Nowy Wspaniały Świat

Z cyklu „podzielę się z wami książką” – mała propozycja dla tych, którzy ponownie chwycili za 1984, oraz dla tych, którzy Orella dopiero poznali – Nowy Wspaniały Świat.
„Nowy Wspaniały Świat” to jedna z tych książek, które raczej nie przeżywają takich szturmów jak świat Wielkiego Brata. Tymczasem jest to rzecz ponura, równie prorocza i nawet bardziej prawdziwa książka, niż dzieło Orwella.

Wielki Brat patrzy

 

Upatrucjecie go facebooku, technologiach mobilnych. Jednak, świat nie musi być ponury, pełen kamer, donosicieli. Świat może być szczęśliwy, pełen dobrobytu.

Wyobraźcie sobie świat, na który spadły bomby. Ludzie oddali wolność w zamian za komfort. Mają wszystkiego w bród. Stracili sztukę, literaturę, ale mają wszystko. Nikt nie głoduje. Jest wszystko.

Żyworodność jest przestarzała. Ludzie rodzą się z próbówek. I od najmłodszych lat są warunkowani czy zostaną „elitą” czy też zostaną predestynowani do pracy w fabryce. Ograniczeni umysłowo pracownicy fabryk, żyją po to by pracować i konsumować. Świat poznajemy z perspektywy owej elity. Wydają się wolni. Jednak nie mogą tworzyć, nie mają dostępu do wielu zakazanych przejawów kultury i sztuki. Nie bardzo umiem powiedzieć co jest celem ich życia.

Soma

Wszyscy bez wyjątku otrzymują od rządu somę. Narkotyk idealny. Nie powoduje uzależnienia, nie ma skutków ubocznych. jednak pozwala oderwać się od rzeczywistości. Zrobić sobie wakacje. Lem wiele lat później, nazwie to fantomatyzacją chemiczną. Odcina użytkownika od świata, pozwala zrobić sobie wakacje.

Nie mam pojęcia czemu wiele lat później Huxley poszuka Drzwi Percepcji. Czemu zmieni zdanie. Jego meskalinowe doświadczenie przypomina to czego się obawiał pisząc Nowy Wspaniały Świat. Jednak zmienił nastawienie. Dziwaczna rzeczywistość, fantomat, do którego trafia po zażyciu meskaliny traktuje jak dostrzeżenie prawdy.  Jednak nie znam powodu zmiany jego poglądów.

Żyworodni

Boicie się inwigilacji ze strony FB. Zaniechano prób eugenicznych, póki co ludzie nie są modyfikowani w zarodku i ciągle jeszcze „żyworodni”. Przyjrzyjcie się proszę jednak temu co widzicie na około. Całe rzesze skupione wokół produktu. Bez mała całe pokolenia, które od urodzenia bombardowane są informacjami co i jak kupować by zyskać miraż określonego stylu życia. Przynależeć do „uprzywilejowanej grupy posiadaczy”. Nawet na siłowni trzeba mieć markowe buty, spodnie, bluzę, zażywać właściwe odżywki. W zasadzie nawet nie ma co brać się za bieganie bez określonej puli złotówek w kieszeni…. no chyba, że chcesz ćwiczyć tak prozaicznie. Serio? 😉

Po co ci to?

Ostatnio zmieniłem zdanie co do nauk humanistycznych. Takich czystych. Filologia, socjologia, filozofia. W końcu to marketing i autopromocja decydują o rynku pracy. Jednak nie o to mi chodzi. Lekarz nie potrzebuje wiedzy z zakresu literatury. Ani Informatyk, ani robotyk. Zmierzamy w stronę „elity” która nie korzysta z dorobku kultury. Mają ciut większe przywileje od pozostałych, którzy zadowalają się „all inclusive” i pracą na trzy zmiany.

Zabrzmiało nieprzyjemnie? Pewnie ktoś poczuł się urażony.

Witaj w nowym wspaniałym świecie