Fotografia jako sztuka współczesna

Czym jest sztuka? Po prawdzie to nie wiem. Właściwie to nikt nie wie. Czasem mam takie wrażenie, że jeśli zdefiniujesz sztukę, to przestanie być sztuką. Często słyszę, że kiedyś fotografia była sztuką. Kiedyś wszystko było lepsze. Zatem dziś rzucimy okiem na współczesne nurty w fotografii, zaprezentowane w książce Fotografia jako sztuka współczesna.

Fotografia jako sztuka

Kurła! Kiedyś to fotografia była sztuką! Nie to co teraz!

Tylko kiedy? Jeden z redaktorów znanego portalu o fotografii pokusił się nawet o stwierdzenie, że znakiem czasów, jest iż każdy losowo wybrany użytkownik Instagrama nie jest wybitnym znawcą sztuki. Jeśli ktoś wie w jakiej epoce losowo wybrany przechodzień albo odwiedzający galerię a nawet i sztuki, był wytrawnym krytykiem tejże to nich mi powie. Proszę, chętnie się dowiem.

Właściwie fotografia nieśmiało zaczęła naprawdę wkraczać do świata sztuki w latach 70 XX wieku. Zdobyła sobie pewną pozycję, ale stwierdzenie, jakże popularne, że kieeedyś to fotografia była sztuką, nie to co teraz jest dość nieprawdziwe a właściwie kłamliwe. Bardzo często dopiero po długim czasie, praca różnych osób z zakresu fotografii są włączane w zakres sztuki. Gdy Capa lądował w Normandii, gdy Maier była najbardziej aktywna fotograficznie, fotografia jako taka nie miała jeszcze dla siebie miejsca w galeriach.
Nie popieram jednak stwierdzenia, by coś stało się sztuką musi stać się stare gdyż to nie czas decyduje.

Fotografia zaliczana jest do grona sztuk, czyli technika fotograficzna jest godna artysty. Co więcej, można zostać artystą korzystając z technik fotograficznych. Jednakże sama w sobie, sam fakt robienia zdjęć jeszcze nie oznacza sztuki a operatora puszki nie czyni artystą. Pytanie brzmi: kiedy fotografia staje się sztuką? Oraz, kiedy fotograf staje się artystą?

Odpowiedź:

  • fotografia staje się sztuką w rękach artysty
  • fotograf staje się artystą gdy zaczyna zaczyna uprawiać sztukę
  • dzieło staje się sztuką, gdy zostaje uznane za sztukę

Fotografie stworzone z myślą o rynku mody, za sprawą przemyśleń krytyków stają się godnymi publikacji w czasopismach tzw. artystycznych. Nie zawsze to co tworzone z myślą o byciu sztuką, za sztukę zostaje uznane. Nie do końca wiadomo kiedy kończy się fotograficzne rzemiosło a zaczyna sztuka albo czy droga do artyzmu wiedzie przez rzemiosło? Cechą rzemieślnika jest przewidywalność, wtórność. Artysta może nagle, niejako ni z tego ni z owego, pójść w pozornie absurdalnym kierunku. Nie oznacza to chaotyczności, albo niekompetencji z jego strony jak niektórzy próbują sugerować.

Twórca masowy

Obecnie każdy może fotografować. I żeby było jasne: to nic złego.

Pewnie wiecie z poprzednich wpisów, że fotografia była onegdaj bardzo elitarna. Nie dlatego, że wymagała jakiejś wielkiej mądrości a dlatego że sprzęcik był droższy niż dziś. Obecnie każdy może fotografować. I żeby było jasne: to nic złego. Choć jak się okazuje, nie każdy jest w stanie się z tym pogodzić.

Dlaczegóż muszę to tak kategorycznie zaznaczyć? Bo ciągle mam wrażenie, że fotograficy nie mogą się otrząsnąć, że na rynku panuje konkurencja i każdy ma prawo oferować swe usługi w tym zakresie. Więcej! Każdy ma prawo wyskoczyć z tezą, iż jest artystą a jego twory są sztuką. Częściowo godzić się zaś musimy ze stwierdzeniem, że jak każda forma wyrazu,  także fotografia w rękach masowego odbiorcy wcale sztuką nie jest. Dopisać trzeba, że w rękach wybranego z urodzenia, też nie. Sam fakt posiadania pieniędzy na wyposażenie, jeszcze nie czynił z nikogo artysty. No dobra, czasem czynił.

Fotografia jako sztuka współczesna

Przez kilka ostatnich dekad, świat sztuki nobilitował fotografów podnosząc ich dzieła do rangi sztuki, które pozornie powstały bez artystycznych aspiracji. Pisałem już o tym, wcześniej ale tutaj wypada się jeszcze raz zastanowić, czy fotoreporterzy kierowali się tylko i wyłącznie pragnieniem informowania świata? Tak chcemy widzieć dzielnych fotografów wojennych. Tymczasem trzeba się zastanowić jaka niezdrowa siła pchała ich do estetyzacji wojny i gwałtu. Trzeba być może zadać pytanie jakże zwichrowane są umysły ludzi, którzy o czym pisano już w latach 30 XX wieku, dokonują estetyzacji tego co nie powinno być piękne. I tak, jaką mamy pewność że wszyscy fotograficy nie tworzyli po chichu z nadzieją, że zostaną uznani za artystów?

W końcu stało się, fotografia na równi z innymi zasiada w gronie sztuk. Wytworzyły się też pewne nurty, w których twórcy lubią operować. Dostrzeżecie bardzo łatwo pewne podobieństwo, swoistą antyestetykę, którą operują. Prace które znajdziecie w tej książce będą Was drażnić, gdyż pozbawione są elementu łagodzącego napięcie jakim jest wizualna atrakcyjność. Zwróćcie uwagę, że wiele zdjęć nawet najdrastyczniejszych, posiada w sobie coś ładnego. Właśnie, to ma ułatwić sprzedaż, bo konsument tego potrzebuje. Czegoś co złagodzi szok, po kontakcie z czymś nieładnym. 

Prócz tego, będziecie mieli okazję liznąć krytyki fotografii, gdyż opisy te można śmiało zakwalifikować jako krytyczne. Okaże się, że tym bronieniem się zdjęć, bywa różnie bo każdy twórca ma jakieś korzenie, jakieś poglądy, jakieś idee, które nie zawsze są czytelne na pierwszy rzut oka. Zdaję sobie sprawę, że przez ostatnie lata bardzo mocno promowano, pogląd iż zdjęcie musi mówić samo za siebie, bronić się – cokolwiek to znaczy. Jakoś przywykliśmy, że utwór literacki podlega interpretacji, toczą się sążniste dyskusje, tymczasem z jakiejś bliżej nieznanej przyczyny o zdjęciach mówić nie wolno. W pewien sposób oczekujemy, że będzie zawierało coś podobnego do Punctum, wywołując w nas właściwe emocje od pierwszego spojrzenia.

Przeciwnie, wolno i trzeba.