Zanik fotografii krajobrazu

Zanik fotografii krajobrazowej

Tym razem smutny los wróżony jest fotografii krajobrazowej. Za sprawą narzędzia o dość specyficznie brzmiącej nazwie – GauGAN – dziecię bohomazy rodem z painta mogą stać się krajobrazami na miarę Petera Linka czy Charliego Waite`a. Pytanie brzmi czy tego typu rozwiązania wyeliminują fotografię krajobrazową?

Zanik fotografii… to się robi nudne

Poprzednio rozwiązania graficzne miały podcinać skrzydła fotografii mody. Teoretycznie jest to możliwe, gdyż fotografia miała wyprzeć grafikę. Skoro grafika staje się łatwiejsza od fotografii, to szkoda środków na sesje zdjęciowe. Tym bardziej, że modelki, fotografowie i reszta ekipy mają wymagania, prawa których należałoby przestrzegać. Myśląc o zdjęciu do katalogu wakacyjnego, to na jaką cholerę jechać 20 000 km żeby sfotografować jakąś wydmę? Można by zatrudnić lokalnego fotografa co jest częstą praktyką albo wygenerować potrzebny krajobraz. Jest to naturalnie zagrożenie dla fotografii stockowej ale w żadnym stopniu nie dla artystycznej czy dla fotografów krajobrazu w ogóle. Nasz gaugan, jeśli w ogóle istnieje a nie jest jakąś podpuchą, może wyrosnąć na dość poważne narzędzie. Wyobraźnia podsuwa co można zrobić na podstawie kilku dotychczasowych zdjęć dzięki AI. Nowe kadry, perspektywy.  Która być może nie istnieją. Istotnym jest, że nie trzeba ruszać tyłka z fotela.

AI kontra człowiek

Omawiając tego typu kwestie, trzeba dokonać rozróżnienia na fotografię komercyjną i artystyczną. Wielu fotografów stało się artystami świadcząc pewne usługi, głównie dla prasy. Ostatnimi czasy podział na fotografię komercyjną i artystyczną stał się bardziej widoczny. Świat mediów musi ściśle podążać za oczekiwaniami odbiorcy i nie ma mocy, pozycji by pozwolić sobie na eksperymenty. Żadna różnica czy wakacje w górach reklamuje fotografia czy grafika jeśli mniej więcej odpowiada to temu co zastanie się na miejscu, choć bywało że reklamowano Beskidy Tatrami albo Tatry Górami Skalistymi i nikomu to nie przeszkadzało do momentu, gdy media albo baczny obserwator zwrócili na to uwagę. Dopóki ludzie przybywają i nie mają zastrzeżeń wszystko jest ok.

Problem z narzędziami takimi jak GauGAN polega na tym, że to grafika a grafika i fotografia zawsze trochę konkurowały na rynku reklamowym. Prym fotografii opierał się na łatwości tworzenia obrazów względem rysunków czy grafiki. Więcej, bowiem prym ów polegał na łatwości tworzenia ułudy realności i wierności, czasem na zwykłym kłamstwie. Każdy kto kupił burgera w sieci fast food wie, że pomiędzy zdjęciem otrzymaną kanapką zieje przepaść nie do zasypania. Mimo to sztuczka działa i konsument ma wrażenie, że spożywa posiłek ze zdjęcia. Dobrym przykładem są również zdjęcia reklamujące ciuchy z sieciówek, które na modelach wyglądają o niebo lepiej niż często niekształtne, niechluje kawałki materii, które można nabyć. Stąd niewielka różnica czy obraz powstanie na drodze fotograficznej czy w jakiś sposób wygenerowany przez AI.

Ciężko mieć pretensje do twórcy fotorealistycznych portretów czy krajobrazów, że je namalował. Inne rozwiązania są bardziej kontrowersyjne. Niektóre bazują na Google a to znaczy, że generują krajobrazy na podstawie cudzych prac. Przypomina mi to nieco rozmowę Erazma z Omniusem, którą można znaleźć w jednej z miliona książek spłodzonych przez Briana Herberta i Kevina J. Andersona. Choć są już tylko cieniem „Diuny” to czasem trafiają im się małe perełki. Erazm dyskutuje z Omniusem czy maszyna jest w stanie tworzyć sztukę. Omnius udowadnia, że tak, ale Erazm, choć sam jest robotem, dowodzi że to jedynie wariacje na temat tego co w swej pamięci znalazł na temat dziedzictwa ludzi. Jest to jedyny wartościowy element tych powieści, bo syn choć w warstwie fabularnej dorównuje ojcu to zabrakło TEGO, co uczyniło Diunę jedną z najważniejszych powieści w dziejach. Trochę jak AI i sztuką. Potrafi naśladować do złudzenia, ale to tylko kopie i kompilacje. Oraz kwestia praw autorskich, która prędzej czy później zostanie podniesiona wraz z komercyjnym rozwojem tego typu rozwiązań.

