Drzwi percepcji Aldous Huxley

Gdyby udało się otworzyć drzwi percepcji, wszystko ukazałoby się człowiekowi takim, jakim jest – nieskończonym. Teoretycznie nic nowego, bardzo wiele osób zastanawiało się nad percepcją, tym jak postrzegamy rzeczywistość. W zasadzie każda epoka i każda cywilizacja miały podobne pomysły. Różne zaś są metody kontaktu ze światem idealnym, prawdziwym, ponadzmysłowym. Bez względu na czas i odległość można to sprowadzić do platońskiej jaskini. Jedni drzwi do poszerzenia świadomości poszukują poprzez samodoskonalenie a inni poprzez boskie substancje. Niczym fani treningu naturalnego vs supli + sterydy.  Manipulowanie chemią mózgu to nie tylko nasz wymysł. Oświecenie w płynie – to dopiero inwencja! Lem i jego psychemia odpadają w przedbiegach.

Aktualizacja: Znajomy sugeruje zażycie meskaliny aby zrozumieć samego Huxleya, mistyczne doznania związane ze zrozumieniem owej prawdy, jestestwa, czy jak to nazwiemy. On zgodziłby się z Huxleyem w zakresie mistycyzmu tego doświadczenia. Ja zaś nie próbuję szukać drzwi percepcji, przeżywać mistycznych uniesień pod wpływem czegokolwiek innego niż ukochana herbata. Ja uczyniłem sobie z tej książki punkt zaczepienia do rozważań o sztuce, ludzkich potrzebach. Mam nadzieję, że to krótkie sprostowanie rzuci światło na niejasności tekstu.

Aldous Huxley

Znany mi był przede wszystkim ze świetnej dystopijnej powieści, Nowy Wspaniały Świat, która to niesłusznie ceniona jest znacznie mniej niż Orwell 1984. Krótko: świat eugeniki, gdzie każdy jest genetycznie predestynowany do życia w określonej klasie społecznej. Jest to świat gdzie konsumpcjonizm jest bez mała religią. W przeciwieństwie też do Orwella, Huxley postawił na dewaluację małżeństwa i wszechobecny seks zawsze i wszędzie. Otóż Huxley demonstruje nam przepis na uporządkowanie świata na potrzeby elit, do których sam należy. Orwell przestrzega przed totalitaryzmem w każdej postaci, nie tylko w ustroju zwanym potocznie komunistycznym. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że ktoś musi wywozić szambo, ale nikt nie chce powiedzieć tego głośno. Utrzymanie niskiej albo zerowej mobilności klasowej jest podstawą działania społeczeństwa i egzystencji elity. Równocześnie obaj autorzy pokazują dwie metody rządzenia społeczeństwem przez kontrolę ludzkiej seksualności. Reżimy przeważnie są bardzo ortodoksyjne. Warto jednak dodać, że Brave New World, to także satyra społeczna wymierzona w społeczeństwo zachodnie, sugerująca że dzicy z Melanezji są bardziej cywilizowani niż my pod tym względem a dzieci otrzymują tam lepszą edukację seksualną.

Nie znałem zaś właśnie “Drzwi percepcji”, książki która dała nazwę zespołowi The Doors, a do której tytuł zaczerpnięty został ze słów Wiliama Blake`a.  Jest to opis przeżyć autora po zażyciu meskaliny, substancji którą niektóre ludy pozyskiwały z pejotlu. Kaktusa z terenów Ameryki. Dla uspokojenia: meskaliny nie dostaniecie łatwo a hodowla wam się nie opłaca, gdyż wytwarzać ową substancję zaczyna on najwcześniej po pięciu latach a dwa, że wymaga troskliwej ręki, gdyż inaczej wasz trip będzie się odbywał z WC po wodę i z powrotem . Moje osobiste poglądy w tym temacie są takie, że poszukiwanie oświecenia przez środki tego typu, jest zrobienie masy na sterydach w 2 tygodnie i nauka na ściągach. Dla leniwych na krótką metę. Czeską.

Ok, wracam do książki.

Drzwi Percepcji

Drzwi percepcji
Chyba przesadnie lubię to zdjęcie.

O ile opis meskalinowych doświadczeń Aldousa należy do bez mała klasyki gatunku, z kronikarskiego obowiązku zaznaczyć muszę iż pierwszym ważnym raportem na temat działania tego środka, pochwalić się może Havelock Ellis, a który to raport powstał w 1896 roku. Huxley nie wspomina o nim w Drzwiach, ale nazwisko Ellis, padnie w twórczości Aldousa, w powieści Wyspa, która to powieść według autora jest jego życiowym osiągnięciem. Równocześnie pokazuje jaką drogę przeszedł autor od Nowego Wspaniałego Świata gdzie soma stanowiła narzędzie zniewolenia, przez eksperymenty w Drzwiach aż po właśnie Wyspę, gdzie środek o nazwie moksza stanowi drogę do wyzwolenia.

Huxley bardzo ochoczo poddaje się meskalinie. Nie wie co go czeka. Spodziewa się spektakularnych wizji, fraktali i barw a otrzymuje coś zupełnie innego. Meskalina jest dla niego drogą do swoistego wyłączenia filtra. Otóż jak pewnie wiecie, dociera do naszego mózgu mnóstwo sygnałów, które są nam albo zbędne albo nieistotne w danym momencie. Gdyby nasz mózg niezależnie od naszej woli nie filtrował części danych płynących z otoczenia nie bylibyśmy w stanie funkcjonować. Ten sam mechanizm odpowiada za uodparnianie się na drastyczne przekazy medialne. Stajemy się nieczuli, puszczamy kolejne doniesienia mimo uszu.

