Nauki humanistyczne

Nauki humanistyczne pozostają niedoceniane. Powszechnie wiadomo, że matematyka rzecz dobra, fizyka rzecz piękna. Osobiście uważam, że nie każdy jak leci powinien z nudów udowodnić istnienie horyzontu zdarzeń. Oraz, że nie ma prawa tytułować się humanistą osoba, która uważa, że humanizm to piątka z zakutej na pamięć interpretacji kilku lektur. A już na pewno powinniśmy skończyć z krzywdzącym i powytwarzanym niczym mantra stwierdzeniem:  jesteś humanistą, bo nie umiesz liczyć

Jesteście humanistami

Tylko czemu? Co sprawia, że ktoś jest humanistą? Pała z matmy.
Od dawna nie daje nie daje mi spokoju ten jakże banalny podział humanista – ścisłowiec. Podział ten jest krzywdzący głównie dla “humanistów”. Nie są nimi, bo przejawiają jakieś specyficzne cechy – zainteresowanie literaturą, sztuką, człowiekiem, społeczeństwem – tylko dlatego że są kiepscy z fizyki. I niestety jest w tym owo nieokreślone coś. Mamy system edukacji, który zakłada że jednostką wartościową jest tylko uczeń klasy mat-chem, natomiast pozostali to swoisty odpad, który nie jest szczególnie interesujący.

Osoby które były kiepskie z matmy, chemii i fizyki nie były i nie są kierowane na inny tor, tylko skazywane na straty. Ci, którzy są wartościowymi uczniami, pójdą do klas o profilu ścisłym. Ci, którzy nie mają takiego zacięcia, trafią do klas humanistycznych i ogólnych, do których trafi też cała banda szkolnych nieuków, którzy muszą jakoś zrealizować obowiązek szkolny choć woleli by się zając dewastowaniem czegoś. W szkole, która ma wyrównywać szanse, już na początku następuje podział. Na tych których czeka świetlana przyszłość i na tych, którzy do niczego się nie nadają.

nauki humanistyczne

Powoduje to, że w chwili wyboru kierunku studiów mnóstwo osób myśli, że skoro nie nadają się do niczego pójdą na coś humanistycznego. Kierunki te pełnią również opcję ratunku, dla osób które muszą coś skończyć, pędzone rodzicielską lub społeczną presją ale nie wiedzą co zrobić z życiem. W następstwie czego student socjologii krzyczy “bić pedałów” a studenci filologii polskiej przyłączają się do zablokowania wykładu o płci kulturowej. Słysząc Andy Warhol robią tylko wielkie oczy i zastanawia się czy to jakiś modny DJ. Wynika to tego, że można nazywać się humanistą nie posiadając grama wiedzy i pomyślunku. Nie można, ale i tak wielu to robi przez co cierpią ci, którym naprawdę zależy. Jeśli skłamiesz, że jesteś mechanikiem albo robotykiem to twoja niewiedza wyjdzie bardzo szybko, jeśli powiesz że humanistą…no zyskujesz pewien margines swobody. Każdy będzie zakładał, że jesteś niedouczony ale jak będziesz siedział cicho to nie rozwiejesz od razu wszystkich wątpliwości 😉

Nauki humanistyczne – kilka słów krytyki

Zacznijmy od kilku słów krytyki. Nie traktuję poważnie osób, które zapytane co to jest DNS twierdzą, że drużyna koszykarska z Nowego Orleanu a specjalizacją ich są Nowe Media. Tak samo jak tych, którzy bez mrugnięcia okiem za definicję Internetu przyjmują ten sparafrazowany w jednym podręczniku cytat:

Cyberprzestrzeń. Mimowolna halucynacja doświadczana każdego dnia (…). Graficzny obraz danych, wyabstrahowanych z banków każdego komputera ludzkiej domeny. Niewyobrażalna złożoność. Linie światła sięgającego nie-przestrzeni umysłu, roje i konstelacje danych.

