Książka o herbacie

Co można dostać lepszego na urodziny niż książkę? Książkę o herbacie! Dzięki kochanie :*

Napisania takowej podjął się Rafał Przybylok, współautor czajnikowy.pl, oraz właściciel herbaciarni w Zabrzu. Ok. Szkolne przedstawienie postaci mamy już za sobą, bierzmy się za książkę.

Dobra herbata

Jest to swoiste kompendium, w którym autor przedstawia historię herbaty, rodzaje, sposoby parzenia. W zasadzie jest tam wszystko co każdy fan herbaty chciałby wiedzieć na temat tego naparu. Czasem trochę mi smutno, że wszystkie ciekawe metody parzenia herbaty już wynaleziono 😉

Natomiast autorowi jest chyba trochę, żal że w Polsce nie ma żadnego specjalnego rytuału picia herbaty, nie ma w niej nic takiego… hmmmm romantycznego. Osobiście jestem trochę innego zdania. Bowiem, w Polsce prym wiedzie kawa. Nawet ja łapię się na tym, że gdy chcę z kimś wyjść albo się spotkać mówię “idziemy na kawę?”

Ma to swoje uzasadnienie. Skoro Polacy już XVIII wieku rozkochali się w kawie, to nie wykształciło się nic konkretnego związanego z herbatą. Przez to, w “kawiarniach” – nazwa zobowiązuje – herbata traktowana jest po macoszemu i z reguły jest czarna albo zielona i zawsze cejlońska. Lub żeby być poprawnym lankijska. Naturalnie w Bielsku jest całkiem fajna herbaciarnia, ale jej hindusko – hippisowski klimat sprawia, że ciężko się tam wybrać na rozmowę z klientem. O drodze herbaty do Polski i nie tylko pisałem już kiedyś – wpis znajdziecie tutaj. Mój opis historii herbaty jest ciut inny niż ten książkowy 😉

Kultura herbaty

Pan Rafał opisuje bardzo wyrazisty przypadek, gdy bodaj jego znajomi dorwali autentyczną i oryginalną Chinkę. Oczywiście jak to zwykle bywa ze stereotypami, przypisano jej całą wiedzę Państwa Środka o herbacie. I tu słusznie autor zauważa: że dla współczesnych Chińczyków, Japończyków, jest to tylko folklor. Takie coś, co niby jest tradycyjne, ale nie każdy żyje wedle tradycji i w ogóle czego ci Polacy chcą.

Jest to jednak taki punkt zaczepienia, już kilka razy chciałem to  napisać ale brakowało mi kontekstu. Otóż, to co dla Chińczyka jest folklorem i czymś archaicznym dla nas jest atrakcją, którą tacy zapaleńcy jak pan Rafał pielęgnują. Piszą książki, zarażają to pasją innych. Naturalnie obecnie jest to moda, coś niszowego. Jednak może wejdzie do kultury? W końcu Japończycy kontynuują herbaciane tradycje Chin*, to może kolejnym krajem “ceremonii herbaty” będzie Polska? Tak za 200 lat? Mówiąc prościej: elementy jednych kultur, które w swoich ojczyznach są już przeżytkiem, mogą przetrwać w innych 🙂

 

*ja napisałem że Japończycy są spadkobiercami tradycji Sungów, jednak autor książki wydaje się bardziej cenić ceremoniał chiński 😉 To już może kwestia własnych preferencji estetycznych.

Być musi

Jeśli jesteś fanem herbaty, lubisz książki – to tą książkę musisz mieć. Być może część informacji czy dat nie będzie pokrywała się z innymi źródłami, mogą pojawić się pewne rozbieżności w nazwach. Herbata jednak w przynajmniej dwóch krajach opanowała na pewien czas kulturę i sztukę dworską, można powiedzieć “kulturę wysoką”. Zatem stworzenie spójnego kompendium z czasów, gdy nie wszystko spisywano – zawsze będzie trudne.

Jest chyba tylko jedna rzecz z którą mam problem: oksydacja a fermentacja. W zasadzie autor używa tych terminów zamiennie. Dla chemika zapewne niewybaczalne, ale biorąc pod uwagę problemy z chińskimi źródłami, ilością dialektów, zapisów – zrozumiałe 🙂

Podsumowując: świetna książka o herbacie 🙂 Polecam każdemu.