Twoje zdjęcie jest

Ciekawe, piękne, ziarniste, nieostre, uciąłeś łokieć, dowolny wulgaryzm

I tyle. Cała pula komentarzy zawarta w jednym zdaniu w tytule tegoż wpisu.
Elokwencja XXI wieku, czy po prostu nie ma co komentować?
Ależ oczywiście, że jest. Prace są dobre. Nie głębokie, nie zawsze. Jaka bowiem głębia jest w kolejnym glamour?
W zasadzie chodzi chyba tylko o aktywność i przyciąganie do swojego profilu.
O ile wymierne rzeczy takie jak ostrość, ziarno, szumy, aberrację, „mydło” – czy aby na pewno? – można skomentować, to jak skomentować wartość danej pracy? Continue reading

galeria sztuki

Wyprawa do galerii

Czyli gdzie obcować ze sztuką

Internet to cudowny wynalazek. W zasadzie nie ma nic lepszego 😉 Tym bardziej jeśli ktoś przejawia silne zachowania introwertyczne i nie specjalnie radził sobie w czasach przed Siecią. Patrz ja. Są jednak takie momenty gdy Internet „nie daje rady”. Jeśli interesujesz się sztuką, lubisz sobie pooglądać dobrze wyeksponowane fotografie – musisz iść do galerii.

Continue reading

fotoartfestival 2017

Fotoartfestival

im. Andrzeja Baturo

FotoartFestival to impreza odbywająca regularnie co dwa lata od 2005 roku.
Jest to jedna z lepszych imprez fotograficznych w Polsce i zdobyła sobie już nie małe uznanie.
Ten rok jednak jest nieco smutniejszy. 9 czerwca 2017 zmarł bowiem pan Andrzej Baturo, który od ponad 50 lat był związany z fotografią i do samego początku z Foto Art Festivalem.

Foto Art Festival 2017 – oficjalna strona

fotoartfestival 2017

Continue reading

jak zacząć fotografować

Jak zacząć przygodę z fotografią

Jak zacząć fotografować

jak zacząć fotografować

Potrzebny ci aparat, obiektyw i jakiś komputer. Wystarczy na początek. Ile na to masz, to twoja sprawa. Chcesz fotografować – to jest najważniejsze. W rozpoczęciu przygody z fotografią chodzi o to, by po porażkach nowicjusza się nie zniechęcić. Tylko tak samo jak w sporcie – kontynuować. Nie ma jednoznacznej recepty na to by zostać fotografem. Idź i rób zdjęcia.

Continue reading

Jak to jest z tym RAW?

UWAGA:

nie jestem prawnikiem. Nie udzielam wam tu porad prawnych a jedynie chcę wskazać pewien problem, jakim jest zbytni entuzjazm, podejmowanie się pracy bez jakichkolwiek ustaleń czy umów. Na dole serwuję kilka linków do fachowców z zakresu prawa autorskiego.

RAW

to jak wiecie surowy plik, prosto z aparatu. Często zdarza się, że klient prosi o rawy bo „obrobi” sobie po swojemu. Wielu fotografów bardzo się burzy gdy trzeba zrobić coś takiego i bluzga na klienta nie przebierając w słowach. Zgadzam się z tym, że plików nie powinien obrabiać „kolega syna szefa ze szkoły wojskowej, bo on się trochę interesuje obróbką skrawaniem”. Trzeba dbać o swoją reputację, która w końcu jest dla fotografa BARDZO WAŻNA.

Continue reading

Szary świat

i herbata z cytryną

Lubię gdy świat jest taki szary jak dziś. Taki szary początek września kojarzy mi się z herbatą z cytryną, książką i trzaskiem ognia w kominku. Jest to też świetny czas do fotografowania. Jasne, pejzaże nie będą tak piękne i klarowne. Jednak nie należy rezygnować z fotografowania tylko dlatego, że nie ma doskonałej pogody.