Poważnie. Po co tworzyć jakieś poronione pseudohumanistyczne definicje Internetu jako takiego na potrzeby socjologii, skoro nikomu to nie pomaga a jedynie ośmiesza całą dziedzinę? Dlatego jak najbardziej zgadzam się: nikt nie potrzebuje, pseudohumanistów, którzy bełkoczą niczym stereotypowy postmodernista o rzeczach, których nie rozumieją. Niestety dla wielu studentów – tym można jeszcze wybaczyć – ale też wykładowców, wiedza z zakresu nauk ścisłych jest jak góra lodowa. Coś tam widać, ale zgłębić tego nie chcą. Oni tworzą te definicje, bo tych ścisłych po prostu nie rozumieją i nie chcą zrozumieć. Czasem dochodzi wykorzystywanie ścisłej terminologii w sposób zupełnie dowolny, co lata temu zirytowało pana Alana Sokala. W wyniku tych zabiegów mamy nadprodukcję terminologii, która już dawno straciła kontakt ze światem i tłumaczy samą siebie w coraz to nowy sposób. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że jest to próba odcięcia się od świata przy pomocy niezrozumiałego żargonu.

Kryzys nauk

Niestety, nauki potocznie nazywane w Polsce humanistycznymi przezywają pewien kryzys. Żyjemy w erze gdy matematycy i fizycy próbują przybliżyć nam rzeczy niezwykle odległe, a filozofowie i socjologowie niepotrzebnie komplikują rzeczy bardzo bliskie. Nie potrafię powiedzieć z czego to wynika. Być może właśnie z tego, że fizyka owiana jest pewnym nimbem tajemnicy, przez co człek objaśniający ją przystępnymi słowy jawi się bez mała niczym mistyk, odkrywający przez prostaczkami tajemnice spraw niebiańskich. I chyba niewiele się pomylę, biorąc pod uwagę jak bardzo myślenie o nauce przypomina myślenie religijne. Tymczasem nasz socjolog czy antropolog, mówi o rzeczach powszechnie obserwowalnych i nie urasta w oczach publiki do wymarzonej rangi. Sacrum i profanum. Komplikują zatem język do tego stopnia, że sami nawzajem tego nie rozumieją. Najpoważniejszym zaś zarzutem z mojej strony, będzie chorobliwa konkurencja z naukami ścisłymi albo próba wprowadzenia chociażby socjologii do grona nauk ścisłych za wszelką cenę.

Później tłumaczysz doktorowi od nowych mediów co to jest ten nieszczęsny DNS, bo on nigdy o czymś takim nie słyszał…
I chyba to wystarczy by zakończyć ten akapit.

Czym jest humanizm?

Można spotkać głosy, że humanista to osoba wszechstronnie wykształcona. Taki Omnibus, który jak z rękawa sypie wiedzą z zakresu fizyki, chemii, psychologii, socjologii, matematyki a najlepiej jeszcze architektury.  Tak, tylko czy to czyni humanistą? Jednak jeśli tylko się “wyuczysz” to jeszcze za mało by się tak tytułować. Niezbędna będzie zdolność samodzielnego myślenia. Nic ci po tym, że wykujesz kilka interpretacji, których i tak nie rozumiesz. Musisz też wyznawać pewne wartości a co więcej wprowadzać je w życie.

Sam humanizm, zaś ma wiele imion i definicji. Można określić go jako:

  • logiczne myślenie
  • dbanie o godność człowieka
  • rozwój człowieka w środowisku społecznym i naturalnym
  • odpowiedzialność człowieka, jako gatunku za świat
  • pragnienie poznania
  • człowiek stanowi centrum uwagi, w poszukiwaniu prawdy i moralności

Ta szkolna wyliczanka, oddaje ogólny sens humanizmu jako postawy, światopoglądu. Żeby być jego przedstawicielem, trzeba czegoś więcej niż 5 z języka polskiego albo najlepsza umiejętność rachowania. Na nic się to nie zda, jeśli nie przejawiasz postawy antropocentrycznej. Tymczasem, naszych szkolnych humanistów postrzega się jako takie automaciki do recytowania Mickiewicza i jego oficjalnych interpretacji, wykucia na pamięć sinusoidy epok i pisania ładnych wypracowań wg. odgórnych zaleceń.

