Millenialsi

Millenialsi – Pokolenie nierobów

Millenialsi są w chwili gdy to piszę pokoleniem kozłem ofiarnym. Ani się nie uczą, ani nie pracują. Siedzą w domach z rodzicami, zadowoleni z najniższej krajowej. Nie zdają sobie sprawy, że ich lenistwo godzi w nasze PKB i rozwój gospodarczy. Co gorsza, ta banda leni, w wieku 15-29 lat nie lubi kupować nowych samochodów, domów czy mieszkań. To samo mówili o hippisach w latach 60 tych. Z pewnym zastrzeżeniem: w jakiej epoce piętnastolatki kupowały domy?

Millenialsi

Samochód na całe życie. W zasadzie na 3 – 5 lat, potem ma się zepsuć i musisz chcąc nie chcąc kupić nowy. Wiadomo, nie spłaciłeś jeszcze tych 50 000 zł, zatem dealer odkupi go od ciebie, właduje w nowy kredyt i da na 3-5 lat pojeździć nowym samochodem. I tak przez całe życie. Zaiste dealerzy.

Badacze różnych dziedzin, lubią dzielić społeczeństwo na przeróżne grupy. Jest to potrzebne celem jakiegoś usystematyzowania, nakreślenia sobie ram, które pomogą w dalszej analizie. Przy czym granice są płynne, gdyż rok w tą, tamtą nie robi różnicy. Cała współczesna rzeczywistość jest płynna. Milenialsi, Z, X, W, cała reszta alfabetu. W końcu NEET: neither in employment nor in education and training. Po naszemu Ani – Ani. Wysuwane są bardzo różne teorie na temat tego czym jest ta grupa nierobów. Jedni uważają, że to zakompleksiona banda nieudaczników a drudzy że po prostu zagubione duszyczki, które nie mogą się odnaleźć w XXI wieku.

Millenialsów można różnie definiować:
1984-1996
1984 – 2000
1988 – 2000
1980-2000 włącznie
ale do 2002 też może być, choć później już nie.
Potem zaczyna się pokolenie Z.

Mąż w kredycie

Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.

Kupiłem drogie auto w kredycie na 100 lat
Biblia dealera samochodów

Ci, którzy uważają że obecni 15 – 29/39, zależy, latkowie to banda leniwych obiboków przeważnie ma w głowie jakiś żal, o to że ci nie konsumują ich produktów. Co jest trochę absurdalne. Po pierwsze nie podejrzewam, żeby istniała duża grupa osób 15-18 lat nie spełniająca obowiązku szkolnego, jeśli się mylę to mnie poprawcie. Po drugie w jakiej epoce osoby w tym wieku miały na dom i samochód? Zastanawiam się czy ludzie w ogóle słuchają tego co mówią. Pamiętacie złość jaka wylała się na jedną znaną markę motoryzacyjną w gdy zasugerowała, że dorosłość to zakup ich samochodu? Gdy kupujesz bryczkę tejże marki przeistaczasz się z dziecięcia w męża. Pytanie: czy millenielsi nie kupują samochodów bo ich nie potrzebują? Czy ich na to nie stać? Jakie wyznają wartości?

Najniższa krajowa

Przy wynagrodzeniu 1500 zł na rękę, możesz sobie wynająć obskurny pokój a nie mieszkanie. We dwójkę, ma się już jakieś szanse na życie, ale długotrwałe związki nie są mocną stroną tego pokolenia. Wspomniany kolega, na co dzień człek spokojny, wygłosił wówczas dłuższą tyradę jak bardzo go to drażni. Stać go na tę swoją kawalerkę, utrzymanie i niewiele więcej. Przy tych dochodach samochód to marzenie ściętej głowy. I cóż ma czynić? Nasze pokolenie NEET wprawdzie kupuje i konsumuje, ale nie ma najmniejszej ochoty zadłużać się na potęgę. Kupują elektronikę, ciuchy, chętnie odwiedzają kawiarnie. Dobry obiad jest dla nich ważniejszy od znaczka na masce a fajny wypad istotniejszy od własnego lokum.

Co ciekawsze, największym zmartwieniem większości krytyków naszych NEETów, jest brak zaangażowania tychże w kredyty na lata i zakup nowych aut i domów. W końcu co to za życie, gdy nie realizujesz celów działu marketingu i sprzedaży? Szkoda tylko, że działy te…oparły soje strategie na stereotypach i memach!

