Skip to content
Herbata i Obiektyw
Herbata i Obiektyw

O fotografii, herbacie, kulturze i sztuce

  • O mnie
  • Kontakt
  • YouTube
  • Facebook
  • Instagram
  • Patronite
  • Lista patronów
Herbata i Obiektyw

O fotografii, herbacie, kulturze i sztuce

Apogeum nostalgicznego symulakrum

Pan S, 1 stycznia, 20266 lutego, 2026

Zapewne z racji wieku media społecznościowe atakują mnie coraz bardziej nostalgicznymi treściami, które przyciągają tysiące komentujących. Co właściwie się z nami stało, że przed czterdziestką żyjemy nostalgią?

Kids aren’t all right

When we were young, the future was so bright
The old neighborhood was so alive
And every kid on the whole damn street
Was gonna make it big and not be beat

Niewiele pamiętam z lat dziewięćdziesiątych, poza tym, że w połowie tamtej dekady zostałem uczniem szkoły podstawowej. Pamiętam też strach przed łysymi jegomościami w dresach i niewiele więcej. Sam wychowałem się na małej podbeskidzkiej wsi i dobrze wspominam tak śnieżne zimy, jak ciepłe lata. Czasem promienie jesiennego słońca sprawiają, że przypominają mi się pierwsze powakacyjne dni szkoły. Nigdy jednak nie byłem osobą nostalgiczną. Nie wracam  pamięcią do czasów szkolnych, nie pamiętam kolegów i koleżanek, nie widuję ich. Czasem scenka z gry sprawi, że przypomnę sobie jak dobrze się bawiłem, ale to wszystko. Tyle o mnie, bowiem wydaje się, że wielu moich rówieśników tak tworzących treści publikowane w mediach społecznościowych jak i je przeglądających, dopadł bakcyl nostalgii.

Jednakże już na pierwszy rzut oka coś jest nie tak. Otóż wszyscy oni nazywają się dziećmi lat dziewięćdziesiątych, bowiem wówczas to wkroczyć mieli w wiek nastoletni. Ten zaś w naszej kulturze ciszy się największym sentymentem, jako okres życiowo najbarwniejszy. Zważywszy, że to na okres nastoletni przypada najintensywniejszy okres rozwoju, zapamiętuje się go lepiej niż dzieciństwo. Jednakże to osoby urodzone w okolicach roku osiemdziesiątego, są w tym ujęciu prawdziwymi dziećmi lat dziewięćdziesiątych. Urodzony w 1980, w wiek nastoletni wchodził właśnie wraz z początkiem tej mitycznej dekady. Urodziwszy się dziesięć lat później, wiek nastoletni osiągało się już na przełomie mileniów. Po praz pierwszy od swego powstania, określenie „millenialsi” zaczyna nabierać pewnego sensu. Nadal jednak nie odnosi się do wszystkich a pewnej grupy, którą zaraz spróbuję zdefiniować.

Now the neighborhood’s cracked and torn
The kids are grown up, but their lives are worn
How can one little street swallow so many lives?

Z opracowań wiem, że przez większe miasta miasta, zwłaszcza blokowiska, przetoczyła się plaga dilerów narkotyków, kwitła realna przemoc. Dzieciaki, które miały mniej szczęścia i miały starszych kolegów, nierzadko już w podstawówce miały okazję skosztować najpodstępniejszego z nich, alkoholu. W tym miejscu zaczyna dziać się coś dziwnego. Patrząc na rozpowszechniane w polskojęzycznej części Internetu materiały, które generują falę nostalgii, nie pasują do realiów ówczesnej Polski. Wszystkie zaś sprowadzają się do grupy przyjaciół, która całymi dniami bawiła się na na świeżym powietrzu na przedmieściach Nowego Jorku albo miasteczek takich jak Portland w Maine. Sprawa przybiera dziwny obrót, bowiem nie mieszkamy w Stanach Zjednoczonych, w których dziś strach mieszkać jeszcze bardziej niż wtedy. Jakim jednak cudem, oglądający kompilacje popularnych filmów odnajdują w nich własne wspomnienia z młodości, choć Polska mocno różniła się od tego, co zostało w nich przestawione?

