Gdyby udało się otworzyć drzwi percepcji, wszystko ukazałoby się człowiekowi takim, jakim jest – nieskończonym.

Teoretycznie nic nowego, bardzo wiele osób zastanawiało się nad percepcją, tym jak postrzegamy rzeczywistość. W zasadzie każda epoka i każda cywilizacja miały podobne pomysły. Różne zaś są metody kontaktu ze światem idealnym, prawdziwym, ponadzmysłowym. Bez względu na czas i odległość można to sprowadzić do platońskiej jaskini. Jedni drzwi do poszerzenia świadomości poszukują poprzez samodoskonalenie a inni poprzez boskie substancje.
Niczym fani treningu naturalnego vs supli + sterydy 😉

Manipulowanie chemią mózgu to nie tylko nasz wymysł. Oświecenie w płynie – to dopiero inwencja! Lem i jego psychemia odpadają w przedbiegach.

Aktualizacja: Znajomy sugeruje zażycie meskaliny aby zrozumieć samego Huxleya, mistyczne doznania związane ze zrozumieniem owej prawdy, jestestwa, czy jak to nazwiemy. On zgodziłby się z Huxleyem w zakresie mistycyzmu tego doświadczenia. Ja zaś nie próbuję szukać drzwi percepcji, przeżywać mistycznych uniesień pod wpływem czegokolwiek innego niż ukochana herbata. Ja uczyniłem sobie z tej książki punkt zaczepienia do rozważań o sztuce, ludzkich potrzebach. Mam nadzieję, że to krótkie sprostowanie rzuci światło na niejasności tekstu 🙂

Aldous Huxley

znany mi był przede wszystkim ze świetnej dystopijnej powieści – Nowy Wspaniały Świat, która to ceniona jest znacznie mniej niż Orwell 1984. Niesłusznie. Krótko: świat eugeniki, gdzie każdy jest genetycznie predestynowany do życia w określonej klasie społecznej. Jest to świat gdzie konsumpcjonizm jest bez mała religią. W przeciwieństwie też do Orwella, Huxley postawił na dewaluację małżeństwa i wszechobecny seks zawsze i wszędzie.

Nie znałem zaś właśnie „Drzwi percepcji”, książki która dała nazwę zespołowi The Doors, a do której tytuł zaczerpnięty został ze słów Wiliama Blake`a.  Jest to opis jego przeżyć po zażyciu meskaliny, substancji którą niektóre ludy pozyskiwały z pejotlu. Kaktusa z terenów Ameryki. Dla uspokojenia: meskaliny nie dostaniecie łatwo a hodowla wam się nie opłaca, gdyż wytwarzać „dar Morfeusza” zaczyna on najwcześniej po pięciu latach a dwa, że wymaga troskliwej ręki, gdyż inaczej wasz trip będzie się odbywał z WC po wodę i z powrotem 😉

Moje osobiste poglądy w tym temacie są takie, że poszukiwanie oświecenia przez środki tego typu, jest zrobienie masy na sterydach w 2 tygodnie i nauka na ściągach. Dla leniwych na krótką metę. Czeską.

Ok, wracam do książki.

Drzwi Percepcji
drzwi percepcji

Chyba przesadnie lubię to zdjęcie.

Huxley bardzo ochoczo poddaje się meskalinie. Nie wie co go czeka. Spodziewa się spektakularnych wizji, fraktali i barw a otrzymuje coś zupełnie innego. Meskalina jest dla niego drogą do swoistego oświecenia. Wyłączenia filtra. Otóż jak pewnie wiecie, dociera do naszego mózgu mnóstwo sygnałów, które są nam albo zbędne albo nieistotne w danym momencie. Gdyby nasz mózg niezależnie od naszej woli nie filtrował części danych płynących z otoczenia – nie bylibyśmy w stanie funkcjonować. Ten sam mechanizm odpowiada za uodparnianie się na drastyczne przekazy medialne. Stajcie się nieczuli, puszczacie „mimo uszu”.

