Jes, aj spik inglisz

Afrykaner, Irlandczyk i Anglik. Pierwszy brzmi jak rozgorączkowany Vodyanoi. Pozostałych można zrozumieć. Wcale nie oznacza to, że na Zachodzie żyją same życzliwe duszyczki, które nie przypną się do sposobu wymowy, literówki. Co więcej, tu wcale nie chodzi o patriotyczną obronę języka. Tylko o czepialstwo. I ma to pewne odniesienie do fotografii.

Continue reading

jak zacząć z fotografią

Jak zacząć fotografować

Jak zacząć fotografować?

Body

Przede wszystkim potrzebujesz co najmniej pełnej klatki. Co najmniej! W zasadzie bez topowego Nikona, Canona czy Sony nie masz po co brać się za fotografię. I tak niczego nie osiągniesz. Pamiętaj o tym kupując swój pierwszy aparat. Tylko FF da ci właściwą głębię ostrości, bez której w profesjonalnej fotografii ani rusz. Właśnie wydałeś równowartość fajnego autka 😉

Obiektywy

Tylko stałki 1.2 albo lepiej 1.0. F. Bez tego nie powinieneś nawet myśleć o fotografowaniu. Przecież, twoja fotografia jest tak dobra jak bokeh, który uzyskujesz poprzez swoje wypasione szkło. W końcu chcesz się zająć na poważnie fotografią i wiele razy słyszałeś, że to nie aparat robi zdjęcia, ale bez dobrego aparatu wraz obiektywem ani rusz. Kup coś z górnej półki, żeby mieć ostre tylko oczy, reszta w cudownym bokehu.

Ekran i piec

Kup Ezio albo LaCie. Przecież chcesz mieć idealnie odwzorowane barwy? Właśnie. Leć i kup topowy monitor jaki stosuje czołówka fotografów na świecie. I koniecznie Mac! Przecież, nie jesteś byle kim, na Windzie nie dasz rady skonfigurować czegoś tam, przez co twoje foty nie uzyskają należytego odwzorowania! Musi to być naturalnie wersja z Ci7, 16 giga ramu. Praktycznie nie masz co brać się za retusz fotografii na jakimś pospolitym AMD czy nawet Ci5. I gdzie bez tego ramu?! Przecież potrzebujesz 16 na sam komfort startu systemu. Teraz drugie tyle do pracy.

Kalibrator

Udam, że nie słyszałem.

Kalibrator aparatu

Że co to jest?

Ile za to?

Potrzebujesz około 100 000 złotych żeby zacząć. Potem możesz już fotografować. Biorąc pod uwagę, że topowe aparaty potrafią kosztować 25 000 zł, ostateczna kwota może zbliżyć się jednak do ceny bardzo dobrego samochodu.

Pół żartem już było, teraz na serio

Jeśli zaczynasz przygodę z fotografią będziesz biegał za sprzętem. Będziesz zazdrościł ludziom, którzy siedzą w tym od lat ich wypasionego szpeju i sarkał, że ty nie masz jeszcze tego wszystkiego.

Pozwól sobie zacząć. Odkryj co chcesz robić. Pracuj. W końcu zdobędziesz cały sprzęt jaki ci się marzy. Tak, aparat i obiektyw są ci niezbędne. Jednak jeśli zafiksujesz się tylko na tym okaże się, że gdy ktoś zapyta “Pokażesz jakieś zdjęcia?” nie będziesz miał nic do pokazania 🙂

 

 

fotograficzne poszukiwania

Nauczyć fotografować

Co właściwie znaczy nauczyć fotografować? Zasady kompozycji wystarczą? Warsztat to koniec drogi? A może to coś więcej? Spotkałem kilka osób, które choć technicznie świetne, bazowały tylko na tym co wymyślił ktoś inny. Nie było w nich za grosz własnej ciekawości, chęci szukania. To chyba nie o to chodzi, by mistrzowsko naśladować.

Continue reading

inspiracja w fotografii

O inspiracjach

Inspiracja w fotografii

Wpis wysoce subiektywny oparty na własnych pomysłach i przemyśleniach!

