Herbata i Obiektyw

Herbata i Obiektyw

Poprzedni blog stał się zbyt chaotyczny. Zbyt wiele rzeczy się na nim przeplatało. Dość trudno było go już łączyć z moją stroną na facebooku. Po prostu przestał pasować.
Przyszła pora na małe zmiany.  Po pierwsze – i w zasadzie niezbędne – własna domena. Cała minuta. Włącznie z instalacją. Cóż za sukces.

Po drugie, choć to powinno być pierwsze, jakaś oś tematyczna. Znaczna część zdjęć które mi kiedykolwiek zrobiono jest albo z backstagu sesji zdjęciowej, albo z księgarni. Zatem mam już jakąś z grubsza określoną oś tematyczną. Fotografia i literatura. W połączaniu z herbatą. Bez herbaty się nie obejdzie.

Punkt trzeci, bezpośrednio połączony z punktem pierwszym. Wybrać nazwę. Niby prosta rzecz, mógłbym użyć imienia i nazwiska. Od tego pomysłu odwiodły mnie pamiętne przeżycia z dyktowaniem mojego służbowego adresu. W zasadzie 70% wiadomości do mnie nie docierało a ludzie skarżyli się, że nie potrafię poprawnie podyktować własnego nazwiska. Facet nie wie jak się nazywa.

Lepiej nie.

 

Fotograficzne przedstawienie (w środowisku naturalnym)

 

Aparat – jest. Kawa – jak przystało na blog o herbacie – jest.

 

I zapraszam do lektury przyszłych wpisów 🙂