Imię Róży interpretowano na setki sposobów. Jedni kochają, inni z czystej złośliwości nienawidzą, choć nie potrafią powiedzieć dlaczego. Jest to jednak jedna z najlepszych książek o książkach jakie miałem okazję przeczytać.

Szkoda, że mało kto zwraca uwagę, że jest to książka o książkach. Czasem wiedza bywa zbyt cenna by ją zniszczyć i zbyt niebezpieczna by dać do niej dostęp postronnym.

Pytanie brzmi: czy istniałby Stephen Hawking gdyby nie istniał Demokryt?

 

Imię Róży

Ci, którzy czytali pamiętają, że bezimienne opactwo stało się świadkiem dość przerażających wydarzeń. Gdzieś w tle pojawiają się różnorakie wątki, które sprawiły, że powieść doczekała się nader ciekawych interpretacji. Są one jednak mało istotne w kontekście całości.

Nie jedna osoba traci życie za księgę napisaną po grecku. Część Poetyki Arystotelesa, poświęconą komedii. Umberto Eco ukrył brakującą części w nienazwanym klasztorze, którego mieszkańcy nie sprzyjali zawartych w niej słowom, ale doceniali greckiego filozofa na tyle, że nie mogli pozwolić na utratę być może jedynego egzemplarza. Tym bardziej, że w czasach kopistów i skryptoriów nie było zbyt wielu kopii i ciężko było o ksero.

Księga o księgach

Jakiż cel mordować ludzi za to, że przeczytali kilka zdań, na tak pozornie nieistotny temat? Jednym z powodów, dla których księgę ukryto były, cóż, wyobrażenia, na temat Jezusa. Zakon benedyktynów, nie przepada za okazywaniem radości, stanowczo zaprzeczając by Jezus kiedykolwiek się śmiał. Wilhelm z Baskerville, franciszkanin,  ma nieco odmienne poglądy. Rzecz jakże błaha można powiedzieć. Tutaj w grę wchodził spór bez mała teologiczny, gdyż Arystoteles należał do grona akceptowanych przez Kościół starożytnych filozofów. Jego wywód mógł podważyć wszystkie przekonania mieszkańców owego bezimiennego opactwa.

Nie ważne jakie interpretacje znaleźliście. Kiedyś przeczytałem obszerny i niezbyt zajmujący wywód na temat mroków wieków średnich, homoseksualizmu w kościele i zakonach. Nie padło nawet słowo na temat książek. A przecież to księgozbiór ukryty w wieży biblioteki stanowi główny powód zdarzeń, których przyczynę odkryć musi WilhelmSwoją drogą genialnie zagrany przez Seana Connery, wraz z młodym Adso.

Kwestia ubóstwa Jezusa, rozprawy teologiczne, to w zasadzie tylko to tło, niebywale istotne, ale tylko tło. Co by było, gdyby ktoś jednoznacznie, ktoś uznany, napisał, że Jezus jednak był biedny jak ta mysz kościelna?

Rzecz nieistotna

Księgi nie zawsze skrywają wiedzę użyteczną dla ogółu. W końcu czy poza uczonym mnichem II tom Poetyki mógł się komuś przydać? Dziś znaczna część ludzi potrafi czytać i pisać a mimo to znam wiele osób, które niezbyt cenią dorobek filozofów dla rozwoju naszej cywilizacji. Ta książka doskonale pokazuje, że coś czasem zupełnie niepotrzebnego, niepraktycznego w tak zwanym codziennym życiu może być niebywale istotne z punktu widzenia całej kultury. W końcu to tylko dziwne przemyślenia, nie mające często żadnego związku z rzeczywistością tak zwanego, przeciętnego człowieka. Pytanie brzmi: czy istniałby Stephen Hawking gdyby nie istniał Demokryt?