jak zacząć fotografować

Jak zacząć fotografować?

Jedną z najczęściej wpisywanych w google fara związanych z fotografią jest, jak zacząć fotografować. Potrzebny ci aparat, obiektyw i jakiś komputer. Wystarczy na początek. Ile na to masz, to twoja sprawa. Chcesz fotografować – to jest najważniejsze. W rozpoczęciu przygody z fotografią chodzi o to, by po porażkach nowicjusza się nie zniechęcić. Tylko tak samo jak w sporcie – kontynuować. Nie ma jednoznacznej recepty na to by zostać fotografem. Idź i rób zdjęcia.

Jak zacząć fotografować

Naciśnij spust migawki. Jaki by nie był. Już? Właśnie zacząłeś fotografować. Teraz możesz opublikować swoje zdjęcie. Nie krępuj się. Właśnie zacząłeś lub zaczęłaś fotografować. Teraz zadaj sobie to słynne filmowe pytanie. Co lubię robić? I zacznij to robić. Piesze wycieczki w góry? Imprezy? Gotowanie? Jazda na nartach? Karate? To jakaś wskazówka gdzie będziesz czuł się bezpiecznie, albo czuła, ze swoim aparatem. Będzie ci łatwiej tam gdzie często bywasz. Reszt przyjdzie z czasem. Osobiście zacząłem od architektury, miasta, przestrzeni.

Właściwie to wszystko. Gdy zaczniesz zgłębiać tajniki oświetlenia, okaże się że teorii jest bardzo, ale to bardzo niewiele i sprowadza się do zapoznania z zasadą działania kilku gadżetów a później są już tylko próby i błędy. Jasne, można nauczyć się kilku schematów, w których każdy wygląda w miarę dobrze a nie którzy bardzo dobrze. Tyle tylko, że zaczniesz wybierać ludzi, którzy wyglądają dobrze w tym konkretnym świetle i na tym się cała kreatywność skończy. Fotografia jest naprawdę prostym hobby, gdyby było inaczej nie byłoby tylu technicznie świetnych zdjęć.

Ucz się

Jednak nie ucz się tylko fotografii i zasad kompozycji. Rozwijaj się też od strony teoretycznej. Pozwól sobie na popołudnie z książką poświęconą fotografii, ale od strony powiedzmy społecznej. Jeśli nie lubisz to może być filozofia. Fotografia naprawdę nie zaczyna się i nie kończy na technikaliach. Dla znacznej części fotografujących wypowiadanie się chociażby na temat kontekstu społecznego, kulturowego danego zdjęcia czy zdjęć, stanowi niesamowitą trudność. Podejrzewam, że czytając ten tekst bardziej zależy Ci na zastaniu fotografem a nie krytykiem czy teoretykiem fotografii. Mimo to odrobina krytyki w dobrym wydaniu, jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Wbrew obiegowej opinii, krytycy nie chodzą po galeriach w czarnych golfach rzucając od niechcenia pojedyncze słowa dezaprobaty. Krytyka to wnikliwa ocena prac, najczęściej zaś publikuje się przychylne teksty by przybliżyć czytelnikom dobrą sztukę.

Równocześnie rozwijaj swoje zainteresowania a czasem zrób coś bez sensu. Dla mnie takim krokiem bez sensu była socjologia, która zmieniła mój sposób patrzenia na fotografię, równocześnie dostarczając mi narzędzi by móc o niej lepiej pisać. Właściwie nigdy nie zamierzałem tego studiować, chciałem po prostu dodatkowo skończyć coś humanistycznego i padło na socjologię. Jak się okazało była to dobra decyzja. Przynajmniej dobra dla mnie, oznacza to że takie zainteresowanie gdzieś tam musiało być, bo zmuszanie się też do czegoś jest masochizmem i nie ma większego sensu. No chyba, że. Wiesz. Lubisz. Nie wnikam.

Równocześnie nauka pozwoli ci nie wpaść w kolejną pułapkę jaką jest powtarzanie niczym mantry kolejnych wyświechtanych jak stara szmata fraz typu, pierwsze dziesięć tysięcy zdjęć będzie najgorsze, albo zdjęcie powinno mówić samo za siebie. Odrobina refleksji jeszcze nikomu nie zaszkodziła a naprawdę doskonale wpływa na fotografię. Tym bardziej, że pozwala z większym spokojem patrzeć na chaotyczne zachowania fotograficznego tłumu.

