Sztuka współczesna

Rzecz o sztuce współczesnej

Sztuka współczesna, sztuka nowoczesna nie każdemu przypada do gustu. Głównie dlatego, że nie bardzo wie czym ta sztuka jest. Gdy zabrniesz zbyt daleko w internety, obejrzysz i przeczytasz rzeczy, przez które będziesz żałował że wehikuł czasu działał tylko u H.G Wellsa. Dziś zajmiemy się sztuką, sztuką ogólnie. Problemem jest tylko jak w kilku słowach zawrzeć temat rzekę. Wiem, że jak powstanie stron pięć czy dziesięć to TL:DR. Jeśli za bardzo spłycę temat – wiele osób się obruszy, zwłaszcza tych siedzących w sztuce na co dzień. Zatem musi być głębiej niż po kostki ale płycej niż po szyję. Tak po tyłek.

Zasadniczo gdy nie ma sporu o sztukę, ta nie może się rozwijać. Co do tego nie ma sporu. Bardzo często spotykałem określenia, że opinia publiczna woli tego czy tamtego a beton lansuje innych, mniej wartościowych. Co to w ogóle jest opinia publiczna? Opinia publiczności? Jakiej? Kto jest publiką? Opinia publiczna kontra prywatna? Publiczna w sensie dostępna dla ogółu? Opinia publiczna to zwrot bez żadnego znaczenia.

Każda sztuka, była kiedyś sztuką współczesną.
Kwestią jest tylko to czy zdobyła uznanie, za życia twórców, czy po śmierci i czy w ogóle.

Zaczniemy od ciekawostki. Impresjonistom przeważnie nie udawało się dostać do Salonu. Śniadanie na trawie autorstwa Édouarda Maneta wystawione w ramach Salonu Odrzuconych, zorganizowanego dla tych, których dzieła zostały jak się słusznie domyślacie, odrzucone w takcie naboru do bardziej prominentnej wystawy a i to po licznych protestach środowisk artystycznych, spotkały się z ogromną niechęcia krytyków jak i publiczności. Przechadzali się szlachetni panowie i panie, wyśmiewając bohomazy zrodzone przez sztukę, cóż, im współczesną a równocześnie nowoczesną. Wypisz wymaluj jutubowe mędrki, którym tęskno do piet i ukrzyżowania. Można zatem w wątpliwość poddać rzetelność wiedzy youtuberów. I polecić Davida LaChapelle.

Sztuka czy sztuka?

Trafiłem na całą serię filmików, w których panowie wykładają dlaczego sztuka współczesna to nie sztuka. Naturalnie Pollock i cała reszta zostają sprowadzeni do bazgrołów, które spokojnie mógłby stworzyć czterolatek albo każda przypadkowa osoba. Już kiedyś o tym pisałem, ale nasz gatunek posiada taką wcale nie magiczną zdolność jaką jest uczenie i uczenie się. Inne gatunki także ją posiadły, ale nie w takim stopniu. Dzięki temu nie musimy wymyślać języka na nowo za każdym razem. Uczymy się składani tylko słuchając jak cudzych wypowiedzi. Gdy coś zobaczymy w naszej głowie coś przeskakuje. To takie oczywiste! Każdy by to zrobił. Nie nabieramy przez to umiejętności manualnych, ale schematy myślenia są równie istotne jeśli wręcz nie bardziej. Skoro wiemy, że coś jest oczywiste, to czemu nie wymyślimy nic nowego? I czyż nie jeden Wielki Artysta nie sprzedał nic za życia albo nie umierał w przytułku cierpiąc nędzę by zostać uznanym za artystę wiele lat po śmierci? Jeśli komuś się wydaje, że nowe nurty w malarstwie czy sztuce w ogóle były akceptowane bez szemrania jako objawione przez Historię, to jesteście w błędzie. Puszki zaś były puste.

