Nie namawiam Was do oddania się akademickiej dyspucie, na temat fotografii. Chciałbym Wam po prostu dać przeciwwagę, dla infantylnych tekstów na temat Millenialsów, którzy robią sobie selfie i przez to są żałośni. Jeśli takie teoretyczne opracowania to dla Was po prostu za mało i chcielibyście bardziej zagłębić się w temat fotografii od strony kultury, poprzez socjologię czy antropologię. To zapraszam do tego zestawienia kilku książek o fotografii w kulturze XX i XXI wieku.

Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się jakie książki wybrać do tego zestawienia. Zdecydowałem, że zaprezentuję Wam te, która bardziej skupiają się na zjawiskach społecznych związanych z fotografią. Lub jak fotografia wpływa na społeczeństwo. Jest w nich naturalnie wiele wątków filozoficznych, które również są nader ciekawe.

Dzięki lekturze tych kilku książek łatwiej będzie zrozumieć masowość fotografii czy chociażby dlaczego robimy sobie selfie 😉 Nie jest to naturalnie powiedziane wprost. Czytelnik musi włożyć trochę wysiłku w dopasowanie mechanizmów do zjawisk.

Susan Sontag. O Fotografii.

To już taka tradycja, że takie zestawienia zaczyna się od “O Fotografii” Susan Sontag.
Jest to zbiór przemyśleń, o kondycji fotografii we współczesnym świecie. Można powiedzieć, że w kulturze USA tamtego okresu – nie pamiętam daty pierwszego wydania – ale bardzo wiele mechanizmów wydaje się być uniwersalnych. Biorąc pod uwagę jej leciwość, należy po lekturze samodzielnie spróbować ją zaktualizować, choćby o media społecznościowe czy technologie cyfrowe. Jeśli ktoś Wam powie, że to najbardziej inspirująca pozycja jaką czytał, to chyba tego nie zrobił.

Zasadniczo zbiór ten ma rzucić trochę światła na relacje człowiek – fotografia, fotografia – społeczeństwo. Być może dzięki lekturze tejże książki zaczniecie inaczej postrzegać fotografię, jej masowość. Zwłaszcza to ostatnie, gdyż fotografia z założenia miała być narzędziem dla każdego i tylko początkowe warunki to uniemożliwiały.

Co więcej, nauczycie się, że fotografia to narzędzie. Tym samym nie każdy jej użytkownik z automatu ma artystyczne inspiracje. Dalej pełni ona różne role. Dokumentu, narzędzia artystycznego wyrazu. Wszystko zależy jak traktuje ją użytkownik. Zdecydowanie będziecie mniej narzekać i wykażecie się większym zrozumieniem. I przy okazji zrozumiecie po co studiować nauki społeczne 😛

Do wad należy przyciężki styl autorki. Pisze tak, że potrzeba Wam będzie samozaparcia buldożera aby przebrnąć przez kolejne strony. Ot, Sontag była słabą pisarką choć niezłą myślicielką 😀

Fotografia w kulturze
Widok cudzego cierpienia

Fotografia w kulturze

Kontynuacja powyższego zbioru esejów, ale obejmująca tylko obrazy cierpienia w mediach a dokładnie w fotografii. Jeśli interesuje Was dlaczego z głodu, mordu i cierpienia stworzono kategorię estetyczną i dlaczego zdjęcia choćby płonących ludzi wygrywają konkursy to może tuz znajdziecie odpowiedź?

Choć tutaj z wieloma rzeczami się nie zgadzam, choćby feministycznym wstępem jakim raczy nas Sontag. Wydana w 2003, zatem autorka powinna wiedzieć że w historii fotografii wojennej swoje zasługi mają też kobiety, tylko rzadko się o nich mówi. Z większością rzeczy w tej książce się zgadzam, przypadła mi do gustu, za wyjątkiem tych feministycznych wstawek na początku.

