Stanisław Lem

Philip Dick powiedział o nim, że musi być komórką KGB. Lem zaś podobno nie wiedział o tych słowach i chwalił Dicka za jego twórczość.
Jednak dość powszechnie znanych anegdot. Popatrzmy na kilka rzeczy, które sprawiły że Stanisław Lem ciągle jest aktualny.
No i nie zapominajmy o fakcie, że Lemem zastąpiłbym wszystkie lektury szkolne, podręczniki do socjologii 🙂

Symulakry – fantomaty

Summa Technologiae. Dość ważna ale mało popularna książka polskiego autora. Simulacra and Simulation Jeana Baudrillarda, została wydana po raz pierwszy w roku 1981. To właśnie w tej książce Francuz rozpisuje się o symulakrach. Czym dokładnie one są, nie bardzo wiadomo. Gdy – wówczas jeszcze – bracia Wachowscy ogłosili, iż jedną z głównych inspiracji była książka Baudrillarda, ten miał jakoby stwierdzić, że wypaczono jego wizję. A poza tym nigdy filmu nie widział.

Stanisław Lem natomiast, opisał coś bardzo podobnego w książce wydanej po praz pierwszy w 1964 roku. Nazwał to fantomatami. Czym one w ogóle są? Tutaj jest jasna i przejrzysta odpowiedź. To po prostu systemu „sztucznej rzeczywistości”. Lem, jak później Baudrillard, jako przykład podaje Disneyland. Polak jednak poszedł w swoich rozważaniach znacznie dalej. Opisał system, który stymulując odpowiedni ośrodki nerwowe, zaprezentować nam może nieodróżnialną od „prawdziwej” rzeczywistość. Czyli opisał maszynę znaną nam z filmu Matrix. Ot. Wszystko jasne.

Dlatego też niesamowicie dziwi mnie, że ten autor nie pojawia się w ogóle na polskich uczelniach a przerabiany i wałkowany jest bełkotliwy Francuz, który i tak jak sam twierdzi, nigdy nie miał komputera – a przynajmniej takowe informacje można o nim przeczytać. Biorąc pod uwagę cykl felietonów Lema jak choćby „Bomba megabitowa”* można by nim zapełnić program wielu kierunków studiów 😉

Sztuczna inteligencja

Obecnie wiele firm zaczyna „poważnie” bawić się sieciami neuronowymi, pracuje nad sztuczną inteligencją. Jak zawsze pojawia się wówczas wiele dylematów moralnych czy etycznych. W jednym z rozdziałów Summy, Lem rozważa właśnie czym różni się inteligencja od świadomości.
W którym momencie maszyna staje się świadoma?

Jeśli pierwsza maszyna, z 10 ustawionych w rzędzie, jest nieświadoma a ostatnia z całą pewnością świadoma, to w którym momencie zaczyna się świadomość? Od 8 czy 7? A może już 5?
Zdecydowanie, pomimo upływu tytlu lat, warto przeczytać ten rozdział. Pozornie książka jest przestarzała. Jej warstwa technologiczna, no nie ukrywajmy, ma swoje lata. Jeśli jednak w takcie czytania dopasujemy sobie „przesłanie” do współczesnych osiągów inżynierii? Przeczytałem ją w dwie godziny 🙂

Psychemia stosowana

Dzięki transmutynie może pan mieć romans z kozą, sądząc, że to sama Wenus z Milo.

Stanisław Lem nie był futurologiem. Sądząc po wypowiedziach, raczej gardził tą „nauką”, która nie bazuje żadnych solidnych przesłankach a jedynie na pomysłowości ludzkiej. Nawet jeśli Kongres Futurologiczny to żart czy też żartobliwie opisane obawy autora co do przyszłości, to jest to książka bez wątpienia dość aktualna.

W kosmos nie latamy, nie wiem jak z rakietami a i komputery nie stały się mózgami elektronowymi. Nie ważą kilku ton i nie zajmują dużych powierzchni. Ale leków produkujemy więcej niż potrzeba. Na wszystko znajdzie się specyfik. Nie chce ci się jeść ani gotować? Oto „zdrowa dieta w proszku”. Przecież musisz być fit! Pracowałeś 24h non stop, wróciłeś do domu i nie masz siły na zabawę z dziećmi? Weź sobie to i zaraz ci się zachce. Jesteś zły, rozdrażniony i agresywny? Co z tego, że właśnie zalałeś sobie nogi wrzącą kawą bo jakiś matoł jeździ po biurze na desce? Weź pastylkę i będzie szczęśliwy i pozytywnie nastawiony. Trochę tabsów na ból i nawet wrzątek na nodze przestanie ci przeszkadzać!