W najpopularniejszych narzekaniach, bo żadna krytyką sztuki współczesnej nie można tego nazwać, miesza się totalnie wszystko. Sztuka współczesna staje się nowoczesną, modernizmem, sztuką konceptualną. Wszystko miesza się sobą homogeniczną papkę z obowiązkową wzmianką o lewactwie. Sztuka współczesna to po prostu każda sztuka, która powstała po drugiej połowie XX wieku. Podejrzewam, że czasem mylą się im anglojęzyczne pojęcia modern art oraz contemporary art, ale mniejsza o to. Z resztą operującym językiem angielskim też się mieszają, bo słowo „modern” znaczy ni mniej, ni więcej a „nowoczesny”. Tutaj taka ciekawostka, wiek nie zawsze oznacza „sto lat”. XX wiek mieści się na ten przykład w latach 1914 albo 1918 do 1984 albo 1991. Określa wówczas bardziej epokę, okres, na analogicznej zasadzie jak „mężczyzna w średnim wieku”. Minie lat dwadzieścia, czterdzieści, sto i  zostaniemy włączeni do jeszcze jakieś innej epoki, która otrzyma swoją nazwę, ramy czasowe. Drugą sprawą jest, że sztuka współczesna to nie monolit. I tak Ron Muecktworzący hiperrealistyczne rzeźby to artysta współczesny. Podobnie jak Annie Leibovitz, Hiroshi Sugimoto, Jan Saudek. Nie jest znana mi przyczyna pomijania ich, gdy mowa o artystach współczesnych z uwzględnieniem twórczości w stylu Piera Manzoniego czy Pollocka. Sztuka nie jest monolityczna. Sztuka współczesna to nie nurt tylko umowny czasookres, przyjęty na potrzeby datowań, rozważań, analiz. Błędnym jest przyjmowanie, że „sztuka współczesna” to jednorodny ideowo ruch artystyczny o określonej estetyce. Nic z tych rzeczy.

Zgodzić się można, że jedne formy estetyczne, postulaty, idee, zyskują sobie większą przychylność społeczności artystycznej a inne nie. Czymże zaś jest ta społeczność artystyczna? Osobiście uważam, że tutaj grupa zaczyna się od trzech. Zatem potrzebujemy artysty, krytyka i kuratora. Sztuka jest zjawiskiem społecznym i nie istnieje, żadna obiektywnie dobra sztuka. Nie ma sztuki, w jakimś platońskim rozumieniu ideału, którego jedynie cień przenosimy na media, z których korzystamy. Nie oznacza to, że nie ma dzieł złych o jedynie artystycznych aspiracjach, ale bezwartościowych. Również ignorancja w nadziei na takie podejście zostanie szybko wyłapana. Wszystko zależy od obecnego Zeitgeistu, ducha epoki, klimatu społecznego, który nadaje ton zachwytom krytyków i kuratorów oraz przekazom twórców. Czasem uznany kolekcjoner dokona zakupu, zwracają oczy krytyków na tego czy innego artystę a oni w swym zachwycie go wylansują. Bywa i tak. Nazywa się to społeczeństwo. Sztuka to tak trochę gra, przepychanka idei, walka o wpływy, wypadkowa emocji, idei, ekonomii, marketingu, nurtów myślowych i współpracy oka z ręką. Czasem celnego kopa puszką w ścianę.

Rozumiem skąd nieporozumienie. Sztuka współczesna właśnie powstaje, ewoluuje na naszych oczach, jest tu i teraz, przez co nie została jeszcze opracowana akademicko w takim stopniu jak zamknięty rozdział sztuki renesansowej, nie ma podręczników z historii sztuki, które można przepisać, wykuć na blachę i recytować. Wielu też myli swoje subiektywne zadanie z krytyką. I tak, w obcowaniu ze sztuką ta jednostkowa opinia podoba mi się czy też nie podoba mi się ma olbrzymie znacznie, ale nie jest i nie będzie krytyką. W pełni rozumiem czemu malkontenci nie lubią wycinka sztuki współczesnej będącego czymś dziwnym. Nie mogą dopasować tego do renesansowych fresków i głupieją. Równocześnie mają do dyspozycji masę artystów, którzy tworzą w innych stylach, nurtach ale błąd nazewniczy sprawia, że nie wpisują ich do grona artystów współczesnych. Zdecydowanie łatwiej też przejechać się po „puszkach z gównem” niż stworzyć wartościowy materiał na temat ważnych czy obiecujących artystów współczesnych tworzących w innej estetyce. Jedną zaś z najważniejszych dziedzin sztuki współczesnej o ile nie najważniejszą, jest fotografia. Nie film, nie malarstwo a fotografia. Czy fotografia jest jednorodna? Szczerze. Czy fotografia jest jednorodna? W galeriach gości fotoreportaż, portret, abstrakcja, akt, krajobraz. Philip-Lorca diCorcia, Augusto de Luca, Ruth Bernhard, Diane Arbus. Wszyscy są artystami i artystkami współczesnymi a jak bardzo różnymi. Im zaś dalej się udamy, tym większe różnice znajdziemy. Zatem już sama fotografia nie jest jednorodna tematycznie i estetycznie. Gdzie zaś rzeźba, malarstwo, film, instalacja, performance, grafika?

