Tradycyjna męskość jest toksyczna

Stanisław Lem – Powrót z Gwiazd

Lem w Powrocie z Gwiazd przedstawia nam wizję Ziemi jako obcej planety. Obcej dla jej własnych mieszkańców, którzy powrócili z wyprawy badawczej. Pojawiają się tam słynne optony lektony ale to zamach na prawdziwą męskość jest jednym z ważniejszych tematów zawartych w powieści a raczej uwypukla się w kontekście ostatnich publikacji.
I ten zamach odbywa się tu, na naszych oczach. Właśnie teraz American Psychological Association chce wyrugować prawdziwych mężczyzn na rzecz zniewieściałych pind w rurkach. Zakuć w kajdany i poświęcić a ołtarzu poprawności politycznej.

Nie umiem w clickbaity :/

Lem (i)Phone

Poza tym najczęściej zwraca się uwagę, że Lem przewidział kilka wynalazków. Nikt nie zwraca uwagi, że 1965 roku pojawiły się pierwsze publikacje na temat ekranów dotykowych, pierwsze formy audiobooków – w dużym uproszczeniu – były dostępne w latach 30tych XX wieku i związane były z próba ułatwienia życia niewidomym. Nikt nie zwraca uwagi jak ogromny wysiłek w czasach przed Internetem wkładał Lem w odszukiwanie i analizę nowinek ze świata nauki.

Brak prawdziwej zdolności przewidywania nie umniejsza jednak jego geniuszu.  Wręcz przeciwnie.

Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.

Tego akurat nie powiedział. Słowa te przypisał mu najprawdopodobniej “Internet” ale są dość sensowne. Właściwie nie można powiedzieć, że Internet przyciąga do siebie głupotę. Jego część którą znamy dzięki usłudze WWW to zaledwie niewielki jego wycinek. Niestety najbardziej jaskrawy i przykuwający uwagę.

Jeśli zaś chodzi o samego Lema, to rzadko kiedy zwraca się uwagę na analizy społeczne, których dokonywał w swoich dziełach. Jednym z takich rewelacyjnych przykładów, który nagle znów niejako sam wpada w ręce jest

 

Powrót z Gwiazd

Powrót z Gwiazd

Książka o tyle ciekawa, że ostatnio trafiłem na pewien tekst, w którym padły słowa iż APA – American Psychological Association próbuje dokonać zamachu na “tradycyjną męskość”. Myślę sobie

Oho! Zobaczmy jak to się ma do Lema i kiedy wszyscy będzie betryzowani

Zacznijmy jednak od samej książki.

Załoga statku o nazwie “Prometeusz”, powraca na Ziemię po ponad stuletniej wyprawie badawczej i zastaje świat zupełnie innym. Zmiany technologiczne są dość oczywiste. W tejże powieści czytelnik pozna słynne opotny i lektony, które będą koronnym przykładem prekognitywnych zdolności S. Lema. Tymczasem na świecie stało się jeszcze coś. Nie ma już przemocy. Mężczyźni poddawani są procesowi “betryzacji” jeśli tak to się odmienia. Później, by podtrzymać działanie substancji wprowadzonej do krwi zaraz po urodzeniu podaje się do picia substancję zwaną “brytem”. Idea jest taka, że eliminuje on wszystkie niepożądane zachowania. Poddany jego działaniu lew może chodzić wolno po ulicy bo nie jest technicznie w stanie nikogo skrzywdzić. Nikt nie podejmie żadnego ryzykownego działania by się popisać, by dokonać niemożliwego. Nie ma alpinistów, podróżników, bokserów, żołnierzy.

Zwróćcie uwagę, że podobny zabieg stosowany jest – ale w formie swoistej i okrutnej psychoterapii – w powieści Mechaniczna Pomarańcza. Obie książki są przejawem tego samego nurtu, zapoczątkowanego przez Aldousa Huxleya w 1931 roku. Ludzkość pozbawiona wolnej woli, możliwości wyboru, który stanowi o człowieczeństwie. Właściwie bohater Powrotu – Hal, jest niczym huxleyowski dzikus 😛

Nikt nie wlezie do wulkanu żeby sprawdzić czy jest aktywny. Nikt nie wejdzie na ring, nikt nie zrobi nikomu krzywdy. Pojawia się dylemat moralny. W końcu ten medal ma dwie strony. Brak wojen w zamian za brak jakiekolwiek spontaniczności, czy odwagi?
Lem ponoć potrzebował by pierwsza spotkana kobieta dała Halowi kosza, natomiast książka raczej ma inny cel. Jak poczują się ludzie, którzy wracają do domu a zastają go obcym światem, który trzeba zbadać. Poprzez przemiany techniczne, naukowe i społeczne cały sens misji załogi Prometeusza został podważony. Stał się zbędny. Cała betryzacja została wymyślona na poczekaniu ale w kontekście feralnego dokumentu uwypukla się.

