Od mojej matury mija 10 lat. Dekada. I tak mnie jakoś naszło, żeby przy czarce matchy podzielić się z Wami kilkoma przemyśleniami. Zarówno pod względem matury jak i studiów.

Jeśli szkolnictwo niższe i wyższe wyrządza jakieś szkody to w kwestii samodzielnego myślenia. I to tam, gdzie jest to jak najbardziej możliwe. W literaturze i sztuce. Prowadzi to do swoistego autorytaryzmu w myśleniu. Muszę mieć autorytet, który powie mi co myśleć, którego mogę zacytować. I później przekłada się to także na fotografię, sztukę.

 

Najgorsze jest to, że znam wiele osób po humanie dla których książka jest bardziej obca niż Xenomorph dla załogi Nostromo.

Matematyki nie podważysz

Przynajmniej nie na początkowym etapie jej nauczania i praktykowania. Matematyka jest podważalna, można pewne rzeczy wręcz obalić, ale w szkole średniej a nawet w trakcie studiów raczej mało kto będzie w stanie tego dokonać. Na pewno się zdarzyło ale nie podejrzewam by w najbliższym czasie 2 + 2 przestało = 4. To taka wada nauk ścisłych. Teoretycznie dają pracę, uczą logicznego myślenia, wciskają w sztywne ramy. Co byś nie robił – nie obalisz a mało który nauczyciel spostrzeże, że odkryłeś nowe matematyczne twierdzenie. Tutaj przewagę mają wszystkie przedmioty nieścisłe.

Najgorsze jest to, że znam wiele osób po humanie dla których książka jest bardziej obca niż Xenomorph dla załogi Nostromo.

Kultura jako pole interpretacji

Ani mi się śni definiować kultury. Nikomu się nie udało, bo jest to byt zbyt abstrakcyjny by można go było wcisnąć w jakieś ramy. To jedna z tych rzeczy, które są, wiesz czym są, ale nie potrafisz tego zwerbalizować. I koniec. Jest to też pole, które nieustannie się zmienia. My wpływamy na nie a ono na nas. Na kulturę wpływa wszystko, od matematyki, aż po najdziwniejsze dzieła sztuki współczesnej, które same są jej tworem. Co gorsza, jest to rzecz bardzo zmienna. Ciągle ktoś coś pisze, publikuje, wymyśla. Pomimo powszechnego dostępu do Sieci, nie mamy możliwości ogarnięcia tego wszystkiego. Trafiamy potem na jakąś rzeźbę, obraz czy cokolwiek innego i nie potrafimy tego zinterpretować.

Pana Tadeusza też nie zinterpretujesz na nowo, ale jest mnóstwo książek którymi można się pobawić. Po prostu spróbować pobawić się swobodnym wyrażaniem myśli. W końcu dla ucznia szkoły podstawowej czy średniej, byłoby dość ciężkim zadaniem dokonać pełnowartościowej interpretacji choćby Dzienników Gwiazdowych, ale swobodna zabawa znaczeniami jest jak najbardziej wskazana. Cały czas tak idę w stronę szkoły średniej, pewnie przez te matury a w sumie na studiach też często jest więcej kucia na blachę niż myślenia. Czasem wykładowcy każą ci coś pisać a potem się okazuje, że znacznej części nie rozumieją, bo nie potrafili odszukać takich informacji a przełykają jak młody pelikan kopiuj wklej z Wikipedia, nawet nie wiedząc, że student kopiuje ze znienawidzonej ej encyklopedii.

Wielką krzywdą dla tzw. nauk humanistycznych jest zakuwanie ich na blachę. Rozumiem, że literatura musi być interpretowana w kontekście epoki w której powstała. Szkoda tylko, że nigdy ale to nigdy nie dochodzi się do współczesności. Ok, trzeba wiedzieć co było, bo inaczej będzie się odczuwać pewne braki ale bez przesady. Co z tego, że potrafimy wyrecytować z pamięci założenia romantyzmu?

I przez taką właśnie naukę często mam wrażenie, że ludzie boją się powiedzieć co myślą. Czekają, aż znajdą mądry opis, który im powie co właściwie widzą i co mają później powtarzać.

Samodzielna interpretacja

Szkoła kończy się w jakimś punkcie. Osoba z maturą posiada pewne powiedzmy podstawowe umiejętności, które potencjalnie mogą się przydać w przyszłości. O ile wspomniana matematyka będzie identyczna już zawsze – do pewnego poziomu – tak literatura, sztuka, ogół kultury cały czas się zmienia. Tymczasem ukończywszy szkołę a nawet studia, człowiek nie wyrabia sobie nawyku dalszego uczenia się. Myślę, że to jest powód dla którego tak niechętnie sięgamy po nowości. Wpojono nam, że stare jest dobre. Co więcej jest to jasne i nie wymaga żadnego wysiłku aby popisać się znajomością nawet bardziej niszowych twórców sprzed wieków. Nie trzeba nawet rozumieć recytowanych mądrości. Wystarczy sprawiać takowe wrażenie. Gdy zaś przychodzi do samodzielnej interpretacji rzeczy nowych, z którymi spotykamy się po raz pierwszy… na wszelki wypadek lepiej powiedzieć, że sztuka współczesna jest bez sensu 🙂

 

ps. matematyka również jest elementem kultury. Potrzebowałem jednak pewnego uproszczenia na potrzeby tekstu, przez co czasem wygląda jakby była ona rzeczą spoza, czymś pozakulturowym. Ot, potrzeba chwili.

 

 

fot. w nagłówku – freepik.com