Żalą się czasem fotograficy, że aparat jest ważniejszy niż ich umiejętności. W końcu nie jeden czasem dostaje pytanie, jakie szkło, jakie body? Powoduje to pewne rozdrażnienie, bo w końcu to nie aparat robi zdjęcia a fotograf. Pytanie zatem o korpus czy obiektyw jest ujmą na honorze artysty. W pewnym sensie.

Istnieje też kilka prostych przyczyn, dla których aparat jest ważniejszy niż umiejętności fotografa.

 

Ja też tak potrafię

Czasem naprawdę pytający potrafi wykonać identyczne fotografie. Jak już 100 razy mówiłem, potrafimy się uczyć przez obserwację. Jest to najważniejsza cecha naszego gatunku, która pozwala nam rozwijać kulturę i społeczeństwo.

Zatem jeśli pytający wie, że potrafi kadrować w bardzo podobny sposób, tworzyć podobne kompozycje, interesuje go osiągnięcie upragnionej plastyki. Dany duet obiektyw + korpus nadają fotografii jakiś wygląd. W końcu w procesie rysowania bierze udział cała gama soczewek i elektronika aparatu. Tym samym pytanie jest dość uzasadnione. Bądźmy też ze sobą szczerzy. Gdybym swoim pierwszym cyfrakiem próbował fotografować koncerty, to żadna łzawa poetyka o aparatach tyłka by mi nie uratowała. Wartość przysłony jaką miał ten obiektyw w połączeniu z ISO 400, tak 400, pozwoliłaby zarejestrować obraz na przeciętnym koncercie w klubie po 40 minutach naświetlania 😛

Zatem tutaj pytanie jest jak najbardziej na miejscu, jeśli pytający jest świadomy swoich możliwości. Czasem zaś, najbardziej oczywisty kadr, pozostaje poza zasięgiem wyobrazi dopóki go nie zobaczymy 😉

Wartość bezwzględna

Jak masz D5 to masz D5, jak mas Sony a7R III to masz Sony a7R III. Z tym nie ma dyskusji. Naturalnie sprzętu dotyka tzw. syndrom dnia wczorajszego. Kac? Nie. To takie zjawisko gdy wczoraj danym sprzętem cała rzesza ludzi robiła boskie zdjęcia w każdych warunkach a dziś nie da się nim fotografować w samo południe, bo zdjęcia będą czarne. Taki szajs. Zazwyczaj pojawia się gdy na rynek wchodzi nowy model. Ale odbiegam od tematu.

Cyfry są bardziej wymierne od obrazu. Choć i to, jak się okazuje nie do końca, ale o tym już kiedyś było 😉 Na obraz składają się na niego dość dziwne wartości, takie jak kompozycja, oświetlenie, temat, estetyka. Nawet najlepiej skomponowane zdjęcie, w myśl wszelkich zasad, może być zwyczajnie brzydkie dla jakiejś grupy odbiorców. O przykład: wielu mężczyzn nigdy nie przyzna, że podoba im się męski akt. Zatem pewnie już sami doszliście do wniosku, że pytanie zostanie zadane pod fotografią, która podoba się oglądającemu i chce robić takie same. Co więcej, osoba taka może być doskonale przygotowana do dalszego rozwoju, ale nie okłamujmy się. Fotograf bez aparat jest jak snajper bez karabinu. Bezużyteczny. Tym samym szuka podpowiedzi co do wyboru wyposażenia, które pozwoli mu rozwinąć skrzydła. Mając do wyboru kila urządzeń przyszły kupujący szuka osób, które robią zdjęcia takie jak on by chciał robić a mając do wyboru tyle urządzeń i systemów, chce posłużyć się. tzw. społecznym dowodem słuszności.

Albo po prostu był ciekaw, jaki aparat dał ci tyle fajnych szczegółów w cieniach…

Autorytet

Tutaj mamy dwie ścieżki myślenia. Ktoś pyta Cię o body, bo uważa cię za dobrego fotografa a tym samym osobę która na bak wybrała dobry szpej, albo za osobę równą sobie. Pytając jakich obiektywów, akcesoriów użyłeś w pewien zawoalowany sposób wyraża chęć nauki od właśnie ciebie. Gdybym miał kupić bardzo drogi sprzęt, powiedzmy Nikona albo Canona popatrzyłbym czym fotografują Scott Kelby albo Joe McNally. Po prostu coś musi przeważyć szalę.

Choć jest i druga opcja: gdy ktoś w naszym mniemaniu nas nie przerasta, to wówczas miał farta albo w osiągnięciu efektu pomógł mu właśnie aparat. Przecież nie może być tak, że kolega za którym nie przepadam albo przypadkowy forumowicz jest bardziej utalentowany, wkłada więcej wysiłku w naukę ode mnie prawda? Taki gość nie powie mi nic wartościowego, bo nie stanowi dla mnie żadnego autorytetu.

Jeśli zatem dowiem się czym fotografuje, jestem w stanie kupić lepszy i go prześcignąć. Brzmi to trochę pokrętnie, ale ten wniosek wyciągnąłem na podstawie nie przemyśleń a swobodnych rozmów ze znajomymi fotografami na początku ich przygody.

Swoją drogą byłoby dość zabawnie, usłyszeć takie pytanie np. na siłowni. Gdyby tak ktoś podszedł do jakiegoś pro kulturysty i zapytał jakie ma buty, że tak szybko leci na bieżni 😛

 

To jakie to body?

Początkowo na to pytanie reagowałem entuzjazmem, potem złością. Wpierw mogąc się pochwalić pierwszą, dość prymitywną lustrzanką, później zrozumiawszy że pytający lekceważy mój ponadprzeciętny talent 😉

Nie ma się właściwie o co obrażać. Możecie się wyżyć w komentarzach, ale tekst o aparacie jest o tyle drażniący, że tak naprawdę mamy świadomość, że takie zdjęcia jakie pojawiają się na FB we wszelkich grupach foto, może trzaskać każdy. Wystarczy właśnie aparat i trochę samozaparcia.

Awantury, że to nie aparat robi zdjęcia pochłaniają bardzo, bardzo dużo czasu, który można lepiej spożytkować. Na przykład na wypracowanie własnego, unikalnego warsztatu i sposobu patrzenia na świat. Tym bardziej, że osoby które zadają to pytanie rzadko później czytają wielogodzinne, wałkowane od bez mała 100 lat, spory.

 

Fot. w nagłówku Designed by Freepik