Czajownia Wrocław

Herbaciarnia Czajownia Wrocław

Czajownia mieści się przy ulicy Białoskórniczej we Wrocławiu i w pierwszej chwili można ją przeoczyć. Choć główne wejście znajduje się przy dość ruchliwej ulicy w środku panuje cisza i spokój. Nie jest to miejsce o jakimś jednorodnym stylu. Jest tam trochę Indii, Japonii, Chin. Wszystko wymieszane razem w ten uroczy hipisowsko – orientalny klimat, tak częsty u fanów herbaty w Polsce 😉

Czajownia Wrocław

Czajownia Wrocław

Była to naturalnie obowiązkowa pozycja na mojej liście “odwiedzić we Wrocławiu”. Udaliśmy się tam wieczorem po całym dniu spacerowania. W pierwszej chwili myślałem, że gwar ulicy i ruch samochodowy będą uciążliwe, ale okazało się, że za głównym pomieszczeniem jest jeszcze dość urokliwy ogródek, który nie dopuszcza do gości ulicznego gwaru i hałasu.

Gdybym miał jakoś opisać klimat panujący w środku, to jest on dość podobny do wielu innych herbaciarni, które widziałem. Taki miks wszystkiego. Wariacja na temat szeroko pojętego orientu z odrobiną dreadów, hippisowskich klimatów. Ot, w jednym czajniczku ktoś wymieszał Chiny, Japonię, Indie. Jest to właściwie dość popularny misz masz który panuje w wielu polskich herbaciarniach. Nie wszystkich, ale wielu. Stanowi to swoisty herbaciany folklor i jest właściwie dość urokliwe, ale ma pewną wadę.

Trochę to infantylizuje herbatę jako napar dla młodych ludzi, którzy są albo studentami ASP albo ogólnie walczą z systemem. Gdybyś chciał zaprosić kogoś na spotkanie, powiedzmy biznesowe, wybierzesz poważną kawę. Oczywiście ma to też związek ze statusem herbaty w Polsce, która ciągle stanowi ciekawostkę. Choć pijemy ją litrami, kupujemy tonami, to jest to ot, taki tam napój. Jednakże to już pewien sposób moje czepialstwo.

Największą zaletą zaś herbaciarni tego typu, jest możliwość zapomnienia o świecie. Odcinają one od tego co na zewnątrz przenosząc nas w inny wymiar. W czas poza czasem, znany z japońskich herbacianych pawilonów. Zawsze jednak ciekawiło mnie to połączenie. Czemu jest tam tyle “idnyjskości” choć kraj ten nigdy nie wykształcił żadnej poważnej herbacianej kultury?

Możliwe to, że ten styl kojarzony jest u nas troszeczkę z duchowością, kontrkulturą? Może, kiedyś przyjrzę się temu uważniej może w pracy “Kontrkulturowy wymiar herbaty w Polsce” XD

Herbata

Czajownia Wrocław

Wybór herbat raczej standardowy. Wertując pobieżnie kolejne działy natrafiam na popularne nazwy, ale to jest bez znaczenia. Wybór jest duży. Są miejsca gdzie Senchę podają lepiej niż inni Gyokuro.
Oto wjeżdża oolong. Podany nie za szybko, nie za wolno. Gliniane, ale szkliwione czarki pozwalają cieszyć się delikatną barwą naparu. Uf, nie jest za gorący. Właściwie jest tylko “trochę za ciepły”, czyli podany jak trzeba. W ten sposób herbata nie wystygnie za szybko ale nie parzy w język i smak wyczuwalny jest od razu. Cóż, za przyjemna odmiana po cholernym wrzątku podawanym do białej czy zielonej herbaty!

I sam czajniczek. Nie obtłuczony, za wyjątkiem małego uszczerbku na pokrywce, ale to naprawdę detal. Widziałem miejsca gdzie szyjki, zwane dzióbkami, od czajniczków przyklejone były taśmą izolacyjną albo jakże finezyjnie klejącą przeźroczystą 😉
Właściwie cała herbaciarnia jest czysta i schludna w chwili gdy tam jestem co stanowi bardzo przyjemną odmianę od tego co ostatni widziałem…Wielce się cieszę, że Wrocław ma taką fajną herbaciarnię. A ja muszę zasuwać do Katowic. Choć i u nas coś się dzieje, zobaczymy co z tego wyniknie.

Podsumowanie

  • czysto
  • herbata dobrze podana
  • dobry wybór herbat
  • fajny “orientalny klimat”
  • cisza