Czy potrzebna jest inspiracja w fotografii?
Ktoś powiedział, że “inspiracja jest dla amatorów a fotograf szuka światła”.
Bez dobrego światła nie ma fotografii. Zgoda. Pod warunkiem, że jesteś impresjonistą.
Idealna fotografia to światło, kadr i temat. Natomiast nie ma żadnych wytycznych co to jest dobry kadr, światło i temat.

A co robić gdy brak nam motywacji do chwycenia za aparat? Co wtedy robić? Przecież zniechęceni, nie bardzo mamy ochotę fotografować nawet najlepsze światło. Osobiście szukam słów.
Bardzo dużo czytam i czasem nawet fabułę fantastyki próbuję ubrać w temat do fotograficznego eseju.

Dziś – o poszukiwaniu inspiracji na przykładzie autora, czyli moim. Jak wspomniałem, wpis będzie wysoce subiektywny i być może wolicie szukać inspiracji gdzie indziej. O poszukiwaniu motywacji – następnym razem.

Bimber!

Przeczytałem książkę o Jakubie Wędrowyczu. I wiecie co? Marzy mi się reportaż o polskich bimbrownikach. Pomyślcie tylko. Fotograficzna opowieść o wyrobie smacznej, taniej i nie zawsze legalnej wódeczki 😉
Która nie rzadko przewyższa jakością sklepowe wyroby o kilka klas. Za dużo Wędrowycza…za dużo.
W każdym razie wiecie o co mi chodzi. Aparat, bimber i książka na koniec.

ps. To na zdjęciu to tylko atrapa, sfotografowana nieopodal sklepu z whisky gdzieś na Pomorzu. Więc proszę, nie piszczcie że brakuje tego czy tamtego.

 

Ogrody herbaty

Może to rekompensata za to że nigdy nie byłem w Japonii?  Gdybym miał szukać bezpośredniej inspiracji – Księga Herbaty, o której już raz pisałem tutaj. Paradoksalnie pomysł zrodził się w Wiedniu, gdy odwiedziłem tamtejszy ogród japoński przy pałacu w Schönbrunn a nie w Polsce. Tutaj najpopularniejszy pawilon mieści się w Pszczynie, w parku zamkowym. Początkowo cykl nosił nazwę “Mała Japonia” ale z czasem przechrzciłem go na “Ogrody Herbaty”, gdyż stereotypowym wręcz elementem japońskiego ogrodu jest pawilon herbaciany.

Brzmi zawile? Cóż, czasem pomysł kształtuje się pod wpływem jednego impulsu a czasem powstaje przez dłuższy czas.

Pnącze bogów i tatuażysta z Tajlandii

Czasem też inspiracja pojawia się po kilku czarkach sake* i dłuższej rozmowie. Nie wchodząc w dane osobowe, jakiś bliżej nieznany mi człowiek który przyplątał się w barze** interesuje się hmmm “alternatywną rzeczywistością”. Dość powiedzieć, że Icke, Reptilianie i Anunnaki. Zdziwiło mnie tylko, że rozumiem o czym w ogóle mówi, ale również mam tendencję do zapuszczania się czeluście Internetu.

W każdym razie wspomniał o rzeczy jaką jest ayahuasca, czyli właśnie pnącze bogów – substancja, którą stosują szamani w Ameryce Południowej, a która ma jakoby poszerzać ludzką świadomość, wyzwalając z okowów fałszywej rzeczywistości. Zasadniczo nigdy nie byłem zwolennikiem rozwiązań instant ale to już dłuższy temat na osobny wpis.

Jednak pomyślcie: wybrać się do Ameryki Południowej, szukając współczesnych szamanów, którzy oferują “zbawienie w płynie”. Czy naprawdę w to wierzą? Którzy z nich z wiarą praktykują rytuały przodków a którzy tylko zbijają walutę, jak kiedyś hinduscy guru, którzy więcej wspólnego mieli z marketingiem niż świętym mężem? Którzy zaś przyjeżdżają tam, bo jednak hinduskie religie nie oferują niczego w dwa tygodnie przez powrotem za korporacyjne biurko a którzy to zwykli miłośnicy ostrego haju? Wszystko na fotografii. Albo na wideo. Ostatnio pragnę poszerzyć pole działań gdyż warto do tysiąca słów w obrazie dodać jeszcze kilka.

Choć w BB mam tatuażystę prosto z Tajlandii – dzięki czemu nie muszę nigdzie jechać 😉

nauczyć fotografii

 

Nie siedź – działaj!

