Zwieńczenie na papierze

 

 

Dlaczego warto?

Gdy wybierasz pliki do druku, za który musisz zapłacić, wybierasz tylko te które są najbardziej wartościowe. Nie koniecznie artystycznie. Czasem ważniejsze jest wspomnienie, emocje które towarzyszą danej chwili. Dlatego na papier przeniosłem mnóstwo zdjęć, które nie trafią do portfolio, ale w jakiś sposób są dla mnie bardzo ważne i nie chcę mącić ciszy wieczoru włączaniem komputera czy sięganiem po telefon. Chcę sięgnąć po zeszyt czy pudełko i na chwilę wyjąć kilka zdjęć.

Nie zapominam oczywiście o tych fotografiach, z których jestem najbardziej dumny, które trafiają do mojego PF. Wówczas trafiają na ścianę w trochę większym formacie. I służą raczej mojej satysfakcji, bowiem nie mam zwyczaju zapraszania wielu gości, którym mógłbym je pokazywać 😉

 

Moje odbitki

Lubię wydrukować kilka fot. Mam ich w sumie całkiem sporo. Choć na pewno muszę przemyśleć oprawę. Bo część  jest po prostu w segregatorze, w koszulkach a część wisi na ścianach.

Odbitki robię na dwa sposoby. Pierwszy to klasyczna odbitka, którą trzeba gdzieś wkleić. Zacząłem od zakupu kilku zeszytów z papieru czerpanego i systematycznie zapełniałem odbitkami. Jeśli nie trafię nic tego typu, to kupuję po prostu notes albo szkicownik w formacie, który mi odpowiada.

 

Trochę cięcia i mamy gotowy album.

Wygodnym i szybkim rozwiązaniem jest fotoksiążka. Niweluje to potrzebę wklejania, można zaprojektować własną okładkę. Jest to o tyle mniej problematyczne, że nie trzeba się martwić o wymiary. W przypadku zakupu notesu, zeszytu, czy innego „albumu” trzeba być pewnym czy na pewno wszystko się zmieści a czasem trzeba trochę poprzycinać, wyrwać kilka stron.

odbitki

Gdzie drukuję?

Mam kilka ulubionych drukarni, gdzie wykonuję odbitki. Przede wszystkim jeśli potrzebuję serii niezłych ale tanich odbitek to zdecydowanie NajlepszeFoto.pl.
Żeby też była między nami jasność, bo znam parę osób, które zaraz mi wyskoczą jak powinno się robić porządne odbitki. Mówię o uczciwym druku, na potrzeby albumów w zeszytach, z pewną dozą „niedoskonałości” a nie odbitkach kolekcjonerskich. Ok?

No. To lecimy dalej. Saal-Digital. Są drożsi ale dobrzy. Mają też całą pulę wydruków np. na aluminium. Odbitki chyba lepsze niż powyżej. Chyba mam z obu dość sporo ale jakoś nie bawiłem się w porównania. Może testy następnym razem? W sumie czemu nie – o tym będzie następny odbitkowy wpis 🙂