Instagram fotografią stoi. Tylko, że nie w smak to fotografom, którzy jakoś nie mogą przeboleć, że nie zawsze ich, ehem, sztuka, wybija się najwyżej w ilości podarowanych serduszek. Cóż, musimy jeszcze raz wrócić do tematu i pogadać o tym, że fotografia nie zawsze jest Fotografią, nie każdy fotografujący Fotografem.

I użycie wielkiej litery nie ma na celu wartościowania a jedynie oddzielenie osób dla których fotografia jest celem samym w sobie a dla których narzędziem.

Mariaż mediów

Właściwie można powiedzieć, że dynamiczny rozwój fotografii łączy się z rozwojem portali społecznościowych. Gdyby nie rozwój facebooka, później kolejnych portali zorientowanych tylko na treści wizualne, pewnie jej rozwój nie byłby taki dynamiczny. Ktoś może powiedzieć hola hola, przecież może być zupełnie odwrotnie. Rozwój fotografii cyfrowej pozwolił rozwinąć się takim portalom jak Instagram. Gdyby nie zamiłowanie do robienia zdjęć, nigdy by nie powstały. Pewnie trochę tak. To musiała być wzajemna korzyść. I choć od początku cyfryzacji zaczęły prężniej rozwijać się portale artystyczne, to nie odegrały moim zdaniem takiej roli jak społecznościowe.

Instagram pod ostrzałem

Oj obrywa się instagramowi, obrywa. Że wtórny, że kiepski, że coś tam. Przyjrzyjmy się zatem jakiemuś 500px. To samo. Nie, to samo co na insta, tam obowiązuje trochę inna estetyka, ale konia z rzędem temu kto odróżni jednego fotografa od drugiego. W głowach: czysta awangarda, rzeczy tak unikatowe że nie mam porównania. Tymczasem każdy portal operuje swoją estetyką. Inaczej nie będzie oglądających. Jak nie będzie oglądających to nasze zdjęcia spoczną gdzieś w kąciku, może ktoś tam kiedyś zawędruje.

Portal dla fotografów

Niestety większość publicystów uważa, że jak ktoś chwyta za aparat to jego marzeniem jest fotografować jak Eugenio Recuenco czy Leibovitz. Tymczasem fotografia dla znacznej części osób będących użytkownikami insta, nie jest w cale celem samym w sobie. Zdarza się, że z początkowej pasji, potrzeby korzystania z fotografii wyrasta pasja fotograficzna. Jednak dla wielu, bardzo wielu osób fotografia jest tylko narzędziem, elementem składowej.

Żalą nam się fotografeły, że ilość lajków na insta nie jest wyznacznikiem dobrej fotografii. Przy czym nie jest to jakaż powiedzmy krytyka, rzecz która pozwoli inaczej spojrzeć na fotografię a zwykły żal. Ot pożalił nam się fotograf, że jego fotografia taka sama jak fotografia tysięcy innych twórców nie jest doceniana, bo zebrał mało lajków. Jednak jeśli ktoś zbiera dużo lajków, to nie tworzy rzeczy dobrych tylko popularne.

Tu nawet nie ma przestrogi dla fotografów by nie zachłystywali się ilością serduszek, jedynie zwykły żal że dostał mniej polubień niż osoby publikujące chociażby zdjęcia książek.

Po co mi fotografia?

Instagram nie był planowany jako miejsce bytowania Wielkiej Sztuki. Stworzono go by użytkownicy mogli dzielić się wykonanymi za pomocą telefonu fotami, na które wrzucą kilka jakiś filtr. Instagram wyrósł w chwili gdy rzewnie zapłakano za dogorywającym polaroidem, nagle rzucono się na Lomo. Miał po prostu cyfrowo zastąpić polaroida. Co ciekawe, choć lano łzy za odchodzącym polaroidem jakoś rozwiązania mające choć trochę złagodzić żal po jego odejściu nie chcą się przyjąć. Bo i jak wrzucić kartki do Sieci? Fotografować? Skanować? Bez sensu.

Wróćmy do pytania, po co mi fotografia?

Cóż, dla mnie jest wartością samą w sobie i narzędziem. Fotografuję sobie przeczytane książki i umieszczam na swoim profilu. Zatem chodzi o mnie. Nie chodzi tak do końca o książki, chodzi by pokazać jaki jestem fajny, jakie fajne rzeczy czytam. Czyli o popularność, o rozpoznawalność. Dlatego trzeba raz na jakiś czas dorzucić selfika, coby oglądający wiedzieli kto publikuje.

Bardzo podobnie instagramem posługują się dziesiątki osób. Niestety trzeba chyba o tym przypominać. Ewentualnie chodzi o dość proste pobudzenie ludzi do dyskusji. Wiadomo, pokrzyczeć że wszyscy są beznadziejni a treści miałkie, lubi każdy.

Popularność

Celem tworzenia kanałów na YT, profili na instagramie, jest popularyzowanie samego siebie. Fotografów dobija bo atrakcyjna dziewczyna z atrakcyjnym selfie jest w stanie poradzić sobie bez ich, to jest naszej, pomocy. My, oni, one, wykorzystujemy ten sam mechanizm. Uroda modela jako bonus do kunsztu fotografa.  Oczywiście może umówić się z kimś na sesję ale im bardziej ta przypomina selfie tym lepiej. W końcu sesja zdjęciowa jest… nierzeczywista, efekty poddane retuszowi.

Cóż czynić ma fotograf bez modelki? Może sobie landschafty porobić. Założenie profilu w mediach społecznościowych ma przede wszystkim promować autora. Treść jest tutaj pojęciem względnym. Nasłuchacie się o contencie ale w jednym i drugim obozie to często wydmuszka. Istnieją artyści, w których twórczości naprawdę można Coś znaleźć. Jednak my poruszamy się w innych kategoriach, takich które muszą się sprzedać. Część profili rodzi się z pasji, część z założeniem by za jakiś czas przy odrobinie szczęścia zaczęły przenosić zysk.

Zapewne wiecie, że najbardziej czepiam się Panów Braci Fotografów, którzy swoją popularność budowali na urodzie innych osób. Gros z nich zaczynało gdy fotografia z analogowej przechodziła w cyfrową. Ciągle wówczas panował w pewnym sensie niedobór sprzętowy i głód wiedzy. Teraz przy pomocy fotografii swoją popularność budują ludzie, którzy nie do końca postrzegają się jako fotograficy. Blogerzy związani z literaturą, modą, urodą czy sportem. A fotograficy? Czują się nie chciani. Popularność ich omija bo za zadanie postawili sobie pokazywać innych – byle ładnych –
a nie siebie – często nie ładnych, patrz autor tegoż bloga.