Czego unikać?

Należy uważać na trzy pułapki. Pierwsza to fora czy grupy dyskusyjne o fotografii i wszelkiej maści forumowi mądrale. Policzyłem kiedyś ile kosztowałoby mnie zaczęcie przygody z fotografią wedle ich rad. Wyszło mi jakieś 100 000 zł. Naturalnie bez Ziess f 0,90 nie masz co myśleć o portrecie a bez procka za 9000 nie masz szans przy edycji plików, które muszą być wyświetlane na najdroższym Eizo. Do tego dochodzą genialne porady  w stylu ucz się od mistrzów. Gwarantuję ci, że szybko zacznie łapać Cię frustracja, bo mistrzowie mają to do siebie, że mogą fotografować unikatowe wnętrza, niedostępne zwykłym pstrykaczom, najpiękniejsze modelki, wspaniale wyglądający modeli, mają zaplecze sprzętowe warte tyle co mieszkanie w Warszawie i lata doświadczenia. Tym bardziej, że forumowa wiedza na temat fotografii jest bardzo ale to bardzo przeciętna. Poznasz cztery nazwiska na krzyż i zostaniesz niejako zmuszony do wpasowania się w ich estetykę. Gwarantuję Ci, że nikt nie doradzi ci Diane Arbus, Cindy Sherman albo Nan Goldin. Jeśli zaś jesteś kobietą, to właściwie jesteś predestynowana do fotografowania noworodków z salaterkach. Kobiety właściwe nie istnieją w reportaży a właściwie istnieją, ale nie w głowach mizoginistycznych nieuków. Do tego stopnia, że jakiś nauczyciel napisał uczony tekst o tym, że kobiety w naturalny sposób wolą fotografować pieski, kotki i wszystko czym mogą się opiekować. Także unikać za wszelkimi sposobami. Jednak to tego jeszcze wrócimy, spoko. Na razie zaczynasz. Uczysz się chodzić a pragniesz biegać.

Druga pułapka to wspomniana wcześniej publikacja. Lajki od znajomych mogą uderzyć do głowy. Jeśli masz ich dużo, będziesz przekonany czy też przekonana, że to co robisz jest dobre. I pewnie jest w oczach twoich znajomych. Pytanie, czy są oni najlepszymi krytykami twoich prac? Przeważnie nie są na tyle kompetentni a ich uznanie bardzo szybko zniechęci Cię do nauki, bo wszystkie siły włożysz w zdobywanie ich uznania. Równocześnie przejmowanie się krytyką ze strony wszelkiej maści znawców, którzy całą swoją wiedzę o fotografii sprowadzają do reguły trójpodziału o ile dzielona jest atrakcyjna modelka, też prowadzi donikąd. Przeważnie kieruje nimi strach dwojakiej natury. Przed tym, że ktoś może robić coś inaczej a to podważa ich nieomylność oraz, że może im się podobać coś albo ktoś, nie koniecznie uznawane za atrakcyjne przez ogół. Czasem ludzie potrafią na raz wspierać trzy sprzeczne światopoglądy a czasem nie potrafią zaakceptować, że z dwóch dróg dwie mogą być właściwe. Jeszcze gorzej jeśli ich własna jest niewłaściwa a to się zdarza. Zatem tutaj także młody adept fotografii musi zdać się na wyczucie. Jeśli potrzebuje autorytetu by się nim podeprzeć, gwarantuję że zawsze znajdzie się uznany artysta, który robi coś podobnego.

Ostatnia sprawa to dyskusja na forach czy w grupach. O ile dyskusja w świecie sztuki ma kolosalne znaczenie tak nie toczy się ona na forach czy w grupach. Zwłaszcza tajnych i zamkniętych, które nie chcą by ich mądrości były publicznie dostępne. Zatem teoria jak najbardziej, dyskusja, ale dyskusja wartościowa. Na początku droga do takiej polemiki będzie zamknięta. Zdanie swoje można wyrazić jedynie poprzez własny skrawek Internetu.

 

jak zacząć fotografować