We wszystkim jest też druga strona medalu, gdy wolni strzelcy, zwani z angielska freelancerami wpadają żądają od sprzedawcy jabłek na lokalnym ryneczku briefu i budżetu jakim nie dysponuje firma Hortex 😀

Całe zło świata

Wszystko zależy od punktu widzenia. Ludzie tacy jak szanowny pan  z YT będą optować, że owe nieroby istnieją, bo mamusie źle ich wychowały. Ja mówię, że zmiany społeczno – ekonomiczne, wpłynęły na ich życie, w tym kryzys z 2008, który wstrząsnął światem, gdy mnie i moim kolego przyszło zdawać maturę i ruszać na rynek pracy. Rzeczywistość stała się płynną. Pan z YT ma pewnie jakiś dochodowy biznes – i chwała mu za to – w którym jego pracowników nie stać na to co sprzedają albo stać, tylko musieliby się zadłużyć na całe życie. Pewien kłopot w tym, że taką łatkę otrzymało wiele grup poczynając od hippisów w latach 60tych.

Padały uprawy rzepaku? Millenialsi nie chcą pracować fizycznie. Afrykański pomór świń? Millenialsi nie chcą studiować kierunków ścisłych w tym biologii i weterynarii. Głód w Afryce? Millenialsi zeżarli całe sorgo.

Dla publicystyki jest to pokolenie kozioł ofiarny. Padały uprawy rzepaku? Millenialsi nie chcą pracować fizycznie. Afrykański pomór świń? Millenialsi nie chcą studiować kierunków ścisłych w tym biologii i weterynarii. Głód w Afryce? Millenialsi zeżarli całe sorgo. Są roszczeniowi. Gdy słyszymy, że dostaniemy najniższą krajową ale bez zakazu konkurencji bo szefowa słyszała, że musimy dorabiać, to się buntujemy. Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta. Rzeczywistość stała się płynna.

W dzieciństwie powtarzano nam że nauka sprawi, że “będziemy kimś”. To samo pokolenie ludzi, mówi nam teraz, że jesteśmy Piotrusiami Panami, którym wydaje się, że mają prawo zarabiać a po pracy mieć czas dla siebie. Pojawia się tutaj poważny konflikt pokoleń. Osoby o stałej, pewnej i dochodowej pracy, oczekują od nas elastyczności, dostosowania, choć wychowani zostaliśmy w ich systemie wartości. Ucz się pilnie a czeka cię dobra, stała i dochodowa praca. Tymczasem praca to tylko przystanek w drodze do poszukiwania ciut lepszej pracy.

Oprócz tego powinni inwestować w firmę, tak? Dostają wynagrodzenie, tak? Zatem powinni w ramach czynu społecznego część przeznaczyć na wyposażenie potrzebne do pracy bo szef im tego nie zapewni a zarabiają cała najniższą krajową.  Co z tego, że wartość tego wyposażenia przekracza kwotę ich wygrodzenia brutto. Względnie mogą otrzymać najniższą krajową i zakaz konkurencji, bo i tak wypada zostać po godzinach. Gdybym tego nie przerobił, to bym w to nie wierzył. Uznałbym to za wymysł na potrzeby stworzenia dochodowej stronki na Fb. Tymczasem byłem tam. Siedziałem na takiej rozmowie i wybałuszałem oczęta.

Fakty i mity

Czas pracy: mit

Wielu przedstawicieli pokolenia Y zostało by z jednym pracodawcą na dłużej w przeciwieństwie do pokolenia X. Mam na myśli, że jeszcze dłużej. Tymczasem są wywalani na zbity pysk przy byle okazji. Dodam od siebie, że spowodowane jest to kulturą wyzysku. Otóż bierzemy kogoś na najniższą krajową, karmimy tekstami, że dziś źle pracować w jednym miejscu dłużej niż trzy lata, eksploatujemy i fora ze dwora. Polityka koncernów początku lat 90, który odziedziczyliśmy jako spadek po Wuju Samie. Trzy do pięciu lat, tyle pracownik jest efektywny, potem się zużywa. Dziś, bardziej świadomi przedsiębiorcy odchodzą od tego modelu na rzecz długoletniej współpracy i rozwoju. Serio, jest taki nurt! Tyle, że nie u nas. I faktycznie, w badaniach pracujący Millennialsi byli by bardziej skłonni zostać dłużej, właśnie za możliwość rozwoju kompetencji zawodowych, stabilność i bezpieczeństwo.