Fotografia artystyczna jest całkowicie bezpieczna, choć trzeba uwzględnić, że powstanie jeszcze jeden segment na rynku sztuki, w który można inwestować. Sztuka jako taka, nie uśmierca raczej form, narzędzi jej kreacji, wchłaniając nowe. Fotografia nie zabiła malarstwa, druk 3D rzeźby, więc grafika tworzona z pomocą AI nie zabije fotografii. Z całą pewnością zrodzi się jakaś nowa gałąź, ale w jakim stopniu będzie traktowana poważnie to już niewiadoma. Może spęcznieje kilka baniek spekulacyjnych. Ktoś na pewno dobrze na tym zarobi, ale jak to wpłynie na świat sztuki? Możliwe, że wcale.

Większym problemem jest uwaga, o którą twórcy walczą w social media. Trud, który wkładają w stworzenie zdjęci i tak już bardzo mało się liczy a będą musieli konkurować z fotorealistycznymi krajobrazami tworzonymi w domowym zaciszu, bez obaw o odmrożenie sobie czterech liter. Tym bardziej, że i tak powstają tysiące identycznych zdjęć, albo bardzo podobnych. Gdy raz szlak zostanie przetarty fototuryści ruszają tłumnie, nierzadko wspomagani przez biura podróży by uchwycić identyczny kadr a następnie przypisać go swojej odkrywczości i kreatywności. AI ma większe pole do popisu, ale to nadal tylko, choć piękny, zlepek różnych elementów na podstawie cudzych dokonań.

Siła fotografii

Fotografia to specyficzne medium. Dlatego też od lat przysparza wielu trudności natury teoretycznej. Fotografia krajobrazowa wymaga przede wszystkim krajobrazu. O ile grafika, obraz, może powstać z niczego, z fantazji twórcy, tak fotografia wymaga istnienia czegoś nim powstanie zdjęcie. Część widzów na pewno podzieli albo przekaże swoją uwagę baśniowym, generowanym krajobrazom a część nie będzie zainteresowana krajobrazami, których nie ma. Cóż za radość oglądać miejsce w Japonii, którego nie można odwiedzić, bowiem istnieje tylko w formie 0 i 1. Można to wprawdzie powiedzieć także o zdjęciach, bowiem niektóre z miejsc odwiedzonych przez fotografów alpinistów są mi niedostępne, albo tak sfotografowane, że nie będę w stanie odtworzyć warunków by na żywo obejrzeć to samo miejsce. Już nietuzinkowy kadr sprawia, że czasem trzeba położyć się na środku drogi, by doświadczyć tego, czego doświadczyło się przez zdjęcie.

Mimo to zdjęcie jest dowodem wysiłku fotografa, który włożył w dotarcie do tego szczególnego miejsca, ale nie była to ot taka sobie wycieczka. O ile turyście wystarczy „ładna” pogoda, tak fotograf musi brać pod uwagę znacznie więcej czynników i czasem ryzykować. Podróżnik potrzebuje wyczucia, umiejętności zgrania tematu, światła i kompozycji. Grafik pracować może w domowym zaciszu, tak fotograf przeważnie nie a już na pewno nie pejzażysta. Pozostaje też pewna nadzieja w ludziach. Nadal są dość ruchliwi i podróżują wedle obrazów. Nie trzeba od razu być pesymistą zakładającym, że świat skazany jest na pogrążenie się w symulakrum.

Nie wszystko można opowiedzieć przy pomocy każdego medium a także poszczególne media opowiadają podobne historie różnorako, dostarczając innych przeżyć. I tak „Enter the void” Gaspara Noe mogłoby zostać opowiedziane przy pomocy gry komputerowej. Osobiście, zawsze ten film jakoś kojarzył mi się z „Tension”, albo odwrotnie. „Wiedźmin”,  pokazał, a raczej CD Project Red poprzez „Wiedźmina”, że różne media mogą w sposób fenomenalny się przenikać i uzupełniać. Dokończenie książki, dobrej choć nie najlepszej, przy pomocy gry komputerowej, która żyje już dobre cztery lata i nadal przyciąga, kusi, jest niebanalnym wyczynem.

Dlatego dla fotografów związanych ze światem reklamy może pojawić się nowa konkurencja. Już raz musieli przerobić ten scenariusz gdy firmy zamiast fotografów zaczęły stawiać na influencerów, którzy na początku kariery robią wszystko sami. Gdy ta nabiera tempa sięgają po usługi fotografów, ale nie zakończyło to niesnasek, bo każdy chce dostać coś za darmo. W świecie sztuki, formy wypowiedzi pojawia się po prostu nowe narzędzie. Fotografowie jeszcze przez długi czas będą potrzebni. Jeśli zaś większe grupy społeczne ruszą w stronę wszelkiej maści rękodzieła, rzeczy robionych na zamówienie, idntywidualnych, to może się okazać, że dobre czasy dopiero przed fotografami.

Patronite Herbata i Obiektyw

Słuchajcie założyłem sobie konto na Patronite, żeby trochę usprawnić prace nad treściami na blogu. Odrobina czasu i nowych, często rzadkich książek zawsze się przyda. Mój profil znajdziecie pod linkiem Patronite Herbata i Obiektyw