Dziś chciałbym Wam zaproponować coś lżejszego, ale szalenie wciągającego i motywującego do działania. Chriss Orwig Poezja Obrazu. 

Czasem każdy potrzebuje odrobiny motywacji by ruszyć tyłek z fotela i zabrać się do działania. Nie ma w tym nic złego ani dziwne. Zatem dziś kolejna książka o fotografii, w której znajdziecie garść porad, by wasze zdjęcia stały się lepsze a równocześnie mająca zachęcić was do samodzielnych poszukiwań.

Grupy na fb funkcjonują prężnie, ale w zasadzie ich działalność sprowadza się do tego samego od 10 lat. Awantur o model aparatu albo obiektyw. Względnie poszukiwanie najlepszego statywu 😀

Dziś kilka słów o starszej ale bardzo wartościowej książce, która mam wrażenie nie została doceniona. Mam nadzieje pomoże Wam w fotograficznej przygodzie. Od razu mówię, że nie jest to filozoficzna rozprawa, która sprawi że wasze postrzeganie fotografii ulegnie diametralnej zmianie. nie jest to też coachingowa bzdura, działająca jak nadmiar cukru. Niby daje kopa ale szybko się wypala i trzeba sięgać po kolejną porcję.

Co w środku?

Autor zabiera nas w podróż po różnych gatunkach fotografii. Raz będziemy fotografować przy brzmieniu marszu Mandelsona a innym razem na odludziu gdzie nie spotkamy żywej duszy. Na każdą okazję Orwig przygotował garść porad i anegdot. To bardzo spójna, dobrze napisana książka o podejściu do fotografii a nie samej fotografii. Zdecydowanie nie jest to zbir aforyzmów do cytowania na fejsbuniu. Ogólnie książka jest o tym, że dobre kadry do Was nie przyjdą i nie zrobią się same. Trzeba nad nimi pracować, szukać ich. 

Yousuf Karsh i słynne zdjęcie Winstona Churchilla na którym nie ma cygara. „Proszę o wybaczenie, sir” i niemal z ust wyrwał premierowi cygaro. Jak widać ku jego niezadowoleniu. Autor ryzykownie wypracował właściwy kadr 😉

Nie powiem też, żeby była to pozycja tak odkrywcza, że obali całą waszą wiedzę o fotografii. Tu doda coś nowego, tam coś powie inaczej. Jest solidnym zbiorem cennych uwag na każdą okoliczność. Nim dojdziecie do etapu, na którym sami wypracujecie gotowe rozwiązania, pewien styl, będzie stanowiła doskonały drogowskaz.

Takie książki lubię

Bardzo lubię takie książki. One są doskonałym wstępem by naprawdę nauczyć się fotografować. Jedną z cenniejszych wskazówek jest to, że czasem pozornie bardzo prozaiczne zdjęcie będzie bardziej wartościowe – nie tylko sentymentalnie! – od popisowego, ale zupełnie pustego kadru. Cała zabawa polega na tym, żeby umieć uchwycić najlepszy kadr, adekwatny do sytuacji. Taki, który dla klienta czy może szerszej grupy odbiorców będzie bardzo istotny.

Wiem, że wielu marzy by ich zdjęcia stały inkami kultury. I takie porady też tu znajdziecie 😉
Nie w prost, z coachingowym zacięciem, że realizując swoje marzenia staniesz się sławny i bogaty. Ikoniczne kadry są pochodną ciężkiej, rzemieślniczej pracy, bycia we właściwym miejscu we właściwym czasie. Bycie we właściwym czasie trzeba sobie nie rzadko wypracowywać latami. Żeby wejść na ten jeden, jedyny koncert, na który nie wpuszczą żadnego innego fotografa.

To jest w sumie wada tej publikacji. Orwig wpada czasem w taki właśnie pompatyczny styl, który łatwo się udziela czytelnikowi. Z tym, że nie wypala się łatwo, co czyni tę poniekąd prostą książkę bardzo wartościową lekturą. Najprostsze porady to te najlepsze.

Podsumowanie

Dobra książka, która uczy tego, że nie zawsze poprzez fotografię trafimy na szczyt. Nawet jeśli nasza fotografia będzie głowinie naszą pasją to jest tysiąc dróg by nadal się rozwijać i mimo braku komercyjnego sukcesu, czerpać radość z fotografii, która będzie na coraz lepszym poziomie.

Zdecydowanie warta zakupu publikacja.