Krytyka fotografii

Krytyka fotografii

Krytyka fotografii to niełatwe zajęcie. Samo słowo krytyka kojarzy się jednoznacznie pejoratywnie. Jak kogoś krytykujemy – znaczy wytykamy mu błędy, albo uzasadniamy czemu w naszym mniemaniu to co robi, robi źle. Tymczasem krytyka fotografii to analiza. Krytyka może być w 100% pochlebna. Krytyk zaś nie ma obowiązku tłumaczyć Ci, jak właściwie ustawiać lampy.

Krytyka

Krytyka kojarzy się bardzo pejoratywnie. Ktoś będzie wytykał Wam popełnione błędy. Znaczenie tego słowa jest jednak nieco inne i oznacza ocenę. Często używamy zwrotu “konstruktywna krytyka”, który oznaczać ma budującą formę krytyki ale też zniechęcić do ranienia naszego kruchego ego. Może sobie bowiem zdarzyć, iż po obejrzeniu naszych prac padną słowa

Nie mają one żadnej wartości

I będą to słowa być może całkowicie zasłużone? Choć rzadkie. Jaki bowiem sens pisać o pracach złych, nie wartych rozgłosu? Ocena może być pozytywna, może być negatywna. Słowo “konstruktywna” stosowane jest z jednej strony, ze względu na wspomniany negatywny odbiór słowa krytyka z drugiej jest to takie grożenie paluszkiem. Mów mi tylko miłe rzeczy. Tymczasem nie zawsze da się coś dobrego powiedzieć o obejrzanych pracach, zwłaszcza gdy twórca nabija nas w butelkę. 

Wiadomo, krytyk powinien powiedzieć nam co mamy robić lepiej, pogłaskać, pokazać błędy. Cóż, nie. W Internecie jest miejsce na wzajemne doradzanie sobie o ile akurat nie obrzucamy się wulgaryzmami. Jeśli jednak zorganizujecie wystawę, albo wasze prace trafią na indywidualną czy zbiorową, nie liczcie że ktoś przyjdzie i niczym troskliwy dziadek będzie Was uczył jak robić lepsze zdjęcia. Co to, to nie! Jeśli liczycie, że omawiając wasze prace ktoś zawodowo zajmujący się krytyką sztuki będzie udzielał Wam lekcji kompozycji albo oprawiania lampami to możecie się BARDZO rozczarować.
W Internecie pojęcie krytyka oznacza zwykły poradnik, jak robić lepsze zdjęcia. Problem w tym, że ilość użytkowników Internetu może sprowadzić was na manowce.

Krytyka fotografii

Co zrobić z tym fantem? Podejrzewam, że pojawiłby się komentarz w stylu:

Co to zdjęcie miało mi powiedzieć?

Pytanie podszyte złośliwością, pisane z cynicznym uśmieszkiem. Ma Wam dać do zrozumienia, że pstrykacie jakieś bezwartościowe, puste klatki, które niczego nie wnoszą do ich życia. Tutaj musimy powiedzieć sobie coś bardzo ważnego: nie każdy musi i nie każdy powinien zajmować się krytyką. Nie okłamujmy się też, krytyka a wyrażenie opinii to nie to samo.

Krytyka Fotografii

Ustaliliśmy już, że krytyka wymaga czegoś więcej niż umiejętności wyłapywania technicznych niedociągnięć. Zgoda! Na poziomie na kim się przeważnie poszuramy jest to wystarczające. Niestety część użytkowników próbuje wspiąć się poziom wyżej. Nie obchodzi ich nic ponad kwestie techniczne. Jawnie, z czym nie raz się spotkałem, uważają że nie muszą nawet interesować się sztuką. Właściwie nie muszą interesować się czymkolwiek.

Tymczasem aby naprawdę zająć się krytyką, tak z prawdziwego zdarzenia, wypadłoby wiedzieć co dzieje się we współczesnej kulturze, jakie są trendy i nurty w sztuce. Oczywiście, zgadzamy się, iż

Krytyk i eunuch z jednej są parafii, obaj wiedzą jak lecz żaden nie potrafi

ale krytyka to także polemika. Swoisty dyskurs mający, pełen manifestów, sążnistych wywodów, kontr. Dam Wam taki arcybanalny przykład sztuka zaangażowana ekologicznie. Artyści tworzą dzieła mające a bo ja wiem, zwrócić uwagę na topnienie lodowców. Co robi krytyk? Może zwrócić uwagę, iż stosowane materiały są niezbyt ekologiczne. Na przykład zmarnowanie litrów wody, celem ukazania marnowania wody. Czy wolno nam w ramach artystycznej ekspresji marnować np. tony plastiku aby uświadomić zatruwanie wód tymże plastikiem? Co się z tym potem stanie? Trafi chociażby do punktów przetwarzania surowców? Czemu użyto rzeczy nowych zamiast zużytych? I tak dalej.

