W starych murach kamienic przy bielskim rynku kryje się miejsce będące lekko oderwanym od świata. Czas płynie tam sobie inaczej. Niepowtarzalny urok herbaciarni sprawia, że zyskała sobie wierne grono klientów i przyciąga nowych. I tak od 17 lat 😉

 Herbaciarnia Assam

Sprzedać herbaciarnię

Pomimo tego, że napisali do mnie dzień wcześniej na FB  nie skojarzyłem od razu o co chodzi. Jak to ja. Pierwsza rozmowa przebiegła zatem dość dziwnie 😀

  • Dzień dobry, dzwonię z herbaciarni Assam – zmęczony całonocnym maratonem umysł działa ciągle nocną pracą. Dociera do mnie słowo „fotografia”, „sfotografować”, „sprzedaż”. A może go tam nie ma?
  • Dobra! Się sprzeda.
  • Przepraszam, co się sprzeda? – pytanie lekko zaskoczony kobiecy głos
  • No, chcecie sprzedać herbaciarnię tak?
  • CO?! NIE! To Pan prowadzi bloga Herbata i Obiektyw?

Kilka nowych słów wyrywa mnie z ze świata nieruchomości.

 

Herbata bez obiektywu

Do rzeczy których przeważnie się nie spodziewam należy hiszpańska inkwizycja oraz telefon z herbaciarni, że blog Herbata i Obiektyw jest fajny i chcieliby ze mną popracować. Umawiamy się na następny dzień.

Plan jest prosty. Napiszmy jak wygląda herbaciarnia od kuchni. Prościej powiedzieć niż zrobić. Taki cudzy herbaciany świat, którego dotychczas bywało się tylko gościem jest trudny do ogarnięcia. A mamy napisać z perspektywy „herbaciarza”, pracownika herbaciarni. Zacząłem od herbaty. Siorbiąc z czarki chińską zieloną, zastanawiam się jak zabrać się do roboty. Co powiedzieć na vlogu? Ilość herbat, choć mi znanych jest przytłaczająca. Nie raz pite, nie raz kupowane są nagle wszystkie na raz, obok siebie i w dużych ilościach. Wzrok przemyka po znajomych nazwach. Czasem wpadnie na coś nowego. Wówczas próbuję wydobyć z pamięci smak naparu z tychże liści. A co mi tam, napijmy się.

Siorbiąc yerbe

W końcu decyduję się na coś z większym kopem. Co innego siedzieć w herbaciarni i się mądrzyć a co innego mieć to wszystko do dyspozycji. Idziemy dalej. Pojawiają się pierwsi klienci a mnie zaczyna kusić lodówka z piwami. Bezceremonialnie wtarabaniam się na zaplecze. Co my tu mamy?

Herbaciarnia Assam

Herbaciarnia Assam

Gdy zakładałem tego bloga i kanał YT obiecałem Wam, że wybierzemy się do różnorodnych herbaciarni. Jednak nie przypuszczałem, że będę mógł sobie ponawijać z herbaciarni od kuchni. Wleźć wszędzie, wszystko zobaczyć. W końcu jako absolwent szkoły gastronomicznej, nigdy nie pracowałem w gastronomii. Szanujmy zasady.

Assam utrzymany jest w lekko orientalnym klimacie. Zawsze budził moje skojarzenie z Indiami, nie tylko przez nazwę. Swoją drogą, choć z Indii pochodzi wiele znanych nam herbat, właśnie z Assamu czy Darjeeling, to kraj ten nie posiada żadnych herbacianych zwyczajów, ceremonii ani nawet kultury picia herbaty. Choć jest ona podawana często, to nigdy nie pełniła takiej roli jak w Chinach, Japonii albo Rosji czy Anglii. W sumie takim godnym odnotowania wyjątkiem jest masala chai, jednak jest to bardziej napój herbaciany.

W gablotach karnie stoją herbaciane utensylia. Dominują te o rodowodzie chińskim ale dostrzegam też japońskie. Wchodzących wita zestaw do gong fu cha, trochę dalej machawan, chasen i chyba dostrzegam shiboridashi. Gaiwanów naturalnie spory wybór.

Samych herbat też jest nie mało. Najważniejsze pozycje z całego świata. W bielskiej herbaciarni nadal serwowana jest gościom fajka wodna, która stała się wręcz symbolem tego miejsca.

Wybór herbat

Tak, to ważny element. Menu obejmuje co ważniejsze regiony uprawy herbaty i jej rodzaje. Czarne i czerwone, chińskie i japońskie. Zielonych jest sporo, białych i żółtych też nie brakuje. W zasadzie nie można się za bardzo do niczego przyczepić. Dobra, żeby nie było aż tak słodko, jakaś mała uszczypliwość. Brakuje mi w menu Afryki albo ją przeoczyłem.

Afryka jest już od pewnego czasu ważnym producentem herbaty. Historia upraw w tym kraju zaczyna się jeśli mnie pamięć nie myli, gdzieś w II połowie XIX wieku. Obecnie głównym producentem jest Kenia, choć to nie ten kraj wybrano pod pierwsze plantacje. Najwięcej produkuje się herbaty czarnej, słyszałem o białej. Jakoś nigdy nie wpadła mi w ręce zielona. Tak, tego może brakować. I nie mylcie herbaty z roibosem, bo to nie to samo 😉

 

Za mało herbaty

Na blogu o herbacie było za mało herbaty 😉 Teraz mam nadzieję, będzie jej dość. W ten weekend sprawdzamy jak będzie nam się układać współpraca a jutro tj. w sobotę kręcę pierwszy* odcinek vloga w ramach tej współpracy 😉

Herbaciarnia Assam

 

 

 

*ogólnie drugi