Wiem, że wiele osób nie lubi moknąć. Można fotografować przez okno pokoju, albo kawiarni. Świat ma różne barwy. Czasem jest we mgle a czasem w słońcu. Czasem w śniegu czasem w deszczu. Początkowo fotografowałem tylko przy ładnej pogodzie. Jednak „ładna pogoda” to pojęcie względne. Choć może nie koniecznie w trakcie sztormu, bo piękno pięknem ale bez przesady…

Wszystko zależy od naszego nastawienia. Osobiście: bardzo lubię takie dni jak ten, nie tylko ze względu na fotografię, ale jeszcze jakieś nieuchwytne skojarzenie – nadchodząca, nie zawsze złota jesień i herbata 🙂

Polska złota jesień

Przed nami jeszcze cały miesiąc astronomicznego lata. Jednak wrzesień od zawsze kojarzy mi się właśnie z jesienią. Oczywiście mam nadzieję, że będzie właśnie złota i pogodna, ale jeśli nie: to warto pamiętać, że każda pogoda jest dobra na fotografowanie. Wszystko zależy od pomysłu, okazji, nastawienia.

jak zacząć z fotografią

Jak zacząć fotografować

Jak zacząć fotografować?

Body

Przede wszystkim potrzebujesz co najmniej pełnej klatki. Co najmniej! W zasadzie bez topowego Nikona, Canona czy Sony nie masz po co brać się za fotografię. I tak niczego nie osiągniesz. Pamiętaj o tym kupując swój pierwszy aparat. Tylko FF da ci właściwą głębię ostrości, bez której w profesjonalnej fotografii ani rusz. Właśnie wydałeś równowartość fajnego autka 😉

Obiektywy

Tylko stałki 1.2 albo lepiej 1.0. F. Bez tego nie powinieneś nawet myśleć o fotografowaniu. Przecież, twoja fotografia jest tak dobra jak bokeh, który uzyskujesz poprzez swoje wypasione szkło. W końcu chcesz się zająć na poważnie fotografią i wiele razy słyszałeś, że to nie aparat robi zdjęcia, ale bez dobrego aparatu wraz obiektywem ani rusz. Kup coś z górnej półki, żeby mieć ostre tylko oczy, reszta w cudownym bokehu.

Ekran i piec

Kup Ezio albo LaCie. Przecież chcesz mieć idealnie odwzorowane barwy? Właśnie. Leć i kup topowy monitor jaki stosuje czołówka fotografów na świecie. I koniecznie Mac! Przecież, nie jesteś byle kim, na Windzie nie dasz rady skonfigurować czegoś tam, przez co twoje foty nie uzyskają należytego odwzorowania! Musi to być naturalnie wersja z Ci7, 16 giga ramu. Praktycznie nie masz co brać się za retusz fotografii na jakimś pospolitym AMD czy nawet Ci5. I gdzie bez tego ramu?! Przecież potrzebujesz 16 na sam komfort startu systemu. Teraz drugie tyle do pracy.

Kalibrator

Udam, że nie słyszałem.

Kalibrator aparatu

Że co to jest?

Ile za to?

Potrzebujesz około 100 000 złotych żeby zacząć. Potem możesz już fotografować. Biorąc pod uwagę, że topowe aparaty potrafią kosztować 25 000 zł, ostateczna kwota może zbliżyć się jednak do ceny bardzo dobrego samochodu.

Pół żartem już było, teraz na serio

Jeśli zaczynasz przygodę z fotografią będziesz biegał za sprzętem. Będziesz zazdrościł ludziom, którzy siedzą w tym od lat ich wypasionego szpeju i sarkał, że ty nie masz jeszcze tego wszystkiego.

Pozwól sobie zacząć. Odkryj co chcesz robić. Pracuj. W końcu zdobędziesz cały sprzęt jaki ci się marzy. Tak, aparat i obiektyw są ci niezbędne. Jednak jeśli zafiksujesz się tylko na tym okaże się, że gdy ktoś zapyta „Pokażesz jakieś zdjęcia?” nie będziesz miał nic do pokazania 🙂

 

 

fotograficzne poszukiwania

Nauczyć fotografować

Nauczyć fotografować to rozbudzić ciekawość

Nauka fotografii to rozbudzanie ciekawości. Co jest tam, sto kroków dalej? Choć jak patrzę na wędrujących tam i z powrotem deptakiem ludzi…mam wrażenie, że ciężko z tą ciekawością.