Krytyka to dyskusja.

Krytyka Fotografii

Technika a treść

W Internecie krążą od zarania portali fotograficznych mniej więcej te same treści a  99% użytkowników wszelkiej maści forów, blogów, związanych jest z szeroko pojętą fotografią komercyjną. Są to fotograficy ślubni, reklamowi, drobni fotoreporterzy pstrykający lokalne eventy. Aby twierdzić co to jest dobre światło, należy przyjąć jakiś wzór. Stanowią go najczęściej zdjęcia reklamowe, modowe, beauty, glam. Wraz z tym narzucona nam jest pewna estetyka. Wiemy zatem, że każde zdjęcie bez misternego oświetlenia, nie jest warte naszej uwagi. Dzięki temu możemy powiedzieć co jest złe a co dobre. Niestety, świat fotografii nie dzieli się na dobre i złe. Przede wszystkim sztuka to konstrukt społeczny, po drugie sztuka to kontener, w którym równocześnie może funkcjonować kilka albo kilkanaście nurtów. Jeśli cofniecie się w czasie, zobaczycie iż w jednej epoce, w malarstwie istniały różne nurty. Nigdy, żadna epoka choć pozornie tak to wygląda na lekcjach polskiego, nie była jednorodna.

Dziś, choć następuje mcdonaldyzacja i unifikacja świata, fotografia nie stanowi uniwersalnego języka, czytelnego na całym świecie. Odbiór zadęcia zależy od tego co mamy w głowie. Czy nam się to podoba czy nie, dwie osoby mogą interpretować jedno zdjęcie na dwa sposoby. A wy chcecie słuchać losowych ludzi. Krytyk musi dysponować bardzo szeroką wiedzą, tymczasem 99% Internatuów ocenia pracę jak maturę. Według klucza, według wzoru. Pasuje – nie pasuje.

Zdarzyło Wam się kiedyś czytać komentarz w stylu

jest w tym coś, ale oczy nie są w mocnym punkcie

Krytykujący spiera się sam ze sobą. Jakaś inna technika kompozycji oddziałuje na niego, ale on zna jedną. Nie rozumie co przyciąga jego wzrok. Przykłada siatkę do zdjęcia i nic nie pasuje! Czasem jesteśmy przesiąknięci tym perfekcjonizmem, że nie dostrzegamy nic ponad to.

Krytyka fotografii
Pennie Smith / The Clash / okładka London Calling

Wiecie co by się stało, gdyby Pennie Smith wyrzuciła to zdjęcie, zamiast pokazać je Strummerowi? Stracilibyśmy najlepsze zdjęcie w historii rocka. Prawdopodobnie powiedział tylko jedno, może dwa słowa, wyrażające uznanie, że to właśnie to zdjęcie powinno być okładką London Calling. Jednak zobaczył dużo, dużo więcej. I wiem, że ktoś powie że cała ta analiza jest bez sensu. Zadaniem dobrego krytyka jest powiedzieć Wam, co takiego dostrzegł.

Kogóż słuchać?

Dobra, załóżmy jednak że szukacie krytyki w tym internetowym jej rozumieniu. Zatem może wyjaśnię Wam to pewną anegdotą.

Ostatnio moja koleżanka wybrała się na coś w rodzaju przeglądu portfolio. Oceny dokonywać mieli inni fotograficy, swoiste autorytety. Pierwszy problem, który popełniła to w ogóle udanie się tam. Ocena dokonywana była przez osoby z tzw. środowisk artystycznych, ona zaś para się fotografią sportu. Oczywiście dowiedziała się, że jej zdjęcia są wyjątkowo złe. Cóż, tak! Są wyjątkowo złe. Nie są nawet dobrym reportażem, są świetnym zbiorem dynamicznych kadrów, które przyjemnie się ogląda. Nie ma w nich jednak artyzmu, a jak nie raz sobie jeszcze powiemy myślenie

fotografia jest sztuką, to ja jestem artystą

jest błędem. Fotografia owszem jest uznana za narzędzie godne artysty, ale samo pstrykanie zdjęć nie czyni z nas artystów. Dobrze, tylko po co o tym wspominam? Z takimi zdjęciami trzeba udać się do czegoś w rodzaju Blind Critiques with Scott Kelby & Matt Kloskowski. O tych panach wspomniałem już ostatnio. Na kanale the Grid dokonują oceny nadesłanych prac. Przede wszystkim zajmują się techniką, postprodukcją. Biorąc pod uwagę, że Scott jest jednym z lepszych autorów książek, dla osób chcących wejść w świat fotografii a zwłaszcza retuszu to chyba nie trzeba już nic dodawać. Nie oglądam każdego odcinka, ale wydaje mi się że stronią od oceny merytorycznej. Choć to akurat nie jest wada, gdyż z tego co mówią, wyniesiecie więcej niż z jakiegokolwiek forum czy grupy.

