Polska historia fotografii wojennej

1 września 1939. Niemiecki atak na Polskę rozpoczyna II Wojnę Światową. Trochę smutnym jest ile ikonicznych zdjęć powstało w czasie wojen. Właściwie wojna i fotografia jakoś naturalnie się łączą. Co ciekawe omawiając historię fotografii, w tym wypadku wojennej, rzadko cokolwiek mówi się o Polsce. No dobra, przewija się wielki “Czas Apokalipsy”, ale zdjęcia mają to do siebie, że z czasem tracą moc oddziaływania. Pojawi się zatem Capa z ikonicznym zdjęciem lądowania w Normandii. Zatem trochę o Polsce.

Fotografia bowiem to niezwykle specyficzna dziedzina ludzkiej działalności; nierozerwalnie łączy w sobie problemy techniczne, jak i artystyczne, informacyjno-poznawcze i technologiczne, będące rezultatem coraz to nowszych odkryć i udoskonaleń,, miał i mają w historii fotografii wpływ na zmiany, jakie  mogły zachodzić w fotografii pojmowanej jako obszar sztuki. 

Wprawdzie błędem byłoby twierdzenie, że wyższej klasy aparatem fotograficznym można zrobić lepsze zdjęcia, gdyż jakoś apostatycznego produktu fotografa zależy głównie od umiejętności  i dyspozycji intelektualno -artystycznej człowieka a nie od martwego narzędzia pracy artysty. Wiadomo jednak, że jakość sprzętu i zastosowane technologie fotochemiczne rozszerzają znacznie możliwości twórce i stwarzają okazje do nowych, nie znanych dawniej koncepcji artystycznych i interpretacji świata. 

Fotografia w Polsce

Szanowni Czytelnicy, do Polski fotografia trafiła bez mała zaraz po jej wynalezieniu. Pierwsze polskie studio fotograficzne założył w 1844 roku Karol Beyer, stając się tym samym pierwszym profesjonalnym fotografem w Polsce. Warto dodać, że Beyer zaangażował fotografię do działań propagandowych i oprócz tego, że wykonywał portrety czy zdjęcia zabytków Warszawy, Krakowa i innych miast w Polsce to tworzył też liczne reprodukcje dzieł sztuki, portrety znanych postaci historycznych, które następnie rozpowszechniane były wśród patriotycznie nastawionych mieszkańców.

Ktoś powie, że równie dobrze mógł być pierwszy żerującym na patriotyzmie sprzedając co popadnie ale żadne opisy na to nie wskazują. Wsławił się natomiast czymś jeszcze. Otóż w 1861 roku, w trakcie manifestacji politycznych zginęło pięć osób, znanych jako Pięciu Poległych. Ich pośmiertne portrety, złożone w formie tablo, były szeroko rozpowszechniane a równocześnie zaczynają polską historię fotografii wojennej, będąc pierwszymi tego typu zdjęciami w historii fotografii w ogóle. Następnie stały się one ważnym elementem agitacji antyrosyjskiej.

Polska historia fotografii wojennej

Beyer wykonał też liczne portrety powstańców styczniowych. Zarówno propagandowe jak i pamiątkowe. Zatem historię polskiej fotografii wojennej warto zacząć właśnie od niego. I pewnego przemyślenia. Polacy często mają spore zasługi ale za Chiny Ludowe nie potrafią tego wykorzystać, albo coś im przeszkodzi. Czy to na polu fotografii, czy psychologii/seksuologii potrafią wyprzedzać świat, ale zawsze potem albo historia staniem im na drodze albo zwyczajnie zakopią i zapomną.

Jest też inny powód, choć nie mam na to jakichś jednoznacznych dowodów, czy argumentów. Otóż, wolimy mieć jedną gwiazdę. Jeden wielki fotograf wojenny, jeden wielki portrecista. Jakby nie potrafimy zaakceptować, że sławą może równocześnie cieszyć się kilku, albo kilkunastu fotografów.