Fotografia. Bardzo krótkie wprowadzenie

Fotografia w kulturze

Może należało zacząć od tej?  Nieduża i niegruba, wręcz filigranowa pozycja, jest bardziej przystępna, gdyż swobodniej napisana. Zasadniczo jest po prostu cieńszą wersją kilkusetstronicowej kobyły, którą zaraz Wam przedstawię. Znajdziecie tu odrobinę suchych faktów: fotografia jako odpowiedź społeczeństwa przemysłowego, fotografia w służbie sławy, tradycje fotografii artystycznej etc, i sporą dozę przytaczanych myślicieli, których nazwiska pokrywają się z następnym tomiszczem.

Zatem potraktujcie książkę Edwardsa jako bardzo krótkie wprowadzenie do obszerniejszej pozycji lub jako deser po wywodach Sontag.

Między dokumentem a sztuką

Fotografia w kulturze

Solidne 500 parę stron wywodów na temat postrzegania fotografii, kultury, pamięci, rzeczywistości. Postulatów i manifestów, środowisk akademickich i artystycznej bohemy, które prowadziły fotografię do zajęcia miejsca pośród sztuk oraz nie słabszych ripost jej oponentów, którzy nie chcieli rzemieślniczego tworu wpuścić w święte mury muzeów i galerii. A już na pewnie nie na uczelnie. Wiele wywodów pokrywa się z naszym bardzo krótkim wprowadzeniem. Przewijają się podobne nazwiska.

Książka jest trochę trudniejsza w odbiorze, choć napisana bardzo przystępnym językiem. Dzięki temu zamiast przebijać się przez nią z mozołem jak przez zaspę śniegu, będzie mogli oddać się rozważaniom. Dużo to przypisów, odniesień, rozważań komentarzy. Do tego autor oddaje się rozważaniom na temat rzeczywistości, stosunku fotografii do tejże, więc jest nad czym główkować.

W książce autorstwa bodajże Francuza, znajdziecie też bardzo ciekawy, jeden z ostatnich rozdziałów, poświęconych ciału, seksualności, pokazywaniu zakrytego. Czyli jak niewidzialne z powodów obyczajowych, zaczęło stawać się widzialne. Dokumentalna forma fotografii w służbie sztuki. Nazwiska takie jak Clark, czy Goldin oraz wiele innych. Prace tego pierwszego zabiorą Was w dość mroczny świat narkotyków, prostytucji. Goldin dla odmiany pokaże Wam świat LGBT. Przy czym nie oczekujcie sensualnych – uwielbiam używać tego słowa pejoratywnie – foteczek.

To bardzo humanistyczna książka, która zwróci waszą uwagę na to, że w fotografii wiele zjawisk czy osób wyrzucamy poza ramy obrazu bo uważamy ich za niegodnych sfotografowania.  Z różnych przyczyn.

Słowo na koniec

Książkę Sontag możecie uzupełnić o prace Georga Simmla, zwłaszcza Filozofię Mody, która powinna rzucić więcej światła na potrzebę przynależności. Jeśli będziecie zainteresowani warto też sięgnąć po prace Gillesa Lipovetskiego oraz Arjuna Appaduraia. Ci dwaj ostatni specjalizują się w kulturze popularnej, konsumpcji, modzie i pokrewnych tematach.

Po lekturze tych książek będziecie zupełnie inaczej postrzegać fotografię jako zjawisko. Wiele razy słyszałem, jak fotograficy narzekają, że fotografia przestałą być sztuką bo teraz każdy fotografuje. Zobaczycie, że mając w głowie historię fotografii od strony powiedzmy ideologicznej, zaczniecie inaczej postrzegać jej masowość. Zrozumiecie, że obecnie fotografia – dokument przeżywa prawdziwy rozkwit, bowiem wraz rozwojem cyfryzacji i mediów społecznościowych fotografia stała się tym, czym miała być u swego zarania. To że stała się formą sztuki to poniekąd przypadek.

Warto je przeczytać, by zrozumieć że fotografia stanowi pewne zjawisko, akt społeczny a dzięki tym pozycjom zaczniecie znacznie inaczej patrzyć na wiele spraw związanych z waszą pasją 🙂

 

 

*Czasem warto sobie pobluzgać, celem podbudowania własnego ego, jest różnica między obrażaniem się na całe społeczeństwo przy piwku a zapchajdziurze bo naczelny żąda tekstów 🙂