Zamach na męskość

Pora przejść do naszego zamachu na męskość. Czy raz jeszcze sprawdzą się wizje S. Lema zawarte w książkach sprzed 60 lat? Okazuje się, że nie bardzo. Wybuchła dyskusja na podstawie 10 może zdaniowego postu u jakiegoś oszołoma nie lepszego od tego faceta, który obranym burakiem leczył autyzm, na temat sążnistego tekstu z masą przypisów. Jak trzeba to czeski marksista, na łamach rosyjskiego portalu obnaża zgniliznę Zachodu i Rosja jest dobra a tak ogólnie to rosyjskie trolle szerzą dezinformację. Cyrk na kółkach.

Nie wiem na jakiej podstawie, ale uznano że tekst ten ma zamienić nas wszystkich w bez mała Werterów, którzy niezdolni do działania od razu strzelą sobie w łeb wcześniej się popłakawszy. Tylko po co skoro już to robimy tyle że bez łez. Wypowiadali się także psychologowie i to nie samozwańczy ale posiadający dyplom i praktykę. Niestety, chyba ominęła ich matura. Założyli bowiem na podstawie nagłówków w tabloidach, że za toksyczne APA uważa zachowania takie jak odwaga, logiczne myślenie. Właściwie każdy komentujący miał coś do powiedzenia. Głównym argumentem było, że mężczyzna nie baba nie może okazywać uczuć. Szkoda tylko, że spora część osób z naukami społecznymi nie miała żadnej styczności a część była przed wspomnianą maturą. W takich dyskusjach wstyd znika i każdy jest socjologiem. Parafrazując Stanisława Staszewskiego:

A o społeczeństwie opowiedzą zduni, znają sytuację z gawędzeń babuni.

Bardzo mi się podobało jak dzieciaki po 15 lat wykładały starszym od siebie dziewczynom a wręcz kobietom wyższość emocjonalną faceta nad rozhisteryzowaną babą. Przy okazji będąc pod atakiem mocarzy, którzy w osobnych komentarzach nazywali ich piz*** w rurkach. Napiszę to jeszcze raz – w dobie gdy kobiety chodzą półnago banda kolesi widzi szesnastoletnich chłopców w obcisłych spodniach. Niepokoi mnie to. Z resztą tak samo jak banda rozhisteryzowanych facetów piszących o stoicyzmie i nie poddawaniu się emocjom.

Aby to lepie zrozumieć musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: Co to jest tradycja?
System wartości kultury przekazywany z pokolenia na pokolenie. Przeważnie mówiąc tradycja mamy na myśli wszystkie te przyjemne rzeczy, o których opowiadały babcie i rodzice. Zapach świątecznego ciasta, wigilijny barszczyk, dożynki. Wszystko to, co praktykowane od pokoleń można zaliczyć do tradycji. Niestety, oznacza to też rzeczy negatywne. Są w USA getta, gdzie przejawem męskości jest zabić za buty albo papierosy. Taki system wartości, że mężczyzna to tępy, pozbawiony sumienia i moralności bandyta naprawdę tam działa. Często gęsto facet zanim przedwcześnie zejdzie w wyniku porachunków gangów, zdąży spłodzić dziecko.

Pomocne w zrozumieniu tego o czym mówię będą dwa filmy: Menace to society i Boyz n the Hood, tym bardziej że tekst odnosi się do mniejszości etnicznych. Zatem postanowiono opracować dla psychologów np. szkolnych system porad mający dać im pomoc w wyrwaniu młodych ludzi z tego przeklętego kręgu. Nie znaczy to, że nie wolno ci się bronić przed napaścią. Przeciwnie. Zrozum tylko, że zebrane 12 kolegów celem pobicia 5 lat młodszego dzieciaka nie czyni cię mężczyzna.

 

Przejdźmy do źródeł. Dokument który wywołał jakże uczoną dyskusję przypominającą kładzenie kota na klawiaturze w nadziei, że choćby jedno słowo będzie miało sens – znajdziecie tutaj.

Zamach nieudany

Zanim ktoś wyciągnie idiotyczne wnioski: nie popieram obowiązkowej służby wojskowej. Dla osób które uważają że prawdziwy chop ma służyć w armii bo to zrobi z niego mężczyznę – zostawiam listę WKU. Idź i się zaciągnij. Co ambitniejsi mogą złożyć papiery do SO. Mimo to – służba wojskowa a zamach na męskość? Ktoś to w ogóle czytał?