Osobiście lubię czytać. Bardzo. Czytam bardzo dużo fantastyki. Jedna jest mniej a inna bardziej ambitna. Jednak nawet ta niższych lotów wpływa moim zdaniem pozytywnie na wyobraźnię. Pozwala bujać w obłokach. Ot, śmielej puszczam wodze fantazji 🙂 Jednak każdy jest inny i potrzebuje innych bodźców. Jednak po wielu latach w szkołach doszedłem do wniosku, że wszystko co można dzięki nim osiągnąć to powolne zabicie zainteresowania czymkolwiek. Gdy poznasz już teoretyczne tajniki i zaczynasz doskonalić warsztat, musisz mieć jeszcze ku temu jakiś powód. Jasne, robisz to dla fotografii. Fotografii czego?

Część fotografów oddała się jednej dziedzinie, na przykład modzie albo reportażowi. Inni zajmują się wszystkim. Można to nazwać inspiracją. Jednak aby inspiracja była skuteczna musi obudzić się w tobie choćby minimalna ciekawość świata. Siedząc w domu i patrząc w ekran, albo nie dajcie bogowie Fearunu, tocząc boje na forach. To najgorsze co może Was spotkać.

Czytaj, oglądaj, rozmawiaj

Każdy z nas jest inny. Jeden, jak ja, woli książki. Tam znajduje inspirację i przekuwa słowa na obrazy. Ktoś inny chwyci za aparat pod wpływem obrazów. Tak na prawdę, inspiracja niewiele różni się od nauki. Gdy coś nas zainspiruje, staramy się szukać, odkrywać, poznawać. Jednak bardzo wiele osób szuka sposobów na naukę fotografii. Osobiście zawsze odradzam wszystkie „tematyczne” kursy, książki itp. Czytając to pamiętaj proszę, że wszystko co piszę jest bardzo subiektywne. Jeśli lubisz – czytaj. Ja będę ci polecał coś całkiem innego 😉

Idź i szukaj

Idź do galerii, do księgarni, pogadaj z kimś na piwie. Bardzo lubię twórczość Aldousa Huxleya, ale nigdy nie miałem ochotę sięgać po „Drzwi Percepcji”. Jeśli przeczytacie wpis o inspiracjach zrozumiecie lepiej, czemu w końcu się zdecydowałem. Jednak zapewniam, że nie zamierzam podejmować żadnych eksperymentów z kaktusami. Zmierzam do czegoś innego.

Coś lub ktoś może dać mi bodziec do przeczytania czegoś nowego, po co normalnie nie sięgam. Np. psychologia. Z resztą czy cokolwiek robimy sami z siebie? Ok, odbiegam od tematu. Po prostu wstańcie, znajdziecie coś ciekawego i idźcie tam. Wystawa, wydarzenie? W bielsku chyba każdy zna Pełną Kulturę. Warto zaglądać. Jeśli zaś wolicie książki… cóż, niebawem wrócę do recenzji i bardzo chętnie podzielę się tym, co lubię czytać.

nauczyć fotografować

fotograficzne poszukiwania

Fotograficzne poszukiwania

 

Fotograficzne poszukiwania

zazwyczaj zaczynają się w Sieci. Jest to jednak miejsce zwodnicze, gdzie o wątpliwą wiedzę znacznie łatwiej niż na księgarnianych półkach. Dlatego pomyślałem, że warto napisać coś o poszukiwaniu fotograficznej wiedzy. Nie tylko tej technicznej.

