Fani mody z utęsknieniem czekali na polskiego Vogue. W końcu stało się. Mamy go. A raczej: macie, go bo nie powiem żebym jakoś bardzo na to czekał. Epoka gdy jarałem się „fociami z Vogue” minęła dawno temu. W międzyczasie zdążyłem trochę powyzywać się, że pierwsza okładka polskiej edycji przypadła Niemcowi. Ochrzciłem ją sobie Widmem komunizmu krążącym po Europie.

Podejrzewam, że duży wpływ na ugrzecznienie miała redakcja w osobie naczelnego Filipa Niedenthala, który jest synem Tego Niedenthala, przez co mamy fotę w stylu słynnego Czasu Apokalipsy ze stanu wojennego w Polsce.

Juergen Teller

Kto zacz? Pierwszy raz twórczością tego faceta spotkałem się gdzieś +/- w 2008 roku na łamach jednego z dużych portali fotograficznych. Muszę przyznać, że cechuje go nie mała konsekwencja, bo od tylu lat brnie w jednym, konkretnym kierunku. I choć jego nazwisko nie błyszczy w tej kategorii wagowej jak Terrego Richardsona, to można w jakiś sposób dostrzec podobieństwa. Z pewną niechlubną chmurą nad nazwiskiem Amerykanina. Skorzystajcie z google aby znaleźć więcej jego prac.

vogue

fot. Juergen Teller

Bardziej irytuje Niemiec jako autor pierwszej polskiej okładki. W dobie gdy mówi się, że 90% polskiej prasy należy do Niemców miłym PRowym gestem byłby polski fotograf. Wiecie takie „Made in Poland z użyciem przedstawicieli polskiej mody i sztuki” 😉 Potem niech sobie będzie autorem okładek dowolny modny aktualnie fotograf, bo taka natura mody.

Żeby też było jasne. Tak samo drażniłny mnie Francuz, Amerykanin a nawet Japończyk, choćby tu sprowadzili samego Daikichi Amano.

Okładka Vogue

Juergen jest charakterystycznym fotografem, który ma bardzo charakterystyczną stylistykę. Okładka z takim zestawieniem naprawdę wygląda jak Widmo Komunizmu. Tu nie chodzi o to, że jest brzydka czy ładna. Po prostu dziwacznie dobrano elementy.

Spróbujmy podać na to wzór: (Juergen+nazwisko naczelnego)/oczekiwania redakcji.
Gdyby miał sam przygotować tą okładkę, byłaby pewnie bardzo tellerowska, co mogłoby się skończyć pierwszym prawdziwym skandalem 😛 Podejrzewam, że duży wpływ na ugrzecznienie miała redakcja w osobie naczelnego Filipa Niedenthala, który jest synem Tego Niedenthala, przez co mamy fotę w stylu słynnego Czasu Apokalipsy ze stanu wojennego w Polsce.

Czytając komentarze pod tekstem o tym zdjęciu mam wrażenie, że zeszła ona na zupełnie inne tory. W sumie nie za bardzo jestem urażony Pałacem Kultury, projektu rosyjskiego a dokładnie radzieckiego oraz tą całą czarną wołgą. No nie obraża mnie to i już. Jak powiedziałem trochę drażni z punktu widzenia PR i marketingu. Jeśli jednak ktoś czuje się urażony elementami: ok, nie neguję może tak być.

Brzydka czy ładna?

Jak wspomniałem Teller jest takim bardziej hardcorowym Richardsonem. Nie wiem kto był pierwszy, ale Niemiec potrafi dokopać w swoich fotografiach. Z resztą: sprawdźcie sami.

Zatem czy ta fotografia jest zła czy dobra? Tutaj zaczyna się bardzo poważna dyskusja, bo ci, którzy czytują mojego bloga wiedzą, że rzeczy powszechnie uważane za ładne, nie znajdują się u mnie w najwyższym poważaniu. Przez rzeczy mam na myśli fotografie, bo następne zdanie będzie o ludziach, co może zostać źle odebrane.

Często mówię, że nie odbieram nic autorom zdjęć ładnych kobiet czy mężczyzn, w seksownej bieliźnie, w seksownych pozach. Są one kunsztowne i potrzebne. Jednak nie uważam, żeby w bezpośrednim starciu z przysłowiowym białym kwadratem na białym tle wygrywała ta lekka erotyka. Z resztą konfrontujemy tu dwie zupełnie różne rzeczy. Co jest lepsze koncert Tomka Stańki czy nieżyjącego już Michaela Jacksona? Umiecie to w ogóle porównać? Bo ja przyznam, że nie.

