Fotografia analogowa

Fotografia analogowa

Fotografia analogowa wraca do łask. Przynajmniej bardzo pozornie. Skąd taka moda, hype, na fotografię tradycyjną? Przecież cyfra jest z nami raptem 13 może 14 lat.  2005 rok, to mniej więcej okres gdy zawodowi fotograficy zaczęli nieśmiało przesiadać się na lustrzanki cyfrowe. Oczywiście ciężko przyjąć jedną datę, ale mniej więcej to pasuje. Zatem czemu analog nagle wraca do łask?

Sensualne focie

Szczerze. Jaka jest różnica między fotografią cyfrową a analogową? Żadna. To fotografia i to fotografia. Efekt końcowy jest bardzo trudny to odróżnienia, jeśli ktoś wyraźnie nie podkreśli że korzystał z materiałów tzw. tradycyjnych, to właściwie połapać się jest bardzo ciężko. Podstawową różnicą w pracy pomiędzy cyfrą a analogiem jest praca. Istnieje we współczesnej fotografii artystycznej nurt, który wiąże się z materlianością medium. Nie mylić z materializmem. Ma on bardzo konkretne założenia, które muszą zostać spełnione, i nie można od tak odrzucić pracy w ciemni na rzecz photoshopa, bo przecież trzeba się promować. Wówczas cała idea bierze w łeb. Praca musi zostać wykonana i jest nawet istotniejsza niż efekt końcowy.

Jeśli zwrócicie uwagę, to estetyka, kompozycja, treść, osób korzystających z analoga jest taka sama jak tych od cyfry. Głównie sensualne focie, bo analog nie specjalnie nadaje się, że tak powiem do pracy na rynku.  Klisza to domena albo pseudo artyzmu z instagrama albo bardzo, bardzo uznanych fotografów, którzy mogą sobie na takę ekstrawagancję pozwolić, nie wkurzając przy tym klienta, wręcz przeciwnie. Dopieszczając go, ale tu mowa o rynku sztuki.

Fotografia analogowa czy tradycyjna?

Nie rozumiem też określenia fotografia tradycyjna. Tradycją jest tworzenie zdjęć na kliszy, czy bez układu optycznego? Do tego dochodzą podziały typu: fotografia tradycyjna, fotografia analogowa – przy czym w kategoriach powstaje taki miszmasz, że nie bardzo wiadomo czego się trzymać.
Cholera wie jaka tradycja się za tym kryje, ale ok. Użycie słowa tradycyjna, ma też zupełnie inne zastosowanie. Co to jest bowiem tradycja? Coś uświęconego, przekazywanego z pokolenia na pokolenie. Zobaczcie, to jest rzecz rozwijana i pielęgnowana przez pokolenia a nie jakaś tam nowomodna ciekawostka, która przeminie jak sen złoty.

Czyli fotografując na materiałach tradycyjnych, mamy coś o ugruntowanej pozycji. Kontynuujemy rzecz zapoczątkowaną przez przez Wielkie Sławy fotografii, których spuścizna ewoluowała, ale zawsze wymagała jakieś fizycznej, chemicznej pracy. W ten sposób można się odciąć od tego jednego pokolenia fotografów wychowanych na technologiach cyfrowych. Pracując w ciemni jestem panem każdego etapu procesu, muszę go jakoby rozumieć. Gdyby takiego dokładnie przepytać, okaże się że wie jakiego odczynnika użyć, ale detale działania mogą być dla niego czarną magią a znaczna część wiedzy opiera się na eksperymencie. Nie to co ci od cyfry. Nie wiedzą jak te ich aparaty działają, nie mają pojęcia jak dokładnie te ich komputery funkcjonują a chcą się brać za fotografię! Trzeba się od nich odciąć.

Jest to także próba pozostania w epoce jednostkowości. Jedna, misternie wypracowana kopia, której albo nikt nie zobaczy, albo jak wspomniałem trafi na insta 😉 Ci nowocześni fotograficy są gorsi. Tworzą obrazy masowo, masowo publikują i konsumują. Pomieszanie z poplątaniem.

Trzynaście powodów

Właściwie jest ich znacznie mniej, ale nagłówek mi się podoba.

  • marketing – czyli jaki to ja jestem świadomy
  • chęć wyróżnienia się
  • praca fizyczna jako wyraz artyzmu

I w sumie mamy trzy główne powody dla których ludzie przesiadają się na analogowe materiały światłoczułe.

