Boże Narodzenie ma w sobie coś magicznego. Miałem etap myślenia, że stało się nazbyt komercyjne, przez co straciło swoją wartość. Będąc nastolatkami jesteśmy podatni na różne głupoty, które w tym czasie są dla nas jak prawdy objawione.

Nie obchodzę Bożego Narodzenia bo za wiele w nim handlowych zapędów. Co za bzdura.

Sacrum i profanum

Długo popierałem podejście, że święta powinny być duchowe. Nie konsumpcyjne. Wiecie, cała ta sklepowa bieganina, prezenty, wyżerka. W końcu to czas zadumy, refleksji nad światem.
Pewnego razu znajomi uraczyli mnie właśnie takim rozważaniem jak we wstępie. A potem zaprosili na swoje urodziny i wszyscy pochlali się w trzy pupcie. Wiecie gdzie to zmierza?

Dla człowieka niereligijnego niedostępna jest pozaludzka jakość czasu liturgicznego. Dla człowieka niereligijnego czas nie może zawierać ani « przerw » ani tajemnicy: stanowi on wymiar egzystencjalny człowieka, a jest związany z jego własnym istnieniem, ma więc początek 
i koniec, jakim jest śmierć, unicestwienie istnienia.

Otóż mamy dwa wymiary, duchowy i świecki. Duchowy to ten związany z tym co święte a świecki z tym co codzienne, zwyczajne. O ile same Święta mają wymiar duchowy, to trzeba się do nich przygotować. Cóż to za Święto gdy na około jest brudno? No, właściwie to się da bo Indie słyną z duchowej czystości i notorycznych zatruć pokarmowych, ale nie jesteśmy w Indiach. Zatem do czasu świątecznego trzeba poczynić odpowiednie przygotowania w czasie zwykłym. Proste codzienne czynności, mają sprawić że czas duchowy będzie należycie celebrowany, zarówno w świątyni jak i w domu. Czasem granica nie jest łatwa do wyznaczenia.

Penitenziagite

Zasadniczo wiele osób świętuje swoje urodziny jedząc, pijąc i tańcząc. Zaprasza się znajomych, wprowadza środki psychoaktywne do krwiobiegu i cieszy życiem. Siedząc nad czarką herbaty, przyszło mi do głowy, że to jest Boże Narodzenie. Genialne, nie? Dlaczego zatem moje
(nie specjalnie świętuje urodziny, ale) urodziny mają być oblewane a kogoś ważniejszego powodem do umartwienia? W ramach świętowania swojego dnia narodzenia biczujecie się, umartwiacie i czynicie pokutę? I mówicie, że to totalnie merkantylne święto? Do tego zmyślone – co już w ogóle uważam, za absurd, ale znaczna część osób która zwalcza religie, twierdząc że to absurd robi to przy pomocy jeszcze większych absurdów.

Święta polegają na folgowaniu sobie. Cały rok pompujesz, dieta, wyrzeczenia. Przychodzi święto. Jesz i pijesz. Bo ludzie przeważnie tak świętują. Jadłem, napitkiem, tańcem i muzyką. Nie chciałem z tego robić wywodu teologicznego, bo nie o to chodzi, ale na wszelki wypadek sprawdziłem co to jest adwent i Wielki Post.

Jest czas medytacji i czas zabawy. Czemu nagle wszyscy chcą się umartwiać jaj jakiś prorok Lebioda? Proste! Cały rok żyjesz od piąteczku do piąteczku, hulasz i szalejesz. I nagle 25 grudnia nachodzi Cię refleksja, że może przeginasz? Że przed końcem roku trzeba przystopować?
Potem czynisz noworoczne postanowienie, wytrzymujesz do 1 lutego i piątek, piąteczek, piątunio? Tu jest mały błąd. Są naturalnie takie święta, które mają powiedzmy charakter pokutny, ale akurat nie jest nim Boże Narodzenie. Więc tym bardziej nie rozumiem dlaczego nagle wszyscy chcą walczyć z konsumpcjonizmem. Choć może czas się odwrócił? Cały rok właśnie żremy bez opamiętania, balujemy, to w pojedyncze dni chcemy przystopować?

Merkantylne podejście

Co ciekawe, rzadko to słyszę wobec Świąt Wielkiej Nocy. To właśnie Boże Narodzenie stało się dla malkontentów czasem, gdy należy głośno narzekać na komercjalizację, konsumpcjonizm.
Tym bardziej rozbrajają mnie stwierdzenia: nie obchodzę świąt, bo inni do nich źle podchodzą. Jeśli w ogóle chcesz odstawić religię na boczny tor, zostać ateistą – spoko. Przecież nikt ci za to krzywdy nie zrobi. Po prostu. Śmieszne jest właśnie stwierdzenie: Nie obchodzę świąt, bo inni źle je obchodzą w moim mniemaniu. Toć nie lepiej obchodzić je jak należy? Na tej zasadzie powinienem rzucić fotografię bo są ludzie, którzy w moim mniemaniu źle ją wykorzystują – nie ma, ale chodzi o przykład.

Jezus z Egiptu

Jeszcze taki dodatek dla wszystkich tych, którzy przeczytawszy coś w Sieci bez mała samodzielnie odkryli zbieżności pomiędzy religią Starożytnego Egiptu a Chrześcijaństwem: Jak wymyślicie jakiś własny system filozoficzny, moralny, to dajcie znać. A nie tylko Platona kopiować…

Kolejnym genialnym postulatem są wrzaski że jesteśmy lud słowiański i cudzych wierzeń nam nie trzeba. Najlepsze jest to, że mitologii słowiańskich to oni chyba nie czytali, bo choc określenie Słowianie to nazwa dość dużej grupy ludów, to nie była ona jednorodna. Do tego w zależności od opracowania, mamy różnorakie wpływy np. germańskie. Niektórzy uważają też że niektóre grupy Słowian przejęły kult Thora od Waregów, nazywają co Perunem. Zatem jednoznacznie stwierdzenie, że ten a ten bóg został wymyślony przez bezpośrednich słowiańskich przodków dzisiejszych Polaków jest mniej prawdopodobne niż załogowy lot na Marsa.

(Nawiasem mówiąc, niby socjologia i antropologia guzik warte a jak trzeba to połowa Internautów ma pojęcie o tym i o tym. Takie bez wartości a bez tych podłych antropologów i innych logów, byście nawet nie wiedzieli w co ci Egipcjanie wierzyli. Albo, że w ogóle istnieli przez epoką zorganizowanych wycieczek do Gizy)

Summa nie teologia

Uwaga: to nie jest wywód teologiczny. To jest taka mała złośliwość wymierzona w malkontentów, którzy rok, w rok trują o komercjalizacji i konsumpcjonizmie. Wszystkie nadużycia i błędy logiczno – teologiczne są celowe. Trochę radości, a nie tylko truć 😀
Słowo Penitenziagite oznacza „czyńcie pokutę” i świetnie brzmi, więc pozwoliłem sobie na jego wykorzystanie.

Boże Narodzenie Boże Narodzenie