Preferencje zakupowe są zupełnie inne: mit

Zapomniano, że nie można do jednego wora wrzucać 30 i 15 latków. Tymczasem okazuje się, że nasze Y dokonują podobnych decyzji zakupowych co X w sprzyjających warunkach tylko później. Świat się zmienił, na rynek pracy wchodzimy relatywnie dłużej albo dotykają nas kryzysy ekonomiczne jak ten 2008-2009. Zatem i nasze decyzje zakupowe są przesuwane. Powiedzmy tak przykładowo jedynie, że pierwszy dom X budowali w wieku lat 25. Y będą to robiły w przedziale 30-35. Jasne! Wzrosła też ilość dóbr, o ile dla X dom i samochód były priorytetem i demonstracją statusu społecznego, tak Y mogą inaczej podchodzić do np. samochodów, np. w dużych aglomeracjach gdzie transport publiczny umożliwia jego nieposiadanie albo nie skłania do tak częstej wymiany. I znowu nie uwzględniono żadnych zjawisk społecznych, ekonomicznych, kulturowych, demograficznych. Oni to auto czy dom kupią ale przedsiębiorca nie był gotowy na pewne zmiany i musi poczekać. Próby wprowadzania marek “dla Millenialsów” okazały się spektakularną klapą.

Kryzys z 2008 wpłynął na rynek, zatem także na konsumenta. Skoro na skutek tegoż kryzysu, wiele osób nie mogło znaleźć pracy umożliwiając wyprowadzę z rodzinnego domu, to po co kupować samochód, skoro można pożyczyć od rodziców? Zakładamy, że to lenistwo, rozlazłość igreków, powoduje ich problemy a odrzucamy zupełnie mechanizmy społeczne czy ekonomiczne, popełniając podstawowy błąd atrybucji! Gdy pracodawca obniża wynagrodzenie – to wina rynku! Gdy człowiek nie może kupić samochodu za 100 000 – jest leniwy, nie chce pracować!

Poza tym, nie da się sklonować pokoleń. Każde ma swoje pomysły, aspiracje, mody. Weźmy chociażby parcie moje i moich kolegów w wieku lat piętnastu na sprzęt komputerowy. Procesory, karty graficzne, więcej ramu, słuchawki, głośniki, ekrany. Nasi rodzice byli trochę zdziwieni tą dziwaczną pasją, która dla nas była całym życiem a dla nich bezsensowym wydawaniem pieniędzy. I mieli rację. Graliśmy dużo, ale w gruncie rzeczy chodziło o popisywanie się przed kolegami jaka najnowsza gra może zostać uruchomiona na moim sprzęcie. Nudziły nas często z resztą po kilku godzinach i wielu zwyczajnie nie ukończyliśmy. Obecnie młodzież nie ma takiego parcia na posiadanie wypasionych komputerów, co świetnie widać w formowych potyczkach i chociażby popularności streamerów. Po co inwestować kupę kasy w gamingowego peceta skoro można pooglądać jak ktoś gra? Zatem tak, poszczególne pokolenia mają różne swoje bziki i fiksacje. I zajawki

Rozczarowanie: prawda

Tak, są rozczarowanym pokoleniem, gdyż ich start w dorosłe życie często jest dłuższy niż rodziców. Oczekiwali, że obiecana zmiana nadejdzie, że w zamian za swoje wykształcenie, nabywane doświadczenie, zaangażowanie, zostaną wynagrodzeni na dwa sposoby: w pieniądzu i poprzez stabilne, długoterminowe zatrudnienie. Nic z tego nie otrzymali, przeciwnie.
Ciągle słyszą, że dziś ciężko długo zagrzać jedno miejsce pracy. Praca jest dla nich półśrodkiem do poszukiwania kolejnej pracy, gdyż zarobki są niewysokie a gdy oczekiwania wzrosną zatrudni się kogoś tańszego. Zatem jaki sens się angażować? Równocześnie ciągle słyszą to wszystko od szefów, którzy mają stabilne firmy, zatrudnienie. Praca jest dla nich środkiem do budowania domów, zakupu samochodów, ogólnie budowania jakości życia i stabilizacji.

Craftowe pokolenie

O ile ulubione marki Y są raczej podobne do tego co jarało poprzednie pokolenia, to faktem jest że zaczyna być widoczna pewna tendencja powrotu do rękodzieła, wyrobów rzemieślniczych. Małe kawiarenki, zamiast koncernowych gigantów. Burgery robione na oczach zamawiającego a nie rozmrażany szajs z Łuków. Nastąpił pewien zwrot, ale ciężko powiedzieć czy jest chwilową modą czy trendem, który się utrzyma.

