Struktura Iki. Co to właściwie jest iki? Takie krótkie słowo z języka japońskiego, które oznacza jakiś rodzaj estetyki, wywodzący się z kultury mieszczańskiej Edo, okresu Tokugawa. Być może słyszeliście słowa takie jak wabi sabi – o ile w ogóle istnieją i nie są marketingowym wymysłem -ale czy słyszeliście o Iki?

Struktura Iki 

to jedna z tych książek, króre można powiedzieć, źle się czyta. Jest tworem swojej kultury, którą autor gloryfikuje. Trzeba pamiętać, że została opublikowana 1930 roku, gdy w Kraju Kwitnącej Wiśni również dobrze miały się nastroje nacjonalistyczne oraz powszechna już była myśl o wyższości Japończyków nad resztą Azji. W końcu nie bez przyczyny przyłączyli się do Państw Osi w trakcie II Wojny Światowej. Choć nacjonalizm jest bardzo nie iki, to na duchowy i intelektualny rozwój autora miał wpływ nie kto inny jak Okakura Kakuzō, autor Przebudzenia Japonii. Która często wymieniana jest jako ważna lektura japońskiego nacjonalisty.

Pryzmat kultury

Gdybyś zobaczył osobę z zębami czarnymi jak węgiel, to raczej nie uznałbyś jej za piękność. Podobnie gdyś zobaczył albo zobaczyły bladą jak śmierć kobietę z dwoma kołami nad każdym z oczu. Byłoby to co najmniej dziwne. Brzmi nieco teatralnie, ale zwyczaj czarnienia zębów i takiż makijaż z kołami lub kropkami nad oczami był swego czasu popularny w Kraju Kwitnącej Wiśni. Kilka wieków temu, ale był. W sumie chyba nadal wśród części Japończyków krzywe zębiska są bardziej sexi niż idealne białe ząbki.

Zatem kwestia tego co jest atrakcyjne to kwestia kulturowa. Estetyka jest kwestią kulturową.

Japoński nacjonalizm

Kilka razy w tekście pada stwierdzenie, że pewne zwyczaje Zachodu są dziwne, barbarzyńskie, prostackie. Szkoda tylko, że autor porównuje swoiste zalotne spojrzenie z pornografią. To jakbym przejrzał drzeworyty Shunga i powiedział cóż za prostacki i prymitywny kraj! Tyle wiedzą o artystycznym akcie co neandertalczycy!

Shūzō Kuki popełnia ten błąd kilkukrotnie. Porównuje pewne zachowania, zwłaszcza kobiet, nieadekwatnie do sytuacji. Stara się pokazać, że iki, japońska mieszczańska estetyka, której sam chyba za bardzo nie potrafił zdefiniować, jest bardziej urokliwa, niż nasza europejska. Choć widać, że za dobrze kultury zachodu nie zrozumiał. No właśnie, Zachód. Europa, USA, chyba stanowią dla niego jedno i to samo. Wybaczmy mu, w końcu Chiny, Japonia, Wietnam czy Korea to dla wielu Europejczyków jedno i to samo. Gdyby się bardzo uprzeć można w kulturę azjatycką wpisać nawet subkontynent 🙂 

Odrobina europocentryzmu

Autor książki, był uczniem kilku ważnych europejskich uniwersytetów. Zapoznał się z naszą filozofią, kulturą. W swych przemyśleniach sięga do ich osiągnięć, przytacza prace europejskich myślicieli i artystów. Dlaczego? Otóż filozofia japońska nie należy do jakichś szczególnie bogatych. W większości opiera się na buddyzmie Zen. Naturalnie istniały i istnieją różne grupy filozofów np. Nishitani Keiji, przedstawiciel Szkoły Kioto, którego prace bardzo chciałbym przeczytać, ale nie każdy krąg kulturowy ma Kanta i Platona.

Nasz Kuki, jest specyficznym myślicielem. Zachód jest dla niego źródłem inspiracji, sięga po naszych myślicieli a równocześnie wyraża się w sposób mało pochlebny, wręcz z rodzącą się nacjonalistyczną wyższością.

Czym jest iki?

W sumie bardzo ciężko powiedzieć. Jest to rodzaj estetyki wykształconej wśród mieszczan, która łączy w sobie fizyczność, ubiór, flirt. W zasadzie sam autor wydaje się nie wiedzieć czym jest iki ale zdecydowanie bardzo lubił schematy i modele 😉 Żartuję i koloryzuję. To taka cecha wschodnich filozofii. Po lekturze książki z tyłu głowy siedzi ci czym owa estetyka jest, ale nie ubierzesz tego w słowa. Słowo estetyka też nie bardzo pasuje biorąc pod uwagę jak obszerne wydaje się być Iki. Zjawisko, byt kulturowy, moda – choć nie pamiętam już by to słowo padało w tekście – która opanowała świat klasy średniej? Jakaś specyficzna dla Kraju Kwitnącej Wiśni filozofia codzienności, której aspekty manifestują się w zależności od sytuacji? Do tego wszystkiego zrodzona w dzielnicach uciech i rozpusty 😉

Epoka, która wykształciła iki przeminęła bezpowrotnie. Jak przenieść ją na współczesny grunt? To musiałby uczynić już esteta i filozof wychowany w Japonii. Pozycja ta jest ciągle wznawiana ale nie potrafię powiedzieć, czy cieszy się popularnością.Z resztą ile osób u nas czyta Husserla czy Heideggera? Oh, ktoś na pewno, ale nie jest to lektura, którą zachwycał by się każdy.

Książkę można zatem traktować jak swoistą ciekawostkę, z odległej Japonii, ale chyba już nic więcej, tym bardziej że obecnie rolę takiego pojemnika, estetyki, etyki przejęło kawaii, które trzyma się w Japonii od lat a do tego bardzo mocno. Co to znaczy? Japońska socjologia mówi o zjawisku kawaii, czyli totalnego zdziecinnienia, infantylizacji, pragnienia powrotu do dzieciństwa. Jednak nie jak w Europie czy USA, okresu dorastania, bycia nastolatkiem a niemowlęctwa, kiedy wszystko jest słodkie, ładne i przyjemne. No co? My mamy Milleniansów, Ani-Ani, a oni całe rzesze pokolenia kawaii. 

 

ps.

Byty kulturowe, nie są jasne i precyzyjne. Sprawdźcie sobie ile jest definicji samego pojęcia Millenialsi, co więcej ono samo poszatkowane jest na mniejsze byty i podgrupy. Więc zanim napiszecie „nie masz racji”, to wiedzcie, że nikt nie ma racji, bo zmiany zachodzą cały czas a te pojęcia nie muszą nawet mieć prawdziwego sensu, mogą być tymczasowymi bytami na potrzeby analizy, przemyśleń, chwili, narzekania, co tam chcecie.