Bez względu na to gdzie będziecie szukać inspiracji – nie siedźcie przed komputerem. Mnie też się to zdarza, święty nie jestem. Zdarza nawet za często. Trzeba wyjść. Wówczas można znaleźć naprawdę ciekawe rzeczy.

***

 

 

 

 

*czyli ogólnie alkoholu

** raz siedziałem nad rzeczułką i pijąc kapitalistyczny napój z rozgniecionej stonki ziemniaczanej,
poznałem jakąś absurdalną historię. Nie mam pojęcia dlaczego siedzący na leżaczku pan postanowił się nią ze mną podzielić, ale nie był to ani pierwszy ani ostatni raz.

*** miejsce pewnie powszechnie znane we Wrocławiu, ale dla mnie zupełnie nowe 🙂

krytyka fotografii

Krytyka fotografii

Słowo krytyka kojarzy się jednoznacznie pejoratywnie. Jak kogoś krytykujemy – znaczy wytykamy mu błędy, albo uzasadniamy czemu w naszym mniemaniu to co robi, robi źle. Tymczasem krytyka fotografii to analiza. Krytyka może być w 100% pochlebna.

Continue reading

Vlog – rzecz straszna

Próbowałem nagrać vloga

I został pusty fotel. Tysiąc pytań i seria przemyśleń

Ty się do tego nie nadajesz

Gdybym dostawał 1 grosik za każdym razem, gdy ktoś życzliwy mi to powiedział – byłbym bardzo bogatym człowiekiem. Nie było by mnie tu teraz. Pędziłbym pewnie Bugatti przez Route 66, będącą moją drogą dojazdową.

Trochę przeginam. Ale na willę w Gdańsku i wymarzonego “Indianina” bym miał.
Jednak świat jest skąpy i grosików nie rozdaje. Zatem muszę sobie radzić prozaicznie – pracą.
Nie o tym chciałem wszakże mówić.

Talent a praca

Jestem zasadniczo wyznawcą teorii, że niemal każdy, włożywszy odpowiednią ilość czasu, potu i wysiłku jest w stanie opanować znaczną część aktywności. Czy to malowanie czy to fotografia, piłka kopana czy boks tajski. Nie wyznaję żadnej “predestynacji”, że jeden artystą czy sportowcem się rodzi a inny nie. Jasne, świat jest niesprawiedliwy i jeden rośnie niczym góra a drugi nie specjalnie. Ciała narzucają nam trochę więcej ograniczeń niż umysł.

Krytykancki zwyczaj

Istniej pewna grupa osób, szeroka grupa, która buduje swoje poczucie wartości na porażkach innych. Znacie ich. To takie typy, które stoją nad wami z petem w ręku, gdy przewracacie się po raz tysięczny próbując wykonać jakąś karkołomną technikę i mówią: “Ja się nigdy nie przewróciłem”. I nigdy nie próbowałeś, trzeba dodać.

Są to osoby, które nic nie robią, mało co potrafią i mają cała gamę znajomych w tajnych służbach. No poważnie. Mówisz takiemu, że uczysz się rosyjskiego. On ci na to, że się nie nadajesz, ale jego przyjaciel, kończył uniwersytet w Moskwie –  uczył go sam Puszkin! – zna rosyjski lepiej od Rosjan* Pytasz któż to. No nie może powiedzieć, bo obiecał zachować tajemnicę.
Pewnie pracuje w GRU i znał Suworowa.

I nie specjalnie przy tym koloryzuję. To jest tak nagminne, że robiąc kropkę w notesie za każdym razem gdy to słyszę – aaa bo widzi pan, mój syn pracuje dla dużych domów mody, ale nie mogę powiedzieć jakich, bo to tajemnica – robił kropkę w notesie miałbym niebieskie wszystkie strony.

Siły na zamiary i pewność siebie

Nie mam kaloryfera. Dlatego nie startuję w zawodach kulturystycznych. Ale już w fotograficznych zdarzało się coś wygrać. Są takie czynności, takie jak fotografia właśnie, gdzie nie trzeba specjalnie się przejmować cudzą opinią i po prostu próbować. Jak wleziesz na ring bokserski bez przygotowania – będzie boleć. Jeśli nie wygrasz konkursu fotograficznego – to ich największa zaleta, ich się nie przegrywa, można tylko wygrać – absolutnie nic się nie stanie.

