halloween31 października

 

Nie wiem kiedy halloween przywędrowało do Polski. Pamiętam, że już w gimnazjum przestrzegano nas przed nim na lekcjach religii. Odkąd zaś w Polsce prężnie rozwija się facebook, rok rocznie trzy strony ścierają się z sobą. Właściciele klubów i kin promują swoje dyniowe imprezy, Katolicy przypominają, że jedynym właściwym świętem jest Dzień Wszystkich Świętych a rodzimowiercy negują oba i promują dziady. Chyba głównie część II.

Kalendarz

  • 31 października Wigilia Dnia Wszystkich Świętych – Halloween
  • Noc 31 października / 1 listopada – Dziady
  • w 8 wieku Kościół Rzymsko – Katolicki ustanowił 1 Listopada – Dniem Wszystkich Świętych
  • 1 listopada Dzień Wszystkich Świętych
  • 2 listopada Dzień Zaduszny

 

Skok na kasę

Jest wiele świąt, które próbuje się u nas zaszczepić. Walentynki, Dzień Św. Patryka itp, celem zarobienia jeszcze kilku złociszy. Warto zawsze zaznaczyć, że Halloween jest z jednej strony okazją do dobrej zabawy – gdyż w żaden sposób klubowe dynie nie godzą w katolickie obrzędy dnia Wszystkich Świętych, który i tak jest dzień później. Halloween jest i nie jest świętem. Poszukajcie w języku angielskim. Wiele stron protestanckich i katolickich… popiera Wigilię Dnia Wszystkich Świętych!

Poza tym, niech sobie ludzie zarobią na fajnym motywie. Czemu nigdy nie można się bawić? Tym bardziej, że coraz więcej sieci handlowych w październiku sprzedaje stroje i gadżety dla dzieci. Natomiast na profilach moich znajomych, którzy definitywnie do grona dzieci nie należą, już od lat pojawiają się halloweenowe makijaże i przebrania. Natychmiast przestańcie się dobrze bawić! Ale już! Ma być ponuro! Z nimi tak zawsze.

Natomiast wszyscy obrońcy prasłowiańskich wierzeń niech czytają uważnie dalej 😉

Halloween

halloween

Przyjrzyjmy się zatem „Halloween”, tej straszliwej nocy w trakcie której zabija się dziesiątki nowo narodzonych dzieci, gdyż szatańskie siły grasują na ziemi…

Jako dziecko byłem pod wrażeniem amerykańskich filmideł, gdzie dzieciaki przebierają się za upiory i noszą dyniowe latarnie. Byłem też bardzo zawiedziony, że u nas nie ma takiej fajnej tradycji tylko to smutne święto zmarłych, kiedy trzeba godzinami wystawać nad grobami w akompaniamencie zimnego wiatru. Później, zapoznałem się z tradycją dziadów i przeżywając bunt przeciwko „amerykanizacji”, starałem unikać wszystkiego co związane z „hejlołin”. Wiele osób „patriotycznie” domaga się właśnie obchodzenia Dziadów zamiast „święta zmarłych” albo „hamerykańskich pseudoświąt”. Poważnego problemu nastręczają też dni zwane andrzejkami i katarzynkami.
W wigilię św. Andrzeja i św. Katarzyny czynione są wróżby i gusła! Czy to nie zabobon? Czemu nie jest zwalczany?

Jest tylko jedno ale**

Halloween, Dziady i Dzień Wszystkich Świętych mają ze sobą więcej wspólnego niż się wydaje.
Zacznijmy jednak od początku.

Pochodzenie

Współcześnie znany nam zwyczaj Halloween jest towarem typowo amerykańskim. Stany Zjednoczone są dziś krajem w 75% chrześcijańskim. Zatem jakim cudem chrześcijański kraj jest ostoją demonów i zabobonu? Amerykańskie Halloween wywodzi się w znacznym uproszczeniu ze święta Samhain. Było to święto końca roku oraz żniw. Czyli jakoweś celtyckie dożynki + Sylwester w jednym. Wierzono, że w noc poprzedzającą Samhain na świat powracają dusze umarłych. By je udobruchać składano im ofiary z płodów rolnych, słodkości – głównie miodu – alkoholu. Rozpalano ognie w warzywnych lampionach, malowano twarze – celem udawania duchów i upiorów, by je zmylić. Zwyczaje te, przetrwały chrystianizację i ewoluowały do naszych czasów. Wraz kolonializmem zawiezione zostały przez różne nacje do Nowego Świata tworząc wielokulturowy miks i przybierając znaną nam dzisiaj formę.