II Wojna Światowa

O ile fotografów wojennych trochę mieliśmy tak, okres II Wojny jest w pewien sposób…pomijany? Tak jakby polskich fotografów na tej wojnie w ogóle nie było.

Autor książki wymienia wiele nazwisk. Niestety ich dorobek nie rzadko jest hipotetyczny, bo przepadł w trakcie wojny. A to musiał zostać zniszczony, a to spłonął w wyniku bombardowań a to bezdusznie zagrzebano go gdzieś w archiwach. Zniszczyć szkoda, ale też pokazywać nie ma sensu, wedle zasady mamy swoich… Mimo to jakaś część prac kilku fotografów przetrwała.

Dlaczego Capa? Cóż, ciężko powiedzieć. Miał nie mało konkurentów, ale jakoś to jego zdjęcia są najczęściej przytaczane w kontekście II Wojny Światowe a dokładnie Lądowanie w Normandii. Tak jakby II Wojna Światowa sprowadzała się do tego jednego momentu, zapominając choćby o Wojnie Chińsko – Japońskiej

Polska historia fotografii wojennej
Robert Capa / Lądowanie w Normandii / w Henry Latoś; z historii fotografii wojennej

Fakt, był już wtedy gwiazdą fotografii prasowej a Operacja Overlord, mająca stanowić otwarcie Frontu Zachodniego była nie lada gratką dla czasopism ilustrowanych. Co więcej, Capa miał za swoimi plecami legendarnego fotoedytora Johna G. Morisa, magazyn Time i był we właściwym miejscu we właściwym czasie. Nie sposób mu przy tym odmówić odwagi. O sprzęcie nawet nie wspominam, bo raczej nie pojechał z najgorszym złomem i przeterminowanymi materiałami światłoczułymi.  Otwarcie tego frontu było wyczekiwane, stanowić miało przełomowy moment II Wojny Światowej. Archiwa naszych fotografów zaś, często przepadały albo zostały zmagazynowane bez większej refleksji, choćby w Wielkiej Brytanii, gdzie trafiły do zapomnianych archiwów.

Ponad 400 fotoreporterów, z tego 50 wybitnych

Henry Latoś, z Historii fotografii wojennej

Wcale ponoć nie gorszą pod względem zaciętości od lądowania w Normandii w ramach operacji Overlord była Bitwa Pod Monte Casino. Jednak nim do tego przejdziemy warto powiedzieć kilka słów o tym jak miała się fotografia w szeregach polskich żołnierzy. Otóż nijak. Jak cię atakują, to najpierw się bronisz a dopiero na szarym końcu zastanawiasz nad aparatem fotograficznym. Niemcy wkroczyli do Polski, cóż, doskonale przygotowani pod każdym względem. Mieli w swoich szeregach najlepszych dostępnych filmowców, fotografów, którzy zajmowali się dokumentacją i tworzeniem materiałów propagandowych. Więcej, w Niemczech kwitł przemysł fotograficzny, więc nie jeden szeregowiec miał ze sobą aparat. Albo i kilka.

Dlatego trzeba pamiętać, że bardzo duża część zdjęć, dokumentujących II Wojnę Światową jest niemiecka. Zdecydowanie więcej ich zrobili, więcej przetrwało. Czasem nawet dochodzi do takich gaf, że ktoś na muralu uwiecznił odział SS jako Powstańców Warszawskich. Chodziło dokładnie o zdjęcie “Dirlewangerowcy na ul. Focha w Warszawie”.

Nie było jednak tak źle jakby się mogło wydawać – choć dziwnie to brzmi w kontekście II Wojny Światowej – bo trochę zdjęć polskich fotografów powstało. Jak choćby zdjęcia spod Monte Casino. Polacy jak wspomniałem, nie mieli czasu by myśleć o fotografowaniu. Znaczna też część ich fotograficznego trudu, stanowiło tworzenie dokumentacji, fotokopii czyli tak mocno upraszczając praca raczej wywiadowcza niż artystyczna. Nie oznacza to, że w nasi nie mieli ani jednego fotoreportera. Pojawiło się ich kilku, choć nie każdy z nich był nim przed rozpoczęciem wojny.

