Diuna

Dżihad Muad’Diba – Diuna

Diuna. Jedna z najważniejszych powieści SF XX wieku. Pozornie, kolejna powieść o tym, jak Ci Źli zaatakowali tych Dobrych i Szlachetnych. W efekcie Dobrzy i Szlachetni wymordowali 61 miliardów obywateli Imperium, w poszukaniu psychodelicznego oświecenia i kompleksu mesjanistycznego.

61 miliardów istnień

Diuna przyciąga kolejne pokolenia czytelników, którzy jakby nie zauważają, że jest to książka o nie do końca poczytalnym fanatyku. Rewolucja ma to do siebie, że raz zaczęta musi trwać. Jeśli ktoś jest wodzem rewolucji ciężko przestawić się na „zwykłe rządy”. Nieudany Kwisatz Haderach, będący efektem sprzeciwu matki wobec decyzji rady Bene Gesserit iż ma urodzić córkę jest tego świetnym przykładem. Efektem jest zagłada 61 miliardów istnień.

Diuna

Czym jest Diuna? Pustynną planetą obfitującą w niezwykłą substancję – Przyprawę, którą produkują albo wydalają olbrzymie Czerwie Pustyni. Melanż, to substancja niezwykła. Pozwala przedłużyć życie, w połączeniu z odpowiednim treningiem pozwala bezpiecznie przeprowadzić statek przez podprzestrzenne szlaki dzięki poszerzeniu świadomości swoich użytkowników. Pozornie jest to powieść SF, w której ludzie osiągają nadludzkie moce, dzięki technologii, przyprawie i mistycznym praktykom, które pozwalają Zgromadzeniu Żeńskiemu na wgląd we wspomnienia żeńskiej linii swoich przodków a nawet na przedśmiertne przeniesienie świadomości w głąb umysłu którejś z Sióstr. Ot, sf z mnóstwem dziwactw a wszystko w klimatach Dobra walczącego ze Złem.

Diuna jest cenną planetą, dlatego żaden z Wielkich Rodów nie może nią władać zbyt długo. Gdy przychodzi pora szlachetnych, nieskalanych Atrydów, bardzo źli Harkonnenowie knują straszliwy spisek. Dobro zatryumfuje. Nic z tych rzeczy.

Gwiezdne Wojny zebrały swego czasu baty za promowanie idei nadczłowieka, za jakieś tam „nawiązania”. To co powiedzieć o Diunie?

Diuna to futurologiczno – fantastyczny traktat o władzy, nadludziach, totalitaryzmie, fanatyzmie religijnym i narkotycznym oświeceniu. Wielotomowe Opus Magnum Herberta – Franka Herberta – które wpisuje się w ducha swojej przesyconej poszukiwaniem oświecenie epoki. Na kolejnych stronach powieści, autor dokonuje prawdziwie socjologicznej analizy społeczeństwa, rozwodzi się nad naturą władzy. Bardzo istotnym jest zaznaczenie, że całą fabułę poznajemy z perspektywy Szlachetnych Rodów, ich popleczników. Plebs, stanowi jedynie statystyczne pionki na szachownicy, które poświęca się wedle potrzeb.

Zatrzymajmy się na chwilę i popatrzmy co doprowadziło do całego zamieszania. Zgromadzenie Żeńskie – Bene Gesserit – od pokoleń manipuluje prymitywnymi masami mając w tym dwa cele: eugeniczny program ulepszenia gatunku ludzkiego oraz stworzenie Mesjasza – Kwisatz Haderach. Aby został należycie przyjęty, od pokoleń Missionaria Protectiva dbały o właściwe zakorzenienie mitów i legend o nowym Mahdim. Mężczyzna ów, w przeciwieństwie do jakiegokolwiek innego mężczyzny mógłby posiąść zdolności charakterystyczne dla Zgromadzenia. Po przyjęciu potężnej dawki Przyprawy, byłby w stanie uzyskać dostęp do pamięci komórkowej całego rodzaju ludzkiego w obu liniach, żeńskiej i męskiej. Bene Gesserit, przeistaczając się z Akolitki w Matkę Wielebną zyskiwały jedynie dostęp do żeńskiej linii swoich bezpośrednich przodkiń. Najcenniejszą zaś była by zdolność widzenia przyszłości, dzięki której poprowadził by ludzkość do eugenicznego zbawienia.