Jak dla mnie, autor daje niezłą odpowiedź na dręczące pytanie, czemu część osób uważanych za artystów, tak często skupiają się na rzeczach pozornie błahych. Otóż ich filtr nie jest do końca skuteczny. Dociera do nich swoista “prawda”, której my, zwykli ludzie nie jesteśmy w stanie dostrzec, inaczej bylibyśmy skupieni tylko na podziwianiu. Być może dlatego tak wielu artystów jest zupełnie nieżyciowych.

in mescalinum veritas

Huxley przygląda się swoim flanelowym spodniom, ich fałdom, krzesłu, i odkrywa istotę rzeczy. Prawdę? Trwanie? Nigdy się nie zastanawialiście czemu pojawiają się takie dzieła, które skupiają się na jakimś absolutnie nieznaczącym przedmiocie? Fałdy materiału, słoneczniki? Niektórzy przypisują takie częściowe nadprzeżycia na przykład schizofrenii, co stanowi podstawę mitu o przekroczeniu drzwi percepcji właśnie, przez osoby dotknięte tą chorobą. Niektórzy dokonują takiej interpretacji na podstawie książek pokroju Schizofrenii Antoniego Kępińskiego, gdy w pewien sposób zachwyca się ogromem przeżyć świata chorego. Istnieje teoria, która mówi że pomiędzy zdrowiem schizofrenią, istnieje pewne spektrum cech schizofrenicznych, które same w sobie są jednostce przydatne. Na przykład osobie przywódcy religijnego, szamana albo artysty.

Dopiero ich nagromadzenie zaczyna stanowić problem. Podejrzewa się iż Van Gogh cierpiał właśnie na schizofrenię, podobnie jak Dick choć ten zdradzał i przyznawał zamiłowanie do pigułek  był faktycznym narkomanem, ale żaden nigdy nie został zbadany więc to tylko luźne spekulacje, niemniej pasujące do niektórych z wysnutych pomysłów na temat schizofrenii. Huxley zakłada, że jest to niemożliwa do dokonania sztuka  pokazać prymitywnymi metodami zalążek “wolnego umysłu”, który artysta posiada w sposób naturalny, podczas gdy “przeciętny” człowiek potrzebuje dodatkowych metod.  Może tego samego doświadcza genialny fizyk czy matematyk patrząc na wzór? Ciekawe czy to właśnie widzieli Einstein, Tesla i Turing. Albo John Nash?

Wymaga też zaznaczenia iż Aldous na pierwszych stronach swej relacji zaznaczana, iż świat jego wyobraźni, nazwijmy ją wizualną, zawsze był bardzo ubogi. Być może osoby z duża potrzebą artystycznej ekspresji, ale  z ograniczoną wyobraźnią szukają jakieś drogi na skróty. Wiele rzeczy w tym wyobraźnia, sposób w jaki postrzegamy świat pozwala się kształtować. Nie jesteśmy po kres dni uwarunkowani, ale to wymaga pewnego treningu, na który nie każdy ma ochotę. Oddać sprawiedliwość, Huxley w innym felietonie zaznacza, że nie każda sztuka to sztuka wizyjna. Istnieje multum doskonałej sztuki będącej efektem rozumu, zimnej kalkulacji, bez doświadczeń pozazmysłowych. Trzeba tu też rozróżnić sztukę będącą efektem wizji i wykołowującą wizje, ale to już sprawa na osobny tekst.

 

Istota krzesła

Skupiłem się na wątku sztuki bo wydał mi się najbardziej interesujący. Choć nasz “królik doświadczalny” rozważa jeszcze coś ciekawego. Ludzką potrzebę sięgania po wszelkiej maści środki takie jak marihuana czy alkohol. Z resztą, ile osób czytających to w tej chwili może powiedzieć nigdy nie piłem alkoholu? Ostatnio byłem na weselu. Tym samym, które dostarczyło mi jeszcze kilku innych powodów do pisania. Rozmawiając z kimś, wspomniałem o czytanej książce. Spojrzenie pełne dezaprobaty, kieliszek wódki. Rozmowa toczy się dalej. W zasadzie mało kto postrzega alkohol jako narkotyk, środek psychoaktywny. Dobrze jest wypić piwko a piwa rzemieślnicze święcą tryumfy. Jeśli popatrzmy na whisky i wino mamy coś jeszcze lepszego. Degustacje, sommelierzy. Doszukiwanie się bukietów, aromatów, detali. W czym? Jakoś trzeba usprawiedliwić potrzebę odurzenia. Oderwania od rzeczywistości.  Z drugiej strony ile razy słyszałem, na odwagę, dla rozluźnienia, dla odprężenia, dla oderwania. Ile też razy słyszałem zwrot “narkotyki i alkohol”. Uwarunkowany kulturowo alkohol nie jest narkotykiem. Jasne. Wierz w to.

 

Drzwi nowego wspaniałego świata

Drzwi powstały w 1954 roku jako esej. Troszkę ponad 20 lat wcześniej Huxley publikuje Nowy Wspaniały Świat. Już wtedy marzył o środku doskonałym. Nieuzależniającym, nieszkodliwy a pozwalającym “odpłynąć”. Świat ten jednak był straszny. Bo współczesny. Widać, że Huxley długo o tym myślał. W końcu odważył się wraz z lekarzem psychiatrą uchylić drzwi percepcji. Nie wiem czy mu się udało. Być może dręczyły go właśnie obawy o to, czy wszystkie te środki nie są aby tylko iluzorycznym rozwiązaniem. Można założyć, że późniejsza książka w prost wyraża jego poglądy na środki psychoaktywne, zwłaszcza meskalinę. Jednak gdy trzyma się w ręce Brave New World i Drzwi Percepcji…