Antyestetyka

Antyestetyka. Kojarzycie wszystkie te zdjęcia, na widok których macie ochotę powiedzieć:

Zrobiłbym to lepiej

Nie raz nurtowało mnie dlaczego częstokroć drogie na rynku sztuki fotografie są tak brzydkie, jakby robiło je dziecko albo totalny ignorant? Jak to jest? Przecież potrafię zrobić to lepiej, ładniej a tymczasem olbrzymia ilość waluty idzie w tak paskudne prace? Cóż, dalej znajdziecie kilka możliwych odpowiedzi.

Estetyka

Dokładnie zaś estetyzacja fotografii. Pierwszym, który o tym pisał był Walter Benjamin, marksistowski krytyk, który zauważa że nawet obrazy nędzy i cierpienia można zamienić w dobro konsumpcyjne. Susan Sontag, o której mieliście już okazję przeczytać, również wyraziła pewne obawy w tej kwestii, iż nawet zdjęcia najbardziej wrażliwych fotoreporterów pragnących pokazać nam oblicze ludzkiej niedoli, cechuje jakieś surrealistyczne piękno.

Odbiorca bowiem musi zostać zaspokojony estetycznie. W najprostszej, najprymitywniejszej formie, będą to cudowne wypięte pośladki młodej kobiety albo wspaniała muskulatura jakiegoś typa. Piękno zdjęcia, jego estetyka przetrwać może dłużej niż zawarte w nim przesłanie jeśli takowe zawiera. W sumie do dziś podziwiamy prace niektórych fotografów – społeczników, ze względu na ich specyficzną, smutną estetykę, zwartą w kompozycji obrazu. Zatem co zrobić, by odciąć się od tego?

Antyestatyka

Antyestetyka

Bardzo często o sztuce współczesnej na przykład, mówimy że byłby w stanie zrobić to nawet trzylatek. Cóż, człowiek to zmyślna istota i gdy mu pokazać co i jak, nagle doznaje olśnienia i potrafi powtórzyć. Niestety najprostsze rzeczy często wymagają najwięcej wysiłku. Twórca chcący odciąć się od powszechnej estetyzacji prac skłania się w stronę pewnej amatorszczyzny. Pozornie wydaje się jakby ignorował wszystkie szkolne zasady robienia zdjęć. Tymczasem jego głównym zamiarem może być chęć wywołania w widzu niepokoju.

Estetyczna fotografia uśmierza niepokój związany z najdrastyczniejszą sceną. Antyestetyczna go potęguje. Drażni to widza, gdyż nie może on zaznać ukojenia, które powinno przyjść po chwili katharsis. Gdy oglądamy brudne prace twórców takich jak Clarck, Goldin, Dobai, drażni nas iż nie następuje moment spadku napięcia, tak ważny dla komfortu psychicznego oglądających by po wyjściu z wystawy złożonej z najkrwawszych scen, mogli komfortowo napić się wina. Lubimy rzeczy ładne.

Artysta widzi więcej

Nie wiem czy pamiętacie wpis o Drzwiach Percepcji Aldusa Huxleya. Otóż, bywa tak, że osoba będąca prawdziwie artystą widzi świat trochę bardziej niż przeciętny człowiek. Dociera do niego więcej bodźców, czasem pasjonują go rzeczy które nas, zwykłych śmiertelników nie ruszyłyby nawet gdyby w nas rzucić.

Ładna rzecz, na przykład ładne auto – Huxley używa takiego przykładu – jest produkowane masowo, jak piękne by nie było kiedyś się znudzi. Drzewo zaś, zawsze będzie unikatowe, jedyne, niepowtarzalne. Niektórzy w naturalny sposób potrafią przeniknąć barierę widzialnego. Zerwać łańcuchy platońskiej jaskini, zajrzeć choć na chwilę do świata idei  Czasem ogrom doznań ich przytłacza, przez co muszą tłumić nadmiar widzialnego w alkoholu. Inni potrzebują chemicznych drzwi, by dokonać tego niebanalnego wyczynu. By móc dostrzec to, co dostrzegają artyści. Dostrzec naturę rzeczy, zachwycić się prawdziwością bytu.

Przywołuję XX wiecznego hmm fantastę, a tymczasem praktycznie każda cywilizacja zadawała sobie pytanie o naturę rzeczywistości, prawdę, poznanie. Jeśli ktoś uważał w szkole, to będzie wiedział 🙂

Antyestetyka

Coś w tym jest

Coś na pewno. Zdecydowanie potrzeba bardziej wrażliwej jednostki by pochylić się nad zjawiskami, rzeczami czy ludźmi, którzy poniekąd są wykluczeni z idealnego świata ułudy, jakim jest to czym sami się karmimy. Inaczej nikt nie ruszy tematów chorób, cierpienia, biedy czy nierówności społecznych. Nie każdy przecież zaczynał swoją karierę dla zysku. Musi istnieć jakiś powód, wrażliwość, przyczyna. Naturalnie nie jeden powie, że wszyscy fotograficy i artyści podejmujący takie tematy to wyrachowana, skomercjalizowana banda hipokrytów. A on, krytykujący ich tymi słowy jest ostatnim rycerzem na białym kucyku. Nie chciałbym aby cała sztuka, która widzimy stanowiła