Wiele godzin straciłem

czytając wszelkiej maści fora fotograficzne. Żałować jest bez sensu, ale warto powiedzieć innym żeby tego nie robili. Przeważnie toczą się tam zacięte boje o markę producenta sprzętu, o jakieś błahostki i absurdy. Moja ulubiona teoria to czemu Nikon jest lepszy do reportażu a Canon do portretu, oraz że w Adobe lepiej pracować na Macu bo 25 lat temu Adobe było tylko na Maca.
Gdybym sugerował się tymi geniuszami fotografii to w dniu zakupu pierwszego aparatu, rzuciłbym to wszystko w diabły. Bez pełnej klatki – wówczas kosztującej w okolicach 30k i szkła 1.2 albo lepiej 1.0 – gdzie 1.8 kosztowało wtedy fortunę, nie masz co się brać za portret. Po prostu głębia tylko na oczy!

Prawdziwej wiedzy o fotografii tam nie ma. Gdzie zatem zacząć fotograficzne poszukiwania?

Kup sobie książkę

Najlepiej kupić jedną z książek o fotografii. Jednak i tu trzeba uważać. Po pierwsze należy unikać książek monotematycznych. Typu fotografia mody, aktu, ślubna oraz wszelkiej maści kompendiów. Wszystkie zasady i reguły – podstawy – znajdziecie za darmo w Sieci.

Jeśli chodzi o książki, to najlepsze są te, gdzie fotograficy opowiadają o każdej sesji. Co zastali, jak sobie poradzili. Chodzi o rozbudzenie kreatywności. Cóż bowiem po serii schematów które wykujesz niczym wiedzę w szkole? Czasem zawieszasz w oknie prześcieradło a czasem obklejasz coś taśmą izolacyjną.

Canon vs Nikon

Po pierwsze, na wszelkiej maści forach trzeba przebić się przez wielogodzinne dyskusje, które ludzie prowadzą zamiast fotografować. Bardzo często dowodzą swoich racji z zacięciem godnym lepszej sprawy. Jasne, sam czasem coś skomentuję, ale wolę tego unikać bo to strata czasu. Tym bardziej, że aby przyznać komuś rację czy to ja komuś, czy ktoś mnie, jeden z nas musi być pewnym autorytetem. Tymczasem na forum o to ciężko, bo wszyscy którzy coś osiągnęli nie przesiadują przed komputerem dyskutując bez sensu. Ich publikacje znajdziecie raczej na autorskich blogach – o czym niżej – albo portalach typu Szeroki Kadr. Wiedzy jest na nich zazwyczaj dużo i jest serwowana bezpłatnie.

Inna sprawa to wszechobecne chwalenie się sprzętem.

Nikon DBardzo Fajny + wypas szkło + czas + przysłona dla podkreślenia jak bardzo mam f 1.0

osobiście bardzo lubię to zdjęcie 😛

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W jakiś mętny sposób aparat jest pewnym wyznacznikiem. Jeśli będzie to tani aparat, to szacunek dla fotografii rośnie, gdyż takim czymś takie efekty? Natomiast drogi, wypasiony korpus z cudnym szkłem nadaje bez mała rangę artysty. Można wówczas fotografować co popadnie i bez mała uchodzi się za artystę.

Uznanie dla prac, to po prostu grupy wzajemnej adoracji. Szukamy sobie takiej, która zawsze będzie mówiła „piękne”, „zjawiskowe”, „coś tam”. Taką tendencję przejawiał niedawno zamknięty portal, gdzie jeśli wrzuciłeś komuś pod fotą tylko 9 a nie 10 punktów, zaraz zbierała się hanza i miałeś wszystkie foty na 1 😉 Były tam też bardzo aktywne grupy wparcia. Takie tam wojny forumowe.

Co robić?

