Wyspa

Wyspa Aldous Huxley

Wyspa to ostatnia powieść Aldousa Huxleya. On sam uważał, iż stanowi literackie zwieńczenie jego życia, opus magnum. Tymczasem powieść ta żyje w cieniu Nowego Wspaniałego Świata, który i tak traktowany jest niesamowicie po macoszemu, głównie za sprawą tego, czego wszyscy oczekują.

Nowy Wspaniały Świat

Przypomnijmy sobie Nowy Wspaniały Świat. Zimny, wyrachowany przepis na utopię. Utopię dla rządzących, którzy nie muszą zmagać się z oporem ze strony społeczeństwa, bo to jest potulne, ugodowe i każdy jego członek myśli tylko wbrew pozorom o sobie, choć teoretycznie każdy jest dla każdego. Najważniejsze zaś, że powieść stanowi odpowiedź na utopijną wizję, H. G. Wellsa Ludzie jak Bogowie. Nowy Wspaniały Świat jest odpowiedzią, której Well nie mógł, nie chciał albo nie potrafił udzielić. Kto dostarczy wszystkiego naszym Bogom? Cóż, teraz już wiecie. Prócz tego jest też wyrafinowaną satyrą, której autor musiał być geniuszem. Dwadzieścia sześć lat później, Huxley wydaje rewizję swojego Nowego Wspaniałego Świata, ale można odnieść wrażenie że próbuje się trochę wybielić, Szanowni Państwo, toż to nie był żaden przepis, jeno ostrzeżenie. Nie jest to niestety prawdą. Zmieniły się nurty myślowe, Niemcy pokazały światu co płynie z eugeniki, dzielenia ludzi na rasy-klasy. Niestety idea nie umarła, po prostu nie mówi się o niej głośno, ale wielcy posiadacze pokroju Bezosa, mając wsparcie rządu robią wszystko by mobilność klasowa była minimalna. Dzięki rządowemu wsparciu i bonom żywnościowym, na które składa się całe społeczeństwo pan Bezos ma absolutną pewność, że jego najbiedniejsi pracownicy nigdzie sobie nie pójdą. Będą tam, gdzie mają być. W sortowniach. Aldous pokazuje nam, że nikomu nie zależy, nikt nie ma interesu w tym, żebyś mógł spełnić amerykański sen, rownocześnie nawet najbiedniejsi będą własnym ciałem bronić systemu, który ich wykorzystuje bo gdyby otrzymali uczciwe wynagrodzenie ktoś straciłby możliwośc zakupu kolejnej…wyspy. Aldous dopiero przejdzie przemianę, która zaowocuje w duchowe poszukiwania i da nam jeszcze jedną powieść. Tyle, że nudnawą choć genialną.

Wyspa

Wyspa nosi nazwę Pala i jawi się jako raj. Otóż nie ma tam niczego co stanowi o potędze Republiki Świata. Masowej konsumpcji, masowej produkcji, masowej komunikacji a przede wszystkim samej masy. Otóż populacja Pali jest precyzyjnie kontrolowana dzięki…edukacji seksualnej. Tak, dzięki temu co rząd naszej wspaniałej chyba jeszcze republiki wraz z masą aktywistów chciałby wyeliminować raz na zawsze w myśl biblijnego nakazu

Idźcie i mnóżcie się

Jak się przeprowadza depopulację, albo utrzymuje populację na pożądanym poziomie? Poprzez edukację i demitologizację. Huxley po raz drugi pokazuje, że liberalne podejście do spraw ludzkiej seksualności, jest potrzebne. Znamy dotychczas dwa modele: orwellowski, który chce stosować Polska, czyli tylko dla prokreacji, będący czynem obrzydliwym o ile do tejże nie prowadzi. Drugi model, to model huxleyowski czyli pełna seksualna swoboda. Pierwszy tworzy nam społeczeństwo agresywne, bojowe, drugi pokojowe. Na Pali poznajemy trzeci model a mianowicie racjonalny. Musimy tutaj zauważyć, że wszyscy obywatele Pali otrzymują solidną edukację seksualną, dzięki czemu żyją w zgodzie ze swoim ciałem i potrzebami. Dostęp do antykoncepcji jest powszechny, Pali nie musi borykać się z problemem przeludnienia oraz tym co rozpala ostatnio nasze serca i umysły: aborcji. Cóż, do tego ostatniego doszli jeszcze na kilka innych sposobów, między innymi tworząc utopię, gdzie raczej nikt głodu nie cierpi. Nam to raczej nie grozi.

