Poza obrazem. Fotograficzne wykluczenie – Homoseksualizm Pan S, 12 października, 201923 stycznia, 2026 Homoseksualizm homoseksualizmowi nie równy. Dwie heteroseksualne w trakcie symulowanego lesbijskiego stosunku to dzieło sztuki. W tym samym czasie prawdziwe dzieła Roberta Mapplethorpea omijane są szerokim łukiem. Rozważania zacząć można od pewnego zagadnienia. Intensywny retusz a nawet posprzątanie pokoju, uchodzą dziś za kreowanie rzeczywistości. Wprawdzie zapraszając gości czy przygotowując tło do nagrania dba się o każdy detal, tak bezrefleksyjne okrzyki wznoszone są w efemerycznym gniewie. Retusz, mający poprawić urodę również znalazł się na cenzurowanym, choć tylko formalnie bowiem dobrze jest narzekać na kreowanie nierealnych standardów piękna, równocześnie je podziwiając i konsumując. Dziwnym trafem, dwie heteroseksualne kobiety o urodzenie zawodowych modelek, przedstawione w symulowanym, lesbijskim akcie uchodzą za kwintesencję zmysłowości. Równocześnie, dwa męskie ciała, stanowią bez mała abominację. Tutaj należy podkreślić, iż pole rozważań, obejmuje świat fotografii popularnej, skrojonej na potrzeby tak zwanego masowego odbiorcy. Czy jest możliwym, że wielu mężczyzn sięga po aparat fotograficzny nie z pasji do fotografii, ale dlatego że przez krótką chwilę kobiety dlań normalnie niedostępne, stają się dostępne? Prawdopodobnie właśnie to przemawia za taką popularnością zdjęć przedstawiających kobiety. Możliwość fotografowania nawet symulowanego aktu lesbijskiego to niemałe osiągniecie, bowiem większość kobiet nie przepada za takimi fantazjami. Właśnie to wydaje się najbardziej kuszące, to przymuszenie do zaprzeczenia własnej naturze. Mężczyźni nie powinni tego robić, równocześnie mogąc zmusić do tego kobiety. Tuta można pokusić się o porównanie zdjęć Helmuta Newtona oraz Ellen von Unverth. Ten pierwszy czasem osadzał jedną z kobiet w bardziej męskiej, dominującej roli lub ustawiał w kadrze mężczyznę, czerpiącego wizualną przyjemność z kobiecego aktu. von Unverth swoje modelki przeważnie przedstawia w towarzyskie stereotypowo kobiecych atrybutów. fot. Helmut Newton fot. Ellen von Unverth Nie pierwszy raz polityczne impotencja sprawiła, że homoseksualizm urasta do rangi problemu narodowego. Praktycznie zawsze jest to męski homoseksualizm, przeciwko któremu występują duchowni, politycy i wszelkiej maści nawiedzeni krzykacze. Określenie dokładnego momentu, w którym chrześcijaństwo dostało obsesji na punkcie męskiego homoseksualizmu jest trudne. Widoczne są zaś tego konsekwencje, jak chociażby policja obyczajowa, naloty na kluby czy osobne kategorie w niemieckich obozach koncentracyjnych. Powody tego stanu rzeczy nie są do końca jasne. Ciężko się zgodzić się z Freudem, że kultura to źródło cierpień a kwestie seksualne, represja są przyczyną poważnych problemów. Podobnie do sprawy podchodził Michel Foucaul, który pisał z jednej strony o całkowitej medykalizacji seksualności, z drugiej o kulturze wyznania. Tutaj można wskazać palcem na „wychodzenie z szafy”, czyli konieczność wyznania, wyspowiadania się orientacji. “What one’s imagination makes of other people is dictated, of course, by the laws of one’s own personality and it is one of the ironies of black-white relations that, by means of what the white man imagines the black man to be, the black man is enabled to know who the white man is.” James Baldwin Patrząc z perspektywy fotografii, to czego nie chcemy widzieć, to czego nie fotografujemy, jest dalece ciekawsze niż to, co fotografujemy. Tematy, które wybieramy jako fotografowie z otaczające nas rzeczywistości, są nam narzucone przez wychowanie, kulturę a zjawisko to nosi nazwę reżimu skopicznego. Już od dziecka uczymy się co wolno a czego nie wolno i jak wolno widzieć. Dziś, zdjęcia Nan Goldin, która pokazywała represjonowaną społeczność LGBT są dopuszczalne. Przedstawienie na ich członkowie społeczności LGBT przedstawiani są bowiem jako ofiary. Jakkolwiek przybliżyła ona los osób wykluczonych z prawa do miłości czy tożsamości, tak żałość tegoż losu jest dopuszczalna a nawet pożądana. Zdjęcia ukazujące homoseksualistów, nadal uchodzą za budzące oburzenie, zwłaszcza wśród osób dotkniętych obłudną, mieszczańską moralnością. fot. Robert Mapplethorpe