Fotoreporter opowiada obrazami. Operuje tysiącem słów zawartych w setnej sekundy. Jednak oglądając fotografie niewiele dowiadujemy się o samych autorach. Tym razem przygotowałem tekst opisujący moje ulubione książki o fotoreporterach. Jedne są autobiograficzne inne typowo dokumentalne, ale wszystkie mają wspólny mianownik. Pewnie szybko zauważycie, że znaczna część dotyczy fotografów wojennych. Książki napisane przez fotografów mody się zdarzają, ich biografie. Jednak jakoś nie oczekiwałbym aby bestselerem stała się książka o życiu fotografa produktowego.

Książki o fotoreporterach

Mój numer jeden

Moja historia fotografii prasowej„. Johna G. Morrisa. Książka jest autobiograficzna i możliwe że jest trochę książki o fotoreporterachpo podkoloryzowana. Nawet jeśli, to całkiem dobrze czyta się historię „od kuchni” powstawania „wielkich fotografii XX wieku”.

John Morris nie był fotografem a fotoedytorem. Pracował z takimi osobami Jak Robert Capa, Carter – Bresson i w takich redakcjach jak Life. Jak każda biografia a tym bardziej autobiografia wymaga pewnego dystansu co do zasług „głównego bohatera” ale i tak warto ją przeczytać. Głównie dla perspektywy. W końcu nie jest to relacja frontowa a z zaplecza. Choć uprzedzam od razu – nie ma tam za wiele o siedzeniu w ciemni 🙂 Jest to raczej opowieść o współpracy z czasopismami, fotografami i redakcjami.

Książkę warto przeczytać też z innego powodu. Mianowicie dziś, gdy wielu z nas narzeka na przesyt podaży na rynku fotograficznym dowie się, że było tak bez mała od II Wojny Światowej. Fotografia już wtedy była na tyle powszechna, że konkurencja wśród fotoreporterów narastała, w następnych latach by przetrwać na rynku zaczęły powstawać agencje – Morris partycypował w słynnym Magnum – dochody nie były kolosalne. Książka świetnie pokazuje, że rynek fotografii zawsze był trudny, chętnych do takiej pracy wielu a przetrwają najwytrwalsi. Dziś wprawdzie fotografia prasowa zanikła ale też w tamtych czasach fotografia żywności czy wnętrz nie była prawie w ogóle popularna. Zatem polecam każdemu, zwłaszcza fanom fotografii prasowej. 

Nie mogło zabraknąć Bang Bang Club

Chyba jedna z popularniejszych książek o fotoreporterach. Większość osób zna kilka słynnych zdjęć, które przyzbyły do nas z wojny domowej w RPA ale nie każdy zdaje sobie sprawę kto i gdzie je wykonał. Dziecko iksiążki o fotoreporterach sęp, płonący człowiek uderzany maczetą… To fotografie, które przyniosły swym twórcom prestiżową nagrodę Pulitzera i rozpoczęły burzliwą dyskusję na temat moralności wykonywania takich zdjęć. Która do dyskusja już dogasła, zdjęcia są ok, dostają nagrody. Ważne że się dzieje. Mniejsza o to.  Autorami są dwaj pozostali przy życiu fotograficy „bractwa”. Greg Marinovich i Joao Sliva. Prz czym trzeba wam wiedzieć, że ostatni stracił obie nogi i to chyba nie tak dawno. Z lat graniczących z rokiem 1995 pamiętam coś o wojnie na Bałkanach, natomiast  żadnych wzmianek o RPA i upadku Apartheidu.  Miałem wtedy jakieś 7 lat – zatem mam prawo nie pamiętać 😀 Warto przeczytać, Z kliku powodów. Głównie po to by pamiętać, że fotografia wojenna to nie tylko Nachtwey. By zastanowić się czemu tak bardzo lubimy oglądać zdjęcia śmierci zarejestrowane daleko, daleko stąd, w krajach które istnieją tylko dzięki przekazom medialnym. Bo czy ktokolwiek wykonał zdjęcie ciał po zamachach w Europie? Nie? Dziwne. Oraz by mieć świadomość, że konflikty mają miejsce wszędzie na świecie. Niektóre po prostu są ukryte.

Tej pani nie znałem

Muszę przyznać, że zdjęć tej pani w ogóle nie kojarzę. Dlatego zobaczywksiążki o fotoreporterachszy książkę w księgarni kupiłem sobie bez większego wahania. Podobnie jak poprzednie ta pozycja również jest  autobiografią, ale trochę inną.  Definitywnie jest bardziej…osobista, emocjonalna. Mniej w niej fotografii wojennej a zdecydowanie więcej osobistych przeżyć. Nawet jeśli w poprzednich się to przejawia, to ciężko do odczuć. Tutaj jest inaczej. Autorka – Linsey Addario – kładzie bardzo duży nacisk na swoje subiektywne odczucia, które towarzyszą fotografowi wojennemu w każdej chwili. Jedna jest to zupełnie inny punkt widzenia niż ten zaprezentowany przez Marinovicha. 

Opowieści z Polski

książki o fotoreporterachSeria wywiadów z polskimi korespondentami wojennymi. Oczywiście z całej książki fotograficy powinni na „dzień dobry” przeczytać wywiad z Krzysztofem Millerem, którego fotografia znajduje się na tylnej okładce „Bang Bang Club” W zasadzie nic więcej nie trzeba tu dodawać. Brać i czytać.

 

To jeszcze nie koniec:

Książek o fotoreporterach, czy fotografach jest mnóstwo. Można z nich stworzyć wpis, który bez mała sam stanie się książką, ale póki co wybrałem cztery które aktualnie są „moje ulubione”.