Drugim jej błędem było oczekiwanie, że skoro zapłaciła te 200 zł to będą ją głaskać po tej niebrzydkiej główce i wychwalać pod niebiosa.

Istotne jest zatem by po poradę, jeśli jej szukacie udać się do autorytetu w danej dziedzinie. Myślicie, że autorka tego zdjęcia będzie dobrym przewodnikiem po świecie paskshotów i fotografii reklamowej?

 Krytyka fotografii

Nie. Może się okazać, że dzięki jakieś mądrej poradzie zupełnie zjedziecie z dobrego kursu. Trochę jak ja, gdy doradzano mi, żeby iść w modę, fotografować kobiety. Następnie dawano mi genialne rady jakie te kobiety mają być. Cóż, to nie jest żadna forma krytyki tylko zwykłe krytykanctwo. Robisz coś inaczej niż my! Jak śmiesz?! Cóż, gdybym zrezygnował to dziś byłoby mi głupio. Nie przepadam za pracą z modelami czy modelkami, ale z plus size sobie radzę. I teraz kiedy nagle trafiły na pierwsze strony oni są bezradni.

Krytyka jest dyscypliną bardzo wymagającą. Często niestety mylona jest z wyrażaniem subiektywnej opinii, przy założeniu że gust komentującego stanowi jakiś Układ Gustocentryczny, w którego centrum jest komentujący. Stwierdzenie

Podoba mi się / nie podoba mi się

Nie jest żadną krytyką. Tak jak nie wystarczy fotografować ślubów żeby być artystą, tak nie wystarczy przykładać klucza do zdjęcia żeby być krytykiem. Telewizyjne “jestem na tak”, można zachować dla siebie. No, ewentualnie nadaje się to do jakiegoś badania gustu masowego odbiorcy. Jeśli zależy Wam na pozytywnych reakcjach mas to oczywiście kierujcie się stosunkiem pozytywnych do negatywnych komentarzy na temat waszych prac. Tylko pytanie brzmi po co? Nie dacie rady wpisać się w gust każdej osoby a co gorsza możecie zacząć kierować się gustem wyjątkowo złym.

Jeśli chcecie poddawać prawdziwej krytyce prace swoich kolegów i koleżanek, najpierw musicie zdać sobie sprawę, że świat nie jest domem jednej estetyki, jednej tematyki, ani jednego sposób czytania zdjęć. Wyświechtane jak…no właściwie to nic nie jest tak wyświechtane, bo stwierdzenie, które zaraz usłyszycie stanowi punkt odniesienia i poziomu wyświechtania

Zdjęcie powinno mówić samo za siebie

jest z jednej strony zupełnie niezrozumiane a z drugiej źle interpretowane. Wypowiadając je mamy często na myśli jakąś obiektywną treść, którą praca przekazuje. Pozwala się odczytać każdemu w taki sam sposób bez wyjątku. Zdjęcie nic nie mówi, ale też niczego nie ukrywa. Powtarzamy do znudzenia, tę wyświechtaną frazę, ale bez żadnej głębszej refleksji. Właściwie co to znaczy? Być może, że broni się samo,
Nie potrafimy jednak ze zdjęcia niczego odczytać, zdjęcie nam nic nie mówi. Weźmy dowolne zdjęcie reporterskie. Możemy zobaczyć, iż to było, poczuć ukłucie emocji, odczytać pewien kontekst ale co właściwie widzimy? Nic. I wszytko.

Każdemu z nas jeden obraz może przekazać owe tysiąc słów, ale każdemu inne i nie każdy wszystkie zrozumie. Zatem, nim przystąpisz do kolejnej krytyki cudzych prac, zastanów się najpierw co ten ktoś ma w głowie, bo każde zdjęcie właśnie w niej się rodzi. Na to zaś co w niej jest wpływ ma absolutnie wszystko. Socjalizacja, edukacja oraz to czy potrafimy zewnętrzne wpływy przełamać. Następnie zaczyna się gra polegająca na tym co możemy i co chcemy odczytać.

Jak bardzo guzik wiemy o fotografii niech dowodzi mały podstęp niejakiego  André Rabelo, którzy opublikował w grupie DeleteMe! zdjęcie samego Henriego Cartiera-Bresson.

Zostało ono natychmiast usunięte i poddane ogniu krytyki. Jednak na praktycznie każdym forum, Bresson wymieniany jest jak Wielki Fotograf. Potrafimy cytować nazwiska. Niesamowite

 

Książki

Polecam Wam lekturę tych dwóch książek. Tak na początek. Zrozumiecie, że krytyka w sztuce zawiera w sobie dużo, dużo więcej niż omawianie zagadnień technicznych.