Co w takim razie robić? Znajdźcie sobie jakiegoś fotografa, który uchodzi dla was za autorytet w kwestii np. sprzętu, retuszu, pracy z modelem.
Ja mam dwóch, których blogi czytam od lat:

Klasyka. Nic odkrywczego. Pół świata ich zna. Dochodzi do tego oczywiście kilka portali, na których śledzę nowości sprzętowe. Ze wspomnianych blogów zaś, można nauczyć się bardzo wiele o prowadzeniu biznesu, współpracy z klientem, Scott co środę zaprasza też innych fotografów, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami z różnych dziedzin. Można się przeczytać jak zaczynali, jak pozyskują, jak pracują. Trzeba to naturalnie przetworzyć przez polski rynek, który jest znacznie mniejszy od rynku krajów anglojęzycznych. Już samo USA jest rynkiem niebotycznie większym niż nasz.

Czego brakuje?

To co wymieniłem powyżej, dotyczy najczęściej rynku fotografii powiedzmy „komercyjnej”. Czyli jest to dobre dla fotografów ślubnych, mody, produktowych i wszelkiej innej maści zajmujących się działalnością na rynku konsumenckim.

Są jednak osoby, które interesuje „coś więcej” niż zarabianie na fotografii i fotografowanie ślubów. Tutaj z pomocą przyjdą portale, które nie zajmują się fotografią. Portale fotograficzne w mojej opinii skupiają się na newsach i sprzęcie a ci, którzy chcą poczytać, pomyśleć, poznać ciekawych twórców – muszą je opuścić. Tutaj sprawdzą się wszystkie media, które można opisać jako „kultura i sztuka”, naturalnie na różnym poziomie.

Jednak najlepszym rozwiązaniem będzie:

Wizyta w galerii i dobra książka

Można czytać o fotografii, jednak fotografia sama w sobie jest niewiele warta. Nie twierdzę, że w galeriach znajdziecie tylko najlepsze prace, albo choćby mające sens. To czy są naprawdę dobre musicie ocenić sami. Jednak, żeby dokonać prawdziwej oceny fotografii nie wystarczy wiedza o tym czym jest trójpodział i trójkąt ekspozycji. To taka wyższa półka fotograficznej zabawy. Często bowiem dostajecie dzieło, które samo w sobie ma „jakieś znaczenie” ale Wy, oglądający, możecie nadać mu własne. Przetworzyć przez własny pryzmat.

Tylko jak to zrobić? Weźmy prace Helmuta Newtona – autor znany i uznany a do tego odniósł sukces w branży mody i jako artysta. Było jeszcze kilku, ale ten pan stanowi lepszy przykład. Zrewolucjonizował świat fotografii mody i postrzegania seksualności. Jego prace pełne są fetyszystycznych wizji. Nawet jego portret – chyba zrobiony przez żonę –  ma w sobie coś, dziś mocno nieakceptowanego.

helmut Newton

I jak ocenić dziś faceta w szpilkach? To żart? Z resztą czego oczekiwać po „Królu Perwersji”. Wróćmy do jego prac. Są one pełne seksu, erotyki. Najchętniej przetwarzane przez seksualny pryzmat jego rodaka – Freuda. Nawet przyjmując, że psychoanaliza to pokrętna pseudonauka, to bez niej zabraknie nam słów, pojęć. Nawet jeśli sam autor wiedzy takiej nie posiadał to poprzez fotografię wyrażał siebie, swoje pragnienia i obawy. Tym samym chyba warto mieć szersze pole do oceny? Naturalnie zajmujemy się fotografią, nie psychologią, socjologią**. Więc „fachowa” ocena leży poza naszymi możliwościami – być może nie licząc – Emilii Mańk – Psychologiafotografii.pl, która faktycznie jest psychologiem 😀 Chodzi raczej o zakres pojęć, bazę do przemyśleń.

Powiecie, nie brzmi to zbyt klarownie? Cóż, aby wszystko było jasne i klarowne polecam raczej podręcznik do matematyki niż sztukę.

I znów książki…

Oczywiście, że tak. Bowiem co ci po fotografii jeśli nie masz pojęcia co fotografować. Oglądając cudze prace, będziesz próbował powielać to co robią. Gdy przeczytasz dobrą książkę, może w twojej głowie zrodzi się pomysł? Może wpleciesz coś nowego do sesji mody? A może uznasz, że chcesz wybrać się gdzieś z aparatem i pokazać, coś o czym czytałeś?

