod fotą tylko 9 a nie 10 punktów, zaraz zbierała się hanza i miałeś wszystkie foty na 1 😉 Były tam też bardzo aktywne grupy wparcia. Takie tam wojny forumowe.

Co robić?

Co w takim razie robić? Znajdźcie sobie jakiegoś fotografa, który uchodzi dla was za autorytet w kwestii np. sprzętu, retuszu, pracy z modelem.
Ja mam dwóch, których blogi czytam od lat:

Klasyka. Nic odkrywczego. Pół świata ich zna. Dochodzi do tego oczywiście kilka portali, na których śledzę nowości sprzętowe. Ze wspomnianych blogów zaś, można nauczyć się bardzo wiele o prowadzeniu biznesu, współpracy z klientem, Scott co środę zaprasza też innych fotografów, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami z różnych dziedzin. Można się przeczytać jak zaczynali, jak pozyskują, jak pracują. Trzeba to naturalnie przetworzyć przez polski rynek, który jest znacznie mniejszy od rynku krajów anglojęzycznych. Już samo USA jest rynkiem niebotycznie większym niż nasz.

Czego brakuje?

To co wymieniłem powyżej, dotyczy najczęściej rynku fotografii powiedzmy „komercyjnej”. Czyli jest to dobre dla fotografów ślubnych, mody, produktowych i wszelkiej innej maści zajmujących się działalnością na rynku konsumenckim.

Są jednak osoby, które interesuje „coś więcej” niż zarabianie na fotografii i fotografowanie ślubów. Tutaj z pomocą przyjdą portale, które nie zajmują się fotografią. Portale fotograficzne w mojej opinii skupiają się na newsach i sprzęcie a ci, którzy chcą poczytać, pomyśleć, poznać ciekawych twórców – muszą je opuścić. Tutaj sprawdzą się wszystkie media, które można opisać jako „kultura i sztuka”, naturalnie na różnym poziomie.

Jednak najlepszym rozwiązaniem będzie:

Wizyta w galerii i dobra książka

Można czytać o fotografii, jednak fotografia sama w sobie jest niewiele warta. Nie twierdzę, że w galeriach znajdziecie tylko najlepsze prace, albo choćby mające sens. To czy są naprawdę dobre musicie ocenić sami. Jednak, żeby dokonać prawdziwej oceny fotografii nie wystarczy wiedza o tym czym jest trójpodział i trójkąt ekspozycji. To taka wyższa półka fotograficznej zabawy. Często bowiem dostajecie dzieło, które samo w sobie ma „jakieś znaczenie” ale Wy, oglądający, możecie nadać mu własne. Przetworzyć przez własny pryzmat.

Tylko jak to zrobić? Weźmy prace Helmuta Newtona – autor znany i uznany a do tego odniósł sukces w branży mody i jako artysta. Było jeszcze kilku, ale ten pan stanowi lepszy przykład. Zrewolucjonizował świat fotografii mody i postrzegania seksualności. Jego prace pełne są fetyszystycznych wizji. Nawet jego portret – chyba zrobiony przez żonę –  ma w sobie coś, dziś mocno nieakceptowanego.

helmut Newton

I jak ocenić dziś faceta w szpilkach? To żart? Z resztą czego oczekiwać po „Królu Perwersji”. Wróćmy do jego prac. Są one pełne seksu, erotyki. Najchętniej przetwarzane przez seksualny pryzmat jego rodaka – Freuda. Nawet przyjmując, że psychoanaliza to pokrętna pseudonauka, to bez niej zabraknie nam słów, pojęć. Nawet jeśli sam autor wiedzy takiej nie posiadał to poprzez fotografię wyrażał siebie, swoje pragnienia i obawy. Tym samym chyba warto mieć szersze pole do oceny? Naturalnie zajmujemy się fotografią, nie psychologią, socjologią**. Więc „fachowa” ocena leży poza naszymi możliwościami – być może nie licząc – Emilii Mańk – Psychologiafotografii.pl, która faktycznie jest psychologiem 😀 Chodzi raczej o zakres pojęć, bazę do przemyśleń.

Powiecie, nie brzmi to zbyt klarownie? Cóż, aby wszystko było jasne i klarowne polecam raczej podręcznik do matematyki niż sztukę.

I znów książki…

Oczywiście, że tak. Bowiem co ci po fotografii jeśli nie masz pojęcia co fotografować. Oglądając cudze prace, będziesz próbował powielać to co robią. Gdy przeczytasz dobrą książkę, może w twojej głowie zrodzi się pomysł? Może wpleciesz coś nowego do sesji mody? A może uznasz, że chcesz wybrać się gdzieś z aparatem i pokazać, coś o czym czytałeś?

Naturalnie pamiętaj by nie popaść w skrajność. Bardzo łatwo bowiem utknąć w świecie książek i odłożyć aparat na półkę. Czytaj a potem spakuj plecak i w drogę.
Szkoda życia na jałowe dysputy, gdy możesz biec przez miasto żeby upolować zaćmienie księżyca nad budynkiem poczty. fotograficzne poszukiwania

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czasem nie wyjdzie a czasem wyjdzie 🙂

A gdy chcesz pogadać

To idź z kimś na piwo. I tyle.

 

*taki żart

** teoretycznie jestem, to mogę się wymądrzać.