Talent van Gogha, myśl Pollocka

Sztuka współczesna
Jackson Pollock / kompozycja nr 5

Nie popieram słowa talent jako naturalnego uzdolnienia w formie predestynacji. Uważam, że raczej ciężka praca jest istotna w tworzeniu talentu. Zasadniczo do stworzenia obrazów na miarę van Gogha potrzebna jest precyzja ręki i pomysł, tutaj lekko podszyty schizofrenią. By stworzyć dzieła takie jak Pollock przede wszystkim pomysł, choć jak się szybko przekonacie samo chlapanie nie wystarczy. Damien Hirst bywa konkretny – New Religion – i zupełnie abstrakcyjny – Colour Space. Bywa też uważany za najgorszego manipulanta, oszołoma, dorobkiewicza, beztalencie, oszusta, kończą mi się przymiotniki.  Jedni go lubią inni nie. Sztuka jego wymaga zdolności manualnych i pomysłu. New Religion jest dla mnie dobrą krytyką współczesnego społeczeństwa a dokładnie pewnych jego nawyków i kierunki w jakim idzie. Tym bardziej, że idea ta pięknie łączy się z lemowską psychemią, ale nie podejrzewam, żeby Hirst czytywał Lema. Color Space wymaga już innego podejścia. Nasz cztero czy pięcio latek, który oblewa papier farbą robi to bezwiednie. Nie ma tym refleksji, pomysłu czy geniuszu. Wraz z procesem socjalizacji a później krzywdzącej nauki szkolnej wpoją mu do głowy, co jest ładne a co nie. Popisem artysty takiego jak Pollock, jest udać się w świat na poły dziecięcej abstrakcji z całą tego świadomością. Na przekór socjalizacji. wszelkim normom i zasadom w sztuce.

Szukając Vivian Meyer

Czy mamy pewność, że gdzieś w mieście Urbino w środkowych Włoszech, nie żył aby człowiek talentem przewyższający Rafaela Santi? Może. I choć struktura społeczna i droga do sztuki były wówczas inne, to istnieje cień szansy, że po ulicach Urbino w środkowych Włoszech, przechadzał się człowiek majętny, oddający się czasem malarstwu a przewyższający talentem wspomnianego artystę. Nie twierdzę, że tak było, ale po ulicach Chicago przechadzała się niania, która obecnie zaliczana jest do ważniejszych fotografów ulicznych XX wieku. Niewiele brakowało a jej dorobek przepaść mógł bezpowrotnie.

Sztuka dawna, została już zinterpretowana na przysłowiowy milion sposobów. Widz wie co ma wiedzieć, wie jak to odczytać. Otrzymał niepodważalne informacje. Wenus z Milo już zawsze będzie Wenus z Milo. Bez tej bezcennej wiedzy stanie się ona w najlepszym wypadku półnagą kobietą, choć najczęściej po prostu gołą babą. Natomiast komu do łba przyszło malować gołą babę w małżu? Małży? Jakimś skorupiaku. Goła baba z muszelką, heheheh. Tymczasem sztuka współczesna powstaje tu i teraz, na naszych oczach. Czeka dopiero na swoje interpretacje, na opisy, dyskusję. Nie ma już prerafaelitów i nie stworzą oni niczego nowego. Do miana artysty aspiruje dziś wiele osób, z których część tworzy dzieła wybitne a część jest bez sensu. Zdarza się, że dostajemy przerost tekstu nad formą. Ktoś napisał więcej niż mógł potem wpleść w dzieło. Mamy jednak artystów, którzy świat zmienili. Goldin, Mapplethorpe, Newton, Sherman. Mówimy tylko o fotografach i fotografkach pomijając całe rzesze artystów parających się innymi dziedzinami. Należy też dodać, że każda sztuka była kiedyś „współczesną” i każda była kiedyś „nowoczesną”. Czasem też w podobnym okresie rozwijało się kilka nurtów i tak impresjonizmowi towarzyszył chociażby symbolizm. I tak francuscy impresjoniści podnieśli bunt przeciwko skostniałym normom sztuki akademickiej a brytyjscy prerafaelici chcieli powrócić do włoskiego renesansu w ramach oczyszczenia sztuki z nowomodnych wybryków. Brzmi znajomo?