Podoba mi się jednak sposób myślenia Aldousa. Gdyby edukacja seksualna stała w Polsce na wysokim poziomie a środki antykoncepcyjne były bezpłatne, uniknęlibyśmy masy niechcianych ciąż. Zostałoby nam znacznie mniej poważnych problemów do rozwiązania. Gdyby zaś popatrzyć na pomysły Aldousa przychylniej to kluby wzajemnej adopcji, nie są wcale takie złe. Swoiste kolektywne wychowanie dzieci. Skoro tak bardzo chcemy jako zbiorowość zakazać tzw. aborcji eugenicznej, to czemu obarczać jednostkę? Skoro decyzję podejmujemy kolektywnie to i wychowywać dziecko z zespołem Downa należy kolektywnie. Gdy rodzice będą zmęczeni, ich rolę będą mogli przejąć na chwilę inni rodzice z owego kolektywu, zwanego w skrócie KWA. Z tą różnicą, że nasze byłby przymusowe niestety. O ile na pali Koła Wzajemnej Adopcji są dobrowolnymi zrzeszeniami rodziców, przez co zarówno dziecko i jak i rodzic mogą od siebie odpocząć tak u nas jak zwykle przymus. Każdy przeciwnik aborcji, musiałby dokonać takiej adopcji dziecka niezdolnego do samodzielnego życia i pomagać jego rodzicom w wychowaniu, także finansowo. I założę się, że chętnych dobrowolnie by nie było. Skoro jednak przy tym temacie jesteśmy, mogę w końcu jasno wyłożyć moje poglądy na temat aborcji. Powinna być dostępna na żądanie. Wyjaśnienie jest bardzo proste. Przymuszenie kobiet do rodzenia dzieci, których według statystyk nie wychowuje znaczna część ojców wydaje się absurdalnym pomysłem. Równocześnie uderza w podstawy władzy, oddając przyszłość społeczeństwa w ręce kobiet. Dopiero z chwilą narodzin życie ludzkie staje się nietykalne. Do tego momentu przyszłość rodziny a wraz z nią społeczeństwa oddana zostaje dosłownie w ręce kobiet.

Pewnym elementem wątpliwym etycznie i w sumie trochę dziś mizernym naukowo, jest rozmnażanie najlepszych genów. Otóż część rodziców decyduje się na zapłodnienie in vitro, celem poprawy jakości rasy – brzmi trochę strasznie – i przekazanie dalej najlepszych cech, którymi mogli poszczycić się dawcy. Skoro zaś wyspa jest tak zaawansowana pod pewnymi względami, to i opieka okołoporodowa stoi na wysokim poziomie, co chociażby w Polsce XXI wieku jest…marzeniem. Są w centrum Europy miejsca gdzie nie ma klinik ginekologiczno-położnicznych albo dostęp do nich “na NFZ” jest mocno utrudniony, brak zaś wystarczającego dochodu sprawia, że mamy dość wysoką śmiertelność dzieci do pierwszego roku życia. Warto by sprawdzić, czy umieralność dzieci w wyniku zaniedbań, nie jest wyższa albo równa ilości legalnie przeprowadzanych aborcji.

Mamy nowe telefony, postęp jest nieunikniony i stanowi fakt. Autentyczny nawet. Postęp sprowadza się jednak do zaspokajania naszych potrzeb, które nie do końca są prawdziwe. Generowanie potrzeb jest podstawą bytu masowej produkcji a tym samym masowej konsumpcji, która jest niezbędna by generować zysk. Jeśli przypomnimy sobie NWŚ, Aldous kpi ze społeczeństwa a raczej wykorzystuje koncepcję, że ludzie zawsze będą szukać Boga. Ford staje się swoistym bóstwem Republiki, świata masowej konsumpcji. Powiedzcie mi, że dziś nie obserwujemy podobnych zjawisk. Apple ma nie tyle fanów co wyznawców, a kupienie nowego iPhone przypomina rytuał religijny. Mijają jednak lata, Aldous zwraca się w stronę duchowości Wschodu. Inspiruje go buddyzm, hinduizm, yoga, kamasutra. Równocześnie pytanie brzmi, czy należy masowo produkować ludzi? Wiadomo, że największą dzietność powinny mieć najniższe warstwy społeczne, ale te zdolne do pracy. Mając najmniejsze szanse na awans społeczny, będą pracować w fabrykach, dyskontach, czyli wszędzie tam gdzie wzorowy nie musi wznosić się na wyżyny umysłowe. Może to też być prosta praca biurowa. Brak masowej produkcji, oznacza brak masowej konsumpcji i choć na Pali panuje spora swoboda, to zdecydowanie postawiono na jakość. Edukacja w ogóle stoi na bardzo wysokim poziomie, przez co średni, wówczas bardzo modny i do dziś czasem stosowany, współczynnik IQ rośnie podczas gdy reszta świata systematycznie głupieje. Niedawno z resztą bo w zeszłym roku gruchnęła wieść, że spadek wynosi nawet o siedem punktów na pokolenie. Właściwie cała polityka Pani nastawiona jest na jakość nie ilość. I choć panuje spora swoboda nawet związki w ichniejszym rozumieniu są bardziej świadomym wyborem niż gdziekolwiek indziej. Huxley pokazuje nam, że istota ludzka jest zbyt złożona by traktować ją jako siłę roboczą czy zasób. Rozwój człowieczeństwa wymaga bardzo dużych nakładów, wiedzy. Można w ten sposób odnieść wrażenie, że większość z nas jeszcze pełni człowieczeństwa nie osiągnęło i stanie się to dopiero z nastaniem ustroju takiego, jaki panuje na Pali. Nazwałbym to jakimś oświeconym komunizmem.