Jak dla mnie, autor daje niezłą odpowiedź na dręczące pytanie: czemu część osób uważanych za artystów, tak często skupiają się na rzeczach pozornie błahych. Nie rzadko nazywamy to dorabianiem ideologii do d****. Otóż ich filtr nie jest do końca skuteczny. Dociera do nich swoista „prawda”, której my, zwykli ludzie nie jesteśmy w stanie dostrzec, inaczej bylibyśmy skupieni tylko na podziwianiu. Być może dlatego tak wielu artystów jest zupełnie nieżyciowych. I być może dlatego tak chętnie poszukują dalszej drogi właśnie w środkach takich jak narkotyki.

in mescalinum veritas

Parafraza najsłynniejszej sentencji odnoszącej się do środków psychoaktywnych.
Huxley przygląda się swoim flanelowym spodniom, ich fałdom, krzesłu, i odkrywa „istotę rzeczy”. Prawdę? Trwanie? Nigdy się nie zastanawialiście czemu pojawiają się takie „dziwa” jak biały kwadrat na białym tle? Huxley zakłada, że jest to niemożliwa do dokonania sztuka – pokazać prymitywnymi metodami zalążek „wolnego umysłu”, który artysta posiada w sposób naturalny, podczas gdy „przeciętny” człowiek potrzebuje  Może tego samego doświadcza genialny fizyk czy matematyk patrząc na wzór? Ciekawe czy to właśnie widzieli Einstein, Tesla i Turing. Albo John Nash?

Cóż. Z jednej strony Philip Dick z drugiej strony Stanisław Lem. Możliwe, że schizofrenik albo narkoman z potrzebą „poszerzania rzeczywistości” i geniusz w czystej postaci 😉 Sami oceńcie.

drzwi percepcji

 Istota krzesła

Skupiłem się na wątku sztuki bo wydał mi się najbardziej interesujący. Choć nasz „królik doświadczalny” rozważa jeszcze coś ciekawego. Ludzką potrzebę sięgania po wszelkiej maści środki – takie jak marihuana czy alkohol. Z resztą, ile osób czytających to w tej chwili może powiedzieć – nigdy nie piłem alkoholu*?
Ostatnio byłem na weselu. Tym samym, które dostarczyło mi jeszcze kilku innych powodów do pisania. Rozmawiając z kimś, wspomniałem o czytanej książce. Spojrzenie pełne dezaprobaty, kieliszek wódki. Rozmowa toczy się dalej. W zasadzie mało kto postrzega alkohol jako narkotyk, środek psychoaktywny. Dobrze jest wypić piwko – piwa rzemieślnicze święcą tryumfy. Jeśli popatrzmy na whisky i wino mamy coś jeszcze lepszego. Degustacje, sommelierzy. Doszukiwanie się bukietów, aromatów, detali. W czym? Jakoś trzeba usprawiedliwić potrzebę odurzenia. Oderwania od rzeczywistości.  Z drugiej strony ile razy słyszałem: na odwagę, dla rozluźnienia, dla odprężenia, dla oderwania. Ile też razy słyszałem zwrot „narkotyki i alkohol”. Uwarunkowany kulturowo alkohol nie jest narkotykiem. Jasne. Wierz w to.

Co na to Lem?

 

Nie byłbym sobą gdybym nie przetworzył tego przez pryzmat Lema 😉
Nie wiem czy czytał Huxleya. Zapewne tak. W jednym z rozdziałów Summa Technologiae wspomina, że istnieją różne rodzaje fantomatów, w tym chemiczne. Ludzie fantomatyzują rzeczywistość przez zażywanie właśnie takich środków jak meskalina. Oznacz to, że wszystko co wówczas się dzieje nie jest żadnym przejściem za owe Drzwi, a jedynie wytworem umysłu zażywającego. Sam Huxley był bliski temu poglądowi w powieści Nowy Wspaniały Świat. 

Drzwi nowego wspaniałego świata

Drzwi powstały w 1954 roku jako esej. Troszkę ponad 20 lat wcześniej Huxley publikuje Nowy Wspaniały Świat. Już wtedy marzył o środku doskonałym. Nieuzależniającym, nieszkodliwy a pozwalającym „odpłynąć”. Świat ten jednak był straszny. Bo współczesny. Widać, że Huxley długo o tym myślał. W końcu odważył się wraz z lekarzem psychiatrą uchylić drzwi percepcji. Nie wiem czy mu się udało. Być może dręczyły go właśnie obawy o to, czy wszystkie te środki nie są aby tylko iluzorycznym rozwiązaniem. Można założyć, że późniejsza książka w prost wyraża jego poglądy na środki psychoaktywne, zwłaszcza meskalinę. Jednak gdy trzyma się w ręce Brave New World i Drzwi Percepcji…

 

*Wierząc google nie czytają tego osoby młodsze niż 20 lat 😛