Nie zawsze należy też polegać na gustach tej nieokreślonej opinii publicznej, bowiem opinia publiczna wyraża to, co się jej powie, że ma wyrażać. Nie zawsze też gust masowego odbiorcy jest dobrym wyznacznikiem artyzmu. Kolektywny głos osoby, która nigdy nie była w galerii oraz wtórnego analfabety jako wyznacznik jakości? Wybaczcie tak kategoryczne stwierdzenia, ale naprawdę ów krytykowany establishment świata sztuki powinien dopuścić tego czy innego twórcę bo rozwrzeszczani Internauci tak chcą? Przecież na tej zasadzie możemy dokonać zmiany w podręcznikach do geografii twierdząc, że Ziemia jest pusta w środku albo płaska na grzbietach trzech słoni co suną przez pustkę na żółwiu. Podchodząc do terminu opinia publiczna jeszcze inaczej, możemy uznać, że jest to opinia wyrażana publicznie, celem zapewnienia sobie poparcia grupy, podczas gdy po cichu mamy inne zdanie. Świat sztuki nie jest jakimś bytem doskonałym. Przeplatają się na nim pieniądz z ideą i zawsze tak było. Artyści też są ludźmi i przywiązują się do pewnych myśli, środków wyrazu. Nie rzucają się na każdą nowinkę którą przyniesie młodsze pokolenie albo jakieś ugrupowanie artystyczne. Myślę, że spór jest kwintesencją sztuki.

Zanim powiesz, że ludzie wpatrujący się w dzieła sztuki współczesnej to banda wąskonosych pseudointelektualistów najpierw spróbuj zastanowić się na co oni patrzą. Niestety umiejętność samodzielnego myślenia, pozwalającego dość do prostego wniosku, że być może jako osoba, która się czymś nie interesuje a tym samym nie powinna wyrażać kategorycznych opinii jest skutecznie w nas zabijana. Wiedzieć trzeba wszystko. Zdania objawionego nie podważać. Szkoła rozwija w nas takie podejście od najmłodszych lat. Musi przyjść ktoś i powiedzieć co jest dobre a co złe a jeśli jeszcze sam do nas nie dotarł, my do niego dotrzemy na podstawie własnych uprzedzeń, niechęci albo sympatii. Naturalnie można rzucić górnolotne stwierdzenie, że ograniczone umysły nie są w stanie pojąć sztuki współczesnej i odwrócić się z wyrazem wyższości na twarzy. Niestety już samo wyobrażenie czym jest sztuka współczesna jest błędne. Były nazwiska zagraniczne pora na trochę nam bliższe. Natalia LL, Tomek Sikora, Jan Brykczyński, Zofia Rydet, Tomasz Gudzowaty czy Zbigniew Libera, to wszystko artyści i artystki współczesne.

Sztuka współczesna
fot. Natalia LL

Artysta tworzy sztukę czy stuka artystę?

Pytanie bez odpowiedzi. Mogę powiedzieć, że w społeczeństwie każdy pełni jakąś rolę i zajmuje jakąś pozycję. Wyższą, niższą. Ma takie lub inne wpływy. Artystą można zostać na przekór temu – choćby Banksy, kimkolwiek jest całkiem dobrze radzi sobie bez uznania establishmentu – albo z nadania osób cieszących się odpowiednią renomą i pozycją określonych kręgach. Jeśli znany krytyk pozytywnie oceni moje prace a jakiś uznany kolekcjoner – milioner w nie zainwestuje to naturalnie podniesie się krzyk, że jest to bezwartościowe i należało wskazać kogoś komu się bardziej należy. Niemniej w świecie sztuki moje notowania wzrosną.

Gdybym Was zapytał dlaczego X jest wielki, to nie jednemu będzie ciężko powiedzieć co w tych obrazkach, muzyce czy książkach jest takiego wielkiego. Tak wam, nam, powiedziano to tak mówimy. Często gęsto bezrefleksyjnie. Sztuka jaka by nie była jest jeden z bytów w nieokreślonym zbiorze jakim jest kultura. Oba pojęcia wyślizgują się jakiejkolwiek definicji i choć podjęto masę prób, to żadna nie jest w pełni zadowalająca.