  • Marketing

Osoby preferujące analog, żyją w przekonaniu, że osoby fotografujące na kliszy były bardziej świadome, bo film kosztował fortunę. No nie do końca. Kiedyś filmy 36/200ISO kosztowały 2-4 złote. Nawet w zagranicznych walutach. McNally też gdzieś napisał, że z reportażu przywiózł 1000 zdjęć. Naprawdę myślicie, że fotoreporterom żałowano materiału światłoczułego? To i tak szło w koszty redakcji a biorąc pod uwagę powszechność fotografii, można było wszystko kupić naprawdę tanio do tego w hurcie. I trzaskało się w opór 😉

Sam w domu mam mnóstwo klisz, zapstrykanych przez kilka pokoleń, dziadek, tata, ja. Nigdy nie zrobiliśmy odbitek. Leżą zapomniane. Tak na prawdę ta cała świadomość, to mit, marketing. Wielu fotografów wypstrykiwało rolkę za rolką. Potem i tak się okazuje, że na pstrykaniu się kończy, wszystko leci przez Photoshop na Instagram 😉 I dobrze. Trzeba się sprzedać, trzeba stworzyć filozofię marki. Bardo dobrze, bo bez tego ciężko się przebić. Do tych fotografów niejako nie mam zastrzeżeń. Mam do osób, które bezrefleksyjnie powtarzają pewne frazy, albo bezrefleksyjnie próbują włączyć się w jakiś nurt licząc że chwyci. Dziwnie się rozmawia z kimś, to twierdzi, że ważna jest dla niego praca z materiałem światłoczułym, cały ten proces…w Lightroomie i Photoshopie? Serio? Fotografujesz aparatem analogowym i zeskanowane negatywy obrabiasz przy pomocy komputera?

Może dziś, gdy materiał jest taki drogi, trzeba wstrzymać trochę palec. Ale kiedyś? Nie.

  • Chęć wyróżnienia się

Skoro wszyscy mają cyfry, to ja wezmę analoga i będę oryginalny. Poza tym, estetyka starych puszek pasuje do obecnej mody na retro. Doskonale uzupełnia modny ubiór.

  • Praca fizyczna jako wyraz artyzmu

Natomiast tu już trzeba dopowiedzieć kilka słów. Otóż niektórzy fotograficy, dostrzegając że to co robią jest identyczne jak dzieła całej reszty, dostrzegają potrzebę włożenia w to większej ilości wysiłku. Praca w programie graficznym, jest pozornie znacznie mniej pracochłonna – zwłaszcza takim jak Lightroom czy inny DxO, pozwalające na bardzo komfortową pracę, bo błędy popełnione przy postprodukcji…niczym nie skutkują. Klikam reset i zaczynam od nowa. Tymczasem spartolona odbitka to konkret. Klisza, czas, papier, chemia.

W stworzenie jednej odbitki, trzeba włożyć fizyczną, konkretną pracę. Dlatego powstają fotałki na średnim i wielki formacie, które tak czy siak zostaną pożarte przez Instagram. A czym różnią się efekty pracy z wielkim formatem od małego cyfrowego obrazka? Wiem, ale nie dostrzegam bo smartfon jest za mały. Z resztą poza kilkoma “sztuczkami” właściwymi danemu formatowi treść jest tama sama. Co gorsza, wywołuje to u mnie nieprzyjemne uczucie, że ci fotografowie nie wierzą w to co robią. Sami czują niedostatek włożonej we własne zdjćia pracy i podejrzewają, że odbiorcy albo nawet klienci też to widzą. Czują, ze oszukują sami siebie 😉

Kres inspiracji

Medium, nośnik, technika, wydają się być ważniejsze od tego co zawrzemy na fotografii.

Medium jest przekazem
Marshall McLuhan, lata 60te

Temat jest wręcz oczywisty. Twarze i ciała ładnych ludzi, głównie kobiet. Czasem dla równowagi, zmęczona, brodata facjata kogoś o aparycji wilka morskiego i naturalnie krajobrazy. Na tym się kończy. Samo w sobie, to nic złego. Jednak każdy z nasz czuje się chyba trochę kantowany, gdy musi przeczytać kilka stron opisu fotografii, żeby dowiedzieć, że stoi za nimi więcej ideologii niż za marksizmem. Hipokryzja z resztą wyłazi na każdym kroku, bo każdy widzi, że na tych analogach tłuką to samo co ich cyfrowi koledzy, równocześnie krytykując wszystkich na około za wtórność. Z resztą jaka pewność, że #lomo to #lomo a nie pobrany na szybko preset do Lightrooma?

Niestety, fotograficy zawsze poświęcają więcej stronie technicznej zagadnienia niż powiedzmy merytorycznej. Tym samym ciągle wałkujemy kwestie sprzed 100 czy więcej lat. Z resztą sami zobaczcie. Jeszcze 6-7 lat temu nowy korpus to była rewolta. Należało wywalić dotychczasowy wydać miliony monet na nowy i cieszyć się do piątku wieczorem, bo wchodził nowy, już nie z segmentu amateur ale semiprofessional. 
Nagle zonk! Nowy korpus od poprzedniego różni się głębokością gripa. Jeszcze przeskok z filmów z 2k na 4k budzi jakieś tam emocje, ale nikłe. Jednak to już nie to samo, gdy na kolegę z Canonem fan Nikona czatował z bejsbolem 😉 Trzeba jakoś podsycać technologiczne spory. Wszak dorośliśmy. Będziemy artystami.

Wielu, wielu twórców fotografuje nie tyle dla fotografii co dla lajków. One są trochę uzależniające, ale nikt nie chce się przyznać. Wtedy mówimy, że dobrej fotografii to te ciemne masy nie cenią! Rzucamy się na analogi, celem pokazania jak to jesteśmy bardziej uduchowieni, świadomi, dalej robiąc dokładnie to samo. #polishgirl #polishboy #analogue #podziwiajciemnie