Pierwszym otwarcie homoseksualnym fotografem, który przełamał tabu był nie kto inny a Robert Mapplethorpe, który dopuścił się nie jednej a dwóch zbrodni. Pierwszaą, były otwarcie seksualne zdjęcia przedstawiające homoseksualistów. Najczęściej postawnych mężczyzn, którzy bardzo mocno odbiegali od wizerunku zniewieściałej cioty. Wielcy, muskularni ale też często uchodzący za przystojnych, stanowili pogwałcenie wizualnej kultury Stanów Zjednoczonych. Drugą i chyba jeszcze gorszą było przedstawienie czarnoskórych mężczyzn o sylwetkach budzących pożądanie tak wśród mężczyzn jak kobiet. Tego było za wiele i konserwatywny establishment zawrzał z wściekłości. Homoseksualista budzi w białych kobietach pożądanie ciałem czarnego samca. Gdyby tego było mało, to jakkolwiek zdrożne pożądanie mężczyzny przez mężczyznę mogło zostać doprowadzone do abominacji. Mapplethorpe kusił bowiem białego czarnym. Mimo to Mapplethorpe, został szybko włączony do świata sztuki, dając tym samym wyraz sprzeciwu części środowiska przeciwko konserwatywnej, zakłamanej moralności mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Rząd z miejsca zareagował próbami cenzurowania wystaw, podobno nawet stosując naloty policyjne, jednak to tylko podbiło ceny prac Roberta. Zdjęcia Mapplethorpe`a naruszały normy a amerykańska „normalność” seksualna została wizualnie zaatakowana. Nie wspominając już o kwestiach rasowych. Czarnoskóry mężczyzna będący obiektem pożądania? Dla części Amerykanów to było za dużo, choć nie można ich do końca winić. Tak zostali wychowani a nagle zniesione zostają prawa zabraniające mieszanych rasowo małżeństw. Był to drugi cios zadany hetronormatywnej kulturze amerykańskiej, bowiem chwilę wcześniej czarny, homoseksualny pisarz James Baldwin uderzył w kulturę USA powieścią „Mój Giovanni”. Oto czarny ośmielił się napisać książkę o białym homoseksualiście, w dodatku skupioną tylko na poszukiwaniu własnej tożsamości jako geja. Zarównie praca Mapplethorpe’a jak Baldwina, uderzają też we wszystkich tych, którzy ciągle sarkają, iż nie można budować opowieści na jednej cesze. Dziwnym trafem, zdjęcia par heteroseksualnych kochanków czy powieści o nich, są czymś całkowicie naturalnym, choć poza dążeniem do spełnienia, nie mają niczego innego do zaoferowania. Homoseksualista wymaga głębokiego, fabularnego uzasadnienia, podczas gdy powieść o szukających miłości osobach heteroseksualnych, sprowadza się do ich orientacji i kierunku poszukiwań. Wątek miłości a nawet czystej seksualności, ma prawo być jedynym obecnym, pod warunkiem, że jest właściwy. Zdjęcia Mapplethorpe’a i proza Baldwina to połączenie bez mała idealne. Wkrada się tutaj nie tylko wątek miłosny, seksualny ale też rasowy. Biały fotografuje czarnych, czarny pisał o białym a w obu przypadkach mamy do czynienia z homoseksualistami. Równocześnie zadają kłam, twierdzeniu, że orientacja czy kolor skóry, nie mogą być podstawą budowania opowieści. Tak długo, jak seksualność czy miłość dorosłych ludzi będzie sprawą polityczną, tak długo opowieść o młodym mężczyźnie wspominającym pokój Giovanniego, będzie z jednej strony opowieścią o tożsamości, poszukiwaniu siebie a także manifestem politycznym. James Baldwin | fot. Sedat Pakay Patronite Herbata i Obiektyw Słuchajcie założyłem sobie konto na Patronite, żeby trochę usprawnić prace nad treściami na blogu. Odrobina czasu i nowych, często rzadkich książek zawsze się przyda Mój profil znajdziecie pod linkiem Patronite Herbata i Obiektyw Share this:Click to share on Facebook (Opens in new window)Click to share on Twitter (Opens in new window)Click to share on Tumblr (Opens in new window)Click to share on Reddit (Opens in new window)Like this:Like Loading... Podobne Kultura O fotografii Socjologia Alan TuringAntoni Kępińskichoroby psychiczneDiagnostic and Statistical Manual of Mental DisordersDSMEugen Bleulerfa’afafinefotografiagaygejeGustaw JugngHavelock Ellishistoria psychiatriihomofobiahomoseksualizmhomoseksualizm to chorobahomoseksualizm to nie chorobaincenzo ChiaruggiJean-Baptiste PussinJohn Wolfendenkulturaleczenie homoseksualizmulesbianlesbijkiLGBTLisa LyonPhilippe PinelprzemyśleniapsychiatirapsychologiaRaport WolfendenaRobert MapplethorpesocjologiaWilliam Tukezaburzenia psychiczneZygmunt Freud