Ja na przykład porzuciłem fotografię mody. Uległem pokusie, próbowałem. Jednak obecnie tego nie robię. Z wielu powodów, głównie dlatego że jednak tego nie lubię.

Upierdliwiec a konstruktywna krytyka

To drugie pojęcie, to Święty Graal fotografii. Można ją spotkać bardzo, bardzo rzadko. Scott Kelby prowadzi “jutubowy” kanał The Grid gdzie raz na jakiś czas pojawia się odcinek Blind Critiques with Scott Kelby & Matt Kloskowski. Dokonują wówczas oceny nadesłanych prac. Jedak o konstruktywnej krytyce – następnym razem a póki co wróćmy do dołujących nas upierdliwców.
Należy unikać ich towarzystwa jak ognia, gdyż demotywują do działania bardziej niż poniedziałek trzynastego na paranoicznym kacu.

Skrajności zawsze są złe. Jeśli ktoś za tobą łazi i krytykuje – zablokuj go na fejsie i unikaj na ulicy. Chyba, że twój szef, ale i tak możesz go zablokować na fejsie.
Druga skrajność – to kółko wzajemnej adoracji. Tych też unikaj bo jeśli ktoś cię chwali za wszystko, łącznie ze zdjęciem obranego ziemniaka, to również bardziej szkodzi niż pomaga. Jednak tych osób nie spotyka się, jeśli się nie jest znanym i uznanym. Wtedy spotykamy tylko tych, którzy nic nie robią i bardzo by chcieli żebyśmy siedzieli z nimi, narzekali jechali po wszystkich na około.

To taka mentalność.

Do czego zmierzam?

Ano do tego by robić swoje i nie przejmować się tymi, którzy niewiele mają do powiedzenia.

 

 

*ta sama grupa zna też angielski lepiej do profesorów z Oxfordu i ma tendencję do czepiania się nawet o akcent, że mało brytyjski – wykazując przy tym spore braki w języku polskim. Z resztą oni doskonale śpiewają, piszą, grają na drumli i trenują capoeirę u wielkich mistrzów…z Chin.

 

fotograficzne poszukiwania

Fotograficzne poszukiwania

Fotograficzne poszukiwania zazwyczaj zaczynają się w Sieci. Jest to jednak miejsce zwodnicze, gdzie o wątpliwą wiedzę znacznie łatwiej niż o zieleń na trawniku. Dlatego pomyślałem, że warto napisać coś o poszukiwaniu fotograficznej wiedzy, nie tylko tej technicznej. W końcu sam wybór aparat i zasady kompozycji to nie alfa i omega przygody jaką jest fotografia.

Choć dla wielu właśnie tak jest.

Continue reading

Reportaże o fotoreporterach

Fotoreporter opowiada obrazami. Operuje tysiącem słów zawartych w setnej sekundy. Jednak oglądając fotografie niewiele dowiadujemy się o samych autorach. Tym razem przygotowałem tekst opisujący moje ulubione książki o fotoreporterach. Jedne są autobiograficzne inne typowo dokumentalne, ale wszystkie mają wspólny mianownik. Pewnie szybko zauważycie, że znaczna część dotyczy fotografów wojennych. Książki napisane przez fotografów mody się zdarzają, ich biografie. Jednak jakoś nie oczekiwałbym aby bestselerem stała się książka o życiu fotografa produktowego.

Continue reading

książki o japonii

O książkach i o Japonii

Książki o Japonii mają pewną małą wadę: to są książki o Tokio. W zasadzie nawet nie o Japończykach, kulturze, tylko o Tokio. Japonia to bardzo mały kraj i nie może konkurować z USA. Jednak powiedzieć, że Japonia = Tokio to jak powiedzieć, że kultura Nowego Jorku jest wiodąca dla całego kraju i pominąć przesiąknięty voodoo folklor mokradeł Luizjany 🙂
Co więcej, specyficzne dla Tokio zachowania, czy zjawiska – lolitki, dziwaczne kawiarnie gdzie nerdów obsługują poprzebierane za XIX wieczne pokojówki kelnerki nie muszą być pochwalane przez mieszkańców Sapporo czy Kogoshimy. Pamiętajcie: 90% informacji poniżej to informacje o Tokio. Naprawdę nie cała Japonia biega z aparatami za lolitkami względnie marzy o pilotowaniu Eva ;P

Continue reading

herbata czarna, czerwona, oksydacja, fermentacja

O herbacie słów parę

O herbacie słów parę

Czarna, czerwona, niebieska czy zielona?