Naturalnie pamiętaj by nie popaść w skrajność. Bardzo łatwo bowiem utknąć w świecie książek i odłożyć aparat na półkę. Czytaj a potem spakuj plecak i w drogę.
Szkoda życia na jałowe dysputy, gdy możesz biec przez miasto żeby upolować zaćmienie księżyca nad budynkiem poczty. fotograficzne poszukiwania

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czasem nie wyjdzie a czasem wyjdzie 🙂

A gdy chcesz pogadać

To idź z kimś na piwo. I tyle.

 

*taki żart

** teoretycznie jestem, to mogę się wymądrzać.

 

O fotografii - Susan Sontag

O fotografii – Susan Sontag

O fotografii – Susan Sontag

Wiele osób mówi, że O Fotografii autorstwa Susan Sontag, to najważniejsza książka o fotografii XX wieku. Wielu też nazywa ją źródłem inspiracji. Inspirująca książka.
Zastanawiam się, jakim cudem. W tej książce nie ma nic, co inspirowałoby do dalszego działania. Jest to bardzo luźny zbiór esejów, do tego bardzo dygresyjnych. Autorka swobodnie snuje myśli, przeplata filozofię, socjologię, antropologię. Dlaczego książka nadal cieszy się taką popularnością? Cóż, bo niewiele się od tamtych czasów zmieniło*

Socjologia

Sontag analizuje przyczyny powstania fotografii. Odpowiedź na potrzeby społeczeństwa przemysłowego. Łatwe i szybkie powielanie obrazów, schyłek malarstwa, pojedynczych kopii. Czas na produkcję masową, przemysłową! Czy coś się zmieniło? Nie za bardzo. Dziś jakoby to nie przemysł a informacji jest podstawą społeczeństwa. W kwestii fotografii niewiele się natomiast zmieniło.

Nie ma nawet zbyt wiele o samej „sztuce”. Wszystko, kręci się mniej więcej wokół podobnych tematów:

Dla tych, co nie czytają

W fotografii upatrywano metody na łatwe rozpowszechnienia informacji. W końcu znacznej części społeczeństwa czytanie nie przychodzi łatwo. Wraz z upowszechnieniem sposobów na reprodukcję fotografii w prasie, zwiększyła się jej przystępność.
W końcu jeden obraz wart jest tysiąca słów.

Dziś, gdy 90% internautów woli oglądać zamiast czytać, i to już nie fotografie a wideo, stwierdzenie nadal jest aktualne. Choć wiele osób upatruje w doszukuje się w tym upadku. Cóż, obraz jest zdecydowanie bardziej naturalny dla człowieka niż tekst. Dlaczego tak szybko upowszechniła się telewizja, dlaczego szybko wyrastają kolejne vlogowe sławy? Czasem sam myślę o przeniesieniu bloga na YouTube 🙂 W końcu kto to czyta?

Biedni i bogaci

Raz jeszcze nic się nie zmieniło. W końcu, kto widział przybysza z najuboższych rejonów Afryki, obwieszonego japońskim sprzętem i robiącego zdjęcia bogatym ludziom?

U swego zarania, fotografia biedoty stanowiła pewne hobby dobrze sytuowanych ludzi. Czasem służyło to jakimś pozytywistycznym ideałom. Dziś ta „zabawa” trwa w najlepsze. A to „projekty” z Afryki, a to biedni, starzy ludzie gdzieś na wschodzie Polski. Ot, bogaci ludzie fotografują sobie biednych, zbierają nagrody, widz przeżywa swoje catharsis i informuje o tym na FB.

Rytuały

Sontag stwierdza, że nie fotografowanie dzieci, zwłaszcza gdy są małe stanowi swoiste zaniedbanie. Coś się zmieniło? Być może tylko to, że częściej dzielimy** się zdjęciami dzieci w mediach społecznościowych. Karygodne!