Crom Cruah

Teoretycznie w dzień Samhain jakieś ludy irlandzkie składały krwawe ofiary bóstwu znanemu jako Crom Cruach. Pierworodnych synów, trzecich synów. Różnie. Pierworodni byli jednak zasadniczo cenni. Szczepionek nie było, przeżywały najsilniejsze dzieci. Mieć trzech synów to spory wyczyn. Trzecie dziecię ogólnie? No już szybciej. Jedynego zaś – ciężko poświęcić, bo ród zostanie bez dziedzica a poza tym rokrocznie oznaczało by to odnalezienie <b>licznych szczątków dzieci. Tymczasem raz że nie nie znaleziono, dwa podania mamy tylko starochrześcijańskie. A być może wszystko wzięło się od jednego nawiedzonego władyki? Jednakże – zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że takie przypadki były. Podobno to właśnie patron Irlandii, św. Patryk zwalczył kult Crom Cruaha.

 

Nazwa

„Halloween” to ponoć skrót, przeinaczenie All Hallows’ Eve, czyli „wigilii dnia Wszystkich Świętych”.
Celtowie obchodzili wspomniane już święto, znane jako Samhanin. I pewnie nie uwierzycie, obchodzone miało być 1 listopada. W VIII wieku, Kościół nadał świętu nową nazwę „All Saints’ Day” albo „All Hallows Day”. Bardzo często bowiem nowa religia nie wykorzenia dawnych wierzeń a jedynie nadaje im nową otoczkę.
W wierzeniach Celtów, dusze zmarłych powracały do świata żywych w wigilię Samhanin. By je udobruchać, na progach domów pozostawiono jadło i napitek, natomiast ludzie przywdziewać mieli stroje upiorów by „wtopić się w tłum”. W celu oświetlenia im drogi powrotnej lub odstraszenia od domostw palono ogień w rzeźbionych z rożnych bulwiastych warzyw lampionach. To ponoć w Anglii pierwszy raz użyto owoców z Nowego Świata – dyni – do robienia latarni, gdyż okazały się większe, wygodniejsze i bardziej plastyczne niż rzepa 😉
Samo słowo „halloween” powstać miało w wieku XVIII w Anglii.

Dziady

Swojskie dziady, były dniem – nocą – gdy dusze zmarłych powracały i aby zaskarbić sobie ich przychylność należało ugościć je strawą, słodkościami i wódką. „Imprezy” organizowano albo w domach albo na grobach zmarłych, palono ognie na rozstajnych drogach i z chleba lub drewna tworzono upiorne maski, twarze upiorów – karaboszki. Pieczono też specjalny hleb mający być strawą dla zbłąkanych dusz. Różnica polega na tym, że wg. różnych źródeł Dziady obchodzono dwa razy do roku. W maju, lecz tu nie ma jednej daty, chyba zależna była od fazy księżyca, zaś jesienią właśnie w nocy 31 października na 1 listopada.

W Polsce jakoby spadkobiercą jesiennych dziadów jest Dzień Zaduszny, który obchodzony jest po Wszystkich Świętych. Lampiony i ognie przybrały formę zniczy a przy cmentarzach nadal sprzedawane są słodycze. Nigdy nie interesowało was o co chodzi z tymi straganami? No to już wiecie. Wiosenne dziady zaś znajdują jakoby swoją kontynuację w krakowskim festiwalu Rękawki.

Dziady = Halloween

Jeśli przyjrzymy się Halloween, dostrzeżemy sporo podobieństw do Dziadów:

  • maski – lampiony „Jack-o’-lantern” / kraboszki
  • ogień – w rzepie, patrz po wyżej, w szkle?
  • słodkości, jadło, wódeczkę
  • upiory

Wspomniałem, że wiele zwyczajów, które znamy z amerykańskiej wersji tego święta wywodzi się ze Starego Świata. I tak na przykład brytyjski zwyczaj zwany „souling” dla niektórych badaczy jest bezpośrednim wzorem dla „Trick-or-treating”. Polegał on na chodzeniu od drzwi do drzwi i zbieraniu pieniędzy przez przebrane za upiory dzieci. Możliwe że i starsze osobniki praktykowały ów zwyczaj jednak zamiast zbierać słodyczy wypijały z gospodarzami kielicha 😉

Zatem miej więcej jasna staje się tradycja przebierania za duchy i chodzenia od domu do domu w celu zdobycia słodyczy. Jack-o’-lantern czyli wydrążona dynia jak żywo przypomina karaboszkę a słodkości, którymi częstuje się „upiory” mają je udobruchać aby nie spłatały domownikom psikusa – Trick-or-treating. Z zaznaczeniem, że staroceltyckie upiory do psikusów zaliczały porwanie w  zaświaty. Istnieje też wiele innych zwyczajów – takich jak „soul cake”, choć ten chyba praktykowany jest już tylko gdzieniegdzie na Wyspach – które są bardzo podobne do staropolskich dziadów.