nostalgia lata 90
Polskie realia lat 90 | Wyborcza.pl

 

nostalgia lata 90
Hug Holland | Kalifornia, późne lata 70

 

nostalgia lata 90
mid90s

 

nostalgia lata 90
Stranger Things

Początek przełomu tysiącleci to jakby nie było okres dość ciekawych zmian. Kasety VHS ustępują miejsca formatowi DVD, rozwija się szerokopasmowy Internet. Wraz z nim łatwiejszy staje się oczywiście dostęp do popkultury, choć nie można powiedzieć by wszyscy byli na równi wszystkim zainteresowani. W każdej klasie, w każdej grupie, znajdowały się osoby, które nie miały z kim dzielić swoich zainteresowań, więc jednym ze sposobów na wymianę doświadczeń, było podłączanie domowego komputera właśnie do Internetu. Jest to także okres dość przyspieszonego rozdźwięku doświadczeń. Otwiera się niespotykana dotąd pula możliwości, jednak będzie ona miała swoje konsekwencje. Wystarczyła bowiem chwila, jedna decyzja i nagle okazywało się, że pomiędzy dwiema osobami rodzi się przepaść nie do zasypania. Dziś jest to jeszcze lepiej widoczne, bowiem wystarczy z ciekawości włączyć mało popularny film, który poprowadzi w dół króliczej nory i już nie ma z kim porozmawiać. Częścią tego mechanizmu jest też fakt, iż masa filmów z lat osiemdziesiątych, jak chociażby „E.T” oglądane były przez dzieciaki końcem dziewięćdziesiątych albo na początku dwutysięcznych. Nie mając realnego punktu odniesienia, z czasem powstało przekonanie, że osadzone są w owianych sławą latach dziewięćdziesiątych. Nie można powiedzieć, by nastąpił wysyp filmów osadzonych w tej dekadzie jednak to co powstało, wystarczyło by wzbudzić falę nostalgii. Choć prawdę powiedziawszy tylko „mid90s” osadzone jest wizualnie w tym konkretnym okresie, bowiem będące paliwem całego zamieszania „Stranger Things” toczy się w połowie lat osiemdziesiątych, natomiast równie popularne „It”, w 1989. Niemniej, wizualnie stworzone zostały tak, by trafić do szerokiego grona odbiorców. Grupa nastoletnich przyjaciół, rowery, względnie czas spędzony przy  klasycznych erpegach. Jednakże to nie wszystko, bowiem częścią tego samego mechanizmu są ciągłe powroty do „Predatora”, „Krwawego Sportu” i innych popularnych filmów sprzed czterdziestu lat oraz pięciu książek science-fiction na krzyż. Cały czas mając w pamięci, iż realnie są to filmy schyłku lat osiemdziesiątych a nie dziewięćdziesiątych. Jest to jednak element wspólnego doświadczenia, o którym można porozmawiać. Po prawdzie żadne to rozmowy, raczej równoważniki zdań, mające wyrazić przynależność do grupy fanów. Można to nazwać punktami węzłowymi, które łączą ze sobą rozproszonych fanów różnych tworów popkultury w poczuciu wspólnego doświadczenia.