W sumie matematyka też jest niezmienna sama w sobie. Żeby dokonać przełomu, potrzeba czegoś więcej niż umiejętność rachowania. Czasem wybitne odkrycia w fizyce, dokonywane były przez fantastów, których wyobraźnia sięgała w bezkres kosmosu, natomiast rachunkami zajmowali się po prostu asystenci. Nie znaczy, że sami nie potrafili. Po prostu nawet jeśli jesteś wybitnym rachmistrzem, to poruszasz się tylko w ramach cudzych odkryć. Sam ich nie dokonujesz, choć bez wątpienia na rynku pracy będzie ci – teoretycznie – stokroć łatwiej.

 

nauki humanistyczne

Jestem humanistą, bo…

  • interesuję się kulturą
  • historią
  • społeczeństwem
  • a przede wszystkim człowiekiem i jego relacją ze Światem

Pierwszy krok do zmiany wizerunku to zmiana sposobu mówienia o sobie. Język korzyści.
Kim jestem, co potrafię, co mogę zaoferować. Trzeba oduczyć się tej jakże szkodliwej formułki “zostałeś humanistą bo nie miałeś tumanie wyboru”.

Myślenie krytyczne

99% forumowych trolli w chwili gdy piszę te słowa, będzie Was przekonywać, że humanistyka czy jakikolwiek studia inne niż potrzebne na rynku, są zbędne. Względnie, że rynek się przesycił. Po pierwsze jest to źle pojęty utylitaryzm, w myśl którego macie ograniczyć swoje myślenie do bycia potrzebnym. Celem każdego młodego człowieka jest zaspokojenie zapotrzebowania na zasoby ludzkie. Toż to to totalna dehumanizacja. Nie jesteście ludźmi, pracownikami. Jesteście zasobem, który trzeba pozyskiwać. Niestety, relatywnie tanim zasobem odnawialnym więc wasza wartość jest minimalna 😉

Studia z zakresu nauk humanistycznych pozwolą Wam, jeśli się przyłożycie, krytycznie spojrzeć na świat. Nie pozwolicie sobą manipulować z taką łatwością. Jeśli się postaracie i nie spędzicie wszystkich wykładów z nosem w telefonie to otrzymacie wiedzę i narzędzia pozwalające inaczej spojrzeć na społeczeństwo, kulturę, człowieka. Zobaczycie, że ludzie oskarżający innych o brak własnego zdania, sam go nie mają zaledwie identyfikując się z grupą, której kibicują. Do wielu rzeczy zaczniecie podchodzić z rezerwą, zamiast reagować emocjonalnie jak wasi koledzy i koleżanki. Zdecydowanie ciężej będzie Was omamić chociażby politykom czy marketingowcom. Humanistyka to przede wszystkim chęć zrozumienia, zdanie sobie sprawy, że nie wszystko jest tak oczywiste jak się pozornie wydaje. Czasem zaś wprost przeciwnie. Jest to także umiejętność zadawania pytań. Krytyka, myślenie krytyczne nie oznacza tylko negacji czy krytykanctwa a zdolność analizy otaczających zjawisk, ich tłumaczenia i poszukiwania źródeł. Dlaczego stało się tak a nie inaczej? Dlaczego ci ludzie tak się zachowują? Co nimi kierowało?

