Raz na jakiś czas warto wrócić do starszej książki. Zwłaszcza jeśli przykład jest dobry. Bo mam tu świetną książkę z fotografią a nie o fotografii. Choć oba typy są jak najbardziej wartościowe to czasem trzeba sobie pooglądać i poczytać dla przyjemności. Lalki w Ogniu: opowieści z Indii

W sumie to nie wszystko o czym chciałem opowiedzieć. Druga rzecz to wybór tego po co sięgamy. Kiedyś zupełnie przypadkiem, wyrobiłem sobie dziwaczny nawyk sięgania po rzeczy, które absolutnie mnie nie interesują. Z resztą skąd mam wiedzieć czy interesują skoro nie czytałem? Doprowadza to do lekkiego szału Kasię, bo chyba obawia się, że kiedyś wykupię jakąś księgarnię.

Lalki w ogniu

I tak właśnie zainteresowała mnie kultura i religia Indii. W sumie to ten kraj nigdy nie znajdował się w zasięgu moich zainteresowań. Tak po prostu. Zawsze ciągnęło mnie stronę Japonii, może Chin. Na mojej liście krajów do odwiedzenia ten po prostu nie figurował. W sumie i tak mnie nie stać ani na Japonię ani na Indie ale pomarzyć zawsze można.

Fotografie Barta Pogody akurat znałem z bodaj Szerokiego Kadru więc bez namysłu sięgnąłem po ilustrowany wersję książki. Z której nijak nie dowiecie się nic o Indiach. Autorka podeszła do tematu dość racjonalnie i serwuje nam opowieść z jednego dnia w Indiach. Nie próbuje tworzyć zawiłych hipotez, generalizować, snuć rozważań. Wraz fotografem zabierają nas w jeden bardzo pobieżny, lekko stereotypowy dzień na subkontynencie.

Fotografia

Fotografie są całkiem niezłe i chętnie wracam do nich co jakiś czas. Ot tak, żeby sobie pooglądać. Jak wspomniałem, lubię książki w których fotografia odgrywa konkretną rolę, nie tylko edukacyjną. Tutaj tekst z fotografią płynnie się przenikają i uzupełniają a mimo to można porzucić litery na rzecz samego obrazu – oglądanego ot tak, dla przyjemności. Można taktować jak taki reporterski album.

Dużo i często mówi się o książkach o fotografii. Rzadko natomiast mówi się czy pisze o książkach z fotografią. Wiecie, takich które można sobie pooglądać. W końcu jaka przyjemność przy piwku gadać o podręczniku? I tak jest w nim dokładnie to samo co w każdym innym bo zasady kompozycji w fotografii czy modyfikatory nie zmieniły się jakoś bardzo od lat. I to wielu. A taka pozycja prowokuje do jakieś rozmowy. Dość abstrakcyjnej jeśli nikt nie był w Indiach, ale w Kosmosie też nie byłem, Kwinty ani ardrydzkich sepulek nie widziałem a można o nich pogadać 😉

Zaineresowania

Indie nigdy mnie nie interesowały. Jakoś nigdy nie chciałem się tam wybrać, nie specjalnie interesowała mnie joga, hinduizm i cała duchowa otoczka. Kraj jak kraj. Z rzeczy ciekawych miał tylko Kalaripayattu. To taka hinduska sztuka walki, która albo była pierwszą tego typu albo jest wtórna wobec Greków. I w sumie na tym się kończyło.

Nadal nie odczuwam potrzeby wyjazdu tam, ale zaczęło mi sprawiać przyjemność czytanie. Po prostu kiedyś zdjąłem z półki jakąś książkę podróżniczą i przypadła mi do gustu. Wziąłem ją „na pałę”, bo nie za bardzo wiedziałem co znajdę w środku. Ten sam mechanizm dotyczy wielu innych dziedzin. W końcu zainteresowania skądś trzeba sobie brać a skąd tak naprawdę wiem, że coś mnie nie interesuje jak nie czytałem? Dlatego teraz bardzo chętnie sięgam po rzeczy trochę przypadkowe. Oczywiście robię pewną selekcję, bo nie wszystko warte jest kasy i czasu. Np. cały ten „kołczingowy” szrot i tanie książeczki jak szwedzka filozofia poprawi twoje życie 😀

Jeśli przeważnie czytasz fantastykę, to z czystej ciekawości sięgnij po coś zupełnie odmiennego. Ta metoda jest dość skuteczna także w fotografii. Nie oglądaj i nie szukaj tylko fotografii z gatunku, który najbardziej cię pociąga. Szukaj fotografów zajmujących się czymś tak dalekim od tego co preferujesz jak to tylko możliwe. Albo w ogóle idź na wystawę rzeźby. Nie przypadnie ci do gustu? Trudno, tak bywa ale czasem warto spróbować czegoś innego 🙂