Herbata może być przygodą na całe życie. Można ciągle odnajdować w niej coś nowego, próbować, komponować doprowadzać do perfekcji. Jednak z czasem pojawia się pewna doza nonszalancji, chęć złamania zasad.

Chińska w hohinie

Początkujący miłośnicy herbaty, gdy poznają gong fu cha albo chado czasem popadają w ortodoksję. Nie można tak robić! Krzyczą, gdy ktoś nonszalancko wrzuca machę do gawiana. Przecież to chińskie naczynie a herbata japońska. Jak możesz tak robić, nie znasz się na herbacie.

A niby dlaczego mam nie mieszać herbaty czarnej z yunnan z pu-erh?

Ortodoksja

Starożytne traktaty herbaciane opisują nam jak parzyć herbaty i w jakich naczyniach. Tylko skąd u diaska tyle tych naczyń? Ano stąd, że ten czy tamten uznał, że tak jak jest, jest źle. I jeden garncarz przygotował nowy czajniczek, jakiś mistrz herbaciany uznał, że trzeba wykonywać takie a nie inne czynności. W pewnym momencie nastał kres ewolucji. Herbaciane ceremonie się zatrzymały, przeminęła moda. Nie jest jednak powiedziane, że skoro japońska chado wygląda tak a nie inaczej, to nie można nic zmienić. W końcu Japończycy zaczerpnęli od Chińczyków. Zatem nie ma przeszkód, żeby w odległym, od Japonii kraju powstało coś nowego 😉 Będzie to naturalnie oderwane kulturowo i musi zostać przetworzone przez nasz pryzmat.

Łamiąc zasady

Naturalnie, żeby łamać jakieś zasady najpierw trzeba je znać. Identyczna zasada dotyczy fotografii. Jak chcesz stworzyć nowe zasady to musisz wiedzieć co właściwie robisz. Zatem wypadałoby wiedzieć co zrodziło taką a nie inną filozofię herbaty. Dlaczego ogród, pawilon, minimalizm. Czym jest kakemono i ikebana. Jasne, dla tzw. przeciętnego Japończyka czy Chińczyka jest to już pewien folklor. Ot, takie coś dla zapaleńców elementów tradycyjnej kultury. Bez mała nasze ludowe zespoły pieśni i tańca. Z tym, że na herbacie, nim trafiła pod przysłowiowe strzechy, była domeną poetów, filozofów i możnych panów. Wybaczcie, ale nie potrafię znaleźć teraz adekwatnego przykładu w naszej kulturze. Daleki jestem od gloryfikowania kultur Wschodu, po prostu nie jestem czy mamy coś tak napakowanego filozofią w zakresie napojów i posiłków 😛

Takie przeniesienia pozwalają na rozwój pewnych zwyczajów, które w rodzimej kulturze stają się skansenem. Takim wyrwanym ze zmieniającej się rzeczywistości stałym punktem. O tym jednak szerzej innym razem.

Tworząc herbatę

Herbata opanowała cały świat. Jeśli się nie mylę jest to trzeci zaraz po wodzie i piwie spożywany napój świata. Wszędzie rozwija się też inaczej. W Polsce lub jak twierdzi Anna Brożyna z Piewcy Teiny tylko w południowej Polsce, wykształciły się takie herbaciarnie na hindusko – nepalską modłę. Biorąc pod uwagę, że można często palić w nich nargile, jest tam też coś z chińskiej palarni. Jesteście dorośli, to dodam że opium 😛 To jedno.

Nie każdy naturalnie interesuje się wszystkimi aspektami powiedzmy duchowymi, które stoją za herbatą. W końcu nie jest to niezbędne by się nią cieszyć. Ważne, że coraz więcej osób odwiedza herbaciarnie by kupić susz a co za tym idzie zainteresowanie muszą budzić też akcesoria do jej parzenia. A jeśli trzeba zaparzyć to i herbaciana wiedza, ta powiedzmy tradycyjna staje się coraz bardziej pożądana. A co z tego będzie? Jeszcze nie wiem.