Coca – Cola z butelki i noszenie Buszującego w Zbożu pod pachą. Każde pokolenie, jak wspomniałem, miało swoje zajawki. Tata i mama opowiadali mi o swoich czasach szkolnych. My mieliśmy styl hipstera, oni mieli poppersów. Istniała cała i to spisana lista zasad, jakie fajki wolno palić, jaką fryzurę nosić, jakie jeansy, buty, co pić. Podobny szał ogarnął USA w latach 50 XX wieku, na ni to subkulturę, ni to ruch literacki – beatników. Każe pokolenie, przeżywa taką jazdę. Nagle modne zrobiło się sojowe latte, broda i torba vintage. Tamci zaś nosili się cali na czarno i udawali jakichś poetów wyklętych, choć żadnej poezji nie tworzyli. Po prostu naśladowali Ginsberga. W kwestii “owocowych czwartków”, to wcale jakieś biurowe atrakcje nie zostały stworzone dla zdziecinniałych igreków. Jedną z firmą, która słynęła z takich pomysłów było Apple. Jobs miewał takie pomysły. A to kontraktował dostawy soków owocowych, a to wody jakiejś fikuśnej marki. I to już w latach 80. Byli tego częściowo prekursorami, tym bardziej że co jak co ale Steve miał świetne wyczucie co ukraść i jak robić wrażenie. Nie oznacza to, że inne firmy tego nie robiły, tylko w bardziej prymitywniejszy sposób. Apple pomimo mobbingu wszelkiej maści ze strony Jobsa, miało pewne atuty jako pracodawca i muszę mu przez zaciśnięte zęby przyznać, że raz jeszcze wyprzedzając epokę. Z czasem okazało się, firmowa kuchenka jest jednym z najważniejszych miejsc w firmie i Jobs raz jeszcze udowodnił, że na ludziach się zna. Choć miał dwa oblicza i był strasznym ciulem. W każdym razie, gdy wiele firm zaczęło robić cięcia budżetowe, objęło to między innymi zaplecza socjalne dla pracowników. I nagle okazało się, że ludzie tracą ze sobą kontakt. Kichania, w której pracodawca zapewni kubeczki, kawki, herbatki i ciasteczka są świetnym miejscem do pogaduch. Dzięki temu można się odprężyć, zintegrować z kolegami ale co najważniejsze kolegami z innych działów. Kuchnia to miejsce gdzie programista spotyka marketingowca. Wymiana informacji w firmie staje się dzięki temu szybsza i wydajniejsza niż gdy wszystko idzie oficjalnymi kanałami a odbiorcy praktycznie się nie znają.

USA vs PRL

Zapomniano też, żeby nie wzorować się na badaniach z USA. Polskie marki przyjęły strategie w oparciu o zachodnie stereotypy. Tymczasem każdy kraj ma swoją specyfikę i warto pokusić się o badania własnego podwórka. W USA przedstawiciele tego pokolenia, lubią podróże, nie kupują a wynajmują domy…zaraz, chwila. Przecież to samo robili ich rodzice. Jak się okazuje w USA, nie w każdym stanie a w niektórych, częściej wynajmuje się domy niż je kupuje. Zatem raz jeszcze widzimy, iż pokolenie Y nie różni się tak bardzo od pokolenia X. Pamiętam jeszcze ze starych szkoleń, że w niektórych stanach działa to jeszcze inaczej: kupujesz dom, mieszkasz 5-10 lat i sprzedajesz. Dotyczy to osób, których mobilność zawodowa jest duża i są co jakiś czas przenoszone z miejsca na miejsce. Stąd kwitnący rynek pośredników – ostatnio trochę zdołował ale który tego nie zrobił – bo ciężko samemu latać po całym USA i szukać domu.

Polscy Millenialsi też podejmują podobne do swoich rodziców decyzje zakupowe. Naturalnie muszą pojawiać się różnice, ale część ich mentalności jest efektem dorastania w latach bezpośrednio po transformation ustrojowej. USA miała swoje problemy, my swoje. Przekładanie wyników badań z USA na polskie warunki czasem zrządzeniem losu zadziała a czasem pozwoli zaliczyć spektakularną biznesową klapę. Z czasem pewnie okaże się, że pokolenie Z, dokonuje podobnych przewartościowań. Pewnie ci, którym urodzą się dzieci kupią sobie domy i samochody. Może się to jednak wydarzyć w zupełnie innym, późniejszym, momencie życia. Trzeba tylko słuchać i z uwagą obserwować a nie tworzyć stereotypy oparte o własne uprzedzenia.