Herbert korzysta tutaj ciągle żywych pomimo II Wojny Światowej koncepcji eugenicznych ulepszenia rasy ludzkiej, nawet wbrew jej woli oraz przedstawia skrajnie morocznalą wersję koncepcji Hevellocka Ellisa, którzy uważał że emancypacja kobiet w ruchu feministycznym, sprawi że te będą wybierały tylko bardzo wartościowych mężczyzn, przez co osobniki mniej przystosowywane, przestaną się rozmnażać.

Naturalnie wszystko bierze w łeb, przez niesubordynację matki Paula Atrydy, która wbrew zaleceniom Zgromadzenia a raczej wbrew rozkazom, rodzi mężowi syna. Tak moi drodzy, Bene Geseserit osiągnęły nadludzki stopień kontroli swojego ciała. Wybór płci dziecka to tylko jedna z nadludzkich zdolności kontroli umysłu Głosem, szybkości, siły, umiejętności odczytywania intencji ze skurczy mięśni i tak dalej.

I zaczyna się zabawa. Bo Paul jako efekt nieposłuszeństwa matki wobec twardych zasad Zgromadzenia, sprawił, że Mesjasz przybył za wcześnie i albo był nie do końca mesjaszem albo mu odbiło. Kompleks mesjanistyczny jak się patrzy. W każdym razie wymknął się spod kontroli i wykorzystał broń Bene Gesserit przeciw nim samym. Ot zaczął, żyć legendą o potencjalnym samym sobie.

Mesjasz Diuny

Jak określić faceta, który wymordował pół galaktyki w imię znanej sobie tylko idei, której nie dostrzega nikt poza nim samym? Być może dlatego powieść ta, tak bardzo opiera się filmowym adaptacjom. Zobaczcie jak to wygląda w wydaniu Star Wars, które oczywiście nie mogły stanowić dla Herberta żadnej inspiracji. Jeszcze nie miały premiery. Są jednak ci dobrzy i ci źli. Zły może przeżyć jakieś nawrócenie, ale dobry jest dobry i będzie walczył o dobro do ostatniego naboju. A jak trzeba to i bez nabojów, wysadzając w…próżnię, Bogu ducha winnych techników, konserwatorów i kucharzy, którzy stanowili obsługę stacji bojowej. Chcieli na na chlebek zarobić.Raczej nie zauważa się tam braków logicznych, bo idea skłania do ich ignorowania. Rebelia jest dobra do tego stopnia, że w nowych częściach, dawni rebelianci nadal są rebeliantami. W końcu nie wypada żeby demokratyczny rząd tłumił rebelianckie zamieszki prawda? 😉 Republika nie może być zła. Taki żart. Wszystko jest relatywnie proste.

Jak zaś podejść do przywódcy Dżihadu, który w imię świętej wojny o jakąś lepszą przyszłość, która jego samego przeraziła, okazuje się terrorystą i okrutnikiem?

Fundamentalizm religijny

Fundamentalizm religijny zawsze ma podłoże polityczne. Wszystkie “oświecone” brednie mają jeden cel – osiągnięcie konkretnych celów politycznych. I choć mistyki jest dużo, wielu pisadło nadnaturalne moce, wyraźnie widać, że każdy dąży do realizacji swoich planów a religia jest prawdziwym opium dla mas. Zgromadzenie Żeńskie stworzyło sobie religię, która maiła podporządkować całe społeczeństwa ich planom.

Pod przykrywką sprowadzenia ludzkości na drogę ku świetlanej przyszłości, Mesjasz Diuny wykorzystuje fanatycznie nastawionych mieszkańców pustynnej planety, Freemanów jako fedainów. Samo poświęcających się bojowników za wiarę, którzy w morderczym szale wycinają w pień wszystko ci im stanie na drodze, by zjednoczyć galaktykę pod rządami jednego władcy – Paula Atrydy, znanego jako Muad’Dib.

Jak pewnie dostrzegacie, mnóstwo jest odniesień do świata islamu. Ma to pewnie związek z działalnością takich organizacji jak Al-Fatah, które często wykorzystywały terror w swoich działaniach. O fanatycznym oddaniu ich członków, nie ma chyba co wspominać? Pamiętajcie, że Diuna jest bardzo mocno zakorzeniona w swojej epoce. Widzimy tutaj pewną pewną podstawową cechą rządów rewolucyjnych jest wyszukiwanie sobie nowych wrogów rewolucji, których trzeba zwalczyć.

Rewolucja musi trwać

Rewolucja nie może się skończyć. Podobnie święta wojna. Co bowiem nastanie po? Głód, nędza i stosy trupów?