Humanista na rynku pracy

Jeśli natomiast zależy Wam, na jakimś rynkowym uzasadnieniu, to mają one swoje zastosowanie. Fakt, zachłysnęliśmy się technologią, inżynierią ale ktoś musi umieć negocjować kontrakty, zarządzać personelem, szukać grup docelowych, obserwować zmieniające się mody i trendy. Programiści tego przeważnie nie potrafią i wydaje im się, że albo wszyscy potrzebują tego co robią bardziej niż chleba albo nie widzą w tym potencjału. Pomnijmy dzieje HP. Nie, nie Harrego Pottera, ale Helweta i Packarda. Mieli w przysłowiowym garażu pomysły na zmianę świata. Nie zmienili. Czemu? Bo nie dostrzegali potencjału swoich wynalazków. Ktoś wiedział jak oddziaływać na konsumentów, by wykreować ich potrzeby. Znaczna część rozwiązań jest właśnie odpowiedzią na potrzeby. Tylko trzeba je zdiagnozować. Stworzyć zaś zapotrzebowanie…wyższa szkoła jazdy 🙂 Ludzie często chętniej kupują “idee” a nie ciągi cyfr. Chyba wpadam w marketing.

Rób co lubisz

nauki humanistyczne

Jeśli naprawdę pasjonuje cię tak zwana “humanistyka” – idź i studiuj. Bo czemu nie?
Na 9999% na forach przeczytasz, że skończysz w fastfoodzie, podając ludziom mniej frytek. Pamiętajcie jednak, że są osoby które będąc w czymś dobre – robią to, zamiast siedzieć godzinami na forach atakując wszystkich na około. Ci, którzy naprawdę odnoszą sukcesy, rzadko komentują demotywatory czy inne bzdury. Zastanówcie się zatem kto Wam serwuje te obrazki i jakim cudem znajduje czas na wyżywanie się na innych?

Jasne, są takie sytuacje gdy trafisz na całą grupę ludzi, którzy poszli na studia bo wydaje im się, że potrzebują tego papieru. Albo gdzie indziej się nie dostali, to wybrali coś łatwego. Teoretycznie. Jednak w znacznej części przypadków – nie lądują oni na zasiłkach. Jakąś pracę zawsze mają. Tym samym znaczna część komentarzy jest pisana…dla samego faktu atakowania ludzi, którzy mają lepszą pracę niż piszący ów komentarz. Nawet jeśli ta lepsza praca to fast food.

Serio, nie uwierzę też, że te brednie pod tymi wszystkimi postami wypisują ludzie, którzy pracują w Polskiej Agencji Kosmicznej albo jacyś fizycy kwantowi. Spotkałem się nawet z filozofem, który zajmował się marketingiem. Może wolałby zastanawiać się nad czymś bardziej złożonym, ale kreowanie marki, filozofii marki, okazało się niezłym zajęciem. I nieźle brzmi. Zajmował się też copywritingiem i kilkoma innymi rzeczami, którymi ciężko parać się z pustą głową. Bezrobotny nie był.

Zadaniem Waszym

Musimy sobie teraz, na zakończenie powiedzieć coś patetycznego, wzniosłego, uduchowionego (dobra, przestaję, przestaję, przepraszam). Zadaniem Humanisty, jest dbać o godność człowieka w otaczającym świecie. Zadanie to, nie może zostać powierzone rachmistrzowi – kalkulatorowi ani fizykowi zapatrzonemu w czarne dziury i oderwanemu od świata który go otacza. Możesz pracować jako agent ubezpieczeniowy, ale jeśli przyjmujesz rolę Humanisty, to zadaniem twoim jest krytyczna analiza zachodzących zjawisk, tak politycznych jak społecznych. Zagadnienia takie jak wolność, nie dają się ująć w tabele.

 

ps.

Żeby było sprawiedliwie: sam dostałem nie jedną pałę z matmy. Sam też w czasach szkolnych uległem temu idiotycznemu mitowi. Wziąwszy sobie do serca jedno z przykazań Musashi Miyamoto – niczego nie żałuj – postanowiłem, się poprawić. Nie było to spektakularne ale zawsze.

Ostatnio w rekrutacjach, na trenerów, marketingowców, bla bla bla, pada jedno pytanie:
czy posiadasz wykształcenie kierunkowe: socjologia, marketing, dziennikarstwo, pedagogika 😉 W sumie wszystko jest kwestią wizerunku. Jeśli masz wiedzę i umiesz ją sprzedać – dasz radę.