Virion

Virion

Czy Virion odświeży legendę?
Miałem 13 lat gdy za sprawą Fabryki Słów ukazał się pierwszy tom Achai. Pamiętam, że była to pełna rozmachu, humoru i prawdziwie epicka opowieść od zera do bohatera. Klasyka w odświeżonym wydaniu, tym bardziej że osadzona w klimatach starożytnych a`la Grecja czy Rzym, a nie średniowiecznych. Później nieźle uzupełniona bronią palną. Wszystkie postacie zapadały na długo w pamięci. Zapewne nie łatwo porzucić wykreowany świat i jego bohaterów. Ziemiański wydaje niestrawny Pomnik Cesarzowej. Załoga polskiej łodzi podwodnej naparza się rzymskim legionem – tak, jestem złośliwy – i właściwie nie dało się tego czytać. Po I tomie darowałem sobie i zapomniałem.
Przyszedł czas na historię Viriona.

I cóż. Nie mam już 13 lat. Natomiast Ziemiański nadal tkwi w 2002 roku.

Achaja

Achaja to wielowątkowa powieść, która z hukiem wbiła się w świat polskiej fantastyki. Osadzona w mniej popularnych realiach powiedzmy “śródziemnomorskich” w połączeniu z grupą nader wyrazistych, godnych zapamiętania bohaterów, skrząca humorem, wartką akcją i mająca wszystko to, czego potrzebuje powieść by na lata zapaść w pamięci fanów. Klasyczne od zera do bohatera ale podane w świeżej formie. Dodatkowo napisane bardzo racjonalnie, bo wiadomo, że autor nie chciał na początku wykończyć głównych bohaterów, ale też chciał uniknąć syndromu Dragon Ball Z. Może z czasem zaczęły doskwierać pewne…pomysły, które sprawiły, że główna bohaterka stała się dość dziwaczną postacią. Było to już trochę naciągane, ale zjadliwe, tym bardziej że pozostałe wątki były naprawdę niezłe. Natomiast opis napaści czy słynna scena pojedynku w pałacu stały się można powiedzieć kultowe.

Postacie rozwijają się z czasem. Raz uderzają, raz obrywają. Są cięci, kaleczeni, ścigani albo ścigają. Raz z tarczą raz na tarczy. Wiadomo, autor sprytnymi zabiegami niczym deus ex machina zapewnia im możliwość rozwoju, wybrnięcia z opresji. Stają się silniejsi, bardziej doświadczeni. Wszystko dzieje się niemal – podkreślam- naturalnie i co najważniejsze szalenie wciąga. Niestety, każda przygoda ma swój kres. Gdy docieramy do ostatniej strony pytamy czy będzie więcej? Okazuje się, że tak! TAK! I autor ulega naszemu pragnieniu by jeszcze raz zanurzyć się w świecie Achai. Dowiedzieć cóż ten świat czeka, kim są tajemniczy Ziemcy, co to będzie, co to będzie. I co najważniejsze: co dalej z samą Achają?!

Pomnik Cesarzowej Achai

I cóż. Nie mam już 13 lat. Natomiast Ziemiański nadal tkwi w 2002 roku. Właściwie chyba nastąpił jakiś regres. Nawet J.K Rowling poszło lepiej pisząc Harrego Pottera niż autorowi uhonorowanemu nagrodą A. Zajdla. Najpierw napisał cały ten godny pożałowania Pomnik Cesarzowej, który był tak drętwy i pełen wepchniętego na siłę humoru, że porzuciłem go po pierwszym tomie. Wszystko co zapamiętałem to łódź podwodna i plaża. Jeśli była tam jakaś plaża. Virion

Gdy przeczytasz pierwszy tom, musisz łaknąć drugiego. Oczekiwanie się dłuży, pragnienie kontynuowania przygody nie pozwala spać. Pomnik wrócił do biblioteki bez żalu z mojej strony. Czułem się tym zmęczony. Niewyraźni bohaterowie, fabuła jakaś taka…no była, ale co lepsze chyba zostawiono na następne tomy bo wydawca domagał się jeszcze iluś tam. Ile by ich nie było nie czułem potrzeby sięgania po kolejne. Zapomniałem o Pomniku Cesarzowej. Na kilka lat.

Virion

Virion

Virion. Jeden z największych szermierzy jakich poznał świat. Szermierz Natchniony. Pytanie brzmi, czy opowieść o nim przywróci świetność autorowi i odświeży legendę oryginału?

Nastał rok pański 2017 i na rynku pojawia się historia jednego z największych szermierzy natchnionych wszech czasów. Viriona. Pamiętamy go z trylogii Achai. O, tak. Jak ten człowiek został tym kim został? Będzie się działo!

Czekaj! Pamiętasz Pomnik Cesarzowej?

No właśnie pamiętam a raczej pamiętam że o nim zapomniałem bo był wyjątkowo denny…może jednak należy ostudzić zapędy? Należy. Otóż Virion to…debil. Przez cały pierwszy tom miałem wrażenie, że chłopina naprawdę słabuje na umyśle. Rozumiem, że chłopak nagle wpada w wir wydarzeń, coś się dzieje, biją, chcą zamordować, gonią, strzelają i sieką. Każdy by spanikował. Jednak nie czuć tu klimatu paniki, dramatycznej ucieczki. Tylko jakby ktoś bardzo przymulony robił coś, bo dostał kopa w tyłek i leci siłą rozpędu. Książka jest drętwa. Sili się na humorystyczne wstawki, ale cieszyłyby mnie gdybym miał ponownie 13 lat.

Jak wspomniałem nawet Rowling poradziła sobie z dorastaniem fanów lepiej niż Ziemiański. On pozostał w 2002 roku, olał że czytelnicy jego prozy postarzeli się o niemal dwie dekady. Drugi tom wcale nie jest lepszy, bo przez znaczną jego część mam wrażenie że chłop właśnie zaczyna myśleć. Nie, nie myśleć. Przestaje być przymulony. Jeśli dodam, że historia Viriona jest dość podobna do historii Achai to wiele nie stracicie. Podobna pod pewnymi względami. Raz jeszcze zaczynamy od zera. Pojawiają się niemal te same mądrości o walce  sztukach walki co w pierwowzorze. Serio?

Humor również stoi na poziomie uczniowskich dogadywanek. Na szczęście autor czasem zdaje sobie z tego sprawę i przynajmniej daje wyraz tej świadomości poprzez komentarze narratora. Powieść nie jest zabawna. Nie jest porywająca. Nie jest epicka. Jest próbą odcięcia kilku kuponów od “zajdla” i dawnej popularności. Niestety tak się nie da. Szermierz może i natchniony, ale autor natchnienie stracił dawno temu.

Ile jeszcze?

Patrząc na opis tomu III rozumiem, że dopiero zaczyna się droga która zawiedzie Viriona do zostania Szermierzem Natchnionym, Tym Virionem którego poznaliśmy w 2002 roku. Mam tylko bardzo nieprzyjemne wrażenie, że na tym się nie skończy i autor zamęczy nas jeszcze trzema. Zdaję sobie sprawę, że porzucić fanów, wykreowany przez siebie świat i jego bohaterów jest zapewne bardzo trudno.

Achaja zdobyła sobie miejsce w sercach czytelników na stałe. Jednak kolejne tomy sprawiają, że legenda blednie. Naprawdę solidna marka rozmieniana jest na drobne.

Pisarz nienatchniony.