Fotografia. Bardzo krótkie wprowadzenie

Fotografia. Bardzo krótkie wprowadzenie

Opasłe tomiska, filozofia, dyskursy i paradygmaty. Tymczasem trzeba od czegoś zacząć! Na jednej z półeczek stoi niepozorna ale bardzo, bardzo wartościowa książeczka. Autor podjął się karkołomnego zagadnienia, napisania krótkiego wprowadzenia do świata fotografii. Właściwie o tej książce powinienem był napisać na samym początku, ale jakoś tak wyszło że pojawia się dopiero teraz 😉 Zatem: Steve Edwards Fotografia. Bardzo krótkie wprowadzenie.

Fotografia. Bardzo krótkie wprowadzenie

Autor zaczyna od świetnej anegdoty, która doskonale pasuje do aktualnej sytuacji fotografii w klasie średniej. Otóż opisuje obsesję techniczną fotografów. Identyczną jak ta, która dotyka nas. W referacie owego fotografa, istniało  Fotograficzne Towarzystwo znakomitej Ostrości, które stosowało bez mała steampunkowe wynalazki. Nakręcany a napędzany parą aparat wysyłano w poszukiwaniu obrazów. W pewien sposób stoi to na przeszkodzie fotografii w dalszym rozwoju. Właściwie myślenie mechaniczne jest kulą u nogi w rozwoju fotografii i rozwoju fotografa.

Zobaczcie z resztą co się dzieje, gdy rynek sprzętu zamiera. Nie pojawiły się ostatnio żadne rewolucyjne wynalazki, o które warto kruszyć kopie. Przesiadka z lustrzanek na bezlusterkowce jest tak kosmetyczna, że właściwie wstyd dyskutować na forach o puderniczkach.

Historia fotografii

Tak, przewałkowana po raz nie wiem który zostanie historia fotografii. Będzie mowa o potrzebach społeczeństwa XIX wieku, sporach z malarstwem, czyli wszystko to co, powtórzone zostać musi w większych, obszerniejszych opracowaniach. Zabawa polega na tym, że poza twórcą albo twórcami samej fotografii ciężko wskazać jedynie słuszne punkty przełomowe historii fotografii. Oczywiście takie wiekopomne wydarzenia w historii jej rozwoju miały miejsce, ale czytając kolejne książki zobaczycie, że osób dzięki którym jesteśmy tu gdzie jesteśmy było wiele i każdy publicysta, badacz może skierować nas w stronę nowych dla nas ale istotnych dla historii fotografii nazwisk.

Nie jest to jednak historia obrazkowa. Sprawa dotyczy wałkowanej na łamach bloga chyba miliard razy, historii myśli. Od pierwotnych założeń, przez zwątpienie, aż po, no prawie dziś dzień. Historia bowiem zajmuje się opisem dziejów, zobrazowaniem nam tego co poprzedzało nasz czas. Gdy jednak mow o tym co tu i teraz włączają się inne nauki. Antropologia czy socjologia. Niestety, łatwiej o opisy historyczne niż próbę analizy tego co z fotografią dzieje się aktualnie. Właściwie książki, które omawiam tu na blogu kończą się na wynalezieniu fotografii cyfrowej, która otwiera nowy rozdział, będący prawdziwym polem do popisu.

Pomiędzy dokumentem a sztuką

Nie wszystko co staje się sztuką, powstało z myślą o byciu sztuką. 

Tak, Edwards również prowadzi krótkie rozważania na temat różnicy pomiędzy fotografią artystyczną a dokumentem. Porusza więc na kilku stronach zagadnienie, które w bardzo rozbudowany sposób przedstawia nam Andre Rouille w swojej książce Fotografia. Między dokumentem a sztuką współczesną. Trzymając się przyjętej formy, autor poświęca zagadnieniu zaledwie kilka stron, jeśli zaś interesuje Was pogłębienie tematu, musicie sięgnąć po książkę Francuza.