Mamy małe zamieszanie w kwestii herbat. Zatem na dzień dobry, o herbacie słów parę.
Otóż Chińczycy nazywają herbatą czerwoną, to co my czarną i odwrotnie. Słynna czerwona herbata jest w Państwie Środka czarna. Tym bardziej, że powszechnie herbatę czerwoną uznaje się za mniej “obrobioną” niż czarną i stawia oczko niżej pod względem goryczy. Zonk.

Warto też pamiętać, że różnie się herbaty klasyfikuje. Zostańmy więc przy polskim nazewnictwie, które chyba ma jakiś związek z angielskim i rosyjskim. Dlatego herbata oloong może mieć różne kolory w zależności od tego czy opiszemy kolor naparu czy kolor liścia. Chyba tylko zielona nie sprawia nikomu problemów 🙂

Herbata brytyjska śniadaniowa

Teoretycznie składa się liści herbaty assamskiej, lankijskiej oraz kenijskiej. Jej powstanie datuje się na 1843, natomiast pierwsze uprawy w Afryce to 1878. Czy mam dodać, że pierwsze plantacja w Assamie to rok 1840? W poprzednim tekście na temat herbaty – O naparach, nie podaję wszystkich dat albo różnią się one odrobinę. Czasem wzajemnie sobie przeczą. Podejrzewam, że nie istnieje jeden słuszny przepis na herbatę angielską śniadaniową. Jeśli zaś popatrzycie na pudełka, owa herbata czasem jest 100% cejlońska a innym razem assam + cejlon. Myślę, że jest to po prostu mieszanka herbat, bez konkretnego, formalnego przepisu.

Cejlon – Sri Lanka?

Dawniej wyspa i nazwa kraju – Cejlon, dziś wyspa Cejlon i państwo Sri Lanka. Warto jednak pamiętać, że ten “herbaciany raj” był przez bodaj 26 lat miejscem wojen i zamachów na tle etnicznym. O tym konflikcie nie było głośno w mediach, więc nie wiele osób interesowało się losami głównego producenta herbaty spożywanej w Polsce.
Wyszperałem obszerny artykuł na łamach National Geographic więc tam też odsyłam ciekawskich.

Fermentacja a oksydacja
  • Herbata czarna to herbata poddana pełnej fermentacji.
  • Herbata czarna to herbata poddana pełnej oksydacji (fermentacji).

Coś mi się nie zgadza i nie potrzebuję do tego 5 z chemii na maturze.

  • fermentacja «proces rozpadu substancji organicznych spowodowany działaniem enzymów wytwarzanych przez mikroorganizmy»
  • oksydacja «proces łączenia się pierwiastków lub związków chemicznych z tlenem»

Nie posiłkowałem się podręcznikiem a słownikiem języka polskiego dostępnego pod tyn adresem. Jeśli nie mogę ufać słownikowi PWN to komu mogę? Pozostaje odkryć, czym jest owa oksydacja a fermentacja i jaki ma to wpływ na herbatę. Gdybym nie zwlekał z pisaniem ubiegłbym panią Annę – która pierwsza opisała proces pod tym adresem. Cóż. Tak jest jak się jest zbyt wolnym. Na końcu wpisu podeślę jeszcze dwa teksty, które udało mi się wyszperać w Sieci i podzielę się nimi z Wami w formie źródeł.

Zasadniczo oksydacja polega na “pobieraniu” tlenu z otoczenia, w wyniku czego dochodzi do zmian. Przykład z tekstów: ciemniejące owoce, po obraniu ich ze skórki. Sam proces może być spontaniczny lub kontrolowany. Ok, wystarczy tej chemii. Całe dwa zdania.
Zapraszam do zapoznania się ze źródłami – anglojęzycznymi –

 

Źródła:
Oksydacja i fermentacja w produkcji herbaty (ang)
Czym jest oksydacja?

I oczywiście najważniejsze: Picie Teiny – oksydacja a fermentacja