Większość osób nie ma też żadnych konkretnych wspomnień z młodości. Wsłuchawszy się w gawędy rodziców, szybko okazuje się, że mają kilka anegdot i tego by było na tyle. Może ktoś raz czy drugi pojechał do Jarocina czy na inną imprezę, ale to właściwie wszystko.  Nieliczna grupa może poszczycić się jakimiś prawdziwie barwnymi opowieściami, lecz tych jest zaprawdę garstka. Równocześnie wraz z końcem okresu nastoletniego ich życie bez mała się zakończyło a raczej to oni uznali, że tak się stało. Rzecz ma się nieco inaczej, bowiem nie przeżywszy absolutnie niczego w okresie nastoletnim, stara się tamten okres nadrobić we własnej głowie. Nie oznacza to, że takich historii nie ma, bowiem na pewno ktoś grał w zespole, ktoś fotografował, ktoś na pewno pisał. Jednak z trzech wymienionych tylko muzyka cieszy się powszechnym uznaniem. Przyjąwszy też narrację o dojrzałości dorosłości, wydają się operować w dwóch trybach. Dzieciaków spełniających młodzieńcze marzenia oraz dorosłych, którzy z pewnym zażenowaniem szukają potwierdzenia, czy w wieku prawie czterdziestu lat wolno im zacząć przygodę ze snowboardem. Kryzys wieku średniego, będący mitem powielanym przez niedouczone psycholożki nadal trzyma się mocno. Większość osób nie ma jednak wyrazistych historii do opowiedzenia, w tym kontekście, że  popkultura utrwaliła przekonanie okresu nastoletniego, jako najbardziej burzliwego, buntowniczego i ekscytującego. Mało więc która będzie pasowała do filmowych narracji, bowiem nie ma filmów o trzech chłopakach w piwnicy, grających w „Counter Strike”. Jakkolwiek wspomnienie kafejek internetowych jest żywe, tak większość nostalgicznych rolek sprowadza się do całych dni spędzonych wśród zieleni, na rowerach, wśród przyjaciół. Wspomnienie z ogrywania „Planescape Torment” może i jest przyjemne, jednak nie nadaje się na opowieść. Siedziałem dwanaście godzin i grałem non stop, nijak nie pasuje do dobrej opowieści, do dobrego mitu.

Odpowiada to konstrukcji mitu o więziach społecznych, które się rozpadły w wyniku działania jakichś zewnętrznych czynników. Problem w tym, że tych słynnych paczek kumpli było niewiele. Wyobrażenie takie zostało bardzo silnie podbudowane właśnie przez wszystkie wspomniane produkcje filmowe. Zabawniejsze jest chyba to, że wszystkie sentymentalne rolki okraszono utworem „Kids aren’t all right”. Okazuje się, iż pomimo upływu lat, nikt nadal nie przeczytał tekstu tego chwytliwego skąd inąd kawałka, do dziś opierając się jedynie na dynamicznym brzmieniu. Należy zatem w końcu zastanowić się, kto przejawia najsilniejsze skłonności sentymentalne, kto najciężej zachorował dotknięty bakcylem nostalgii. Najprawdopodobniej są to osoby albo samotne, które filmami i godzinami przy grach tak naprawdę rekompensowały sobie braki w innych sferach, chociażby towarzyskiej. Myślę, że chociażby dlatego ukochanym filmem tej samej grupy jest seria przygód Harrego Pottera, którego szkolne przyjaźnie przetrwały próbę czasu. Mogą to również być ludzie, którzy nagle uwierzyli, że ich nastoletnie lata są zbyt mało pasjonujące w stosunku do filmowej fikcji. Pokazuje to również, jak zawodna jest ludzka pamięć, której kategorycznie nie można ufać. Nie potrafimy też jednoznacznie oddzielić pamięci od zwykłej fantazji. Nie jest też tak, że emocje nie wpływają na nasze wspomnienia. Okazuje się, że nasza napędzana emocjami podświadomość ma pełny dostęp do magazynów magazyny pamięci i modyfikuje wspomnienia by stworzyć satysfakcjonujące opowieści.  Symulakryczne wyobrażenie nierozłącznej paczki przyjaciół przedstawione w filmach naruszyło własne wspomnienia, które nie układają się w dobrą opowieść. Doskonale pamiętam upalny, wakacyjny dzień, kiedy to rodziców nie było więc mogłem przeplatać lekturę „Diuny” eksplorowaniem San Andreas. Tyle tylko, że to się nie nadaje do opowiedzenia.