Interpretacja sztuki współczesnej

Jeszcze raz, sztuka tradycyjna, dawana została opisana tak dokładnie, że każdy z pomocą Wikipedii może stać się znawcą sztuki. Impresjoniści, symboliści i dadaiści raczej nie dokonają już żadnych zmian w tym co znamy z podręczników. By bawić się sztuką współczesną, trzeba poruszać się we współczesnej kulturze a to wymaga jej znajomości. Nie możesz zamknąć się w świecie sztuki i kultury sprzed stu czy pięciuset lat i mówić, że nic co współczesne nie jest warte twojej uwagi. Ile stuleci jeszcze mielibyśmy tworzyć freski rodem z Kaplicy Sykstyńskiej? Świat jest pełen dobrych i złych artystów. Oprócz znalezienia takiego, który odpowiada twojemu drogi czytelniku gustowi, potrzebne są jeszcze tak zwane kompetencje kulturowe. Wiedza i zdolność poruszania się wśród treści kultury. Umiejętność interpretacji, analizy.

Jednakże!

Nie każde dzieło poddaje się takiej szkolnej interpretacji. Nie każde dzieło ma czynić nas lepszymi, rozwijać, moralizować, co tam jeszcze przychodzi do głowy. Często chodzi o grę na waszych emocjach. Usiądź. Wpatruj się w barwy. Dostrzeż w nich to, czego potrzebujesz, to czego chcesz. Nie każde dzieło operuje konkretami. Wiem, że wiele osób lubi móc szybko i prosto określić co widzi na obrazie. Człowiek, zwierzę, mężczyzna, kobieta, Henryk VIII, Żydówka z Pomarańczami, statek, okręt, łódka. Konkretne nazwy, konkretnych przedmiotów, imiona. Tymczasem sztuka to także emocje. Niepokój, niepewność, zdziwienie, strach, zachwyt, smutek, radość. Odpowiednie zestawienia barw mogą na nas oddziaływać z równie wielką siłą jak scena śmierci. Wprowadzić nas w stan smutku i melancholii. Co więcej, autor nie czuje potrzeby narzucać ci wyjaśnienia albo wręcz go nie ma. Pytanie co to miało mi powiedzieć, staje się bezzasadne. Stanowi naleciałość szkolnych nawyków, gdy polonistki albo panie od plastyki zmuszają do jednoznacznej interpretacji dzieł surrealistów. W niektórych typach twórczości liczy się twoje indywidualne, wysoce subiektywne przeżycie, które jest dla artysty podstawą twórczości. Tyle interpretacji ilu widzów.

Modernizm – postmodernizm

Marcel Duchamp wystawił, choć czy to aby jego pomysł a nie jego przyjaciółki to kwestia sporna, pisuar jako rzeźbę zatytułowaną „Fontanna” w 1917 roku. Sto trzy lata temu w chwili gdy piszę te słowa. Sto trzy lata. Duchamp nie jest artystą współczesnym. Sztuka współczesna to taka, która powstała od drugiej połowy dwudziestego wieku. Przeważnie w tych filmikach mieszane są terminy sztuka współczesna i sztuka nowoczesna. Wyszukanie frazy modern art, odniesie nas do modernizmu. Contemporary aty art i modern art nie są terminami równoznacznymi choć w tłumaczeniu mogą się takimi wydawać. Modernizm i postmodernizm nie są również jednorodnymi ruchami w sztuce, stworzonymi w sposób świadomy. Są raczej teoretycznymi ramami także czasowymi w ramach których ścierają się ze sobą różne nurty. I tak do artystów współczesnych zaliczyć można by Takashi Murakamiego, Arakiego, Orlan, Andiego Warhola, Magdalene Abakanowicz, H.R Gigera.

Crowdfunding

Znalazłeś już artystę, którego lubisz. Co możesz zrobić? Wesprzeć go. Nie? Aha. Ty uważasz, że jest lepszy niż popierani przez rządzących światem i rynkiem sztuki, więc ktoś inny ma mu zapłacić? Ciekawe myślenie. Żyjemy w czasach gdy mamy możliwość ominięcia całego establishmentu, układów i układzików. Problem z tą formą finansowania jest taki, że odbiorca nie dysponuje dużymi pieniędzmi. Zatem potrzeba wielu sponsorów, odbiorca jest masowy. Dla malkontentów udamy się w czasy dawne. Tam artystę utrzymywali możni, którzy posiadali odpowiednią wiedzę albo opłacali odpowiednich ludzi ze swojego otoczenia by wiedzieć, jakiegoż artystę wesprzeć. Zatem tu jednak może być problem…

Podsumowanie

Fakt, że czegoś nie rozumiesz nie oznacza że jest bezwartościowe i głupie.

 

Patronite

Jeśli tekst przypadł Wam do gustu i chcielibyście mi pomóc stworzyć kolejne – zajrzyjcie na mój profil na Patronite. Sztuka i socjologia bez małego wsparcia „same się nie robią” 😉