Socjologia

To taka bezużyteczna nauka, która powstała w XIX wieku jako przejaw burżuazyjnych zapędów bandy znudzonych teoretyków.

Dziękuję.

Fotografia

Najcudowniejszy wynalazek ludzkości zaraz po bimb…herbacie.

Socjologia

Jednym z ukończonych przeze mnie kierunków był ten, który zwiastuje długą i owocną karierę pod Złotymi Łukami. Absolwenci tylko tego kierunki przegrywają z włoskim plackiem, gdyż jak wiadomo ten w przeciwieństwie do nich jest w stanie wyżywić rodzinę. W jakiś mętny sposób rozmowa ze znajomą zeszła na studia i socjologię. Nie wiem jak to się stało, obojgu nam wstyd. Jednakże mogę albo zrobić głupawego mema albo opisać związek pomiędzy pierwszymi fotografami pozytywistami a ich współczesnym wariantem.

Na marginesie kilka słów: sam kierunek nie jest zły, o czym już kiedyś pisałem. To raczej pozostali studenci sprawiają, że masz ochotę rzucić wszystko i wyruszyć w Bieszczady. Sparafrazuję to cytatem, cytat jest mój.

Homofob na socjologii to jak Serena Butler na robotyce*.

 

Ale tak poważniej. Jeszce w trakcie studiów, omawialiśmy coś co nazwano „socjologią wizualną”, która jakoby rozkwita w ostatnich latach. Tymczasem mariaż fotografii i nauk społecznych, albo nauk w ogóle rozpoczął się wcześniej, bo w XIX wieku. Aparat fotograficzny stać się miał bowiem narzędziem inwentaryzacji świata. Cała zabawa polega na tym, że fotografia swoje a socjologia swoje. Ówcześni fani fotografowania biednych ludzi podeszli do tematu często nie mając pojęcia, że niedawno ochrzczona dyscyplina naukowa robi coś podobnego.

Fotografia i socjologia

Otóż taki poważny rozwój socjologii, przypada na okres pozytywizmu. Z resztą podwaliny pod tenże nurt dał bodaj ten sam facet, który ukuł termin socjologia. Fotografia była przede wszystkim narzędziem, techniką, rozwiązaniem problemu i odpowiedzią na zapotrzebowania społeczeństwa przemysłowego. „Fotografia – narzędzie” to sposób zastosowania na przykład w metodzie naukowej. To dzięki fotografii analizowano sposób chodzenia człowieka i zwierzęcia. Miała ona być bezdusznym, obiektywnym i perfekcyjnym narzędziem inwentaryzacji świata i gromadzenia wiedzy. I nagle tak wyraźniej zapragnięto gromadzić wiedzę o człowieku. W końcu pozytywizm to epoka „metody naukowej”. A co będzie lepsze niż najnowsze osiągnięcia techniki do rejestrowania świata?

Fajny biedak

Lubowali się pierwsi fotograficy – społecznicy w fotografii ubóstwa. I chyba zostało, bo do dziś fotograficy uprawiają bieda – turystykę.
Nim jednak przejdziemy do pielęgnowania biedy na rzecz indywidualnego katharsis mającego jakoś usprawiedliwić nasze sumienie parę słów o pozytywistycznych ideach, które teoretycznie przyświecały pierwszym fotografom z zacięciem pro społecznym. Ida była naturalnie szczytna – jak wiele idei – a potem jest jak jest. Naprawdę ciężko powiedzieć, czy bogacz, mogący pozwolić sobie na zabawę ówczesnym aparatem fotografował miejską biedotę z potrzeby serca czy w ramach mody demonstrował swoich proli znajomym by gdy zaspokoją swe potrzeby – być może niektórzy nigdy robotniczej rodziny nie widzieli i przyglądali się tym fotografiom jak dziś my stworzeniom z najmroczniejszych głębin mórz i oceanów – przejść do przyjemniejszych rzeczy jak choćby picie. Nie wiem jak było. Pamiętajcie po prostu, że to czego was uczą na polskim to wyidealizowany obraz epoki na podstawie literatury a na historii nikt wam niczego ciekawego nie powie. Wiedza szkolna tworzy raczej wyidealizowane obrazy przeszłości. Mocno odczłowieczone.

XXI wiek

Należy znaleźć sobie możliwie biednych ludzi, przeżyć katharsis, pokazać zagłodzonego Birmańczyka światu, sfotografowanego sprzętem za 25 000 zł, czyli za kasę zdolną wyżywić całą rodzinę i okolicę przez dwa lata w tamtym regionie, no chyba że pojedziesz do Afryki, gdzie znaczna część ludzi żyje za +/- 4 złote dziennie, czyli przez 17 lat? 8 jeśli podniesiesz ich standard życia o 100%.

Dziś po prostu większa część społeczeństwa jest relatywnie bogata. A na pewno w stosunku do przeciętnego mieszkańca trzeciego świata. Tylko, że właśnie trzeba wydać kupę kasy na wyprawę do tegoż trzeciego świata, bo tutaj nie ma już odpowiednio malowniczej biedy. Choć nie wiem co jest gorsze. Bieda Wyprawy Bogaczy czy banda foto żebraków, która wyrusza z USA, Polski czy innego nie umierającego z głodu kraju a po powrocie opisuje „dobroć ludzi”, którzy ugościli ich czym mieli w zamian dostając wątpliwą przyjemność bycia fotografowanym. Choć czasem słychać skargi, że mieszkańcy jacyś tacy, skąpi i nie pozwolili zjeść i przenocować za free.

Bieda turystyka

Taka moda na wyprawy bez grosza. Zabrawszy ze sobą 1 przeciętną polską pensję w niektórych krajach byłbyś Panem i Władcą na Krańcu Świata. Tymczasem ludzie z relatywnie dobrze sytuowanych krajów ruszają właśnie bez grosza przy duszy licząc na poczęstunek od 1000 razy biedniejszych od siebie. Rozumiem, że to jest ta zrównoważona turystyka?

Turystyka zrównoważona – rodzaj turystyki, mający na celu maksymalne zminimalizowanie negatywnego wpływu turystyki na środowisko naturalne i kulturę lokalną, pomagając jednocześnie w generowaniu możliwości zatrudnienia dla lokalnych mieszkańców. Celem turystyki zrównoważonej jest zadbanie o to, aby rozwój przyniósł pozytywne doświadczenie dla społeczności lokalnych, firm turystycznych oraz dla samych turystów.

No tak. Zatem w jakiś sposób zostało nam coś z początków fotografii. Bo chyba nikt nie wątpi, że pierwsze aparaty nie należały do rozwiązań dla klasy robotniczej? Tanie to nie było. Dzisiaj jest o niebo prościej, bo jakiś aparat i to dobry, może mieć niemal każdy. Teraz potrzebny jest jeszcze biedak, którego można uwiecznić celek pokazania jak to świat jest pełen cierpienia. Kogo by zainteresował portret czarnoskórego doktora

Zakończenie

I tak bez słowa wyjaśnienia, zostawiam Was na czas przygotowania kolejnego wpisu.

 

 

*Myślicie, że czytali? 😛