Jak się okazało tekst ten ma bardzo dużo cennych uwag. Panowie, mamy wyższy niż kobiety odsetek samobójstw. Okazywanie emocji nie oznacza od razu płaczu. Jasno stwierdzono, że mężczyźni niechętni do okazywania emocji częściej duszą je w sobie aż do ostateczności. Aby daleko nie szukać facet, facet do którego w dzieciństwie chodziłem na treningi był nie tylko karateką ale i policjantem. Czy tam innym antyterrorystą, ale nie robi nam to żadnej różnicy. Pewnego dnia zamknąwszy się w samochodzie rozwiązał wszystkie swoje problemy przy pomocy służbowej broni.

Dalej, co internauci słusznie zauważyli wielu młodych chłopców nie ma wzoru do naśladowania przez ojców którzy alienują się od rodziny. Wg. badań 80% osób stwierdziło, że angażuje się w życie dziecka ale 50% nie wie czy robi to dobrze. Do tego dochodzi zmiana modelu rodziny. Młody ojciec mógł wychować się w rodzinie, w której byt zapewniał właśnie mężczyzna. Tymczasem sytuacja się zmienia i zmuszony jest zostać w domu a byt rodzinie zapewnia kobieta. Bardzo wielu facetów mając z tym problem odsuwa się od dzieci, uważając że są zniewieściali.

Tradycyjna męskość jest toksyczna

Wyłożono mi w komentarzach, że każdy chodzący na siłownię wg. APA będzie musiał podlegać leczeniu. Czytam sobie ten dokument i znajduję zdanie, że problem dotyczy Amerykanów pochodzenia azjatyckiego, którzy będąc pod presją, postrzegani jako wątli i zniewieściali pakują ponad atletyczną normę. Tymczasem atletyczna norma nie jest zdefiniowana. Może być Bruce Lee, może być Jay Cutler – choć jak dla mnie taki wygląd jest abominacją a nie hołdem dla greckiego ideału. Inny akapit mówi, że na dobre samopoczucie starszego mężczyzny może mieć wpływ nawet służba wojskowa i doświadczenie bojowe. – Jeśli nie urwało mu obu nóg albo rąk. Dokument o tym nie wspomina zostawiając domyślności czytelnika. Choć nie ma róży bez kolców. Są też wady.

Osoby takie nie potrafią oddzielić domu od służby i traktują rodzinę jak rekrutów, co w efekcie prowadzi do rozpadu związku, zaniku kontaktu z dziećmi. Np. z synem który wolałby iść w ślady Rudolfa Nuriejewa* a nie Morihei Ueshiby**. Cechy, które mogą się okazać doskonałymi na polu walki, mogą okazać się destruktywne w życiu rodzinnym. Z jednej strony służba wojskowa może nadać życiu nowy tor, zwłaszcza osobom z dysfunkcyjnych środowisk ale może też uzależnić od picia i palenia, dodatkowo pogłębiając pewne negatywne cechy. I choć byli żołnierze mogą czuć się lepiej dzięki odbytej służbie to równocześnie będą uzależnionymi od wódki psycholami znęcającymi się nad rodziną. Właśnie tym drugim zachowaniom mają zapobiegać rady zawarte feralnym dokumencie.

Co w środku?

Co właściwie znajdziemy w tym poradniku? Jest tam kilka dziwnych, dość niejasnych stwierdzeń, ale nie ma poradników doskonałych. W kilku miejscach zahacza on faktycznie o poprawność polityczną. Na cholerę bowiem tyrać jak wół, żeby później nie móc skorzystać z tego efektów? Choćby po to, żeby zaimponować kobiecie zaradnością ale jak mówiłem nie wszyto musi być genialne.

Natomiast jest tam bardzo dużo cennych i logicznych porad które mogą zmienić życie wielu osób. Za toksyczne przejawy tradycyjnej męskości uznano właściwie:

  • bezsensową przemoc – jak w przykładzie z zabiciem kogoś za paczkę fajek
  • pobicie żony bo tradycyjny barszczyk był za słony
  • znęcanie się nad dziećmi i rodziną – czym innym jest kontrola, ten ojcowski nadzór a czym innym terror
  • picie i nadużywanie innych substancji psychoaktywnych
  • odsuwanie się do rodziny, alienacja, zaniechanie udziału w wychowaniu dzieci
  • niechęć do szukania pomocy lekarskiej – mowa tam między innymi, że mężczyźni wolą umrzeć na niezdiagnozowanego raka prostaty niż się zbadać. Dotyczy to także pomocy psychologicznej. Albo choćby rozmowy z żoną – choć tu niestety nie zawsze jest to możliwe. Partnerka może również mieć utrwalone niewłaściwe wyobrażenie dotyczące męskości przez co jakakolwiek próba zwierzenia się może skończyć się jeszcze gorzej. Część ludzi ma naturalnie – mówiąc kolokwialnie – wyrąbane na nadmiar wzorców i przekazów a niektórzy mają problemy z ich ilością i próbują się dopasować do 5 na raz 😉

Facet musi wypić.