Nie sposób zapomnieć o leku moksza, który stanowi drogę do oświecenia jednostki. O ile soma była środkiem zniewolenia, tak moksza jest środkiem wyzwolenia. Na przestrzeni lat dzielących NWŚ od Wyspy, Aldous stał się orędownikiem środków psychoaktywnych, mających być źródłem wszelkiej pomyślności. Właściwie nie do końca wiemy jak to się stało. Równocześnie pierwszą satyrą uwzględniającą modę na alternatywną duchowość była powieść Crome Yellow. Pochwałą tejże alternatywnej duchowości jest Wyspa. Tak na marginesie, Huxley napisał jedenaście powieści, z czego prawie każda była olbrzymim wydarzeniem literackim może za wyjątkiem Wyspy, kilkanaście prac filozoficznych, wydał niezliczone zbiory esejów.

Wyspa to myślowy eksperyment autora Nowego Wspaniałego Świata. Masa sama w sobie stanowi zagrożenie dla świata. Natura w końcu się przeciwstawi nadmiernej eksploatacji. Ludzi jest coraz więcej a ich postęp sprowadza się do zaspokajania potrzeb, które przeważnie są wymyślone. Z postępem nie idzie rozwój natury ludzkiej. Właściwie nie poświęcamy temu większej uwagi. Produkujemy ludzi, kształcimy ich masowo, tymczasem każdy jest inny, ale w społeczeństwie masowej konsumpcji i masowej produkcji, potrzeba masowej siły roboczej. Huxley poddaje więc krytyce system edukacji identycznej jak świat długi i szeroki, z kilkoma może wyjątkami. O ile w Republice system klasowy był bardzo ważny dla potrzymania ładu tak na Pali każdy prawdziwie otrzymuje równe szanse. Nie ukrywajmy, pochodzenie, pieniądze rodziców mają olbrzymie znaczenie w drodze na szczyt. Nie ma czegoś takiego jak równie szanse.

Cieszenie się chwilą obecna tez nie jest naszą mocną stroną. Ciągle gadamy o przyszłości, choć akurat w Polsce o przeszłości, że zatracamy zdolność dostrzegania tego co się dzieje na około. Powieść stawia przed czytelnikiem liczne pytania natury moralnej. Czy mamy prawo manipulować ludźmi by bez mała uratować świat, czy też należy pozostawić ich samym sobie? Co jest właściwsze? Jeśli założymy, że tylko część społeczeństwa ma wpływ na to co robi cała reszta, to czym powinni się kierować? Czym jest wolność?

Utopia?

Przez całą lekturę towarzyszy nam jednak uczucie niepokoju. Teoretycznie obywatele Pali wydają się być świadomi wszystkiego co dzieje się na około, ale coś jest nie tak. Gdzieś na skraju świadomości czai się ostrzeżenie, że cała ta Wyspa jest podejrzana. Wszystkie zabiegi psychologiczne, badania, manipulacje, metody, sprawiają że zachodzi pewne uzasadnione podejrzenie, że ci ludzie nadal są predestynowani niczym w Republice. Ład i szczęście wszystkich wymagają poświęcenia części wolności. Czy aby na pewno są szczęśliwi czy są tylko eksperymentem dwóch facetów zapoczątkowanym 120 lat temu a szczęście jest efektem długotrwałej indoktrynacji? Pada wszak stwierdzenie, że może i jedna z metod to czysty Pawłow, ale Pawłow w szczytnym celu. Z drugiej strony teraz jestem wolny cokolwiek to znaczy a życie sprowadza się do konsumowania elektronicznego szajsu, bo tak zostałem zaprogramowany przez marketingowców. Z drugiej strony zachowania społeczne zawsze są do pewnego stopnia programowane. Częstokroć nie zdajemy sobie sprawy co właściwie robimy i po co, ale robimy bo tak trzeba/ktoś kazał/wydaje nam się, że to słuszne. Zatem może model Huxleya nie jest taki zły? Czyj Pawłow lepszy?

Gdy się nad tym zastanawiam, uważam że z dwojga złego wolę drogę zaproponowaną przez Huxleya. Społeczeństwo zawsze wywiera wpływ na swoich członków. Zatem społeczeństwo, które pozwala na rozwój, poziom inteligencji jego członków systematycznie rośnie, gdzie celem jest osiągnięcie pełni człowieczeństwa, wydaje mi się sensowniejszą drogą niż to do czego zmierza obecnie cywilizacja. Wspólność, Identyczność Stabilność; konsumuj, nie myśl, bądź taki sam jak inni. Nie musisz rozumieć, ważne że wykonujesz. Oczywiście wizja Aldousa ma mnóstwo dziur, niespójności. Stanowi jedynie zabawę z czytelnikiem. Tych kilka psychologicznych sztuczek, które sześćdziesiąt lat temu wydawały się remedium na wszystkie problemy, dziś nie można w znacznej części odłożyć do lamusa. Sam kierunek, idea, nie są jednak takie złe.