Święty Graal fotograficznych dyskusji, konstruktywna krytyka, przez niektórych bywa mylona z dołowaniem wszystkich na około. Oraz subiektywną opinią.

Zawsze się zastanawiam skąd biorą się ludzie, którzy nigdy nie mieli w ręce aparatu albo najlepsze zdjęcie jakie zrobili jest całe czarne bo zapomnieli zdjąć dekielek, ale bardzo chętnie pomagają wszystkim dookoła. Przy każdej okazji powiedzą Ci, dlaczego do czegoś się nie nadajesz. To ci sami, których spotykasz wracając z treningu w piątkowy wieczór. Palą fajkę i mówią dlaczego to co robisz robisz źle. I tylko uprzejmość nie pozwala ci nazwać typa określeniem pod którym powszechnie znana jest istota wszechwiedząca. Albo po prostu im przygrzać.

Moim zdaniem, 95% osób myli krytykę z wyrażaniem subiektywnej opinii a bycie trollem bierze za życzliwość. Trzeba zawsze pomyśleć, co by zrobił Geralt? Mógł trolla usiec. A w sumie wasz wybór.

Czasem mnie poniesie, ale staram się nie wdawać już w żadną polemikę z gronem życzliwych duszyczek, które spotyka się codziennie na swojej drodze.

STOP! Kretyński coaching a odrobina pasji

Zanim zaczniemy, odrobina racjonalizmu. Pamiętajcie, że czym innym jest miejskie voodoo w postaci gadek motywacyjnych a zdrowy rozsądek. Jeśli masz pracę, kupiłeś pierwszy aparat i nie wiesz co z tym pudłem zrobić to nie rzucasz roboty i stwierdzasz, że od dziś będziesz artystą i gonisz marzenia, bo możesz się w tym biegu wyp***. Już nawet nie przewrócić a właśnie wyp***.
I będzie boleć 😉

Potrenuj, popróbuj, poświęć trochę wolnego czasu. Wiem, że to nie łatwe, bo odpocząć trzeba. Czasem się okazuje, że z pracy zawodowego fotografa za przysłowiowe Chiny Ludowe się nie utrzymasz a rachunki opłacić trzeba. Może też się okazać, że wolisz powiedzmy bardziej artystyczną stronę fotografii od tej bo ja wiem jak to powiedzieć? Rynkowej? Komercyjnej? Przecież fotografia może być piękną pasją, która rozwija się całe życie nie przeistaczając się w zawód. Czasem zawód jest całkiem spory.

Nie nadajesz się do fotografii

Wiecie, że jeszcze nikt nie urodził się jako laureat Grand Press Photo? Serio, jeszcze medycyna nie doniosła o noworodku, który miałby certyfikat predestynacji do fotograficznej chwały 😛

 

Jak 90% osób do tego co robi zanim stała się w tym dobra. Serio. Nie ma osoby, która do czegoś się nadaje. Dlatego tak bardzo podoba mi się pewna cecha japońskiej mentalności. W naszej kulturze główną rolę odgrywa „talent”. Natomiast w ichniejszej upór i ciężka praca. Jeśli włożysz w coś odpowiednio dużo ciężkiej pracy, możesz być w tym dobrym. Nie koniecznie najlepszy, ale dobry. Ok. Mógłbym powołać się na różne inne czynniki, choćby społeczne czy powiedzmy ogólnie biologiczne. Pomijam bowiem pewne przypadki, gdyż czasem złośliwy los sprawia, że nasza fizyczność nas ogranicza. Ale to są dwie różne rzeczy.

Jeśli tylko możesz i chcesz? A co ci szkodzi spróbować?

Jeśli odczuwasz potrzebę fotografowania i masz na to czas i środki, to śmiało. Łap za aparat i bierz się do pracy.

Fotografując dla siebie

Pomijam tu z premedytacją, fotografowanie na potrzeby rynku konsumenckiego. To jest zupełnie inna bajka, której nie należy dotykać bez powodu. Zbyt wiele tu zależności, marketingu, socjologii i innych takich. Dlatego należy zdać sobie najsłynniejsze egzystencjalne pytanie jakie zrodziło polskie kino i zacząć to robić.

Wiecie, że jeszcze nikt nie urodził się jako laureat Grand Press Photo? Serio, jeszcze medycyna nie doniosła o noworodku, który miałby certyfikat predestynacji do fotograficznej chwały 😛
Jeśli odczuwasz potrzebę fotografowania i masz na to czas i środki, to śmiało. Łap za aparat i bierz się do pracy. Robisz to przede wszystkim dla siebie. Uznanie otoczenia to dodatkowy bonus, który może ale nie musi przerodzić się w coś dochodowego.

Złośliwy głos

Nigdy nie przegrałem konkursu.

(bo i nigdy w żadnym nie startowałem)

Na swojej drodze spotkasz wiele dobrych duszyczek, które będą chciały ci powiedzieć jak bardzo nie nadajesz się do tego co robisz i powinieneś zająć się czymś innym. Jeśli ważąc 45 kg uznałeś, że wleziesz do klatki z mistrzem wagi ciężkiej, to mogą mieć rację. I przeważnie tutaj ich racja i szczera troska się kończy. Najczęściej, że nie nadajesz się do tego co robisz usłyszysz od osób, które są zwyczajnie zawistne. Odróżnienie Świętego Graala  w postaci konstruktywnej krytyki od malkontenctwa, hejtu, czy cudzego egocentryzmu bywa trudne. Nie można chować się w kołach wzajemnej adoracji, bo w końcu wszystko co robisz robisz świetnie i jedyne czego potrzepujesz to dodatkowe źródła uznania. Potrzebujesz osób, które powiedzą, że coś im się nie podoba. Istotą jest oddzielenie ziarna od plew. Kiedy ktoś naprawdę ma dla Ciebie dobrą radę, a kiedy po prostu chce cię zdołować. Serio, nie chodzi tworzenie sobie piaskownicy, w której będziesz bezpiecznie odcięty od wszystkich niezadowolonych głosów.

Pamiętaj też, że subiektywna opinia a tzw. hejterstwo to dwie różne rzeczy. Proste nie podoba mi się nie powinno w żaden sposób na ciebie działać. No, chyba że nie podoba się komuś, z czyim zdaniem naprawdę się liczysz i wiesz że jest wartościowe. Albo
zleceniodawcy, ale to już zupełnie inna bajka.