Trzeba też pamiętać, że Teller jest skandalistą i równie dobrze wszystko zrobił celowo.

Do rzeczy!

Narobić zamieszania

vogue

Jakby nie było ta okładka lekko wybija się na tle serii bardzo zwyczajnych portretów 🙂 Nieliczne wyjątki sprawiają, że w salonie prasowym odróżni się to pismo od pozostałych żurnali. No nie okłamujmy się. Tymczasem polska okładka, choć fotograficznie „taka se”, ładnie wybija się pomiędzy innymi. Ktoś wie jak narobić zamieszania.

Czy ta okładka jest dobra czy nie?

Wywołuje pewne emocje. Teller za nic ma jakiekolwiek zasady i wiem, że to jego znak rozpoznawczy. Modelki: należycie turpistyczne, wybór kobiet lub mężczyzn o bardziej odżywionej aparycji zepsułby całe zdjęcie. Tym samym: ona jest niezła. Całkiem niezła. No chyba, że ma być jak inne edycje, światowe. Wtedy jest po prostu marna. Trochę za bardzo ugrzeczniona jak na tego autora ale też zrobiła swoje. Strzał w pysk. Tak nas widzą? Takie mają zdanie o Polsce? Co to ma być? Niektórzy próbują doszukiwać się w tym jakichś nawiązań do fot z lat 60 XX wieku. Jednak to byłoby dość mocno dziwne nawiązanie. Takie dla historyków – teoretyków. A mi dające poparcie dla tytułu 😉 Choć byłoby to dość ryzykowne, bo okładka jakiegoś tam magazynu sprzed wielu lat, mogła zwyczajnie ujść bardzo wielu czytelnikom.

Może to było nieświadome? Na zasadzie przyjechał zachwycony Warszawą, nie bardzo wiedział jakie emocje wywoła rosyjski samochód pod postradzieckim budynkiem…ale w to nie wierzę. Lżejsza fotografia mogłaby przejść bez echa. Jak często zachwycamy się okładkami magazynów? Chyba jak autor zaliczy wpadkę. U Emilii w grupie Porozmawiajmy o Fotografii, wylałem trochę jadu, zdarza mi się.

Niektórzy doszukują się tu komentarza na temat sytuacji w polskiej kulturze i polityce. Jakiegoś uwstecznienia oraz „Polska jest szara, brzydka a my wszyscy zasuwamy w ciemnych paskudnych łachach”. Młodzi ludzie ubierają się raczej modnie, osoby które już dawno nie są nastolatkami też paradują ubrani coraz ciekawiej. Mamy być może pewną tendencję do ciut bardziej stonowanych barw, ale ciężko też oczekiwać, że wszyscy wskoczymy w łaszki niczym rajskie ptaki, bo tego oczekuje jakiś redaktorzyna z biuletynu reklamowego. Z resztą co za brednie. Pół świata się ubiera podobnie a to, że ktoś ma kompleksy bo za bardzo wierzy własnym kolorowym wymysłom to nie mój problem. Jeśli zaś taka idea się pojawiła to podejrzewam ponownie duży udział naczelnego, bo raczej nie oczekiwałbym po Tellerze takiej znajomości polskiej fotografii.

Podsumowanie

Jednak pamiętam jak do Polski wchodził Harper’s Bazaar. Czy ktoś się o nim rozpisywał? Wszedł bo wszedł, dziś jest marnym zbiorem reklam, który rozwiał moje archaiczne przekonania o Wielkiej Fotografii w magazynach, z których wyrosły Wielkie Nazwiska, które są dziś dla nas niedoścignionymi wzorami. Ot, wydali gazetkę. Nie wiem jaka będzie zawartość tego numeru Vogue. Pewnie taka sama jak 90% pism o modzie. Reklamy, dużo reklam może uda się ze 2 strony przeczytać. Przejrzę na pewno, nie wiem czy kupię. Jednak: tak, to dobra okładka. Może nie fotografia, ale na 100% dobra okładka. Wywołała burzę, zobaczyła ją połowa internetów. Ktoś tam się zna na marketingu. Tę okładkę zapamiętamy na pewien czas 😉

fot. w nagłówku Juergen Teller/facebook/ okładka polskiej edycji magazynu Vogue.