Rządy nienawidzą samowoli. Wolność sprzyja wolnomyślicielstwu a to prowadzi do krytyki 😉 Bardzo istotny jest też element mesjanistyczny. Zwróćcie uwagę, jak wielu polityków w to popada. Widzą jakiś swój uświęcony cel do którego prowadzą naród, kosztem tegoż narodu. Fabuła Diuny, jak wspominałem, opowiedziana jest z perspektywy władyków, ciemiężycieli, którzy we własnym mniemaniu mogą kierować się najszlachetniejszymi pobudkami, ale granica między racjonalnością a szaleństwem jest niezwykle cienka. I praktycznie zawsze zostaje przekroczona.

Psychodeliczne oświecenie

Lata 60 i 70 to czas poszukiwania oświecenia nie tylko w filozofiach wschodu, ale też środkach odurzających. W 1954 światło dzienne ujrzał wprawdzie drugi, ale za to najgłośniejszy traktat o meskalinie, napisany przez Aldousa Huxleya a Wyspa, tego samego z resztą autora w 1962. O ile Drzwi Percepcji stanowią relację, uzupełnioną przemyśleniami, tak, Wyspa jest próbą praktycznego zastosowania. Różnica polega na tym, że Huxley tym razem prezentuję niemal prawdziwą utopię, tak świat Herberta jest zdecydowanie mroczny. Czyżby Historia spłatała literackiego figla? Huxley, który zapisał się w historii literatury, krytyką utopii H.G. Wellsa, u kresu życia sam tworzy utopię, którą i inspiruje dystopijną krytykę?

Nie jestem w stu procentach pewny, ale widać wyraźną inspirację. Mieszkańcy Wyspy stosują lek Moksza, który pomaga im przyspieszyć drogę do oświecenia i zrozumienia otaczającego świata. Niezbędne jednak są pewne ćwiczenia duchowe, które Huxley czerpie ze Wschodu. Podobny zabieg stosuje Herbert. Benne Geserit przechodzą ciężkie szkolenie, by Przyprawa mogła oddziaływać na nie w oczekiwany sposób. Majętni mieszkańcy Imperium przyjmują pewne dawki Melanżu, ale nie sprawia on że dochodzi do jakichś istotnych zmian. Dopiero ciężki duchowy trening w połączeniu z właściwym specyfikiem, sprawi że przesuniemy granicę postrzegania z ludzkiego na nadludzki.

Spiskowa teoria dziejów

Dzieło Herberta oddaje ducha swojej epoki. Silny antykorporacjonizm, połączony z przekonaniem że jesteśmy bezsilni wobec władzy. Iż władza knuje przeciwko nam, tworząc coraz bardziej makiaweliczne plany. Lata 50 i 60 XX wieku to okres narodzin wielu współczesnych teorii spiskowych, które przetrwały po dziś dzień. Choć określenie, teoria spiskowa jest tutaj nieadekwatne. Wszelkie eugeniczne teorie nie są jedynie wymysłem pisarzy SF. Były częściowo wcielane w życie w USA – sterylizacja czarnoskóry, osób z zespołem Downa. Rządy USA, Wielkiej Brytanii również gotowe były poświęcić część obywateli w walce o lepszą jakość przyszłych pokoleń. Jeszcze długo po wydaniu Diuny pojawiały się takie głosy – sterylizację uczennic z niskim IQ proponował późniejszy minister w rządzie Margaret Thatcher. Na autora Diuny z całą pewnością najsilniej zadziała mechaniczna precyzja z jaką zadziałali Niemcy, bazując na pomysłach jego rodaków.

Zobaczcie też, że Bene Tleilax, dysponują technologiami, często niedospanymi maluczkim natomiast Bene Gesserit zazdrośnie strzegą swoich tajemnych technik i systemów szkoleń, mogących wieść do swoistego oświecenia.

Diuna, Diuna jeszcze raz Diuna

Diuna to zdecydowanie powieść, którą warto przeczytać nie raz, choć trzy to już może za dużo. Autor stworzył coś naprawdę ponadczasowego, gdyż pomimo upływu lat nadal możemy dostrzec, że ludzie władzy zachowują się w ten sam albo podobny sposób. Sami dostrzegamy, że manipulują nami poprzez media, powołują do życia jakieś dziwaczne idee, obwołują się zbawcami narodu. Z resztą czy musimy szukać daleko? Gdy piszę te słowa, większość z Was mogłaby wskazać palcem człowieka, który marzy o byciu Emerytowanym Zbawcą Narodu.

*

fot. freepic.com