No właśnie. Tutaj nie potrzebowałem dalszego wywodu, wystarczyło zapytać babcię. Kto miał aparat, robił zdjęcia. Kto miał zdjęcia – dzielił się nimi. Jedyna różnica była taka, że gdy moja babcia i dziadek pstrykali foty mojemu tacie na placu zabaw, trzeba było je przygotować i zabrać do kawiarni, przedstawić w albumie na zjeździe rodzinnym, albo wysłać pocztą.

Zmieniła się tylko forma. Dziś wrzucamy fotę na FB. Idea jest taka sama. Podzielić się zdjęciem, chwilą, radością. Być może wszechobecna nostalgia każe nam krytykować tą „bezduszną metodę”. Cóż, każda epoka ma swoje sposoby komunikacji.

Pełna pomysłów

Już wiele razy słyszałem, że O Fotografii to księga pełna pomysłów. Jednak nie mogę odnaleźć jakich. Tematów? Być może dla socjologa, psychologa czy antropologa. Sontag pisze bowiem dlaczego sięgamy po aparat, dlaczego ta forma wyrazu, uwieczniania, stała się tak powszechna. Co skłania nas do robienia zdjęć? Po co je robimy i po co przechowujemy. Pod tym względem tak. Sprawia, że chcę się zatrzymać i pomyśleć. Dlaczego robimy selfie? Czemu jesteśmy tak egocentryczni, że będąc w Londynie publikujemy swój dziób zamiast Londynu? Oglądamy to potem? Czy nie oglądamy?

Księga aktualna

O fotografii, co już napisałem, jest zaskakująco aktualna. „Odmowa wykorzystania wyrafinowanego sprzętu stanowiła dla wielu fotografów punkt honoru[…]” Brzmi znajomo? Dziś w 2017 roku, w XX wieku, gdy mamy sprzętu w bród, wielu decyduje się korzystać z „tradycyjnych metod” czy też technik. Punkt honoru czy moda?

Chyba właśnie ta aktualność sprawia, że książka jest tak chętnie przetwarzana przez kolejne pokolenia fotografów. Sontag stworzyła coś, co wystarczy uzupełniać o kolejne rozdziały. W końcu, jej „fotografia” była trwała, wieczna, służąca przechowywaniu. A co ze Snapem?

O fotografii

mówi się bardzo mało. Susan Sontag podjęła w tych felietonach spore wyzwanie. Ile razy spytaliście kogoś czemu fotografuje i usłyszeliście coś więcej niż popularny cytat albo coś o wyrażaniu siebie. Fotografia, jak każda forma sztuki jest nieco bełkotliwa. To nie nauka ścisła by ubierać ją w precyzyjne wzory.

W zasadzie już kiedyś o tym napisałem, ale 90% rozmów o fotografii sprowadza się do narzekania na „dorabianie filozofii do dupy”, zachwyt na nagimi kobietami a reszta jest „jakiś przymiotnik” – wstawcie tu jakiś modny przymiotnik.
Dreszcz emocji wywołują tylko analizy nowego aparatu, czy nowa zakrzywiona matryca będzie lepsza względem starszej o 3 godziny niezakrzywionej. Mam wrażenie, że ludzie wstydzą się rozmawiać o czymkolwiek innym. Wystarczy opublikować jakiś głupawy wpis o sprzęcie, by wywołać burzę, bazującą na kompleksach własnych fotografujących.

W sumie, mam paru znajomych z którymi czasem rozmawiam o fotografii.
Lampy, obiektywy, aparaty, statywy. I tyle.

Chris Orwig

A jeśli potrzebujecie prawdziwego, pozytywnego kopa do działania polecam Poezję Obrazu, aut. Chrisa Orwiga. Świetne dzieło, pełne rad jak smutek przekuć w inspirację, jak cieszyć się deszczem i słońcem, jak dać sobie z buta na start i ruszyć w świat z aparatem w łapie!

*nie mam dzieci, ale pewnie gdybym miał to bym tak robił. Zatem nie ma co wskazywać palcem. My.

**Ta, Misja Heliograficzna vs. Selfie 🙂