Jest środek na wszystko. Na szczęście nie doszliśmy jeszcze do etapu, w którym aerozolem lub tabletkami zamaskujemy wygląd całego świata, choć jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, preparat taki na 100% znajdzie się na rynku.

i związki partnerskie

Tytuł notatki miejskiej kroniki w „Heraldzie”: Od półmatka do półmatka. Mowa w niej o
jakimś jajkonoszu, który pomylił jajnię. Odpisuję z dużego Webstera: Półmatek, jak półbabek,
półgęsek. Jedna z dwu kobiet, kolektywnie wydających na świat dziecko. Jajkonosz — od
(anachr.) listonosz. Euplanista dostarczający licencyjnych jajeczek ludzkich do domu. Nie
powiem, żebym to rozumiał.

Jeśli nawet nie o to chodziło to wydaje się być adekwatne. Brzmi to też trochę jak invitro, w bardzo swobodnym wydaniu. Choć fakt, też tego do końca nie rozumiem.
Kongres Futurologiczny został wydany około roku 71. Płyną z tego dwa wnioski: że miał facet wyczucie, oraz że ostatnie lata nie są pełne nowych odkryć w tym temacie.

Obcość

Stanisław Lem nie raz zadawał pytania o obcość. Eden, Niezwyciężony czy Głos Pana, to najlepsze przykłady. Oczywiście można przełożyć ową „obcość” na kontakty międzyludzkie i na wszelkie zajścia w obrębie naszej planety.

Wystarczy tego. Uznałem, że w tym akapicie oderwę się od Ziemi i tylko sparafrazuję fabułę książek. Otóż, we wszystkich wymienionych tytułach, obcego życia już nie ma. Wyginęło. Zostały po nich tylko bliżej nieokreślone urządzenia lub automaty, które samoistnie wyewoluowały a co gorsza są wrogo nastawione. Tylko Głos Pana różni się tutaj znacząco. Ktoś tam jest czy nie ma? A może ten ktoś jest tak obcy, że żadne sygnały nie są możliwe do odebrania lub zrozumienia? Może i ślemy sygnał w Przestrzeń, ale cywilizacje, które gdzieś tam są nie mogą go odebrać?
Popatrzmy na nasze „planetarne podwórko”. Dla żołnierza armii USA wyciągnięta przed siebie dłoń znaczy „stój!”, a jadący w pobliże Irakijczycy często odbierali to jako powitanie, „proszę podjechać, podejść” i byli dziurawieni z broni automatycznej**… To jak możemy liczyć na to, że jakakolwiek wiadomość wysłana w przestrzeń, zostanie odczytana?

Szczypta krytyki

Przykłady wyrwałem z kontekstu. Ot, moje ulubione. Można doszukać się również przyszłych wynalazków, takich jak, czytnik książek czy audiobook. Lem nazwał je bodaj optonami i lektonami. Można takowych odkryć doszukiwać się całej masy. Trzeba jednak pamiętać, że Lem nie żył w oderwaniu od rzeczywistości, tylko wymyślając kolejne wynalazki przyszłości. Nie przyszedł mu bowiem nigdy do głowy mikroprocesor, który odmienił nasz świat.

Trzeba też pamiętać, że…czytał. Dużo czytał. Pasjonował się wieloma rzeczami, więc „przyszłe urządzenia”, mógł planować na podstawie cudzych zamysłów i odkryć. O ile jest wkład w polską literaturę pozostaje bezsprzeczny, to raczej wszystkie opisane procesy społeczne, nie są tylko tworem jego wyobraźni. Trzeba pamiętać, że w czasach gdy Lem tworzył w Polsce, na Zachodzie tworzył Philip Dick, trwała rewolucja seksualna a środki „poszerzające świadomość” były na porządku dziennym.

*tytuł książki, będącej zbiorem felietownów w czasopisma komputerowego, którego nie pomnę. Rok wydania 1999 i choć ciut niedzisiejsze, to zawsze 1000% lepsze niż to co serwują nam na socjologii, medioznawstwie, dziennikarstwie i innych takich.

** tak, wiem