Lifestyle – fotografia lifestylowa Pan S, 22 kwietnia, 202014 marca, 2026 Fotografia lifestylowa to najdziwniejsza dziedzina współczesnej fotografii reklamowej Fotografia lifestylowa Wszyscy mamy jakiś styl życia, lecz nie wszyscy możemy żyć wedle medialnych standardów. Patrząc jednak na to, co prezentują media, life style oznacza pieniądze. Life style ma się wówczas, gdy stać na drogie rzeczy, które ładnie na leżą i pasują do bardzo drogiego i bardzo zbędnego notebooka. Life style ma się gdy po dniu ciężkiej wspinaczki, wygodnym, turystycznym szlakiem, grzeje się cztery litery w wannie z bąbelkami. Jedne w wannie, drugie w kieliszku. Wtedy ma się life style. Stworzony i wypielęgnowany przez trendseterów, influencerów i producentów dóbr konsumpcyjnych. Nie sprzedają już butów, bokserek, skarpetek i spodni snowboardowych. Sprzedają styl życia, który przyjmuje się i myśli że jest się wybitnym indywidualistą. Czy człowiek tworzy siebie, czy jest tworzony przez reklamę? Mieć czy być? Nawet sięgając po aparat, sięga się po związany z nim styl życia, czyli piękne wnętrza, kobiety, przygody w górach. Przygody bezpieczne, bowiem najczęściej powierzchowne i sprowadzające się do wykonania kilku efektownych zdjęć, na których nierzadko cała przygoda się kończy. Nie sposób też powiedzieć jaki komunikat płynie od samego fotografa. Chce pokazać widzom, jak żyją przedstawiciele finansowej klasy średniej i wyższej, swoje aspiracje, osiągnięcia? Nie sposób bowiem powiedzieć co para, powiedziałbym przyodzianych, ale to nieadekwatne sformułowanie, raczej wyeksponowanych przez seksowną bieliznę pośladków, należących do dziewczyny leżącej na hotelowym łóżku mówi o lifestylu? Eksponowanie pośladów jest stylem życia czy tez fotograf marzy o tym, by na jego łożu wiła się seksowna dziewoja? Może już czeka nań rozochocona a on chce się pochwalić, bowiem inaczej nikt nie uwierzy, że miałby szansę na stosunek z tak atrakcyjną kobietą? Oto opowiada nam przerysowaną historię o sobie samym, udając że wcale tego nie robi. Fotografia lifestylowa ujawnia też pewne pęknięcie w naszej moralności. Patrząc na kobietę, która obnażyła pośladki czy inne części ciała przed lustrem, zarzucamy jest próżność i upadek. Równocześnie, gdy dokładnie to samo robi zawodowy fotograf , jesteśmy wzruszeni. Identycznie rzecz ma się ze zwykłym selfie. Scena, na których jeden mężczyzna, niezręcznie asekurowany przez drugiego próbuje zrobić sobie zdjęcie wywołuje uczucie komizmu. Zdjęcie wykonane przez fotografa w odbiciu kałuży, świadczy o jego kreatywności. Wykorzystując też wyświechtaną jak stara szmata sentencję, iż poprzez fotografię wyrażamy siebie to wychodzi, że jesteśmy tacy sami. Tak samo płytkimi tworami kultury konsumpcyjnej i nie ważne czy zwiemy się influencerem, instagramerem czy fotografem. Różnica pomiędzy fotografem, który znika ze zdjęcia a osobą, która poprzez te zdjęcia lansuje swój wizerunek jest taka, że ten pierwszy udaje, że to nie o niego chodzi równocześnie wyrażając…siebie. Twórcy selfie albo pozujący do zdjęć, są zdecydowanie uczciwsi, co przysparza im fanów. Nie ukrywają, że chcą stać się rozpoznawalni, sławni i na tym zarobić. Cała rzecz sprowadza się więc do walki o popularność a tym samym o pieniądze. Popularność oznacza rozpoznawalność, rozpoznawalność oznacza zdolność do przyciągania uwagi konsumenta a ta oznacz walutę. Przedstawiciele nauk społecznych zakładali, że XXI wiek będzie okresem gdy przetwarzanie informacji będzie podstawą bogactwa nardów. Tymczasem stała się nią walka o uwagę. Fotografowie są zbyt mało elastyczni, fotografia staje się czymś tradycyjnym w zmieniającym się świecie mody, który nie toleruje zastoju i stagnacji. Lubię pisać, ale nie mogę mieć pretensji do ludzi że nie chcą czytać w dobie Tik-toka, instagramu, You – Tube i całej reszty mediów, które już same w sobie a poprzez nie każdy twórca walczy o chwilę naszego skupienia. Możemy skorzystać z terminu ukutego przez Guy’a Debord’a: społeczeństwo spektaklu. Ten zaś musi trwać a najlepszą metodą jego napędzania jest powtarzalny bodziec w osobie prowadzącego, który musi być w nieustannym ruchu. Fotograficzna brać pragnie wyłączności. Marzy im się świat gdy ludzie na widok ruchomych obrazów przedstawiających nadjeżdżający pociąg uciekają z kina z wrzaskiem i paniką w oczach. Przykro mi, te czasy minęły. Taka jest moja opinia o marudzących fotografach. Chcą by fotografia była sztuką tajemną, alchemią dwudziestego wieku. Stąd tęsknota za ciemną, magią halogenków srebra, tym właśnie alchemicznym procesem, który pozwalał zatrzymać, uwięzić światło dzięki odczynnikom dostępnym tylko wtajemniczonym. Wiecie dlaczego kiedyś zazdrośnie strzeżono tajników wu-shu? Gdyż już wtedy wiedziano, że człowiek to zmyślny stwór i jak mu pokazać, to powtórzy. Kreacja, tworzenie rzeczy nowych to już inna bajka. Naśladownictwo nie stanowi żadnego problemu. Patronite Jeśli tekst przypadł Wam do gustu i chcielibyście mi pomóc stworzyć kolejne – zajrzyjcie na mój profil na Patronite. Sztuka i socjologia bez małego wsparcia „same się nie robią” Share this:Click to share on Facebook (Opens in new window)Click to share on Twitter (Opens in new window)Click to share on Tumblr (Opens in new window)Click to share on Reddit (Opens in new window)Like this:Like Loading... Podobne Branżowe przemyślenia O fotografii Przemyślenia fotografia lifestylowainfeluencerlifestylelifestyle photographyo fotografiiprzemyśleniaselfie