Warto przytoczyć dwa nazwiska: Ostrowski i Lokajski.

Polscy fotograficy II Wojny Świtowej

Eugeniusz “Brok” Lokajski

Polska historia fotografii wojennej
Eugeniusz “Brok” Lokajski / 1944.pl

Lekkoatleta, którego II Wojna Światowa zamieniał w fotoreportera. Znaczna część jego dorobku pochodzi z okresu Powstania Warszawskiego i niestety nie jedno zdjęcie przepadło, albo nie ma pewności co do autorstwa. Latoś zauważa, że dorobek Lokajskiego, i to nie tylko jego zdaniem, zasługuje na znacznie więcej niż udział w wystawach dokumentalnych. Można śmiało powiedzieć, iż zdjęcia olimpijczyka – fotografa, który uwielbiał fotografować jeszcze nim rozpętała się II Wojna zasługują na takie samo traktowanie jak zdjęcia najwybitniejszych fotografów wojennych tamtej epoki.

Kto wie, może gdyby autorowi i jego pracom bardziej dopisało szczęście, byłby wymieniany zaraz obok Capy? Cóż, może to za daleko idące, biorąc pod uwagę to co napisałem kilka akapitów wcześniej.  Na pewno byłby i jest bardzo ważnym fotografem Powstania Warszawskiego, a jego prace nie powinny pozostać zapomniane.

Polska historia fotografii wojennej
Eugeniusz “Brok” Lokajski / 1944.pl

 

Wiktor Ostrowski

Ostrowski to postać nader ciekawa. Nim trafił na pole walki, brał udział w licznych wyprawach alpinistycznych i pisał książki podróżnicze. W trakcie II Wojny Światowej został fotoreporterem wojennym a po powrocie do Argentyny stał się ponownie znanym alpinistą i autorem książek.

Jeśli chodzi o jego dorobek, to jest on dość obszerny. Towarzyszył gen. Sikorskiemu w trakcie wizytacji powstających polskich oddziałów wojskowych, dokumentował pobyt tych oddziałów na Bliskim i Środkowym Wschodzie. Oczywiście są i zdjęcia zrobione w trakcie walk, jak te spod Monte Casino. Największy problem to nieznane losy części zdjęć. Dużej. Latoś podaje, iż autor część zachował dla siebie, część przekazał Wytwórni Filmów Dokumentalnych “Czołówka” a część Tadeusz Szumański. Niestety, podobno olbrzymia część “gnije” gdzieś w brytyjskich archiwach, zapomniana i niedostępna dla świata.

Polska historia fotografii wojennej
Wiktor Ostrowski / Bitwa o Monte Casino / w Henry Latoś; z historii fotografii wojennej

I inni

Henryk Śmigacz, Jan Ryś, Skibiński czy Datka, Szumański. W trakcie II Wojny Światowej wykonano setki zdjęć, zarówno w trakcie walk jak i ćwiczeń polskich oddziałów w różnych częściach świata. Wiele z nich przepadło, część została gdzieś za granicą np. w Wielkiej Brytanii a część zniszczyli sami fotografujący. Podobno niejaki Jan Jokiel sam spalił swoje negatywy gdy otoczyły ich niemieckie czołgi.

Tym bardziej zachęcam Was do odkopania książki Henryka Latosia “Z Historii Fotografii Wojennej” gdyż znajdziecie tam dość dużo ciekawych informacji a na podstawie której, powstał ten tekst.

 

Polska historia fotografii wojennej
Zdjęcie po prawej wykonane zostało przez niemieckiego fotografa, ale uznałem że będzie dobrym zakończeniem tekstu.