Toksyczne są nie postawy typowo męskie, tylko przeinaczanie ich, sprowadzanie do banałów, prymitywnych, prostych zachowań. Łatwy do zrozumienia schemat, który nie wymaga żadnej refleksji. Cóż. Zależy z kim rozmawiasz i do puli zniewieściałych czynności zaliczasz czytelnictwo.

Dokument nie jest jakiś bardzo trudny w odbiorze ale nie jest dedykowany komu popadnie. Połowa komentujących nie była w stanie zrozumieć idei płci kulturowej, co jest istotne dla zrozumienia całości. Nie chce mi się nawet rozpisywać dalej o walce z “ideologią gender”, która rozgorzała w komentarzach pod jakże uczonym tekstem czeskiego marksisty. Do tego wszystkiego daleko za oceanem, poza naszą awanturą, włączyło się Gilette trochę źle interpretując całość oraz jakiś US Marines fotografujący się w odpowiedzi z dziećmi trzymającymi klamki większe niż one całe. Nie oznacza to, że nie masz prawa bronić się przed napaścią, trenować sztuk walki, czy zostać kulturystą. Wspomnijmy przykład z armią i służbą wojskową. Oznacza, że masz nie pobić żony bo zupa była za słona. 

Zobaczcie, jak łatwo manipulować czytelnikami, internautami. Rzuć im ochłap i niech się gryzą.

Tradycyjna męskość

Nie wiem czy APA wycofa się ze swoich teorii. Zobaczymy. Przekonałem się natomiast, że popadamy w skrajności zapominając o całkiem sensownej idei “Złotego Środka”. Jeśli powiesz dziewczynie, że ją kochasz na 100% nie ubędzie ci masy. Tyle tylko, że dla 90% komentujących może to być poważny jak zaczerpnąć pewną pulę zachowań z drugiej strony barykady. Choć już z innych źródeł pamiętam, że wielu panom wcale nie przeszkadza terroryzować rodziny i być ujmującym, czarującym i romantycznym dla wszystkich innych.

Zawędrowałem onegdaj w jakiś zakątek internetów gdzie jakiś facet nawijał o “rwaniu świń” ku uciesze i aprobacie swoich oglądających.

Przeca to chop z krwi i kości!

Jak dodam do tego, że komentatorzy mają bardzo dziwne wyobrażenie o męskim stoicyzmie… Nader powiedzmy życzeniowe niż prawdziwe. Komentujący nie przeczytawszy tekstu zareagowali emocjonalnie. Pisali z wypiekami na twarzy o stoicyzmie.
Z resztą co się dzieje, gdy ktoś komuś zajedzie drogę…albo gorzej! Jedzie przepisowo…
Z drugiej strony trzeba też brać poprawkę na wszystkich coachów np. w postaci jakiegoś wyfiokowanego lalusia nawijającego jak nie lubi chłopców w rurkach samemu lansując się jak topowy #instaboy #yolo #swag równocześnie domagając się by prawdziwy facet potrafił drwa rąbać, choć mieszka w centrum Wrocławia w wielkiej płycie a będziecie w zimie w sandałach chodzić 🙂

Za każdym razem gdy przeczytacie coś takiego, trzeba jednak rzucić okiem do źródeł, poszukać
i samodzielnie pomyśleć.  Popularne osoby który wyskakują z takim tematem, mają tendencję do uproszczeń. Czasem celowych, czasem nie. Często – gęsto żerują oni na emocjach, prostych skojarzeniach, stereotypach. Na pomysły wszelkiej maści logów, też trzeba mieć poprawkę bo potrafią bredzić niewąsko, byle tylko załapać grant albo chwilę popularności. Bywa też że sami nie widzą pełnego obrazu bo zapatrzyli się w jeden punkt horyzontu nierzadko bardzo odległy od omawianego. Często też Internetowi spece od “nowych dekalogów” mają dyplom ale nie praktykują i znaczna część ich mądrości jest niczym u Zygiego Freuda efektem retrospekcji. Nie wiem też czy u części wypowiadający się w ciekawym tonie psychologów chciałbym wylądować. Brzmią jak fanatycy, kultyści, dogmatycy.

Z resztą kto powiedział, że psycholog nie może być niebezpiecznym szaleńcem a socjolog rasistą
i ksenofobem, który przeczołgał się przez studia na “pandę”?

Póki co nic “męskości” nie zagraża i nikt nie zamierza zakuć jej w kajdany.

Tradycyjna męskość jest toksyczna

 

 

*rosyjski mistrz baletu

**twórca aikido. Takiej sztuki walki, którą można stosować w praktyce w kontrolowanych warunkach już po pierwszych 70 latach nauki hehehehehe