Kiedy w końcu popkultura na dobre dała szansę tym, którzy spędzili dzieciństwo jako mało popularne dzieciaki, okazało się, że nie mają nic do powiedzenia. Dokładniej zaś, nie mają do powiedzenia tego, czego się od nich oczekuje. Świat jest pełen wspaniałych opowieści, których słucha się z zapartym tchem, nawet gdy dla zewnętrznego obserwatora wydają się monotonne. Choć patrząc na wiele opowieści, to uchodzące wywodzą się ze schyłkowych dekad minionego tysiąclecia i co gorsza, nigdy z Polski. z jednej strony lata dwutysięczne nie mają jeszcze swoich opowieści a już na pewno nie ma opowieści skierowanych do dorosłego człowieka. Rozwój Internetu i portali społecznościowych umożliwił zaś komunikację, przez co zaczęła rodzić się grupa budująca najprawdziwszy mit pokoleniowy. Oparty wprawdzie na fragmentach filmów, najczęściej importowanych z USA, ale zawsze coś. Wynika to po części z faktu, iż chociażby zdjęcia z Nowego Jorku czy Londynu, są łatwiej dostępne niż te z Polski. Te które nadal są reprodukowane, mają za zadanie podkreślać wszechobecną szarzyznę zmiany ustrojowej. Nie oznacza to, że do tych opowieści nie można dotrzeć. Większość jednak porzuciła swoje, na rzecz nowego, lepszego bo importowanego. Cały czas bowiem mówimy o grupie, która pragnie własnego mitu, ale go nie zbudowała lub został im zabrany i to prze popkulturę, którą tak kochają. Oto więc na naszych oczach rodzi się nostalgiczne symulakrum, wspomnienie, którego nie było, stanowiące podstawę mitu pokoleniowego. Tutaj pierwszy raz mogę przychylić się do koncepcji pokoleń, bowiem oto mam przed sobą pewną grupę, którą łączy wspólne doświadczenie pokoleniowe. Pokolenie mitu lat dziewięćdziesiątych, które nawet nie pamięta tamtej dekady.

 

Chances thrown
Nothing’s free
Longing for, used to be
Still it’s hard, hard to see
Fragile lives
Shattered dreams (go!)
Jamie had a chance, well, she really did

Instead she dropped out and had a couple of kids
Mark still lives at home ’cause he’s got no job
He just plays guitar and smokes a lot of pot
Jay commited suicideBrandon OD’d and died
What the hell is going on?
The cruelest dream, reality

Patronite Herbata i Obiektyw

Słuchajcie założyłem sobie konto na Patronite, żeby trochę usprawnić prace nad treściami na blogu. Odrobina czasu i nowych, często rzadkich książek zawsze się przyda. Mój profil znajdziecie pod linkiem Patronite Herbata i Obiektyw

 

Share this:

  • Click to share on Facebook (Opens in new window)
  • Click to share on Twitter (Opens in new window)
  • Click to share on Tumblr (Opens in new window)
  • Click to share on Reddit (Opens in new window)

Like this:

Like Loading...

Podobne

Krytyka kultury Kultura Odrobina psychologii Psychologia Socjologia antropologiafilmfilozofiafotografiaHugh Hollanditkrytykakulturalata 90mediamid90smodanaukanostalgianostalgia za latami dziewięćdziesiątymipokoleniapokolenie mituprzemyśleniasentymentysocjologiaspołeczeństwoStranger Thingssymulakrumsztuka

Nawigacja wpisu

Previous post
Next post

Ostatnie wpisy

  • Quo Vadis Samurai czyli rzecz o science fiction
  • Apogeum nostalgicznego symulakrum
  • Krótka rzecz o dopaminie
  • Krótka rzecz o matchy
  • Wszystko jest światłem czyli naukowy mistycyzm

Postaw herbatę ;)

Buy Me A Coffee

Kategorie

Archiwa

Tagi

akt antropologia architektura chiny fantastyka feminizm film filozofia fotografia herbata historia historia herbaty internet japonia Kapitalizm kobieta kobiety krytyka Książka książka o fotografii kultura lem literatura literatura japońska media media społecznościowe moda męskość mężczyźni nauka o fotografii Polska praca przemyślenia psychologia recenzja religia Science Fiction Sf socjologia społeczeństwo Stanisław Lem susan sontag sztuka USA
©2026 Herbata i Obiektyw | WordPress Theme by SuperbThemes
 

Loading Comments...
 

You must be logged in to post a comment.

    %d