Popisał się jednak tłumacz, robiąc ukłon w stronę polskiego czytelnika, polskiej historii fotografii. W przypisie wspomina Jana Bułhaka, twórcę Polskiego Związku Artystów Fotografików, które powołał do życia w 1947 roku. Postrzeganie fotografii w naszym kraju zmieniła “Emancypacja fotografii artystycznej w Polsce”. To właśnie w tym słynnym tekście  użyte po raz pierwszy zostało budzące po dziś dzień emocje słowo fotografik. 

Fotografik miało stać się określeniem fotografa – artysty. Obecnie funkcjonuje ono zamiennie ze słowem fotograf. Niestety, jak w przypadku wielu rzeczy nie potrafimy powiedzieć kiedy zaczyna się sztuka. Ułóżmy w rzędzie prace danego fotografa od pierwszego do ostatniego, przy założeniu iż był uznany za artystę. Pierwsze zdjęcie może nie być rozpatrywane w kontekście sztuki a ostanie jako arcydzieło tejże. Problem polega na tym w którym momencie fotograf staje się fotografikiem. Przeważnie dochodzi raczej do pewnego objawienia i mało kto śledzi rozwój nieznanych fotografów licząc, że staną się oni artystami pewnego dnia.

Niestety, Zachód jest dla nas ośrodkiem kulturotwórczym i właściwie nie mają większego znaczenia postulaty polskiego fotografika*. Nie miały one bowiem wpływu na postrzeganie fotografii jako sztuki w innych krajach, natomiast elementy tejże dyskusji z Zachodu przybyły do nas i opanowały nasze myślenie o fotografii. Rzadko też odwołujemy się do polskich teoretyków a wielka szkoda, że ich teksty przepadają gdzieś w archiwach, bo rozwój polskiej filozofii fotografii byłby wielce interesujący.

Ważne jest też zaznaczenie, iż sztuka fotograficzna ma różne źródła. Zdjęcia Capy, Newtona, Lange nie powstały z myślą o byciu sztuką. Reportaż, moda, socjologia.

Krótkie zakończenie

Książka jest krótka to i ja nie chcę stworzyć sążnistego wpisu omawiającego każdy z jej nielicznych rozdziałów od A do Z. Warto dodać iż autor zaprezentuje czytelnikowi ciekawą historię wynalezienia fotografii, wraz z trwającym sporem komu ostatecznie należy się palma pierwszeństwa. Sam wynalazek i społeczne nań zapotrzebowanie to jedno. Dalsze pytania o to czym jest fotografia wejdą już na bardziej abstrakcyjne tory i będą poruszać się wśród kwestii takich jak rzeczywistość, czym jest ona dla fotografii, jaka jest relacja zdjęcia i obiektu.

Nie bez znaczenia pozostanie też istotna choć krótka wzmianka o zjawiskach społecznych zapoczątkowanych przez fotografię, jak choćby celebrytyzm. Sława i popularność wprawdzie istniały przed fotografią, ale dopiero możliwość publikacji zdjęć w gazetach sprawiła iż rozpoczął się pęd ku celebryckiej sławie za bycie znanym z tego, że się jest znanym. Nie jest to może  rzecz, którą fotografia powinna się chełpić 😉 Niemniej da nam to możliwość zrozumienia drogi jaką przybyliśmy od rubryk towarzyskich aż po influencerów, z włączeniem niestety także tych, którzy są znani tylko z demonstrowania milionom użytkowników swojego zadu względnie aparycji.

Książka krótka, lecz treściwa. Właściwie od niej zacznijcie przygodę z, a użyję tego słowa, dyskursem fotograficznym. Jeśli Wam się spodoba, możecie spróbować iść dalej 😉

Ja w tym czasie zajmę się nowymi nabytkami, które niebawem Wam przedstawię.

Fotografia. Bardzo krótkie wprowadzenie