Zanim zaczniecie w tym roku narzekać na „hejlołon” i domagać się wprowadzenia „dziadów”, jako naszej prawdziwej tradycji pomyślcie inaczej: po co zastępować halloween dziadami, skoro oba święta mają niemal identyczną symbolikę i obrzędy. Czyż nie prościej założyć, że są to dziady pod anglojęzyczną nazwą? Daje to olbrzymie pole do popisu by w przyszłości zmienić nazwę na polską – Dziady. Tym bardziej, że nawet daty pasują.

 

Widuję czasami w Sieci reportaże ze współczesnych obchodów dziadów. Wystylizowane grupy rekonstrukcyjne próbują udawać Prasłowian, w trakcie jakichś obrzędów jednak jest to jakiś mickiewiczowsko – neopogański miks, który być może niewiele ma wspólnego ze zwyczajami naszych przodków. Od chwili gdy ostatni raz praktykowano te zwyczaje w Polsce mija kilkaset lat. Gdyby nie zaprzestano to na sto procent zwyczaj uległby ewolucji. Jak każde święto. Naiwnym byłoby twierdzić, że biegalibyśmy nadal po łąkach w onucach paląc ogniska i odprawiając gusła. Napiszę jeszcze raz: te spektakle wyglądają jak wyobrażenie niejakiego Mickiewicza o tymże obrzędzie. Już raz popełniono ten błąd. Przez lata katowano mnie na historii opisami walk i tortur na rzymskich arenach zaczerpniętymi ze stron powieści Sienkiewicza.

 

Halloween a sprawa polska

W całej Europie możemy znaleźć bardzo podobne obrzędy na cześć zmarłych. Jeśli zaś nie lubicie rzeźbionych dyni jako zupełnie nie polskiego zwyczaju – polecam odstawić ziemniaki, kukurydzę, pomidory, tytoń, kakao, ubieranie choinki.  Dziadów w czystej postaci i tak nie przywrócicie oraz nie nawrócicie Polaków na wiarę w Siwe i Peruna. Co nie mniej istotne gdy ktoś mówi wam, że „mamy swoje święta” warto popatrzyć z przymrużeniem oka. Fakt, że Polacy to lud słowiański nic
w kwestii kontynuowania ich wierzeń nie znaczy. Na tej zasadzie powinniśmy odrzucić też alfabet łaciński.

Co równie ważne, Halloween nie koliduje z Dniem Wszystkich Świętych, gdyż jak wspomniałem jest to wigilia Dnia Wszystkich Świętych, zatem wieczór 31 października. I co najważniejsze – to nie jest żadne święto. Jeśli ktoś chce w Halloween napić się piwa przy latarni z dyni? Straszne.

Ciekawostka: Santa Muerte

Zwyczaj ten czy wierzenie bywa Halloween. W Meksyku, w Wigilię Dnia Wszystkich Świętych obchodzi się pewne szczególne święto. Choć Meksyk, to kraj w 89% katolicki. Pomimo tego kult Santa Muerte jest tam nadal… żywy. Nadaje on koloryt tamtejszym zwyczajom. Kościół katolicki stara się z nim walczyć, ale jest to niemal niemożliwe. Ważne jest natomiast, że kult Santa Muerte jest prawdziwym, żywym wierzeniem. Wielu nadal się doń modli, czasem utożsamiając z Matką Boską.
Natomiast Halloween jest już puste jak ta wydrążona dynia.

 

Podsumowanie

Jeśli jesteś katolikiem, to wiedz że nie namawiam cię do żadnego świętowania. Jeśli przeszkadzają ci przedchrześcijańskie korzenie to wiedz, że bożonarodzeniowe drzewko ma identyczne.
Halloween – All Hallows’ Eve, czyli wigilia Dnia Wszystkich Świętych, to moment gdy możemy napić się piwa.  Wydarzenie nie będące świętem, pozostałość dawnych obrzędów służąca dziś zabawie, zbieraniu słodyczy przez dzieci i spożywaniu przetworzonych płodów rolnych przez dorosłych. W sumie przedestylowanych. Nie łączcie tego z żadnym wierzeniem. Halloween nie ma żadnego znaczenia. To tylko zabawa. Do tego średnio popularna w Polsce. Sprowadza się do sprzedaży kilku pierdółek, paru makijaży i piwa. Co więcej zaś, dyniowy lampion jest bardziej ekologiczny. Można z niego bimbr.. pa ram, pam, pam, powideł zrobić albo zupę 😉

Dziękuję.
Bu!

 

 

 

**a i dwoma nie pogardzę

 

ps. Co gorsza, zwyczaj częstowania dusz mocniejszymi trunkami również nie przepadł. Fakt że dusze te są jeszcze żywe nie specjalnie komuś przeszkadza. Rok w rok, mnóstwo wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców :/

 

 

Do sporządzenia tekstu korzystałem z materiałów na

www.nationalgeographic.com oraz www.britanica.com